W poszukiwaniu polonijnego parlamentarzysty

0
5

W polskim parlamencie zasiada 14 osób, które zostały wybrane z list, na które głosuje Polonia. To 13 posłów i jeden senator. Wśród nich znajduje się wiele publicznie dobrze znanych nazwisk. To m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, była premier Ewa Kopacz, minister koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński, szef ruchu Kukiz’15 Paweł Kukiz czy założyciel Nowoczesnej Ryszard Petru.

Wśród pozostałych parlamentarzystów są: Joanna Fabisiak, Małgorzata Gosiewska, Joanna Kluzik-Rostkowska, Ewa Tomaszewska, Kornelia Wróblewska, Małgorzata Wypych, Zbigniew Gryglas, Andrzej Halicki, Roman Kosecki, Jarosław Krajewski, Paweł Lisiecki, Andrzej Melak, Michał Szczerba, Marcin Święcicki, Jacek Wilk.

Senat z polonijnej listy reprezentuje Barbara Borys-Damięcka. Wszyscy oni reprezentują 20-milionową Polonię na całym świecie i zgodnie z ustawą z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora powinni m.in. informować wyborców o swojej pracy i działalności organu, do którego zostali wybrani, zwracają się do komisji sejmowej o rozpatrzenie określonej sprawy, a także przyjmują opinie, postulaty, wnioski wyborców oraz ich organizacji i biorą je pod uwagę w swej działalności parlamentarnej.

W czasie gdy w Senacie powstał pomysł na zmianę w konstytucji, zapewniającą dwa miejsca dla Polonii w wyższej izbie parlamentu, postanowiliśmy sprawdzić, ilu z nich zainteresowanych jest sprawami Polonii i w związku z tym odpowie na pytanie Polonusa z USA.

FIKCYJNY POLONUS – PRAWDZIWY PROBLEM
Szacuje się, że poza granicami Polski mieszka od 16 do 20 milionów osób pochodzenia polskiego. Mieszkają oni w państwach na całej kuli ziemskiej, więc z powodu innych stref czasowych nie wszyscy mają możliwość wykonania telefonu do biura poselskiego czy senatorskiego, nie mówiąc już o osobistej interwencji i spotkaniu w kraju.

Jako najbardziej realny do wykonania uznaliśmy kontakt emailowy. To nie tylko wygodne narzędzie komunikacji, ale także dające potwierdzenie w postaci wysłanego e-maila i ewentualnie otrzymanej odpowiedzi. W tym celu stworzyliśmy fikcyjne konto fikcyjnego Polonusa. Z parlamentarzystami z Polski kontaktował się Robert Maczkowski – zamieszkały w USA.

E-maile wysłaliśmy w jednym czasie na wszystkie oficjalne adresy, które widnieją na stronach Sejmu i Senatu. 19 listopada do skrzynek parlamentarzystów trafił e-mail z tematem: “Pytanie o podręcznik dla Polonii” o następującej treści: “Witam serdecznie Panią Poseł/ Pana Posła. Piszę do Pani/Pana, ponieważ został/a Pan/Pani wybrana z listy, na którą głosuje również Polonia i mam nadzieję, że także i nasze głosy traktujecie Państwo poważnie i reprezentujecie Polaków zamieszkałych za granicami.

Od 12 lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, jestem ojcem dwóch córek, które uczęszczają, prócz zajęć w szkołach amerykańskich, także i do sobotnich szkół polskich. Od wielu lat środowiska rodziców polonijnych dzieci apelują o stworzenie specjalnego podręcznika do nauki dla dzieci polonijnych, który będzie przygotowany dla poszczególnych państw. W USA zamieszkuje 10 milionów Polaków, mamy więc nadzieję, że także i dla naszych dzieci specjalny podręcznik wreszcie powstanie.

W związku z tym mam pytanie i prośbę – czy Pani/Pan Poseł, używając swojego mandatu, może uzyskać informacje z ministerstwa edukacji o tym, czy i kiedy taki podręcznik powstanie i czy możemy liczyć, że Pani/Pan Poseł będzie lobbował/a w naszym imieniu w tej sprawie na polskiej ziemi?” – napisał nasz Polonus Robert Maczkowski, który choć był fikcyjny, to pisał o realnym problemie, który dręczy od lat Polonię. E-mail został wysłany, z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze odpowiedzi.

KTO ODPOWIEDZIAŁ
Na odpowiedzi polonijnych parlamentarzystów daliśmy sobie i im termin 14 dni. Dwa tygodnie to wystarczający czas, by przeczytać e-maila i na niego odpowiedzieć, nawet dla zapracowanych posłów i senatorów. Niespodzianką była odpowiedź pierwszego posła, a konkretnie posłanki, już po kilku godzinach, i to z e-maila prywatnego wysłanego z telefonu komórkowego. Najszybszą odpowiedzią, a do tego w pełni zadowalającą, zaskoczyła nas posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska. “Panie Robercie:) Oczywiście napiszę interpelację z pytaniami o podręczniki – rozpoczęła swojego e-maila posłanka i kontynuowała wyjaśnienie palącej pana Roberta sprawy: – Niestety, zmiana podstawy programowej przeprowadzona przez PIS spowodowała, że www.epodreczniki.pl straciły aktualność… To samo dotyczy podręcznika do najmłodszych klas, dostępnego w wersji internetowej. Szkoda, przygotowaliśmy nie tylko podręczniki, ale i zestawy ćwiczeń, które nauczyciel mógł dowolnie komponować. Odpisuję z prywatnego konta, bo mam dostęp w iPhonie i szybciej mogę odpowiedzieć. Przyślę treść interpelacji. Pozdrawiam serdecznie J. Kluzik-Rostkowska”.

Dni mijały, a skrzynka pana Roberta wciąż pozostawała z jednym e-mailem. 25 listopada, czyli 6 dni po wysłaniu e-maila otrzymaliśmy kolejną odpowiedź, tym razem od jedynego reprezentanta Senatu wybranego z listy polonijnej – pani senator Barbary Borys-Damięckiej. “Szanowny Panie, oczywiście, że jako senator pracujący w Komisji Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą zajmuję się sprawami, które, tak jak Pan, zgłaszają mi rodacy z różnych stron świata. Problem specjalnych podręczników do nauki dla dzieci polonijnych powinno rozwiązać Ministerstwo Edukacji (MEN), a szczególnie specjalny jego Departament zwany ORPEG. Zgłosiłam wczoraj na posiedzeniu naszej Komisji wniosek o wezwanie na najbliższe posiedzenie (11 grudnia 2018) ministra edukacji lub dyrektora departamentu odpowiedzialnego za edukację za granicą oraz dyrektora ORPEG-u, którzy w obecności członków Komisji złożą wyjaśnienia w tej sprawie.

Mój wniosek został przyjęty, z poparciem pozostałych członków Komisji. Nie czekając do 11 grudnia podaję Panu namiary na dyrektora ORPEG – panią Annę Radecką – telefony: (48 22) 6223792; (48 22)622 3793; (4822) 6223794 – oraz pocztę emailową: [email protected] Warto też, żeby Pan miał telefon dyrektora Departamentu Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Edukacji Narodowej; jest nim pan Sebastian Kęcik (e-mail można znaleźć na stronie internetowej MEN). Czy Pan wie, że w Stanach działa Kongres Oświaty Polonijnej?” – odpisała senator Borys-Damięcka.

KTO SIĘ WYTŁUMACZYŁ
Po 14 dniach oczekiwania, 4 grudnia, postanowiliśmy zdradzić nasz test i wysłaliśmy z oficjalnego e-maila “Nowego Dziennika” informację o tym, że zapytanie wysłane przez Roberta Maczkowskiego było sprawdzianem. Zapytaliśmy, dlaczego parlamentarzyści nie zareagowali na e-maila z 19 listopada, jak dużo dostają e-maili od Polonusów z całego świata i przy okazji, co sądzą o pomyśle utworzenia dwóch miejsc dla polonijnych senatorów?

Z 12 parlamentarzystów wytłumaczyć postanowiły się cztery osoby. Pierwsza swoje wytłumaczenie wysłała posłanka Małgorzata Wypych, która choć nie odpowiedziała w ciągu 14 dni, to wedle korespondencji, którą nam udostępniła, poczyniła starania, by sprawą się zająć. 20 listopada przesłała nasze zapytanie e-mailem do Ministerstwa Edukacji Narodowej. 4 grudnia, czyli tego samego dnia, którego ujawniliśmy nasz test, do ministerstwa wysłała oficjalne pismo o następującej treści: “Szanowny Panie Dyrektorze, do mojego biura poselskiego z prośbą o pomoc zwrócił się Pan Robert Maczkowski.

Pan Robert Maczkowski od 12 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Od wielu lat środowiska rodziców polonijnych uczniów apelują o stworzenie specjalnego podręcznika do nauki dla swoich dzieci. Polska lektura stanowi ogromne źródło wiedzy, nie tylko na temat samego języka, ale również przybliża kulturę i polskie zwyczaje. W Stanach Zjednoczonych mieszka 10 mln Polaków. Polonijna społeczność współtworzy pozytywny obraz Polski i Polaków. To zadanie ważne i odpowiedzialne. Dlatego też polskie książki są kluczowe dla zachowania tożsamości naszych Rodaków poza granicami kraju i pielęgnowania poczucia wspólnoty narodowej. W związku z powyższym przesyłam list Pana Roberta Maczkowskiego jako jeden z sygnałów w w/w od Polaków mieszkających poza granicami. Proszę również o informację na jakim etapie są obecne prace nad podręcznikiem/podręcznikami dla Polonii, w jaki sposób i czy będzie w nich uwzględniona specyfika nauki języka polskiego i innych przedmiotów w odniesieniu do miejsca zamieszkania, a także w jaki sposób rodzice naszych Rodaków będą mogli dotrzeć do tych pomocy dydaktycznych?”.

Kolejna swoje tłumaczenie wysłała do nas posłanka Joanna Fabisiak, a zwłokę w odpowiedzi tłumaczyła trudnym czasem. “Bardzo dziękuję za Pana e-mail. Miałam w ostatnich tygodniach bardzo trudny czas z powodu wielu wyjazdów, również na spotkania z nauczycielami polonijnymi, i stąd na niektóre e-maile odpowiadam nieco później – napisała posłanka Fabisiak i rozwinęła temat poruszony w naszym zapytaniu. – Dziękuję za zainteresowanie problemem podręcznika dla Polonii. Jest to sprawa bardzo skomplikowana, ponieważ takich podręczników musiałoby powstać wiele, właściwie dla każdego typu języka powinien zostać opracowany osobny podręcznik. Wynika to z faktu, że inne są różnice między na przykład językiem polskim i angielskim, a inne między polskim i włoskim. Język polski ma znacznie więcej przypadków niż język angielski, toteż polska fleksja stanowi dla uczniów polonijnych większą trudność. Z kolei język włoski jest fleksyjny, ale występują inne kontrasty.

Bliski polskiemu jest język rosyjski (oba są językami słowiańskimi), ale nawet w tym przypadku pojawiają się znaczące rozbieżności gramatyczne. Na przykład dla Rosjanina trudne do zrozumienia jest to, że w języku polskim mówi się: 'my poszliśmy', ale 'wy poszliście' – w języku rosyjskim czasownik ten będzie brzmieć tak samo zarówno w pierwszej, jak i drugiej osobie liczby mnogiej. Temat podręcznika dla Polonii był także poruszany w czasie Zjazdu Nauczycieli Polonijnych i Komitetów Rodzicielskich w Portland w maju tego roku, w którym uczestniczyłam. Radziłam wówczas, aby nauczyciele sami zaczęli przygotowywać taki podręcznik, a ja będę się starać o jego druk” – wytłumaczyła posłanka Fabisiak. Na zakończenie odpowiedziała na pytanie, jak dużo zapytań otrzymuje od Polonii. “Otrzymuję bardzo wiele e-maili od Polonii z całego świata i z każdego bardzo się cieszę oraz na każdy odpowiadam, choć czasami nieco później” – poinformowała posłanka Joanna Fabisiak.

Odniosła się też do pomysłu dwóch miejsc dla Polonii w Senacie. „Z mojej wiedzy wynika, że organizacje polonijne bardzo negatywnie odnoszą się do tego pomysłu. Wydaje mi się, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby, aby w każdym ministerstwie był przedstawiciel Polonii – ekspert z danej dziedziny. Tylko wtedy Polonia będzie miała realny wpływ na decyzje zapadające w kraju. Obecnie we władzach polskich jest już dwóch przedstawicieli Polonii: w Biurze Premiera i w Kancelarii Prezydenta. Na pytanie, czy to rozwiązanie jest dobre, musicie Państwo odpowiedzieć sami” – napisała do “Nowego Dziennika” posłanka Joanna Fabisiak.

Posłem, który także przesłał swoje tłumaczenie, był Zbigniew Gryglas. Tłumaczył się w nim, że e-maila nie dostał bądź trafił “w niewłaściwe miejsce”. “Nie odnotowałem Państwa e-maila. Może trafił w niewłaściwe miejsce – wyjaśnił poseł Gryglas i dodaje: – Dostaję wiele korespondencji od Polaków mieszkających za granicą. Uczestniczyłem w Światowym Zjeździe Polaków i Polonii, utrzymuję kontakt z wieloma organizacjami polskimi i polonijnymi, choć moja działalność koncentruje się głównie na Wschodzie – tam są największe problemy. Działam konkretnie. Zorganizowałem w Warszawie wakacje dla 200 dzieci z dawnych polskich kresów” – wylicza poseł Gryglas i oświadcza na zakończenie, że popiera pomysł dwóch miejsc w parlamencie dla Polonii.
Swoją odpowiedź, choć nie bezpośrednio, przesłał także prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Na nasze pytanie wysłane z oficjalnego e-maila “Nowego Dziennika” dyrektor biura poselskiego Radosław Fogiel na początek poinformował nas, że wszelkie kwestie związane z aktywnością medialną pana posła obsługuje Biuro Prasowe Prawa i Sprawiedliwości. Nie dopytaliśmy, jak potraktowany został e-mail od naszego fikcyjnego Polonusa, ale dyrektor Fogiel wytłumaczył, że w tej sprawie zostały poczynione konkretne działania. “Na marginesie dodam, że pismo, o które Pan pyta, zostało przez Pana Posła zadekretowane, zgodnie z kompetencją, na podstawie ustawy wykonywaniu mandatu posła i senatora, do ministra edukacji narodowej. W zaistniałej sytuacji, skoro chodzi o osobę fikcyjną, korespondencja zostanie wycofana” – napisał Radosław Fogiel, dyrektor Biura Poselskiego posła Jarosława Kaczyńskiego

PODSUMOWANIE
Z wynikiem naszego testu jest jak ze znanym powiedzeniem o optymiście i pesymiście. Szklankę z połową zawartości jeden widzi jako do połowy pełną, a drugi jako do połowy pustą. Niewątpliwym pozytywem płynącym z tego testu jest to, że w każdej z izb jest przynajmniej jedna osoba, która zareaguje na wysłanego e-maila. Mało tego, w przypadku dwóch przesłanych odpowiedzi jesteśmy całkowicie zadowoleni z podjętych działań, które nie zakończyły się na kurtuazyjnej odpowiedzi. Posłanka Kluzik-Rostkowska złożyła interpelację, a senator Borys-Damięcka zaprosiła na posiedzenie komisji przedstawiciela MEN. Smucić może natomiast to, że aż 8 parlamentarzystów ani przez swoich pracowników, ani osobiście nie miało czasu, by choć jednym zdaniem odpisać na problem naszego Polonusa.

Podsumowując krótko – nie jest źle, ale zawsze mogłoby być lepiej. Nie wiemy, czy sytuacja zmieniłaby się diametralnie, gdyby Polonia miała zapewnione dwa miejsca w Senacie, ale niewątpliwie od osób tych moglibyśmy oczekiwać większego zaangażowania w sprawy Polonii. Tegoroczny test ma swoich zwycięzców i przegranych, mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie tylko lepiej.

Autor: Przemek Cebula