Polska myśl technologiczna

49

Minęło ćwierć wieku od momentu, w którym Polacy mogli zacząć realizować swoje pomysły i przy odrobinie szczęścia podbijać świat. Skorzystało na tym niewielu. Choć w kraju nad Wisłą nie udało się osiągnąć sukcesów na miarę firm Apple czy Google, to są oznaki, że kolejny Steve Jobs albo Larry Page będzie pochodził właśnie z Polski.

Przez dziesiątki lat Polska była trapiona nieszczęściami, które nie pozwalały rozwijać się gospodarczo i co najmniej nadążać za rozwojem cywilizowanego świata. Polakom przeszkodziły w tym m.in. wojny, zabory i komunistyczne rządy. Choć wolność gospodarcza Polaków wciąż nie jest pełna, to starają się oni wszelkimi siłami osiągać sukcesy. Jest ich coraz więcej i słyszy o nich cały świat. Nadzieją staje się młode pokolenie, które bez kompleksów rywalizuje z kolegami z innych państw.

POLSKI DRUK 3D
Jest taki polski produkt, który pokonał w rankingu 399 urządzeń z całego świata. Mowa o drukarce 3D Zortax M200. Polski produkt uzyskał od członków społeczności serwisu 3DHubs.com 4,81 punktu na 5 możliwych, na podstawie niemal 250 recenzji. Drukarka Zortrax M200 w ostatnich miesiącach znajdowała się w czołówce zestawienia, by w kwietniu trafić na pierwsze miejsce. „To kolejny sukces polskiej myśli technicznej” – tak redaktor naczelny magazynu „CHIP” Konstanty Młynarczyk komentuje uznanie drukarki 3D Zortrax M200 za najlepsze tego typu urządzenie desktopowe, które może znaleźć się na biurku każdego z nas. „O docenieniu polskiej drukarki zadecydowała jakość wydruku” – mówi Młynarczyk. To najważniejsza kwestia w druku 3D, choć liczy się tu też wygoda obsługi i wszelakie drobiazgi, które poprawiają eksploatację. Polska i Polacy mogą, w opinii redaktora naczelnego magazynu „CHIP”, chwalić się kolejnym światowym sukcesem rodzimej techniki, zwłaszcza że należymy na świecie do przodowników w druku 3D. „Ta technologia wciąż się rozwija, a Polacy mają na jej temat wiele do powiedzenia” – dodaje Konstanty Młynarczyk.

BEZPIECZEŃSTWO NA DROGACH
Trzech sądeckich maturzystów wierzy, że mogliby poprawić bezpieczeństwo na drogach i pracuje na udoskonaleniem systemu Total Car Rescue. Miałby on uchronić kierowców przed zaśnięciem za kierownicą. Jego najważniejszym elementem są czujniki, które monitorują otoczenie prowadzącego auto. Mierzą natężenie dźwięku, oświetlenie, ciśnienie atmosferyczne czy temperaturę w kabinie. Na razie system zbiera i analizuje dane, ale jeszcze nie potrafi ustalić, kiedy powinien włączyć się alarm, że czas się zatrzymać i odpocząć. Aby sprawdzić system w praktyce, uczniowie chcą zamontować urządzenia pomiarowe w tirze, który będzie odbywał normalne podróże z towarem. Jest już wstępna zgoda jednej z firm transportowych. Młodzi ludzie będą analizować uzyskane dane i poddawać je obróbce. Liczą, że dzięki temu precyzyjnie ustalą, w których momentach mogło pojawić się zagrożenie zaśnięcia za kierownicą. Projekt maturzystów został wyróżniony w tegorocznym finale Konkursu Naukowego E(x)plory, w którym wygrał projekt innego młodego naukowca z liceum w Krzeszowicach. Zwycięski projekt dotyczył stworzenia od podstaw systemu operacyjnego, na podstawie badań dotyczących architektury mikrojądra. W wyniku prac powstał nowy system operacyjny, który ze względu na swoją modularną budowę „nie zawiesza się”, a jego sposób implementacji ułatwia przenoszenie na różne architektury sprzętowe. Powstały system charakteryzuje się wysoką stabilnością, a zarazem dużą szybkością działania oraz niezawodnością. Posiada on wiele potencjalnych ścieżek rozwoju, a modularna budowa jądra umożliwia jego ewentualną rozbudowę.

WYNALAZKI ZE SZKOLNEJ ŁAWKI
Wynalazki powstają przede wszystkim na uczelniach, w instytutach czy ośrodkach badawczych. Okazuje się jednak, że w Polsce istnieje mnóstwo młodych wynalazców, którzy tworzą innowacyjne rozwiązaniach w przerwach między lekcjami a odrabianiem prac domowych.

19-letni Bartek Ambrożkiewicz z Poznania stworzył system dopasowywania się pozycji lusterek w motocyklu w zależności od pozycji motocyklisty. Przesuwają się one w momencie, kiedy wraz z nabieraniem prędkości kierujący kładzie się bardziej na baku, aby być bardziej aerodynamicznym. W tym celu na kierownicy zamontowane zostały sensory ruchu.

10-letni Marek Rauchfleisz z Torunia stworzył Mobilny Monitoring Miejsc Trudno Dostępnych. To mały pojazd wyposażony w kamery, który może wjechać do rur, nor, może też być pomocny w czasie lawin czy pożarów. To już jego drugi łazik. Wcześniej stworzył pojazd, który mógłby się poruszać na Marsie, ale uznał, że chciałby mieć też urządzenie, które mogłoby działać również na Ziemi.

Tomasz Kropliński z Technikum nr 4 Jastrzębiu Zdroju wraz z kolegami ze szkoły stworzyli dwa wynalazki. Jeden z nich to latarka dla niewidomych. To tak naprawdę cztery sensory, podobne do tych, zastosowanych w czujnikach parkowania. Trzy są na wysokości klatki piersiowej, a jeden na głowie. Ostrzegają one osobę niewidomą o przeszkodach, na przykład drzewach, znakach drogowych czy zaparkowanych samochodach. Drugi wynalazek to przedłużacz do prądu wraz z aplikacją komputerową. Pozwalają one osobom niepełnosprawnym za pomocą komputera sterować urządzeniami elektrycznymi.

17-letni Jakub Zyngier z Połańca wymyślił system, dzięki któremu niestrzeżone przejazdy kolejowe będą bezpieczniejsze. Są to diody, które będą montowane na znaku „stop”, a system je uruchamiający będzie zamontowany na torach, kilometr od przejazdu. Diody zapalą się, kiedy przejdzie obok specjalnego włącznika. Jednocześnie na drodze będzie umieszczony miernik prędkości pojazdów. Jeżeli auto nie będzie zwalniać przed przejazdem, do którego zbliża się pociąg, diody zaczną mocniej pulsować. Koszt wyprodukowania jednej takiej instalacji to 200 złotych. Projekt ma już pozytywną ocenę policji i służb kolejowych. Wdrożenie na razie jednak nie jest możliwe z powodu regulacji prawnych.

Z Połańca jest również Joachim Jakubas. Razem z kolegami stworzył urządzenie, które kontroluje pracę różnych czujników. System jest powszechnie stosowany, ale na rynku kosztuje około tysiąca złotych. Wyprodukowanie modelu stworzonego przez uczniów z technikum kosztuje 20 złotych plus koszt czujnika rzędu 200 złotych.
Emilian Ścibisz z Ostrowca Świętokrzyskiego razem z kolegami stworzyli aplikację, która w przypadku choroby czy wypadku może uratować człowiekowi życie. Wystarczy, że będzie mieć ze sobą specjalną opaskę, naklejkę czy brelok. Po zbliżeniu go do telefonu z tą aplikacją wyświetlą się po sekundzie podstawowe informacje o człowieku. Można tam zapisać dane osobowe poszkodowanego, jego choroby czy grupę krwi.

Pomysły młodych Polaków imponują, a wprowadzenie na rynek ich produktów, jak w przypadku drukarki 3D, dowodzi, że osiągnięcie sukcesu jest możliwe. Wiarę w to ma coraz więcej mieszkańców kraju nad Wisłą. Wydaje się być kwestią czasu, gdy świat zwariuje na punkcie polskiego produktu technologicznego, a szaleństwo sięgnie stopnia, który ogarnął produkty firmy Apple. Czekamy więc z niecierpliwością, pewni, że stanie się to wkrótce.

Autor: Przemek Cebula