Powstanie styczniowe 1963-1864. Bilans strat ludzkich

0
19

Branka miała objąć 12 tys. młodych, najbardziej patriotycznych Polaków, których po wcieleniu do wojska zamierzano wysłać na 25 lat (!) w odległe rejony rosyjskiego imperium, gdzie w znienawidzonym mundurze mieli służyć i walczyć za obcą sprawę.

Obchodom rocznic powstania styczniowego każdorazowo towarzyszą namiętne spory o sens tego niepodległościowego zrywu. Krytycy powstania w swoich dywagacjach najczęściej wskazują na duże polskie straty, ludzkie i materialne, poniesione w bezpośredniej walce, jak i w skutek popowstaniowych represji. Akcentują przy tym, że był to niepotrzebny rozlew polskiej krwi.

Tak, straty poniesione przez Polaków w powstaniu styczniowym były duże. W boju poległo około 20 tysięcy powstańców (w tym niemal tysiąc zostało straconych z wyroku carskich sądów polowych), 32 tys. zostało zesłanych na Sybir lub w inne oddalone rejony carskiego imperium. Niektóre szacunki liczbę zesłanych określają na 35-40 tys. Z tej liczby ponad połowa nie wróciła do kraju. W sumie daje to liczbę 36 tys. ofiar w ciągu dwóch i pół roku trwania powstania styczniowego, tj. do momentu ujęcia ks. Brzóski, latem 1865 r. Daje to średnio 14,4 tys. poległych rocznie na obszarze Królestwa, Litwy i Ziem Zabranych, czyli wszystkich dawnych ziem I Rzeczypospolitej znajdujących się pod zaborem rosyjskim.

Krytycy powstania styczniowego, pisząc o tych stratach, zapominają, że przez 30 lat poprzedzających wybuch powstania, tj. w latach 1832-1862, do wojska rosyjskiego wcielono siłą około 200 tysięcy Polaków, i to tylko z terenów Królestwa, nie licząc Polaków z Litwy i Ziem Zabranych. Z tej liczby po 25 latach służby w armii rosyjskiej, wróciło w rodzinne strony tylko 23 tysiące. Reszta, tj. 177 tys. (5,9 tys. rocznie), zginęła za obcą sprawę w odległych rejonach rosyjskiego imperium.

Warto w tym miejscu przytoczyć wypowiedź prof. Andrzeja Nowaka z Krakowa: „Trafiły mi w ręce dane z powiatu piotrkowskiego. Stamtąd w latach 1833-1856 do wojska w głębi Rosji wzięto 11 tys. osób. Wróciło 498 osób: zniszczonych, schorowanych, okaleczonych. To pokazywało, jak funkcjonuje społeczeństwo, które się nie buntuje”.

Po powstaniu styczniowym z ziem zaboru rosyjskiego w latach 1865-1877 pobrano 119 tys. polskich poborowych, z czego wrócił co czwarty. Zginęło ponad 89 tysięcy (75%) – 7,4 tysiące rocznie. Gdzie i jak zginęli, nie wiadomo. Tak samo nieznane są miejsca ich wiecznego spoczynku. Dzisiaj właściwie nikt już o nich nie pamięta, a przecież byli to nasi rodacy.

W zaplanowanej „brance” w styczniu 1863 roku zamierzano wcielić do armii rosyjskiej 12 tysięcy najbardziej patriotycznej polskiej młodzieży. Przyjmując, że „branka” miała charakter represji politycznych, należy przyjąć, że z tych 12 tysięcy młodych ludzi po 25 latach wróciłby najwyżej co dziesiąty, czyli kraj straciłby bezpowrotnie w jednym roku, 10,8 tys. młodych Polaków. Przy czym mówimy tu tylko o Królestwie. Porównywalne liczby trzeba przyjąć na Litwę i Ziemie Zabrane, a to oznacza łącznie co najmniej 15-20 tysięcy ofiar.

Gdyby w styczniu 1863 roku nie podjęto walki zbrojnej, ziemie polskie pod zaborem rosyjskim i tak straciłyby porównywalną liczbę najbardziej aktywnych młodych ludzi. Teza, że bez powstania styczniowego „oszczędzono by polskiej krwi”, jest więc nietrafiona. Gdyby bez oporu poddano się „brance”, młodzi Polacy walczyliby w znienawidzonym rosyjskim mundurze o umocnienie carskiego systemu.

Powstańcy, którzy w 1863 r. podjęli walkę i polegli z bronią w ręku, spoczęli w polskiej ziemi. Ich imienne lub bezimienne groby, często znajdujące się w leśnych ostępach, były dla następnych pokoleń Polaków najbardziej widocznymi symbolami niezłomnej walki o wolność i niepodległość.

Wiele z tych grobów, pomimo 150 lat, które upłynęły od tamtych wydarzeń, zachowało się do dzisiaj i wbrew antypatriotycznej nagonce głównych mediów w Polsce w ostatnich latach, otoczone są troską i czcią lokalnej ludności, która swoją postawą jakby chciała przypomnieć słowa Cypriana Kamila Norwida, że „Ojczyzna – to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć – tracą życie”.

Autor: TL/SWAP