Polacy uratują świat od plastiku

138

Walka z plastikowymi odpadami trwa na świecie na dobre. Restauracje rezygnują z plastikowych rurek do napojów, a w wielu państwach za reklamówki i inne opakowania uiszcza się opłatę recyklingową. To jednak kropla w morzu potrzeb, by zmniejszyć ilość długo rozkładających się śmieci. Na rewolucyjny pomysł wpadli naukowcy i studenci z Politechniki Gdańskiej, którzy stworzyli innowacyjną kompozycję, pozyskiwaną m.in. z kukurydzy i mąki ziemniaczanej.To naturalne połączenie już dziś może zastąpić plastik w sztućcach jednorazowego użytku.

DOŚWIADCZENIE PROCENTUJE

“Moja przygoda z polimerami biodegradowalnymi, bo o takich polimerach mówimy w naszej kompozycji, rozpoczęła się w ubiegłym wieku, około 25 lat temu, kiedy to głośne były doniesienia naukowe o nowej generacji polimerów, otrzymywanych z szybko odnawialnych źródeł, zamiast z dotychczasowych surowców, jakimi były ropa naftowa i węgiel kamienny – wspomina w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” prof. Helena Janik, kierownik zespołu badawczego w Katedrze Technologii Polimerów Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. – Na początku XX wieku podjęliśmy się prac nad otrzymywaniem skrobi termoplastycznej z mąki ziemniaczanej, surowca ogólnodostępnego w Polsce, jako jednego z bardzo ekonomicznych rozwiązań” – wyjaśnia polska naukowiec.
Wiadomo, że większość obecnych produktów jednorazowego użytku jest obecnie otrzymywana z surowców ropopochodnych, między innymi z polistyrenu, który nie rozkłada się w środowisku. Jak tłumaczy prof. Janik, „nasze kompozycje złożone są przede wszystkim ze skrobi ziemniaczanej termoplastycznej TPS i polimeru dostępnego obecnie na rynku, polilaktydu PLA, otrzymywanego – przez wieloetapowy proces – z kukurydzy. Oba te komponenty są biodegradowalne (PLA w stosunku do TPS wymaga dłuższego czasu, a zatem logiczne było stworzenie kompozycji PLA z TPS, aby przyspieszyć kompostowanie) i podlegają recyklingowi organicznemu, a zatem mogą być kompostowane. Według normy kompostowanie powinno się zakończyć w ciągu 180 dni. Nasze kompozycje, w zależności od składu, ulegają szybciej kompostowaniu – podkreśla rozmówczyni „Nowego Dziennika”. – A zatem, jeżeli sieć cateringu, barów, restauracji dostarczy produkty jednorazowe z tych kompozycji do kompostownia, to znacznie zmaleje ilość odpadów plastikowych” – twierdzi prof. Janik.
Badania nad wynalazkiem trwały około 5-8 lat i były dwuetapowe. “Pierwszy etap polegał na opracowaniu technologii otrzymywania skrobi termoplastycznej ziemniaczanej TPS, a następnie technologii otrzymywania kompozycji PLA/TPS oraz opatentowaniu tego wszystkiego. Mamy udzielony patent międzynarodowy od 2015 roku. Po czym trzeba było się zastanowić, co w pierwszej kolejności otrzymamy z tych kompozycji” – mówi profesor Janik. Naukowcy – po analizie rynku – podjęli decyzję, że będą to sztućce jednorazowe. “Był to trafny wybór, bo zainteresowanie przemysłu jest ogromne. Opracowanie technologii produkcji prototypu sztućców w skali laboratoryjnej, dzięki posiadaniu hali technologicznej, wyposażonej w wytłaczarki i wtryskarki, zajęło około 3 lat – opowiada Polka. – Było w to zaangażowanych około 40 osób – w tym studenci, doktoranci, pracownicy mojego zespołu w Katedrze Technologii Polimerów, przy cennej pomocy pracowników Transferu Wiedzy i Technologii, wspomagających nas projektem Inkubator Innowacyjności PLUS, w ramach którego mogliśmy zakupić surowce oraz przeprowadzać testowanie prototypów w laboratorium zewnętrznych” – wyjaśnia prof. Janik. Jednak jednorazowe sztućce to nie wszystkie zastosowania polskiego wynalazku. “Zastosowanie opatentowanej kompozycji może być różnorakie, do produkcji na początek wyrobów twardych, jak pudełka, gadżety, a przyszłościowo folie itd. – wymienia nasza rozmówczyni. – Każdorazowo jednak przy podjęciu decyzji o nowym produkcie należy przeprowadzić kolejny proces myślowy nad opracowaniem technologii, wykorzystaniem odpowiednich maszyn, a następnie testowania zaplanowanego przedsięwzięcia”.

POSZUKIWANI POLSCY PRODUCENCI Z USA
“Poszukujemy obecnie chętnych do produkcji granulatu na podstawie opracowanej technologii – mówi Robert Bojko z Centrum Transferu Wiedzy i Technologii Politechniki Gdańskiej. – Proces ten zajmuje zawsze trochę czasu i zależy od stopnia gotowości nabywcy licencji, a także od posiadanego parku maszynowego, doświadczenia w przetwórstwie tworzyw sztucznych itp. Liczymy jednak, że ze względu na względnie prosty mechanizm wdrożenia uda się zrobić to w miarę szybko. Zasadniczo posiadanie mieszalnika i wytłaczarki pozwala już na podjęcie produkcji” – uważa Robert Bojko.
Jak twierdzi, już widać zainteresowanie firm komercyjnych. “Zainteresowanie jest bardzo duże, gdyż wychodzi naprzeciw trendom zmian na rynku, jak również prawodawstwu, które ogranicza stosowanie tworzyw ropopochodnych. Liczymy, że po ukazaniu się niniejszego materiału w ‚Nowym Dzienniku’ napłyną również zgłoszenia od Polonii amerykańskiej” – wyraża nadzieję nasz rozmówca i wyjaśnia, na czym polegałaby współpraca Politechniki Gdańskiej z przedsiębiorcami w USA. “Chętnie wejdziemy we współpracę z przedsiębiorcami polskiego pochodzenia w tym zakresie. Katalog możliwych technologii i rozwiązań jest bardzo szeroki, od chemii, przez biotechnologię, technologie materiałowe, energetykę, po elektronikę i technologie informatyczne. Do tego dochodzą badania zlecone (ang. sponsored research), które z pewnością są dużo tańsze w Polsce niż w USA. Sądzę, że dla każdego zainteresowanego znaleźlibyśmy coś interesującego. Zapraszamy zatem do kontaktu przez ogólnopolską organizację PACTT, tj. Porozumieniem Akademickich Centrów Technologicznych Transferu Technologii na adres: [email protected] Organizacja ta koordynuje współpracę ośrodków transferu technologii wszystkich liczących się uczelni w Polsce” – zachęca do kontaktu Robert Bojko z Centrum Transferu Wiedzy i Technologii Politechniki Gdańskiej.

Autor: Przemek Cebula