Bezbolesny debiut Brzęczka

1

Nie tacy Włosi straszni jak ich malują. Polacy w debiucie nowego selekcjonera zremisowali w Bolonii w inauguracyjnym występie w piłkarskiej Lidze Narodów 1:1 (1:0). Szkoda, bo długo prowadzili.

To był mecz drużyn, w których było co sprzątać w ostatnim czasie. Polakom nie wyszedł mundial, Włosi na niego w ogóle nie pojechali. Obie reprezentacje odgruzowywanie zaczęły od wymiany selekcjonerów. U nas nastał czas Jerzego Brzęczka, w Italii – Roberto Manciniego.

W bramce wystąpił Łukasz Fabiański, 101. mecz w reprezentacji Polski rozegrał Jakub Błaszczykowski, a 99. – Robert Lewandowski. Ale Brzęczek sporo pozmieniał. Z kadry, która była za jego poprzednika na mistrzostwach świata w Rosji zostawił 14 piłkarzy. Na lewej obronie postawił na znanego sobie z pracy w Płocku Arkadiusza Recę (od lata w Atalancie Bergamo), przywrócił do łask Mateusza Klicha, świetnie radzącego sobie na starcie sezonu na zapleczu angielskiej ekstraklasy. Najwięcej zmian zaszło chyba w głowach samych zawodników, bo zagrali z Włochami bez strachu. Była nie tylko uważna gra w obronie, ale i atak za atakiem.

Brzęczek zaskoczył nie tylko składem (swoje pierwsze minuty w reprezentacji zaliczyli w II połowie nawet Damian Szymański i Rafał Pietrzak), stawiając na ofensywną dwójkę na środku, ale też ustawieniem. Błaszczykowski wystąpił na lewym, a nie jak awizowano w składzie – prawym skrzydle. Współpraca Klicha z Grzegorzem Krychowiakiem również nie wyglądała źle, a pomocnik Leeds United brał udział w akcji, która dała nam bramkę. Dobre wrażenie robili też Bartosz Bereszyński i Kamil Glik, co sprawiało, że w obronie Biało-Czerwoni prezentowali się nad wyraz solidnie.

W ekipie Roberta Manciniego jedynym debiutantem był obrońca Fiorentiny Cristiano Biraghi. W wyjściowym składzie znaleźli się też dwaj zawodnicy z młodzieżowych ME rozgrywanych rok temu w Polsce: Federico Bernardeschi i Roberto Gagliardini.

Biało-Czerwoni powinni objąć prowadzenie już w szóstej minucie. Po podaniu Lewandowskiego w doskonałej sytuacji znalazł się Piotr Zieliński, lecz jego strzał z około siedmiu metrów obronił Gianluigi Donnarumma. 20 minut później, po wrzucie z autu Recy, bramkarz Milanu popisał się kolejną imponującą interwencją, tym razem po sytuacyjnym uderzeniu Krychowiaka.

Włosi próbowali strzałów z dystansu, ale w I połowie jedyną okazję mieli po stracie, jaka zdarzyła się w 37. minucie Klichowi: Bernardeschi technicznym uderzeniem próbował pokonać Fabiańskiego, ale minimalnie spudłował.

W odpowiedzi trzy minuty później swoją szansę wykorzystali Biało-Czerwoni. Polscy fani śpiewali akurat Mazurka Dąbrowskiego, gdy Błaszczykowski, we współpracy z Klichem odebrali piłkę Włochom na ich połowie, a Lewandowski po indywidualnej akcji dośrodkował do wbiegającego w pole karne po przeciwnej stronie Zielińskiego, a ten bez przyjęcia kopnął piłkę do siatki.

W II połowie było już gorzej, ale mogliśmy liczyć na Fabiańskiego i odrobinę szczęścia. „Fabian” najpierw obronił w zamieszaniu strzał z 7 metrów Gagliardiniego, a przy dobitce (piłkę przed pustą bramką wybił Jan Bednarek) okazało, że Włoch był na spalonym.

W ostatnich 20 minutach gospodarze wyraźnie przejęli inicjatywę, a wśród gości widoczny był brak umiejącego przytrzymać piłkę Zielińskiego, którego selekcjoner zdjął z boiska. Włosi na różne sposoby próbowali przedostać się pod bramkę Fabiańskiego, którego w 73. przeegzaminował rezerwowy Federico Chiesa. Piłka odbiła się rykoszetem od nogi Glika, ale Fabiański i tak obronił.

Polski bramkarz był bezradny pięć minut później, kiedy z rzutu karnego pokonał go Jorginho. Moment wcześniej Błaszczykowski nieczystym wślizgiem wybił piłkę spod nóg Chiesy, ale sytuacja była kontrowersyjna. Na nic zdały się protesty Polaków, twierdzących, że pomocnik Wolfsburga trafił w piłkę, a dopiero potem włoski napastnik przewrócił się o jego wyciągniętą nogę. Gdyby był VAR, może arbiter zmieniłby decyzję, choć to też nie jest pewne. Prawda była taka, że popełniliśmy błąd, dając się skontrować, a wślizg Kuby był akcją ratunkową. Z 11 m Jorginho uderzył w lewy róg i nie wyczuł go nasz bramkarz.

Trzeba oddać Squadra Azzurra, że na tę bramkę zapracowała. W drugiej połowie była lepsza. Biało-Czerwoni zagrozili tylko na jej początku, po kontrze Błaszczykowskiego, gdy z trudnej pozycji Lewandowski kopnął obok bramki, a potem, w miarę upływu czasu, wyraźnie tracili oddech. Do końca już nic się nie wydarzyło. Była szansa na pierwsze od 1997 roku zwycięstwo w debiucie polskiego selekcjonera, ale została zmarnowana. Ale remis z Włochami, na ich terenie, i tak trzeba szanować.

W kolejnych meczach grupy III Ligi A w Lidze Narodów, 11 października Polska zagra w Chorzowie z Portugalią, a 3 dni później, również na Stadionie Śląskim, z Włochami.

LIGA NARODÓW

LIGA A
Włochy – Polska 1:1 (0:1)

Bramki: Jorginho (78-karny) – Piotr Zieliński (40).
Żółte kartki: Giorgio Chiellini – Mateusz Klich, Jakub Błaszczykowski, Łukasz Fabiański. Sędzia: Felix Zwayer (Niemcy). Widzów: 26 tys.
Włochy: Gianluigi Donnarumma – Davide Zappacosta, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Cristiano Biraghi – Lorenzo Pellegrini (46. Giacomo Bonaventura), Jorginho, Roberto Gagliardini – Federico Bernardeschi, Mario Balotelli (62. Andrea Belotti), Lorenzo Insigne (71. Federico Chiesa).
Polska: Łukasz Fabiański – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek, Arkadiusz Reca – Rafał Kurzawa, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich (55. Damian Szymański), Jakub Błaszczykowski (80. Rafał Pietrzak) – Piotr Zieliński (65. Karol Linetty)  – Robert Lewandowski.

******************

Jerzy Brzęczek: byliśmy bliżej zwycięstwa

Debiutujący w roli selekcjonera reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek po meczu z Włochami wypił pięć szklanek wody, bo tyle jej wypocił podczas aktywnego coachingu. „Byliśmy bliżsi zwycięstwa, nie widziałem z naszej strony kunktatorstwa, bojaźni. Mieliśmy więcej sytuacji, bramkę straciliśmy po błędzie w rozegraniu i kontrze. Szanujemy ten punkt” – podsumował pierwszy występ Biało-Czerwonych w Lidze Narodów.

„Zawsze można narzekać na wszystko, nawet na to, co jest pozytywne. To kwestia perspektywy. Koncentrowaliśmy się na tym, co mamy robić na boisku. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że mogliśmy wygrać. Zresztą to, jak graliśmy, to efekt obranej taktyki” – zaznaczył Brzęczek.

„Na pewno jestem zadowolony z wyniku. Prowadziliśmy 1:0, byliśmy wówczas dłużej przy piłce. W drugiej połowie zdarzyła nam się strata – przeszkodziliśmy sobie w rozegraniu, z tego wyszedł kontratak, po którym nastąpiły rzut karny i bramka wyrównująca, ale ogólnie, jak na cztery dni wspólnych zajęć, był to niezły mecz w naszym wykonaniu. Przed nami jednak jeszcze wiele pracy” – komentował trener.

Nie pozwolił powiedzieć złego słowa na Jakuba Błaszczykowskiego, który spowodował karnego, ani na temat żadnego innego piłkarza, także na Arkadiusza Recę, za powołanie którego zbierał cięgi od krytyków.

„Wszystkie powołania były przemyślane, wysyłaliśmy je z pełną świadomością. Zresztą przy powołaniach do kadry będę się zawsze kierował jej interesem, a nie komentarzami środowiska – podkreślił Brzęczek. – Nie tylko z Kuby, ale i z wszystkich pozostałych piłkarzy, którzy byli na boisku, jestem zadowolony. Arek w swoim debiucie zagrał bardzo przyzwoite spotkanie. W ostatnim roku jego kariera bardzo się rozwinęła. Z bocznego pomocnika został przesunięty na lewą obronę. W defensywie spisywał się bardzo dobrze. Pojawiły się jednak mankamenty przy rozegraniu piłki. Powodowały czasem zagrożenie” – zauważył.

Trener Orłów zdradził też, jak będzie zarządzał bramkarzami w najbliższym okresie. „Łukasz Fabiański zagrał w Bolonii i wystąpi z Portugalią w Polsce, a Wojtek Szczęsny zagra z Włochami w Polsce i z Portugalią na wyjeździe. Łukasz Skorupski będzie bronił w meczach towarzyskich” – zapowiedział selekcjoner.

Autor: JG, (R)