W starej kopalni nowe życie

16

Przedtem było to królestwo węgla i górników. Teraz w szybach rozbrzmiewają dźwięki muzyki i słowa aktorów.
Kopalnię założył w 1855 roku magnat ziemski i przemysłowy książę Guido Henckel von Donnersmarck. Po wyeksploatowaniu złóż węgla przemieniła się w centralny węzeł odwadniania. W latach trzydziestych minionego wieku znalazła się na marginesie działalności górniczej. Los Guido dzieli zresztą teraz sporo innych kopalni.


FOTO: Archiwum

Obiekty, które nie pełnią już swej pierwotnej funkcji, adaptuje się do celów turystycznych

Przedtem było to królestwo węgla i górników. Teraz w szybach rozbrzmiewają dźwięki muzyki i słowa aktorów.

Kopalnię założył w 1855 roku magnat ziemski i przemysłowy książę Guido Henckel von Donnersmarck. Po wyeksploatowaniu złóż węgla przemieniła się w centralny węzeł odwadniania. W latach trzydziestych minionego wieku znalazła się na marginesie działalności górniczej. Los Guido dzieli zresztą teraz sporo innych kopalni.
TURYSTYKA PRZEMYSŁOWA
Ubocznym skutkiem przemian systemowych jest w Polsce rozwój turystyki przemysłowej. Obiekty, które nie pełnią już swej pierwotnej funkcji, adaptuje się do celów turystycznych. Wykorzystuje się je również do działalności artystycznej lub handlowej. Z niezłym nieraz skutkiem.
Przykładem tego rodzaju transformacji stały się m.in. Katowice i inne śląskie miasta. Także Zabrze. Właśnie stamtąd zawitała do Nowego Jorku Dorota Kosińska, główny specjalista w Biurze Promocja Miasta. Stara się ona udostępnić turystom zamknięte już obiekty, aby pokazać, jak się tam niegdyś pracowało.
Zabrze należy do ośrodków mających w tej mierze ogromny potencjał. Jak zapewnia pani Dorota, są tam obiekty unikatowe. Zamknięta kopalnia węgla kamiennego Guido zapewnia turystom nie lada atrakcje. Mogą oni zjechać autentyczną windą-klatką na poziom 170 i 320 metrów w głąb ziemi. Na pierwszym z nich oglądają dawne stajnie dla pracujących w górnictwie koni. Niżej jest też trasa turystyczna wymagająca większej kondycji. Znajdują się tam również restauracja oraz pomieszczenia przystosowane do spektakli teatralnych, koncertów i innych imprez artystycznych. Stara kopalnia tętni nowym życiem. W innej mieści się skansen. Inaczej niż w Guido, schodzi się tam schodami do podziemi, gdzie czeka na turystów funkcjonująca do dziś kolejka, którą przemieszczali się dawniej górnicy. Są tam autentyczne urządzenia, między innymi maszyna parowa z 1915 roku, którą od czasu do czasu się uruchamia, dostarczając zwiedzającym niezwykłych atrakcji w białych kłębach oparów wodnych.
Jak można wyczytać na stronie internetowej zabytkowej kopalni węgla kamiennego w Zabrzu, pielęgnuje się tam tradycję i kulturę górniczą. Turystom udostępniono ekspozycję górniczych narzędzi, lamp, sprzętu ratunkowego oraz piękną wystawę geologiczną. Wszystko w doskonale zachowanych korytarzach i komorach górniczych. Bardzo ciekawa też jest geologiczna budowa tego miejsca. Warstwy skał z zapisanymi na nich śladach tektoniki, nacieki, kryształy kalcytu – wszystko to składa się na ów swoisty rezerwat przyrody nieożywionej, który potęguje niepowtarzalną atmosferę tego podziemnego świata.
GÓRNICTWO I KULTURA

 
FOTO Archiwum

Dorota Kosińska w księgarni Noego Dzienika na Manhattanie

Dorota Kosińska zapewnia, że zainteresowanie śląskimi kopalniami w nowej roli jest olbrzymie. Przypomina zresztą, że nie jest to polski wynalazek. Adaptowanie poprzemysłowych obiektów ma w Europie spore tradycje. Podkreśla jednak, że w innych krajach udostępniane turystom obiekty nie zawsze mają tak unikatowy i autentyczny charakter, jak w Polsce. Jeśli bowiem np. belgijskie czy hiszpańskie kopalnie są znakomicie przygotowane na przybycie turystów, nie można tam zjechać pod ziemię. Pracę górników ilustrują fotografie i rysunki. Maszyny zaś to na ogół atrapy. Na Śląsku eksponaty są prawdziwe. Jeśli za granicą stare kopalnie były zasypywane lub nie można ich zwiedzać z powodu wiążących się z tym kosztów, Polakom udało się pokonać te bariery.
Śląskie kopalnie oferują nie tylko niepowtarzalną atmosferę. Tak się składa, że jest w nich świetna akustyka, co sprzyja organizowaniu koncertów muzyki poważnej, występów teatralnych itp. imprez. Przybywają na nie miłośnicy sztuki z całego województwa śląskiego, a nawet z dalszych regionów.
Upodobali sobie to zwłaszcza młodzi ludzie, ale nie tylko. Niezależnie od popularnych koncertów rozrywkowych, rozbrzmiewają tam dźwięki muzyki klasycznej w wykonaniu kameralnych zespołów. Pod ziemią występował też, w nieco okrojonym składzie, renomowany Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk". Guido ma najgłębiej podobno położony teatr w Europie. Częstym gościem ze spektaklami teatralnymi jest tam znany z serialu "Na Wspólnej" aktor Zbyszek Stryj. Bywają artyści z krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Jedna sala ma 200 miejsc siedzących. Druga będzie przeznaczona na spektakle kameralne. Mówi się już o trzeciej – pełniącej funkcję galerii.
DO GUIDO NIE TRAFIAJĄ TURYŚCI Z AMERYKI
Dorota Kosińska zaręcza, że turyści mogą się czuć na dole bezpiecznie. Jest to bowiem wciąż zakład górniczy, w którym pracują specjaliści, byli górnicy z pełnymi uprawnieniami do obsługi wszystkich urządzeń. Kontrolę nad obiektem sprawuje zaś Urząd Górniczy. "Nic złego się tam nie może zdarzyć" – przekonuje.
Chociaż organizatorzy interesującego przedsięwzięcia mają ambicję, aby się kiedyś samo finansowało, póki co pieniądze łoży gmina i marszałek województwa śląskiego. Dotacje płyną też ze środków unijnych. Jeśli uda się otrzymać stamtąd dodatkowe fundusze, możliwe będzie odtworzenie portu, który znajdował się pod miastem. Łączył on kanałami podziemne galerie, a do transportu używano łodzi. "Byłaby to dodatkowa wspaniała atrakcja, i trudno sobie wyobrazić, aby można było zobaczyć jeszcze coś ciekawszego" – ocenia rozmówczyni "Nowego Dziennika".
Śląski szlak zabytków techniki wpisuje się w istniejący już europejski. Zabrze zaś, podkreśla Kosińska, jest kreowane na stolicę turystyki dziedzictwa przemysłowego. Od sześciu lat przybywają tam na konferencje goście z organizacji turystycznych całego świata. Z ich inicjatywy zrodził się pomysł założenia właśnie w Zabrzu specjalnego ośrodka promocyjnego. Będzie gromadził informacje i klasyfikował tego rodzaju ciekawe obiekty na całym globie.
Już teraz atrakcje zabrzańskie zwabiają wiele wycieczek zagranicznych z Niemiec, Rosji, Czech, Francji Belgii, ale też z dalekiej Japonii i Australii. Często przybywają na Śląsk, pokonując tradycyjną trasę z Krakowa do Częstochowy. Wizyty ułatwia dobra komunikacja. W Zabrzu przecinają się dwie autostrady.
Panią Dorotę tym bardziej zatem dziwi, że do Guido nie trafiają turyści z Ameryki. Nie kryje, że zachęcenie ich jest jednym z celów jej wizyty za oceanem. "Bardzo bym chciała – mówi – by przyjechali i zobaczyli, jak wygląda Śląsk. Mamy przecież przepiękną kulturę, wspaniałe tradycje. Staramy się je kultywować i o tym nie zapominać" – zapewnia. Ma też nadzieję, że do popularyzacji śląskiej turystyki przemysłowej przyczyni się SPATA.

Autor: