Ostre przemówienie Putina na Westerplatte

85

Wala z faszyzmem została okupiona wielkimi stratami. 600 tysięcy sowieckich żołnierzy spoczywa na polskiej ziemi. "Proszę się nad tym zastanowić" - mówił na Westerplatte premier Rosji Władimir Putin.


Foto: Reuters/Peter Andrews
Premier Rosji przemawia na Westerplatte

Wala z faszyzmem została okupiona wielkimi stratami. 600 tysięcy sowieckich żołnierzy spoczywa na polskiej ziemi. "Proszę się nad tym zastanowić" – mówił na Westerplatte premier Rosji Władimir Putin

We wtorek na Westerplatte odbyły się główne uroczystości upamiętniające 70 – tą rocznicę wybuchu II wojny światowej. Wzięło w nich udział 31 delegacji z całego świata. Przemawiali m.in. kanclerz Niemiec, premier Rosji, a także polski prezydent i premier.

W najbardziej oczekiwanym wystąpieniu Władimir Putin powiedziała, że "Rosja zawsze była pełna szacunku dla bohaterstwa Polaków, którzy jako pierwsi w 1939 r. przeciwstawili nazizmowi". Wezwał też polityków do uznania błędów, popełnionych przed i podczas II wojny światowej. Jak dodał – Rosja już rozliczyła się z tą przeszłością.

"Nasz kraj, Duma Federacji Rosyjskiej, nasz parlament, potępiła pakt Ribbentrop-Mołotow. Mamy prawo oczekiwać, że w innych państwach również zostaną potępione akty zawarte z reżimem faszystowskim i zostanie to uczynione nie tylko na poziomie oświadczeń politycznych liderów, ale także zostaną podjęte decyzje polityczne" – powiedział Putin.

Czytaj także:
– List Putina (.PDF)
– Więcej o wystąpieniu Putina
– Spotkanie Putin – Tusk
– Brzeziński o Putinie
– Inne komentarze
– Rocznica w mediach USA

 

Premier Rosji mówił też, że walka z faszyzmem została okupiona nieodwracalnymi stratami. Przypomniał, że ponad 53 tysiące żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej zginęło za samo tylko wyzwolenie Gdańska, a 600 tysięcy sowieckich wojskowych spoczywa na całej ziemi polskiej. "Proszę się nad tym zastanowić" – dodał.

Do refleksji wzywał również Lech Kaczyński. Jego zdaniem wymaga jej m.in. to co wydarzyło się w Katyniu. Dlaczego na kilkadziesiąt tysięcy polski oficerów wydano taki wyrok?" – pytał prezydent.
"To miała być zemsta za rok 1920, za to, że Polska zdołała wtedy odeprzeć agresję" – powiedział.
W swym wystąpieniu prezydent podkreślił również, że udział Polski w ograniczeniu suwerenności terytorialnej Czechosłowacji w 1938 roku "był nie tylko błędem, był grzechem, do którego Polska potrafi się przyznać".

Prezydent podkreślił, że przyczyną II wojny światowej był totalitaryzm i nacjonalizm, a właściwie szowinizm. To stwierdzenie tak pewne – dodał L. Kaczyński – jak to, że porządek wersalski, był pierwszą, choć jak się okazuje, nietrwałą próbą zbudowania pokoju w Europie i na świecie.

Podpisany po I wojnie światowej Traktat Wersalski – mówił prezydent – potwierdził niepodległość Polski, a także m.in. Finlandii, Estonii, Litwy, Łotwy, Węgier i Czechosłowacji, uznał niezależność narodów i prawa mniejszości.

Porządek wersalski – powiedział Lech Kaczyński – okazał się nietrwały z wielu skomplikowanych powodów, pierwszym z nich były powstające w tym okresie systemy totalitarne, zaś przełomowe znaczenie miało powstanie III Rzeszy, która głosiła ideologię "agresywną, odwetową, która w swej nazistowskiej ideologii zaprzeczała całemu dorobkowi europejskiej cywilizacji".

Prezydent powiedział, że w latach 1933-1938 usiłowano z tym totalitaryzmem paktować i robiły to zachodnie potęgi: Francja i Wielka Brytania. Polska – mówił L. Kaczyński – już jesienią 1933 proponowała wojnę prewencyjną, nie dało to rezultatu i w tych warunkach zawarliśmy pakt o nieagresji z Niemcami, taki pakt zawarty został również z ZSRR.

Według prezydenta, w ówczesnej sytuacji pakt o nieagresji z Niemcami był konieczny i nie można go w żadnym wypadku porównywać do niemiecko-radzieckiego paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. Polityka ustępstw – powiedział L. Kaczyński – doprowadziła do Anschlussu Austrii, a następnie do konferencji w Monachium.

Putin mówił ponad głowami Polaków

Historyk prof. Andrzej Nowak uważa, że podczas wtorkowych uroczystości na Westerplatte premier Rosji Władimir Putin "wygłosił przemówienie polityczne ponad głowami Polaków, adresowane przede wszystkim do Rosjan i Niemców".

Historyk ocenił ponadto, że premier Rosji "upomina się o wielkie Niemcy".

W opinii Nowaka – profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, historyka, sowietologa – wystąpienia Putina oraz kanclerz Niemiec Angeli Merkel podczas uroczystości związanych z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej bardzo się różnią, jeśli brać pod uwagę "kulturę mierzenia się z przeszłością".

"W Niemczech kultura ta opiera się na głęboko przeprowadzonym rozrachunku. Niewątpliwie nie wszyscy się tam z nim zgadzają, ale Angela Merkel reprezentuje to, co w tym rozrachunku najlepsze" – ocenił  prof. Nowak. Zwrócił uwagę, że Merkel "nie używała sformułowania "naziści", nie sugerowała, że jacyś anonimowi naziści okupowali ziemie polskie". "Mówiła o winie niemieckiej, czyli dokładnie tak, jak powinna powiedzieć, szanując polską pamięć i rzeczywistość historyczną" – powiedział historyk.

Tymczasem Władimir Putin wygłosił przemówienie adresowane przede wszystkim do jego własnego narodu oraz do Niemców – ocenił Nowak. "Jednym z najważniejszych elementów tego przemówienia był zdumiewający powrót do traktatu wersalskiego, o którym premier Rosji powiedział, że był on przyczyną II wojny światowej i, co najważniejsze, że główną winą traktatu było "poniżenie wielkiego narodu niemieckiego" – zauważył historyk. "To są słowa szokujące" – ocenił.

Jak tłumaczył, szokują one każdego, "kto analizuje historię XX wieku i pamięta retorykę Hitlera, a była to taka retoryka: "Niemcy zostały poniżone, Niemcy muszą zburzyć traktat wersalski".

"Oczywiście Putin nie jest żadnym "nowym Hitlerem", nigdy bym czegoś takiego nie powiedział. Ale on odwołuje się do tradycji, zgodnie z którą Rosja chce mieć za partnera potężne Niemcy, Niemcy nie dostrzegające w Europie Wschodniej niczego poza Rosją" – uważa naukowiec.

Nowak ocenił ponadto, że Putin "użył obraźliwego dla Polaków argumentu", gdy "powiedział na Westerplatte – w pobliżu Stoczni Gdańskiej – że to jego własny kraj sprawił, iż mógł zostać zburzony mur berliński". "Putin powiedział to w sposób świadomy i celowy, i to w kolebce "Solidarności" – zwrócił uwagę historyk.

Jego zdaniem, Putin zdawał się sugerować, że "to nie żadna "Solidarność", lecz decyzja podjęta na Kremlu pozwoliła zdemontować mur berliński". "Częściowo ma rację – tyle tylko, że zamazuje istotę burzenia muru berlińskiego, który to fakt został wymuszony przez masowy opór społeczny, organizowany przez lata w krajach bloku wschodniego, zwłaszcza w Polsce" – powiedział prof. Nowak.

Naukowiec uważa, że Putin przemawiał na Westerplatte "jako twardy, stanowczy przywódca Rosji, broniący nieprawdziwej, ale odpowiadającej złym instynktom imperialnym interpretacji historii".

 

bat (PAP) r

Autor: