Tylko Konfederacja zadba o interes Polonii

549
Foto: Archiwum Krystiana Żelaznego

"W polskim parlamencie potrzeba osoby, która z pełnym zaangażowaniem poświęci się rozwiązywaniu problemów rodaków rozsianych po całym świecie" – twierdzi Krystian Żelazny, kandydat Polonii do Sejmu, ubiegający się z ramienia Konfederacji Wolność i Niepodległość.

Wydanie specjalne „Nowego Dziennika” na Paradę Pułaskiego 2019 było współfinansowane ze środków Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku.

Ubiega się pan o mandat poselski jako kandydat Polonii amerykańskiej. Co skłoniło pana do podjęcia takiej decyzji?
Od wielu lat działam społecznie w Ameryce. Bardzo bliska jest mi także tematyka Kresów. Przez ostatnie lata współpracowałem z kilkoma polskimi parlamentarzystami, prowadziłem obsługę prawną, tworzyłem oraz opiniowałem projekty ustaw. Będąc blisko procesu legislacyjnego dostrzegłem wiele mankamentów, a także indolencji szeregu posłów partii rządzącej w kwestiach Polonii i Polaków mieszkających za granicą. Po prostu stwierdziłem, że w polskim parlamencie potrzeba osoby, która z pełnym zaangażowaniem poświęci się rozwiązywaniu problemów rodaków rozsianych po całym świecie.

Wspomniał pan o pracy legislacyjnej, indolencji posłów w kwestiach Polonii. Mógłby pan coś więcej na ten temat powiedzieć?
Możemy tutaj przykładami sypać, jak z przysłowiowego rękawa. Rząd Prawa i Sprawiedliwości niemal przy każdej tzw. reformie ogranicza prawa Polonii. W przypadku zmian w systemie oświaty wyeliminowano możliwość nauczania domowego poza granicami kraju, z którego korzystało kilka tysięcy polskich dzieci. Wraz z posłem Tomaszem Jaskółą na wszelkie sposoby próbowaliśmy zablokować tę zmianę. Po odrzuceniu w komisji stosownych poprawek złożyliśmy tzw. wniosek mniejszości. Udało się nam nawet znaleźć sześciu posłów PiS-u, którzy wyłamali się z dyscypliny partyjnej. Niestety, poprawka przepadła dosłownie paroma głosami.
Innym problemem jest chociażby likwidacja możliwości głosowania korespondencyjnego przez Polonię po ostatnich zmianach w prawie wyborczym. Niestety i tutaj można powiedzieć „siła złego na jednego”. Sami posłowie Konfederacji i sprzymierzeni z nimi w tym czasie przedstawiciele klubu Kukiz’15 nie byli w stanie zablokować tak jawnego ograniczenia praw rodaków mieszkających za granicą.

Czego Polonia może oczekiwać od pana jako posła?
Mogę tylko obiecać, że będę robił wszystko, by poprawić sytuację prawną Polonii oraz Polaków mieszkających na Kresach czy Zaolziu. Obecny rząd potrafi np. przeznaczyć ponad 300 mln zł na budowę Muzeum Żydów Polskich czy ponad 100 mln na odnowę cmentarza żydowskiego w Warszawie. A na wsparcie polskich organizacji za granicą przeznacza raptem kilkadziesiąt milionów złotych. Pokazuje to wymownie, kto jest dla rządu Prawa i Sprawiedliwości ważniejszy.

Rozumiem, że będzie pan dążył do zwiększenia finansowania polskich organizacji. Czy ma pan także inne propozycje?
Oczywiście. Polonia jest ogromną siłą, której niektórzy po prostu się boją. Mogłaby walnie przyczynić się do realizacji polskich interesów w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Problem w tym, że wielu możnym nie jest to na rękę. Dlatego jest stale, od dziesiątków lat, rozbijana. Za komuny do struktur polskich organizacji w USA i Kanadzie Służba Bezpieczeństwa wprowadziła tysiące agentów, co jest potwierdzone przez Instytut Pamięci Narodowej. Obecnie zbieramy tego żniwa.
Partnerstwo Polonii z Warszawą przyniosłoby wiele dobrego. Niemniej pierwszym krokiem jest uzyskanie przez Polaków z USA oparcia w rządzie przy budowie silnych struktur organizacyjnych, wspieraniu polonijnych mediów, wytworzenia systemu stypendialnego dla młodzieży polonijnej, który zacieśniłby więzi z krajem ojczystym młodego pokolenia.

Jakie rozwiązania prawne polepszą sytuację Polonii?
Mowa tutaj o trzech istotnych kwestiach. Pierwsza to wprowadzenie okręgów polonijnych do Sejmu i Senatu. W przypadku tego pierwszego musiałaby nastąpić zmiana konstytucji. Niemniej dla realizacji tego zamierzenia w wyborach do izby wyższej nie jest już to takie trudne. Trzeba mieć jednak tutaj wolę do tego i determinację. Sądzę, że nawet obecny rząd Mateusza Morawieckiego byłby skłonny na takie rozwiązanie przystać, aby oddać Polonii dwa do czterech miejsc w Senacie RP.
Druga kwestia odnosi się do zwiększenia frekwencji w wyborach za sprawą wprowadzenia możliwości głosowania elektronicznego. Ogromna rzesza Polaków mieszka w USA czy Kanadzie na obszarach, gdzie nie tworzy się punktów wyborczych. Nie oszukujmy się, pokonanie już kilkunastu mil w celu oddania głosu niejednokrotnie sprawia wielkie problemy. Tym bardziej że głosowania odbywają się u nas w sobotę. Osoby chętne oddać głos w polskich wyborach mogłyby to uczynić także nie wychodząc z domu. Dlaczego rozwiązanie to, od lat stosowane np. w Estonii, nie jest wdrożone przez kolejne polskie władze?
Trzecia sprawa – bodaj czy nie najważniejsza – to ochrona polskich emerytów przed pazernością amerykańskiego fiskusa. Obecne polskie władze nie robią w tym zakresie nic, a chodzi przecież o zabezpieczenie interesu rodaków, którzy uczciwie pracowali zarówno w Polsce, jak i USA. Rozwiązaniem jest tutaj umowa bilateralna między Waszyngtonem a Warszawą w tej sprawie. Niemniej do tego potrzeba posiadać odpowiedni kręgosłup, którego politycy PiS-u, jak widać, nie mają.

Działa pan też na rzecz uchwalenia ustawy anty-447. Czy jest szansa na jej wprowadzenie w obecnym układzie parlamentarnym?
Problem bezprawnych roszczeń żydowskich względem mienia bezspadkowego w Polsce leży mi bardzo na sercu. Nie tylko współorganizowałem protesty przeciwko temu haniebnemu postępowaniu Kongresu amerykańskiego oraz prezydenta Donalda Trumpa. Zaangażowałem się także w proces legislacyjny, mający na celu raz na zawsze uniemożliwić próbę wymuszenia haraczu na polskim narodzie przez władze USA. Byłem jednym z inicjatorów projektu ustawy anty-447, która miała przede wszystkim zakazać pod groźbą karną prowadzenia jakichkolwiek negocjacji w tej kwestii przez przedstawicieli polskiego rządu. Przedłożyliśmy go pod głosowanie i… proszę sobie wyobrazić, że tylko posłowie Prawa i Sprawiedliwości zagłosowali przeciw jego uchwaleniu. Niestety, z racji tego, że posiadają większość sejmową, projekt upadł. Jest to kolejny przykład ukazujący, czyje interesy realizuje obecny rząd.
Żeby odpowiednio zabezpieczyć polski stan posiadania, przed jawną chęcią grabieży polskiego majątku potrzebujemy, po pierwsze, nie dopuścić do samodzielnych rządów PiS w następnej kadencji. Po drugie ważne jest, aby w ławach sejmowych zasiadło jak najwięcej posłów Konfederacji, która jako jedyna siła sprzeciwia się naruszania podstaw prawa rzymskiego.

Jaka jest najistotniejsza różnica między PiS a reprezentowaną przez pana Konfederacją Wolność i Niepodległość? Dlaczego polonijny wyborca powinien głosować na pana, a nie któregoś z przedstawicieli partii rządzącej?
Przede wszystkim będziemy realizować propolską politykę zagraniczną. Nie dopuścimy do sytuacji, jak w przypadku ustawy o IPN, że na życzenie obcego państwa politycy PiS potrafili zmienić ją w przeciągu kilku godzin, i to z podpisem prezydenta, który przebywał wtedy na Łotwie. Proszę sobie wyobrazić, że Andrzej Duda został tak skompromitowany, że niczym król Stanisław August Poniatowski musiał podpisać wszystko, co zażyczy sobie ambasador obcego mocarstwa, i to bez chwili zwłoki na powrót do kraju. Jakie to znamienne w naszej historii.
Jak już wcześniej wspomniałem, będziemy priorytetowo traktować interes Polonii oraz Polaków za granicą jako istotną kwestię polskiej polityki. Ponadto wychodzimy z założenia, że trzeba stwarzać odpowiednie warunki gospodarcze dla zachęcenia rodaków do powrotu do kraju. Tutaj kierujemy się zasadą primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić. Obrazuje się ona w naszym programie, który zakłada maksymalną obniżkę podatków, uproszczenie prawa i rozszerzenie swobód obywatelskich. Słowem obywatel powinien decydować o losach swoim oraz jego rodziny, a nie wszechwładny urzędnik.

Z materiałów wyborczych wywnioskować można, że rekomenduje pana wiele znanych osób. Legenda Solidarności Jan Pietrzak mówi „Krystian to wykształcony, dynamiczny, młody człowiek, którego poznałem w USA jako aktywnego działacza na rzecz Polonii. Zna świat i kocha Polskę”. Przy takim wsparciu liczy się pan realnie z możliwością uzyskania mandatu poselskiego?
Startując podejmujemy walkę, kto nie działa, ten z miejsca skazuje się na porażkę. Oczywiście, że liczę się z taką możliwością. Mam nadzieję, że tak się stanie za sprawą głosów naszej Polonii. Pragnę podziękować za wsparcie mojej rodzinie, tacie Zbigniewowi, wujkowi Robertowi Słówko, stryjkowi Cezaremu Żelaznemu za wieloletnią pomoc w prowadzeniu „The Poland Times”, które to pismo tak bardzo wdrożyło mnie w sprawy Polonii.

Na koniec, chciałbym przekazać swe ukłony Kasi Żak, Tomkowi Lutyńskiemu oraz Dorocie Wagner, dzięki którym mam pewność,  iż w obecnych czasach istnieje jeszcze coś takiego jak serdeczna, bezinteresowna pomoc bliźniemu. Wierzę, że wspomniane wcześniej doświadczenie zaowocuje w przyszłej pracy poselskiej dla dobra Polski i Polaków.

_______________________________

Foto: Archiwum Krystiana Żelaznego

Krystian Żelazny ubiega się o mandat poselski z ramienia Konfederacji Wolność i Niepodległość (pozycja 15, okręg nr 19). Prawnik z zawodu, stypendysta doktorancki na Uniwersytecie Masaryka w Brnie. Autor publikacji naukowych poświęconych mniejszościom narodowym na Litwie i w Czechach. Wieloletni redaktor naczelny amerykańskiego pisma „The Poland Times”. Prezes oddziałów Katowice oraz Dąbrowa Górnicza Stowarzyszenia KoLiber. Współorganizator protestów anty-447 w USA oraz jeden z inicjatorów działań legislacyjnych w Sejmie na rzecz uchwalenia ustawy anty-447. Mieszka w Denver, Kolorado. Z Nowym Jorkiem związany jest rodzinnie.