Wałęsa przysięga: nie byłem agentem

27

Nie byłem agentem, nie byłem zdrajcą - zapewniał w piątek były prezydent Lech Wałęsa uczestników debaty poświęconej dziedzictwu Solidarności na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.


FOTO: PAP

Jeśli kłamię to niech mnie szlag trafi" – mówi były prezydent

Nie byłem agentem, nie byłem zdrajcą – zapewniał w piątek były prezydent Lech Wałęsa uczestników debaty poświęconej dziedzictwu Solidarności na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

"Przysięgam, nigdy w życiu nie byłem po stronie komunistycznej, nigdy nie zamierzałem na kogoś donieść, nigdy nie doniosłem (…) Nidy nie zdarzyło mi się zrobić coś świńskiego, czego mógłbym się wstydzić. Niezręczności – tak. Musiałem rozmawiać, może ktoś gdzieś mnie podpytał, to się mogło zdarzyć, ale nie zdrada, nie agentura" – mówił Wałęsa.
"Nie byłem agentem, jeśli mówię kłamstwo niech szlag mnie trafi. Natomiast, czy rozgrywałem to dobrze, czy byłem ostrożny, czy mniej ostrożny, to tutaj możemy mieć wątpliwości" – dodał.
Były prezydent zaznaczył, że przy ocenie jego przeszłości powinno się brać pod uwagę, że jego sytuacja jako przewodniczącego Solidarności była inna niż wielu osób.
"Byłem przywódcą. Mnie nie można rozpatrywać jak nas wszystkich. Wam nie wolno było rozmawiać z bezpieką i wielu innych rzeczy, ale pierwszy musiał rozmawiać. Ja musiałem rozmawiać o postulatach, musiałem zanosić żądania, oszczędzać kolegów, hamować pewne zapędy. Moja rola była kompletnie inna, można mówić dobra czy zła. Może niezręcznie, gdzieś kogoś wsypałem, ale nie byłem agentem, to nie to, że chciałem kogoś zdradzać" – podkreślił.
Wałęsa nawiązał też do swojej reakcji na poświęconą mu książkę Pawła Zyzaka, gdy zapowiedział, że nie weźmie udziału w obchodach rocznicy wyborów 1989 r., a nawet wjedzie z kraju.
"Jeżeli strona rządowa nie wyjaśni tych prostych rzeczy, to honor nie pozwoli mi usiąść do stołu, gdy jestem tak narysowany przez tych "zygzaków" i innych. Jak ja mogę być z wami, jak ja się czuję. To musi być jednoznacznie postawione" – powiedział.
Wałęsa przyznał, że mówiąc o wyjeździe z Polski użył pewnej przenośni, ale wcale nie zamierza emigrować.
"Ja już naprawdę jestem zmęczony, ja się nie wyprowadzam (…) Ja kocham Gdańsk, kocham Toruń, nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Chyba nawet nie mam takiej walizki, do której zmieściłbym swój majątek" – żartował.
Były prezydent powiedział też, że oczekuje od IPN, aby wyjaśnił, według jakiego klucza zniszczono 85 tomów dokumentów bezpieki na jego temat, a według jakich kryteriów inne pozostawiono.
Lech Wałęsa podczas pobytu w Toruniu podpisał akt objęcia honorowym patronatem Centrum Przywództwa i Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, tworzonego przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika i Dominican University w Chicago. Spotkał się też z młodzieżą IV Liceum Ogólnokształcącego.

TB (PAP)

Autor: