Austriacka dominacja w Wiśle

49
Austriacy zdominowali dwudniowe zmagania na skoczni w Wiśle – w sobotę wygrali konkurs drużynowy, a w niedzielę dwóch z nich stanęło na podium konkursu indywidualnego FOTO: EPA/GRZEGORZ MOMOT

Zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle miały być dla Polaków okazją do przełamania. Niestety, polscy skoczkowie, którzy zawodzą od początku sezonu, nawet u siebie nie poprawili swoich wyników. Co prawda, w sobotnim konkursie drużynowym otarli się o podium, ale w niedzielnym konkursie indywidualnym najlepszy z nich Kamil Stoch był dopiero 11.

ZAWODY DRUŻYNOWE PŚ W WIŚLE ODBYŁY SIĘ PO RAZ PIĄTY I GOSPODARZE PO RAZ PIERWSZY NIE STANĘLI NA PODIUM. W czterech dotychczasowych konkursach raz wygrali, raz zajęli drugie miejsce i dwukrotnie trzecie. Tym razem musieli zadowolić się czwartą lokatą.

Przed konkursem takie miejsce Polaków wzięlibyśmy w ciemno. Po loteryjnych przez wiatr zawodach rozczarowanie jest jednak duże. Długo Biało-Czerwoni unikali wpadki, ale skok Dawida Kubackiego przekreślił szanse na piękny wieczór w Wiśle. Zwyciężyła reprezentacja Austrii, która o zaledwie 0,3 punktu wyprzedziła ekipę Niemiec. Na trzeciej pozycji uplasowała się Słowenia.

Niemal do ostatniej chwili nie było pewne, czy zawody na skoczni im. Adama Małysza w ogóle się odbędą. Z powodu silnego wiatru odwołano serię próbną, natomiast w pierwszej konkursowej warunki cały czas się zmieniały.

W pierwszej serii Polacy nie przypominali już siebie z Niżnego Tagiłu i Ruki. Jakby doping kilku tysięcy kibiców pod skocznią dodał im skrzydeł. To była ta reprezentacja, którą znamy z poprzednich sezonów. Nikt nie zawodził. Nikt nie wylądował na buli jak Norweg Robert Johansson (93,5 m), Niemiec Markus Eisenbichler (107,5 m) czy Japończyk Keiichi Sato (103 m).

Zaczął Piotr Żyła od skoku na 120. metr. Andrzej Stękała wykorzystał huragan pod narty i poleciał aż na 129,5 m. Dawid Kubacki skoczył 119 m. Po trzech grupach pierwszej serii Polacy prowadzili. W czwartej grupie w polskim zespole skakał Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski nie miał zbyt dobrych warunków. Wiatr pod narty tylko lekko mu pomagał. 117,5 m w takich warunkach to nie był zły skok. Polacy objęli prowadzenie, ale nie utrzymali go do końca pierwszej serii.

W podobnych warunkach, jak Stoch, o 4,5 m dalej poleciał Stefan Kraft. Po tej próbie Austriacy objęli prowadzenie, ale drugich na półmetku Biało-Czerwonych wyprzedzali tylko o 3,4 punktu. Walka zapowiadała się ekscytująco, ale wszyscy w napięciu czekali na decyzję jury. Ta zapadła dość szybko – seria finałowa odbędzie się.

Wiatr nie dawał jednak za wygraną. Co więcej, zrobiło się jeszcze trudniej, bowiem pojawiły się także podmuchy w plecy. Finał Polacy zaczęli w kratkę. Żyła skokiem na 121 m wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Długo to jednak nie trwało, bowiem Stękała nie poleciał już tak daleko, jak w pierwszej kolejce. Po próbie na 112,5 m Biało-Czerwoni spadli na 3. miejsce. Do liderującej Austrii nie tracili wiele, ale mocno zbliżyli się do nich Niemcy. Kilka minut później o podium nikt już nie myślał. Trybuny zamarły po skoku na bulę Kubackiego. Pasywne wyjście z progu i skok zakończony już na 97. metrze. Zamiast podium spadek na 6. miejsce i koniec szans na sukces.

Stoch próbą na 116. metr wyprowadził Polskę ostatecznie na 4. lokatę, bowiem w ostatniej grupie zepsuli swoje skoki Norweg Marius Lindvik (107 m) oraz Japończyk Naoki Nakamura (112 m). Triumfowali Austriacy, którzy zwycięstwo zapewnili sobie świetnym finałowym skokiem Krafta na 126. metr.

Austriacy zaledwie o 0,3 punktu pokonali Niemców, którzy po fatalnym pierwszym skoku Eisenbichlera wydostali się z ogromnych kłopotów i byli bliscy nawet zwycięstwa.

W NIEDZIELĘ SĘDZIOWIE ZNÓW NIE POZWOLILI NA DALEKIE SKAKANIE, A NAJLEPIEJ PRÓBĘ NERWÓW WYTRZYMAŁ AUSTRIAK JAN HOERL. 23-latek wygrał pierwsze pucharowe zawody w karierze, wyprzedzając Mariusa Lindvika i swojego rodaka Stefana Krafta. Najlepszy z Polaków Kamil Stoch był 11.

Piotr Żyła zajął 25. miejsce, a tuż za nim uplasował się Aleksander Zniszczoł. Pozostali odpadli już po pierwszej serii: 32. był Dawid Kubacki (mistrz świata z Seefeld w czterech konkursach z rzędu nie wszedł do drugiej serii), 40. Paweł Wąsek, 41. Tomasz Pilch, 43. Stefan Hula, 45. Jakub Wolny, 46. debiutujący w Pucharze Świata Jan Habdas, 47. Klemens Murańka, a 49. Andrzej Stękała.

Najlepszy w piątkowych kwalifikacjach Hoerl w niedzielę potwierdził znakomitą dyspozycję. Zwyciężył zdecydowanie, otrzymując za skoki na odległość 121 i 128 m notę 261,9 pkt, wyższą o 6,7 pkt od Lindvika oraz o 8,3 pkt od Krafta. Czwarte miejsce zajął Niemiec Karl Geiger, który zachował prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Dla Polaków były to nieudane zawody. Stoch, uzyskując 117 m, zajmował na półmetku dziewiątą lokatę. Kibice liczyli, że zdoła ją poprawić w drugiej serii. Tak się nie stało. Trzykrotny mistrz olimpijski lądował pół metra bliżej. “Czuję zdołowanie. Wydaje się, że wszystko jest ok, ale ciągle czegoś brakuje – przyznał Stoch w rozmowie z Eurosportem. – Skoki od początku sezonu są bardzo podobne, ale brakuje puzzla, którego włożenie pozwoliłoby polecieć kilka metrów dalej. Wkurza mnie to. Fajne zawody, wspaniali kibice, ale nie wychodzi” – dodał.

Jak podał portal skijumping.pl, Polacy wywalczyli w sumie 35 pkt, najmniej w zawodach PŚ na własnej skoczni od 19 grudnia 1999 roku, gdy żaden z nich nie awansował do drugiej serii konkursu w Zakopanem.

W niedzielę zadowolony ze startu mógł być tylko Zniszczoł, który zdobył pierwsze w tym sezonie punkty.

Kolejny nieudany weekend w wykonaniu większości polskich skoczków zmusił sztab szkoleniowy do podjęcia radykalnych kroków. Do Klingenthal na zawody PŚ (11-12 grudnia) pojedzie tylko czterech zawodników: Stoch, Żyła, Zniszczoł i Wąsek. Z kolei na zgrupowanie w Ramsau wybiorą się: Kubacki, Wolny, Stękała oraz Murańka.

PUCHAR ŚWIATA 2021/22 W SKOKACH NARCIARSKICH

Wyniki konkursu drużynowego w Wiśle:

1. Austria   843,0 pkt

(Manuel Fettner, Jan Hoerl, Daniel Huber, Stefan Kraft)

2. Niemcy 842,7

(Pius Paschke, Stephan Leyhe, Markus Eisenbichler, Karl Geiger)

3. Słowenia     834,3

(Cene Prevc, Peter Prevc, Timi Zajc, Anze Lanisek)

4. Polska    792,9

(Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Dawid Kubacki, Kamil Stoch)

5. Japonia 787,3

6. Norwegia    767,2

7. Rosja     746,4

8. Szwajcaria 602,2

Wyniki konkursu indywidualnego w Wiśle:

 1. Jan Hoerl (Austria) 261,9 pkt (121,0 m/128,0 m)

 2. Marius Lindvik (Norwegia) 255,2 (122,0/124,0)

 3. Stefan Kraft (Austria) 253,6 (120,0/123,0)

 4. Karl Geiger (Niemcy) 251,3 (117,0/123,0)

 5. Markus Eisenbichler (Niemcy) 246,3 (120,5/119,5)

 6. Cene Prevc (Słowenia) 241,6 (121,0/116,5)

 7. Pius Paschke (Niemcy) 241,2 (119,0/120,5)

 8. Lovro Kos (Słowenia) 240,3 (119,0/128,0)

 9. Killian Peier (Szwajcaria) 240,0 (118,0/129,0)

10. Robert Johansson (Norwegia) 238,8 (116,5/128,5)

11. Kamil Stoch (Polska) 236,5 (117,0/116,5)

25. Piotr Żyła (Polska) 218,3 (115,0/116,0)

26. Aleksander Zniszczoł (Polska) 217,8 (116,5/115,5)

Klasyfikacja generalna (po 5 zawodach):

 1. Karl Geiger (Niemcy) 355 pkt

 2. Anze Lanisek (Słowenia) 272

 3. Markus Eisenbichler (Niemcy)      237

 4. Stefan Kraft (Austria)   206

 5. Ryoyu Kobayashi (Japonia)     180

 6. Cene Prevc (Słowenia)      173

 7. Marius Lindvik (Norwegia)     162

 8. Halvor Egner Granerud (Norwegia)    160

 9. Killian Peier (Szwajcaria) 148

10. Jan Hoerl (Austria)      131

12. Kamil Stoch (Polska) 101

28. Piotr Żyła (Polska)      33

36. Dawid Kubacki (Polska)   20

43. Jakub Wolny (Polska)       8

46. Aleksander Zniszczoł (Polska)     5

47. Andrzej Stękała (Polska) 1

Puchar Narodów:

 1. Niemcy       1210 pkt

 2. Austria 979

 3. Słowenia    972

 4. Norwegia   686

 5. Japonia       663

 6. Polska   418