Świat zachodni mógł przeciwdziałać Holokaustowi

0
6

Spotkanie z polskimi historykami zajmującymi się badaniami prowadzonymi przez IPN odbyło się we wtorek, 7 sierpnia, i zgromadziło sporą grupę zainteresowanej Polonii. Rozpoczęła je dr Iwona Korga, prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Piłsudskiego, która przywitała publiczność oraz wszystkich gości, wśród których był m.in. konsul generalny Maciej Golubiewski oraz Alicja Winnicka, kurator 14. dystryktu nowojorskiego Wydziału Edukacji. Powitała również przedstawicieli IPN, którzy przyjechali na spotkanie z Polonią. Wśród nich byli: dr Martyna Grądzka-Rejak, dr Aleksandra Namysło, dr Władysław Bułhak oraz prof. nadzw. Marcin Kruszyński, który jednocześnie był moderatorem prelekcji połączonej z dyskusją, która odbyła się po wygłoszeniu referatów przez naukowców. Dotyczyły one spraw związanych z relacjami polsko-żydowskimi oraz pomocą niesioną przez naszych rodaków ofiarom Holokaustu. Historycy z IPN badający eksterminację Żydów omówili ją pod wieloma aspektami, nie tylko pod względem liczb, ale również w kontekście zjawisk społecznych, antropologii i różnego podejścia do tego dramatycznego wydarzenia.

MEANDRY NIEPOROZUMIEŃ
Prof. Marcin Kruszyński, specjalizujący się w problematyce dziejów dyplomacji pierwszej połowy minionego stulecia, a także historii społecznej Polski po 1944 roku, wygłosił krótkie wprowadzenie do referatów przedstawionych przez pozostałych naukowców. Omówił również sytuację, jaka panowała wśród polskiej społeczności po odzyskaniu niepodległości przez nasz kraj. Opowiadał także o jej różnorodności etnicznej i podawał dane statystyczne, które nieco różnią się od siebie w zależności od źródła pochodzenia.

„Liczby są różne, ponieważ różna była metodologia prowadzenia spisu ludności w okresie II Rzeczpospolitej, ale około 65 procent jej mieszkańców stanowili Polacy. Reszta to byli przedstawiciele innych narodowości, wśród których Żydzi stanowili około 10 procent” – wyjaśnił prowadzący spotkanie prof. Marcin Kruszyński dodając, że były jednak takie miejsca, zwłaszcza w Polsce południowej i wschodniej, gdzie Polacy stanowili do 17 procent mieszkańców, a resztę inne narodowości, wśród których dominowali Żydzi. W tym czasie były także miasta polskie, w których było ich więcej niż w niektórych państwach europejskich.

„Ta żydowska społeczność kształtowała polską kulturę, tradycję i była nieodłącznym elementem historii” – podkreślał prelegent dodając, że jednak ci ludzie, którzy genetycznie mieli związek z I Rzeczpospolitą, okresem rozbiorowym i II Rzeczpospolitą, padli ofiarą Holokaustu i całkowicie zniknęli z miejsc, które tworzyli. Jako przykład podał swój rodzinny Lublin, gdzie obecnie – jak stwierdził – nawet w byłej dzielnicy żydowskiej nie widać śladów tej społeczności, która budowała to miejsce i w 1939 roku stanowiła około 50 procent populacji całego miasta. Prof. Kruszyński zwrócił uwagę na fakt, że podobnie jak mieszkańcy II Rzeczpospolitej również społeczność żydowska była bardzo zróżnicowana, co generowało pewne trudności i problemy pomiędzy Polakami i Żydami.

„To była społeczność typowo miejska i tylko dwadzieścia kilka procent Żydów mieszkało na wsi. Należy także pamiętać, że tylko 4 procent posiadało własne gospodarstwo” – wyliczał naukowiec dodając, że Żydzi zajmowali się tylko kilkoma określonymi zawodami, co w konsekwencji również było przyczyną różnych problemów między nimi a Polakami.

„Dodatkowo liderzy państwa polskiego nie mieli wypracowanej stałej strategii dotyczącej relacji między Polakami a Żydami. Jedni chcieli ich asymilować w sposób narodowy, drudzy w sposób państwowy” – twierdził prelegent. Jego zdaniem to były główne meandry nieporozumień, jakie pojawiały się w ówczesnych relacjach polsko-żydowskich.

EKSTERMINACJA ŻYDÓW
O dramatycznym okresie życia Żydów w latach 1939-1945 opowiadała z kolei dr Martyna Grądzka-Rejak, reprezentująca centralę IPN. Prowadzi ona badania na temat życia codziennego podczas II wojny światowej i Holokaustu, ze szczególnym uwzględnieniem zagłady Żydów krakowskich. W dorobku naukowym ma wiele tekstów naukowych i publikacji dotyczących tych tematów. W swoim referacie przedstawiła najważniejsze wydarzenia dotyczące Żydów oraz ich relacji z Polakami w czasie okupacji, a także zaprezentowała dotychczasowe wyniki badań i plany naukowe w zakresie tej tematyki. Podkreśliła, że Niemcy przystępując do II wojny światowej nie mieli pomysłu na to, co zrobić z liczną grupą Żydów zamieszkujących ziemie wschodnie.

„We wrześniu 1939 roku nikt ze ścisłego kierownictwa Trzeciej Rzeszy nie miał jeszcze pomysłu eksterminacyjnego. Ten pomysł był kształtowany w kolejnych latach” – wyjaśniała dr Grądzka-Rejak dodając, że początkowe działania przeciwko Żydom związane były z ich poniżaniem przez żołnierzy Wehrmachtu, którzy obcinali im pejsy, brody lub zmuszali do wykonywania różnych ćwiczeń. Plan związany z poważnymi prześladowaniami Żydów zaczął powstawać w październiku 1939 roku, po stworzeniu Generalnego Gubernatorstwa.

„Od tego momentu zaczęły się pojawiać kolejne rozporządzenia, które regulowały życie i funkcjonowanie społeczności żydowskiej na każdym poziomie” – opowiadała badaczka historii. Zaczęto od przymusu pracy, później wprowadzono obostrzenia związane z oznaczeniem tej społeczności, czyli koniecznością noszenia opasek z gwiazdą Dawida dla osób powyżej 10. roku życia, następnie ograniczono ilości gotówki, którą mogli legalnie posiadać, a nawet wprowadzono zakaz poruszania się i zmieniania miejsca zamieszkania. W konsekwencji rozpoczęto budowę dla nich dzielnic zamkniętych – gett.

„Towarzyszyła temu propaganda, w której Niemcy tłumaczyli, że należy odizolować ludność żydowską od społeczności, dlatego że są to osoby roznoszące wszy, tyfus i różne choroby. Tworzono filmy propagandowe, na które przymusowo przyprowadzano młodzież w wieku szkolnym” – wyjaśniała dr Grądzka-Rejak. W ten sposób okupanci chcieli przekonać Polaków, by się odseparowali od Żydów, ponieważ są dla nich zagrożeniem. Prelegentka wspominała również o tym, że jesienią 1939 roku pojawiały się także plany wysłania wszystkich Żydów na wyspę Madagaskar, a nawet zbudowania dla nich rezerwatu w okolicy miejscowości Nisko. W latach 1940-42 rozpoczęto tworzenie gett na dużą skalę, lecz Żydzi byli przekonani, że tam będą mogli żyć spokojnie, tworząc swoje środowisko oraz struktury społeczne, i w ten sposób przetrwają do końca wojny. Niemcy mieli jednak inny plan, a prawdziwa eksterminacja społeczności żydowskiej rozpoczęła się po fiasku działań na froncie wschodnim w wojnie z Sowietami w 1941 roku. Gdy okazało się, że nie uda im się podbić Rosji i stworzyć tam kolonii na Syberii, w których Żydzi mieli pracować na rzecz gospodarki III Rzeszy.

„Od lipca 1941 roku na terenach wschodnich działały cztery grupy specjalne, których zadaniem było rozstrzeliwanie w pierwszej kolejności komunistów, a następnie Żydów. W ten sposób likwidowano całe miejscowości, wszystkich mieszkańców, mężczyzn, kobiety, dzieci, starców” – mówiła dr Grądzka-Rejak. Kolejnym etapem wyniszczenia społeczności żydowskiej oraz jeńców sowieckich było gazowanie, które wprowadzono latem 1941 roku, a następnie budowa obozów koncentracyjnych.

„Już w grudniu 1941 roku na ziemiach wcielonych do III Rzeszy rozpoczął działalność pierwszy obóz zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Był to obóz, który służył do eksterminacji Żydów z tzw. Kraju Warty” – wyjaśniała badaczka historii dodając, że już w marcu 1943 roku rozpoczęto akcję „Reinhardt”, której celem była zagłada całej społeczności żydowskiej mieszkającej w Generalnym Gubernatorstwie i okręgu białostockim, czyli ok. 2 mln. Żydów. Dr Martyna Grądzka-Rejak nawiązała także do sprawy pomocy, jakiej Polacy udzielali Żydom w tym czasie.

„W okresie akcji 'Reinhardt' w roku 1942 z gett zbiegło około 10 procent ich mieszkańców. Szacuje się, że ta liczba wynosi od 200 do 250 tys. osób” – wyjaśniała. Szanse na przetrwanie i schronienie mieli raczej ci, którzy nie byli ortodoksyjni i potrafili dobrze wysławiać się w języku polskim. Jak zaznaczyła prelegentka, w czasie okupacji, gdy w Polsce za jakąkolwiek pomoc Żydom, nawet podanie kromki chleba czy szklanki wody, groziła kara śmierci, trudno było liczyć na to, że wszyscy będą herosami narażającymi życie swoje oraz rodziny. W związku z tym postawy polskie wobec uciekinierów podzieliła na trzy grupy: bierne, negatywne i jasne. Wspominała również o różnych rodzajach pomocy: indywidualnej, zbiorowej lub instytucjonalnej (kościoły, zakony i Polskie Państwo Podziemne), a także o pomocy długotrwałej i incydentalnej.

SPRAWIEDLIWI WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA
Wykład o tym, jak wyglądała pomoc niesiona Żydom, i co się z nią wiązało, wygłosiła dr Aleksandra Namysło, reprezentująca katowicki oddział IPN.

„Pod pojęciem pomocy rozumiemy wszelkie pozytywne działania na rzecz ludności żydowskiej, których efektem musi być konkretny rezultat, tzn. poprawa sytuacji ludności, zanim ta pomoc nadeszła” – wyjaśniała prelegentka, która jest także koordynatorką projektu badawczego IPN „Indeks Polaków zamordowanych i represjonowanych przez hitlerowców za pomoc Żydom”. Prowadzi ona badania zarówno na temat Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej, jak też opisuje położenie ludności żydowskiej w Polsce po 1945 roku. W swoim referacie przedstawiła również efekty prac prowadzonego przez siebie projektu.

„Kwestia stosunków polsko-żydowskich poruszana jest przez IPN od samego początku jego działalności. Pierwszym projektem była sprawa zagłady Żydów na ziemiach polskich” – podkreśliła prelegentka dodając, że efektem tych prac była książka pt. „Polacy i Żydzi pod okupacją niemiecką 1939-1945. Studia i materiały” napisana pod red. Andrzeja Żbikowskiego. Dr Namysło poruszała również sprawę Polaków zamordowanych i prześladowanych za niesienie pomocy Żydom.

„Do tej pory nie ma publikacji ani danych realnie wskazujących na to, ilu Polaków było represjonowanych i zamordowanych za pomoc ludności żydowskiej” – zaznaczyła. Tą sprawą od końca lat 60. zajmował się m.in. prokurator Wacław Bielawski, badający zbrodnie hitlerowskie w Polsce. Na podstawie analizy różnych spraw sądowych oszacował on, że Polaków zamordowanych za pomoc Żydom może być ponad 2 tys. Na przestrzeni kilku dekad Bielawski wydał także kilka publikacji na ten temat i ostatecznie stwierdził, że liczba ta wynosi około 800 osób. Natomiast pod koniec lat 90. specjalna komisja zweryfikowała jego dane i stwierdziła, że liczba Polaków zamordowanych za niesienie pomocy Żydom wynosi około 700 osób. Dane pochodzące od innych badaczy i historyków były jednak dużo wyższe i wahały się od 2 do 4 tys. osób, pojawiały się także informacje o tym, że tych ofiar było znacznie więcej.

„Stąd też istnieje potrzeba zajęcia się tym problemem” – podkreśliła dr Namysło, mając na uwadze pracę, którą się zajmuje. Zespół badaczy, z którym pracuje prelegentka, analizuje obecnie różne źródła, począwszy od akt, raportów i meldunków niemieckich, poprzez świadectwa i relacje składane po wojnie w Żydowskim Instytucie Historycznym, dokumentację zebraną przez Instytut Yad Vashem w celu uhonorowania osób tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, a na listach przesyłanych przez różnych ludzi kończąc. Dzięki temu w bazie IPN jest już około 5,5 tys. nazwisk osób zamordowanych i represjonowanych za pomoc ludności żydowskiej.

„Na ten moment zweryfikowaliśmy około tysiąca nazwisk. Z tego przyjęliśmy jako wiarygodne około 850 przypadków” – zapewniła dr Namysło. W tej grupie jest co najmniej 450 osób zamordowanych za pomoc Żydom. Badaczka zaznaczyła jednak, że te dane nie są ostatecznie, tylko określają stan na dzisiejszym etapie weryfikacji. Pod koniec roku dr Aleksandra Namysło wyda książkę na ten temat, którą opracowuje wspólnie z dr Martyną Grądzką-Rejak.

DZIAŁALNOŚĆ WYWIADOWCZA
Dr Władysław Bułhak, specjalista z zakresu historii polskiego wywiadu, w swoim referacie omówił kwestie związane z relacjonowaniem i opisywaniem informacji dotyczących zagłady dokonywanej przez Niemców. Poruszał sprawę funkcjonowania służb specjalnych z okresu międzywojennego, II Rzeczypospolitej oraz działalności Polskiego Państwa Podziemnego. Wspominał także o bardzo skomplikowanej sytuacji, jaka panowała w Polsce po odzyskaniu niepodległości oraz tuż przed napadem Niemiec na nasz kraj.

„Wrogowie wtargnęli do nas w momencie, w którym Polacy kłócili się między sobą, Żydzi między sobą i na dodatek jeszcze Polacy kłócili się z Żydami” – podkreślał prelegent dodając, że były też sytuacje, w których różni ludzie potrafili się ze sobą porozumiewać, a nawet przyjaźnić, co dopełniało obraz skomlikowania wzajemnych relacji.
Dr Bułhak mówił także o złożoności spraw związanych z wywiadem, informowaniem świata o zagładzie Żydów oraz udzielaniem pomocy tym, którym udało się uciec z gett, tym bardziej że nikt wcześniej nie myślał, że może dojść do takiej sytuacji. „Świat nie był przygotowany na zagładę Żydów. Nikt tego nie przewidział, nawet sami Niemcy nie wiedzieli, że tak będzie” – podkreślał mówca. Dużą część swojego wykładu poświęcił także działalności kurierów, w tym Jana Karskiego.

„Nie był on jedynym kurierem, było ich wielu” – podkreślał prelegent. Nierzadko te same wiadomości były przenoszone przez kilka osób, ponieważ nigdy nie było wiadomo, komu uda się z nimi dotrzeć do celu.

„Często te informacje, ze względu na podróż i różne trudności po drodze, docierały z dużym opóźnieniem, np. po roku. Dlatego nawet świetnie opisane raporty, zanim dotarły do celu, były już, delikatnie mówiąc, zdezaktualizowane” – stwierdził dr Bułhak.

„Nawet informacje Jana Karskiego o zagładzie Żydów dotarły bardzo późno, bo dopiero w grudniu 1942 roku, kiedy już akcja 'Reinhardt' była na ukończeniu” – uważa badacz historii, który jednak zaznaczył, że mimo wszystko były to bardzo ważne wiadomości, które wówczas zostały zignorowane przez świat zachodni, mogący jeszcze przeciwdziałać Holokaustowi. Dodał, że wkład Polskiego Państwa Podziemnego i polskiej dyplomacji w ratowanie Żydów był ogromny.

„Polska próbowała wówczas przechylić tę szalę i wywołać reakcję, która mogła pomóc Żydom. Tylko to się nie udało, i to nie z winy polskiego rządu, ponieważ on nie miał do tego narzędzi” – skonkludował swój wykład dr Władysław Bułhak.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA