W Sejmie o emigrantach. Rezolucja ponad podziałami?

0
2

„Zakładam, że dojdziemy do porozumienia. Mimo że to będzie bardzo trudne, liczę, że taki wspólny projekt zostanie przyjęty przez Sejm” – powiedziała.
Sprawą przyjmowania przez Polskę uchodźców zajmą się w piątek połączone sejmowe komisje: do spraw Unii Europejskiej oraz spraw wewnętrznych. Niewykluczone, że posiedzenie zakończy się wnioskiem o debatę na sali plenarnej Sejmu. Ewa Kopacz zapowiedziała na środowym otwarciu konsultacji politycznych, że rząd rozważa zwiększenie zaangażowania Polski w kwestię uchodźców. Na konsultacje nie przybyli liderzy największych partii opozycyjnych: Jarosław Kaczyński z PiS i Leszek Millera z SLD. Komisja Europejska chce, by Polska przyjęła dodatkowo ponad 9 tysięcy 200 uchodźców. Szef komisji Jean-Claude Juncker przedstawił plan walki z kryzysem migracyjnym w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.
O rządowym stanowisko w sprawie przyjmowania uchodźców z Syrii mówił w czwartek w Sejmie wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski. “Solidarni na miarę naszych możliwości i po wypełnieniu pewnych warunków” – podkreślił Trzaskowski. Jak zaznaczył, na ten temat od kilku tygodni toczą się negocjacje w Unii Europejskiej na różnych szczeblach, a do tej dyskusji udało się nam wprowadzić nasze postulaty, takie jak zabezpieczenie granic Unii, doprowadzenie do jasnego podziału na uchodźców i migrantów ekonomicznych, wreszcie stworzenie mechanizmu umożliwiającego weryfikację tych ludzi pod kątem bezpieczeństwa.

Rafał Trzaskowski powiedział, że propozycja Komisji Europejskiej jest – jak się wyraził – pewnym projektem, do którego polskie władze będą się odnosić. Dodał, że sytuacja związana z uchodźcami przybywającymi do Europy jest dynamiczna, bo „jeszcze parę tygodni temu mieliśmy do czynienia z kryzysem, a w tej chwili mamy absolutną katastrofę humanitarną”. Wskazywał, że niektórzy unijni przywódcy zaczynają zmieniać swoje stanowisko w tej sprawie. Jako przykład podał premiera Hiszpanii Mariano Rajoya, który pierwotnie miał dużo twardsze stanowisko niż Polska, a kilka dni temu zadeklarował, że jego kraj jest gotowy przyjąć 15 tysięcy emigrantów.

Tymczasem na forach internetowych pojawiają się skrajne opinie na temat możliwości przyjęcia uchodźców przez Polskę. Są wpisy przyjazne, ale w wielu postach internauci wyrażają wrogość i obawy związane z tym, że wśród ludzi przybywających na Węgry, do Austrii, Grecji, Włoch przeważają młodzi mężczyźni, a nie rodziny z dziećmi. Specjalista do spraw migracji doktor Konrad Pędziwiatr wyjaśnia, że jest to normalne zjawisko – ich rodziny pozostały na przykład w masowych obozach w krajach sąsiadujących z Syrią, gdzie nie ma perspektyw do dalszego życia rodziny. Jak podkreśla socjolog i antropolog, to sytuacja typowa dla ruchów migracyjnych, że najsilniejsi najpierw „przecierają szlaki”. Za nimi później podążają kobiety i dzieci. „To normalne, że nawet 75 procent ludzi na tym szlaku uchodźczo-migracyjnym to mężczyźni. Kobiety z dziećmi pozostały w obozach w Turcji czy Libanie. To nie jest jakaś anomalia” – wyjaśnia doktor Konrad Pędziwiatr

Jak dodaje, od początku wojny w Syrii, czyli od czterech lat, w krajach graniczących z Syrią w skrajnie trudnych warunkach żyją miliony uchodźców z tego kraju. Ekspert mówi, że Europejczycy dotąd żyli „w błogiej nieświadomości” jak wielka jest skala tego problemu.

Autor: PC