Polskie obozy koncentracyjne w niemieckich mediach

16

Określenie "polskie obozy koncentracyjne" zawsze wywołuje oburzenie, ale gdy pojawia się w niemieckiej prasie – można mówić o skandalu.

Tym razem sformułowanie „…die Zeit in einem polnischen Konzentrationslager…” zostało użyte przez niemiecką dziennikarkę Ninę Gmeiner, w artykule opublikowanym na stronie internetowej www.finanznachrichten.de i zachęcającym do oglądania programu dokumentalnego „Ich, Reich-Ranicki”, wyemitowanego w sobotę, 21 września, przez The Biograhy Channel. Zarówno artykuł, jak i program opowiadał o Marcelu Reich-Ranickim, urodzonym we Włocławku krytyku literackim polsko-żydowskiego pochodzenia, który zmarł 18 września br. we Frankfurcie nad Menem.

Marcel Reich Ranicki podczas wojny przebywał w getcie warszawskim, a później ukrywał się u polskiej rodziny na Pradze aż do wkroczenia Armii Czerwonej. Po wojnie, w latach 50., wyemigrował na stałe do Niemiec, gdzie zyskał rozgłos jako krytyk literacki. W miniony weekend, kilka dni po jego śmierci, niemiecka telewizja nadała program dokumentalny o Ranickim. Chcąc zachęcić widzów do jego obejrzenia Nina Gmeiner napisała specjalny artykuł, w którym przedstawiając biografię Marcela Reich Ranickiego użyła kłamliwego określenia „polskie obozy koncentracyjne”.

Stanowczo zaprotestował przeciwko temu Piotr Szelągowski z portalu bezprzesady.pl, który swoje oburzenie wyraził w liście wysłanym do ambasady niemieckiej w Polsce, a informację o wpisie przekazał do polskiej ambasady w Niemczech.

„Jest niedopuszczalnym używanie takiego sformułowania, tym bardziej przez niemieckich dziennikarzy” – stwierdził Szelągowski, który w wystosowanej petycji napisał m.in.: „Protestuję przeciw tak zamieszczonej informacji i domagam się jej sprostowania, a także wyciągnięcia wobec tej pani odpowiednich konsekwencji”.

Swoje oburzenie wyraził również znany piosenkarz i patriota Paweł Kukiz, który na swoim facebookowym profilu napisał: „W mojej szkole podstawowej na historii mówiono o niemieckich obozach koncentracyjnych, w szkole średniej, o obozach Niemiec hitlerowskich, a moje dzieci uczyły się już o nazistowskich obozach zagłady”. Kukiz przy okazji ostro skrytykował wszelkie uproszczenia tego sformułowania i tłumaczenia polityków dotyczące zakłamywania historii. „Zapewne znów usłyszymy, że to 'takie uproszczenie, bo większość obozów rozmieszczona była na terytorium Polski', że przecież 'i tak wszyscy wiedzą o co chodzi'” – pisze artysta. Paweł Kukiz w swoim komentarzu pokusił się nawet o dalsze efekty takiego upraszczania. „Skoro tak, to idźmy na całość z tym 'uproszczeniem'. Biorąc pod uwagę fakt, iż praktycznie wcale nie mówi się, że w obozach mordowani byli również Polacy (że o innych nacjach nie wspomnę), że wykształcono w opinii światowej przekonanie, iż to Żydzi zapełniali obozy, nazwijmy je żydowskimi obozami koncentracyjnymi…. Ot, takie 'uproszczenie'” – kończy swój komentarz.

Z kolei Piotr Szelągowski zachęca do wysyłania swoich protestów bezpośrednio do autorki kłamliwego określenia, na adres, który został zamieszczony pod artykułem: [email protected].

Autor: WueM