Szansa na polski samochód

0
5

Na kontynencie europejskim od lat mocno rozwija się przemysł motoryzacyjny, a poszczególne kraje mogą pochwalić się swoimi narodowymi produktami. Francuzi mają Renault, Peugeota i Citroena, Niemcy – BMW, Mercedesa i Volkswagena, Brytyjczycy – Range Rovera, a Włosi Alfa Romeo, Fiata i Ferrari. Nasz kraj od czasów Syreny nie posiadał w pełni polskiego auta. Warszawa była kopią radzieckiej Pobiedy, a fiaty, duży i mały, miały włoskie paszporty. Plany stworzenia polskiej marki motoryzacyjnej “od a do z” były tylko marzeniami, gdyż każdy realnie myślący człowiek zdawał sobie sprawę z tego, jak długą historię powstawania mają globalne marki, np. Mercedes Benz czy Ford. Choć sytuacja z polskiego punktu widzenia wydawała się być beznadziejna, to sukces amerykańskiej firmy Tesla, która została założona zaledwie 13 lat temu, może dać nadzieję, że start z nową marką samochodową jest możliwy, tym bardziej że w Polsce mamy dwie firmy, które od lat budują samochody, a jedna z nich nie wyklucza współpracy biznesowej z twórcą Tesli Elonem Muskiem.

SYGNAŁ OD RZĄDU

Choć w kraju wolnorynkowym wpływanie na przedsiębiorców jest sytuacją działającą na niekorzyść rządzących, to sygnały o kierunku rozwoju państwa mogą pozytywnie oddziaływać na długoterminowe strategie największych firm krajowych. Nie inaczej jest w przypadku branży motoryzacyjnej, która mimo nieobecności na rynku aut osobowych, w Polsce istnieje.
O tym, że Polska chce przeznaczyć znaczne pieniądze na produkcję aut elektrycznych – małych samochodów miejskich – mówił na konferencji w Warszawie we wrześniu br. minister energii Krzysztof Tchórzewski. Dodał, że świat nad tego rodzaju rozwiązaniem pracuje od dawna, ale Polska do tej pory nie miała żadnego wkładu w te działania. Podkreślił, że nie chodzi o naruszanie rynku paliw konwencjonalnych. Planuje się wprowadzenie wielu ułatwień dla właścicieli samochodów elektrycznych, szczególnie na pierwsze lata – prawdopodobnie dotyczyć one będą podatków i ceny. Przewiduje się także darmowe parkowanie.
To jednak niejedyne pozytywne sygnały. Wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki mówił przed kilkoma miesiącami, że plan rozwoju elektromobilności ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki, a kilkanaście dni temu Polska Grupa Energetyczna (PGE), Energa, Enea oraz Tauron Polska Energia powołały spółkę ElectroMobility Poland. „Celem spółki ma być stworzenie podstaw ekonomiczno-organizacyjnych, technologicznych naukowych do kreacji i rozwoju elektromobilności w Polsce. Działalność spółki ma stymulować rozwój rynku pojazdów elektrycznych i rynków powiązanych, umożliwić polskim przedsiębiorcom konkurowanie na rynku unijnym i światowym, co powinno przynieść korzyści ekonomiczne, społeczne i ekologiczne dla gospodarki kraju, podnosząc konkurencyjność krajowych przedsiębiorców” – napisano w dokumencie złożonym przez spółki w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W jednym z ostatnich wywiadów minister energii poinformował, że  w listopadzie zostanie ogłoszony konkurs na karoserię polskiego samochodu elektrycznego. Według niego polskie auto elektryczne powinno kosztować nie więcej niż 70 tys. złotych. Prototyp ma być gotowy już w przyszłym roku.

OD CIĄGNIKÓW DO AUT OSOBOWYCH

Polską firmą mającą duże doświadczenie w branży motoryzacyjnej jest Ursus. W ostatnich miesiącach ta znana z budowy ciągników firma zaprezentowała mały dostawczy samochód na prąd.
Prezes Ursusa Karol Zarajczyk w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” wyjaśnia, że: “Zgodnie z projektem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) premiera Morawieckiego wsparcie publiczne w najbliższych latach ma zostać skierowane na rozwój zintegrowanych systemów transportu publicznego. Plan rozwoju elektromobilności ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki i polskiej reindustrializacji. Ma on służyć ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych i emisji zanieczyszczeń powietrza. W ramach planu projekt E-bus będzie miał za zadanie stymulować projektowanie i produkcję polskich pojazdów elektrycznych na potrzeby komunikacji miejskiej, a także budowę silnych podmiotów w sektorze produkcji taboru komunikacji miejskiej. Projekt SOR zakłada stopniową wymianę taboru komunikacji miejskiej na niskoemisyjny do roku 2025″.
Nasz rozmówca podkreśla, że plan premiera Morawieckiego wpisuje się w trendy europejskie. „W najbliższych latach duża część środków unijnych zostanie skierowana na wymianę taboru transportu miejskiego na tabor ekologiczny, w związku z europejskimi wymogami zielonego transportu” – mówi prezes Zarajczyk i doprecyzowuje, że jego firma obecnie posiada w ofercie dwa elektryczne autobusy – Ursus City Smile i Ursus Ekovolt oraz lekki dostawczy pojazd elektryczny, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. „Autobus elektryczny Ekovolt opracowaliśmy w odpowiedzi na rosnące krajowe zapotrzebowanie na pojazdy ekologiczne. Pojazd jest efektem prac polskich inżynierów i konstruktorów z ośrodka badawczo-rozwojowego Ursus R&D w Lublinie przy wsparciu firmy AZM Kutno. Ekovolt jest o kilkadziesiąt procent tańszy w eksploatacji niż tradycyjny autobus na ropę, a z racji przyjaznego środowisku napędu umożliwia władzom samorządowym skorzystanie z unijnych dopłat przy jego zakupie – twierdzi szef Ursusa. – W kwietniu 2015 r. nasz autobus elektryczny Ekovolt otrzymał europejskie świadectwo homologacji, co umożliwia jego sprzedaż na rynkach Unii Europejskiej, w tym na rynku polskim. Pierwszym ich użytkownikiem jest miasto Lublin, gdzie od połowy 2015 r. jeździ już jeden z nich”. Prezes Zarajczyk wymienia jeszcze kilka miast, które przeprowadziły testy autobusu, nie wykluczając jego zakupu, jak m.in. Kraków, Zielona Góra, Polkowice, Puławy, Rzeszów.
Drugi z elektrycznych autobusów jest także produktem całkowicie polskim. “Ursus City Smile to elektryczny niskopodłogowy autobus o długości 12 metrów, produkowany na nadwoziu City Smile, opracowanym przez AMZ Kutno. Może zabrać 75 pasażerów, znajdą się w nim 23 miejsca siedzące” – opisuje prezes Zarajczyk.
Choć wśród obecnej oferty samochodów elektrycznych są tylko autobusy, to budowa małego pojazdu elektrycznego daje nadzieję, że kolejnym będzie samochód osobowy. “Zaprezentowany we wrześniu br. kolejny nasz pojazd to lekkie dostawcze auto elektryczne – wyjaśnia szef Ursusa. – Ponieważ samochody elektryczne są bardzo ciche, nowy pojazd może być wykorzystywany do nocnych dostaw. Chcemy zaoferować ten samochód między innymi firmom transportowym oraz służbom komunalnym w miastach i gminach. Dostawczy pojazd elektryczny o niskich kosztach eksploatacji, spełniający wymogi ograniczenia emisji CO2, może być optymalnym rozwiązaniem na potrzeby władz lokalnych. Na tegorocznych targach w Hanowerze zaprezentowaliśmy także autobus wodorowy City Smile Fuel Cell Electric Bus. To konstrukcja własna spółki Ursus Bus, stworzona w fabryce w Lublinie, we współpracy z podmiotami zagranicznymi – mówi Karol Zarajczyk, podkreślając przy tym sukcesy firmy. – We wrześniu br. Ursus wygrał przetarg na dostawę autobusów niskopodłogowych dla Torunia, a także przetarg na dostawę 10 fabrycznie nowych elektrycznych autobusów miejskich dla Warszawy”.
Na pytanie, jak firma, którą kieruje, zapatruje się na działania firmy Tesla, która upubliczniła swoje patenty na budowę aut elektrycznych i zezwoliła na ich wykorzystywanie, i czy nie byłaby to szansa Ursusa na wejście na nowy rynek przy mniejszych kosztach technologicznych, prezes Zarajczyk odpowiada, że „każdy projekt związany z elektromobilnością jest dla nas ciekawy i z uwagą przyglądamy się też temu, co robi amerykańska Tesla”. Prezes Ursusa podkreśla, że liczy na to, iż jego firmie za jakiś czas uda się stworzyć uniwersalny pojazd osobowy. „Nie wykluczamy zbudowania niedużego auta miejskiego z nadwoziem z kompozytów, po części wytwarzanego w technologii druku 3D – wyjaśnia. – Ośrodek badawczy zakupił niedawno odpowiedni do tego sprzęt – jedną z największych w Polsce drukarek 3D. Urządzenie pomoże nam nie tylko w projektowaniu aut, ale także ciągników”.

SOLARIS ZNANY MUSKOWI

Na europejskim rynku motoryzacyjnym w kategorii autobusów świetnie radzi sobie polska firma Solaris. Choć ona także nie ma w ofercie samochodów osobowych, to nie wyklucza, że kiedyś wejdzie i na ten rynek. “Firma Solaris od początku swojej działalności skupia się na pojazdach komunikacji publicznej, czyli na projektowaniu i produkowaniu autobusów, trolejbusów i tramwajów – mówi Mateusz Figaszewski, zastępca dyrektora ds. PR w firmie Solaris. – Dotychczas w naszych planach rozwojowych nie było samochodów. W przedsiębiorczości nie powinno się jednak mówić 'nigdy'. Na razie jednak skupiamy się na rozwoju autobusów elektrycznych i odnosimy w tym duże sukcesy. Możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jesteśmy w tym obszarze europejskim liderem” – podkreśla nasz rozmówca. Na pytanie, czy firma traktuje Ursusa jako konkurencję czy raczej sprzymierzeńca w budowie ekologicznego społeczeństwa, odpowiada: “Mamy wolny rynek i każdy może składać deklaracje, jakie uważa za stosowane. Staramy się trzymać zasady, że o konkurencji mówimy albo dobrze, albo nic. Najważniejsze, aby okazywać sobie wzajemny szacunek. Każda konkurencja jest z korzyścią dla klientów i wpływa na rozwój produktów”.
Mateusz Figaszewski zdradza, że Solaris obserwuje także rozwój firmy Tesla. “Działania Tesli znamy już od bardzo dawna. Kilka lat temu nawiązaliśmy kontakt z Elonem Muskiem. Działamy jednak w nieco innych obszarach. Mimo tego kibicujemy mu w rozwoju rynku osobowych samochodów elektrycznych. To na pewno sprzyja rozwojowu e-mobilności ogólnie, a więc pośrednio także autobusów. Być może kiedyś przyjdzie czas także i na naszą współpracę biznesową”.
Dyrektor Figaszewski dodaje, że „rzeczywistość technologiczna i gospodarcza zmienia się tak szybko, że dzisiaj jeszcze nawet nie wiemy o potencjalnych obszarach takiej współpracy”. Jako przykład podaje zdarzenie z 2006 roku, gdy właściciel i założyciel firmy Krzysztof Olszewski na targach pojazdów użytkowych w Hanowerze stwierdził, że „diesel umarł, niech żyje elektryczność!”. „Wówczas większość konkurentów przyjęła to z lekceważącymi uśmiechami – opowiada nasz rozmówca. – A na tegorocznych targach niemal wszyscy liczący się w tej branży pokazywali już autobusy elektryczne. My mamy to szczęście, że w odpowiednim momencie wizję przekuliśmy w prawdziwy produkt, który oferujemy od wielu lat – podkreśla dyrektor Figaszewski. – W tym roku nasz autobus elektryczny Solaris Urbino electric zdobył nagrodę autobusu roku 2017”.

Autor: Przemek Cebula