Reakcje na list ambasador Mosbacher

0
5

Podczas briefingu w Departamencie Stanu Heather Nauert została zapytana przez amerykańskiego dziennikarza o list, który Georgette Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego. W liście tym ambasador Mosbacher miała napisać, że USA „nie będą tolerować” krytyki wobec dziennikarzy TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce. W liście znalazły się między innymi błędy literowe w nazwiskach premiera i ministra spraw wewnętrznych.

Dziennikarz dopytywał zarówno o treść listu jak i literówki w nazwiskach. Nauert odpowiedziała, że ambasador Mosbacher znakomicie reprezentuje w Polsce Departament Stanu i amerykański rząd. „Ona ma polskie korzenie. Poza tym reprezentuje nasze ideały i wartości. Te wartości, które obejmują także wolność mediów, wszyscy bardzo sobie cenimy” – powiedziała Nauert. Rzeczniczka Departamentu Stanu powiedziała, że nie zamierza odnosić się do treści listu, który wyciekł do prasy. Amerykański dziennikarz zwrócił uwagę, że polskie korzenie najwyraźniej nie pomagają ambasador Mosbacher w pisowni polskich nazwisk. „Ty to powiedziałeś, nie ja” – odpowiedziała z uśmiechem Heather Nauert.

Poseł Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15 ocenia, że list ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher świadczy o braku partnerskich relacji między naszym krajem a Stanami Zjednoczonymi. We wtorek Pałac Prezydencki, który był jednym z adresatów korespondencji, przyznał, że list, o którego istnieniu poinformował kilka dni temu tygodnik „Do Rzeczy” jest autentyczny.

Agnieszka Ścigaj, gość radiowej Trójki, przestrzegała przed podległością w relacjach dwustronnych z USA. Jej zdaniem wyrażała się ona już wcześniej poprzez brak reakcji polskiego rządu po wprowadzeniu w USA ustawy 447, a także nowelizowanie ustawy o IPN. „To są po prostu rzeczy niedopuszczalne” – podkreśliła poseł Kukiz’15.

W jej opinii reakcja polskiego rządu na list ambasador USA powinna być bardzo zdecydowana, gdyż przejście na rolę „podległego partnera” jest dla Polski niekorzystne. „Tym bardziej, że chcemy dalej rozwijać interesy. Mamy sprawy związane z gazem i negocjacje dotyczące bazy wojsk amerykańskich” – wymieniała Agnieszka Ścigaj.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że rząd nie zamierza bezpośrednio odnosić się do treści listu amerykańskiej ambasador Georgette Mosbacher.

„Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi. Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent.” – napisała rzecznik. Joanna Kopcińska podkreśliła, że Polska tak jak USA ceni wolność słowa i w żaden sposób nie ogranicza wolności słowa.

„Rynek medialny w Polsce jest pluralistyczny, a media prezentują pełne spektrum opinii.” – napisała rzecznik i dodała – „Rząd Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie dopuści do powtórzenia się sytuacji, które miały miejsce w czasach naszych poprzedników – takich jak próby rekwirowania materiałów dziennikarskich czy wpływania na redakcje i wydawców, by zwalniały z pracy autorów publikacji krytycznych dla władzy.”.

Joanna Kopcińska zaznaczyła, że dzięki mediom opinia publiczna dowiaduje się o bulwersujących wydarzeniach, takich jak te z okolic Wodzisława Śląskiego. Rzeczniczka zaznaczyła, że w Polsce, która była pierwszą ofiarą hitlerowskich Niemiec, nie ma miejsca na nazizm, faszyzm, czy inną zbrodniczą ideologię. „Jeśli dziś jakiś obywatel Polski chciałby oddawać hołd Hitlerowi, to zasługuje nie tylko na najwyższe społeczne potępienie, ale przede wszystkim na karę wynikającą z polskiego prawa.

Dlatego też prokuratura pracuje nad weryfikacją każdego szczegółu postępowania dotyczącego haniebnego wydarzenia pod Wodzisławiem, niezależnie od tego, kto był jego inspiratorem. Państwo polskie podchodzi do takich spraw bardzo poważnie.” – zaznaczyła Joanna Kopcińska.

Autor: AS, (IAR)