Bezradność w Amsterdamie

25
Memphis Depay (w środku) był prawdziwym utrapieniem dla polskich obrońców FOTO: EPA/KOEN VAN WEEL

Reprezentacja Polski przegrała 0:1 (0:0) z Holandią w wyjazdowym meczu pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Narodów. Wynik nie oddaje jednak przewagi Oranje, który byli drużyną zdecydowanie lepszą. Biało-Czerwonych nie może usprawiedliwiać brak Roberta Lewandowskiego.

Długich 290 dni kibice reprezentacji Polski musieli czekać na kolejny mecz. Po piątkowym spotkaniu w Amsterdamie można śmiało orzec, że czas nie działał na korzyść kadry Jerzego Brzęczka.

Po raz ostatni Polska wygrała z Holandią w 1979 roku. Łącznie w 16 meczach z tym rywalem odniosła trzy zwycięstwa, sześć razy zremisowała i siedmiokrotnie przegrała. Cztery ostatnie wyjazdy Polaków do Holandii kończyły się remisami. Brzęczek z pewnością brałby taki wynik w ciemno, zwłaszcza że we wrześniowych meczach musiał radzić sobie bez Lewandowskiego. Kapitan Biało-Czerwonych dostał wolne po wyczerpującym, zakończonym triumfem w Lidze Mistrzów sezonie. W ostatnich pięciu latach Polacy nie grali zbyt często bez Lewandowskiego – przeciwko Holandii był to dopiero ósmy taki przypadek.

Przed rywalizacją w Amsterdamie Biało-Czerwonym wiodło się średnio (jedna wygrana, pięć remisów i jedna porażka), jednak tylko raz musieli zmierzyć się z rywalem tej klasy, co Holendrzy. Przed dwoma laty kadra Brzęczka wywalczyła remis w Portugalii. Rezultat 1:1 ustalił wtedy Arkadiusz Milik.

Wydawało się, że i w piątkowy wieczór snajper Napoli będzie głównym żądłem w ofensywie Biało-Czerwonych. 26-latek zmagał się jednak ostatnio z przeziębieniem i pomny doświadczeń z początku eliminacji Euro 2020 Brzęczek zostawił go na ławce. W marcu 2019 roku sytuacja była bliźniacza – Milik także miał gorączkę przed meczem z Austrią – ale mimo to selekcjoner zdecydował się postawić na niego. Już w przerwie zarzucił ten pomysł. I to z jakim skutkiem. Wprowadzony od początku drugiej połowy Krzysztof Piątek dał niezwykle cenną wygraną 1:0.

Wobec nieobecności Lewandowskiego i kłopotów Milika to właśnie Piątek dostał możliwość gry od pierwszej minuty w Amsterdamie. Napastnik Herthy Berlin mógł w 32. minucie zostać bohaterem Biało-Czerwonych. Mateusz Klich uruchomił na prawej flance Tomasza Kędziorę, a ten zagrał płaską piłkę w pole karne w stylu Łukasza Piszczka. Dopadł do niej Piątek i oddał mocny strzał w górny róg, ale Jasper Cillessen popisał się skuteczną interwencją.

Była to właściwie jedynie znacząca obecność Polaków w polu karnym rywala w pierwszej połowie. To Holendrzy prowadzili grę i mieli mecz pod kontrolą. Przed przerwą gospodarze dwa razy przyprawili polskich kibiców o przyspieszone bicie serca.

W 21. minucie, przy biernej postawie Kędziory, w pole karne wbiegł Quincy Promes. Piłkarz miejscowego Ajaxu momentalnie oddał strzał w kierunku dalszego słupka, ale nie trafił w bramkę. Tuż przed przerwą było jeszcze groźniej. Memphis Depay popisał się wybornym podaniem nad głowami obrońców, a Frenkie de Jong przyjął piłkę klatką piersiową i momentalnie oddał strzał. Od wyniku 0:1 Biało-Czerwonych uchronił słupek.

Nie minęły cztery minuty drugiej połowy, a już zrobiło się gorąco pod bramką Polaków. Po dośrodkowaniu z prawej flanki głową próbował wybijać Jan Bednarek, ale nie trafił w piłkę. Depay był tak zaskoczony prezentem, że nie był w stanie z niego skorzystać. Niedługo później piłkarz Olympique Lyon nie zmarnował już niefrasobliwości Kamila Glika. Po długim zagraniu Virgila van Dijka Depay uciekł naszemu kapitanowi, ale przegrał pojedynek z wychodzącym z bramki Wojciechem Szczęsnym.

Po upływie godziny gry doszło do brzemiennej w skutkach akcji Holendrów. De Jong dostał piłkę na 25. metrze. Pomocnik Barcelony miał dużo miejsca i czasu, by wypatrzyć na prawej stronie Hansa Hateboera. Ten zgrał pod bramkę, gdzie z niewielkiej odległości piłkę do siatki wcisnął Steven Bergwijn.

W 63. minucie na murawie zameldował się Milik, zmieniając Piątka. Jednak zarówno on, jak i Kamil Grosicki, który także pojawił się na boisku w końcówce za Kamila Jóźwiaka, prochu nie wymyślili. Niczym nie wyróżnił się debiutant Jakub Moder, podobnie jak jego klubowy kolega z Lecha Poznań – Jóźwiak, który po raz pierwszy dostał okazję do gry w wyjściowym składzie. Biało-Czerwoni, z rozgrywającym 70. mecz w barwach narodowych Grzegorzem Krychowiakiem, byli tego wieczoru bezradni.

To Holendrzy byli bliżsi trafienia w końcowych fragmentach. Jednak ani Nathan Ake, ani Donny van de Beek nie byli w stanie poważnie zagrozić Szczęsnemu. Oranje nie musieli strzelać kolejnego gola, by udokumentować swoją przewagę w tym spotkaniu. W piątkowy wieczór byli drużyną zdecydowanie lepszą, nawet mimo że wygrali tylko 1:0.

Kadra Brzęczka pozostała jeszcze dwa dni w Amsterdamie, skąd udała się bezpośrednio do Bośni i Hercegowiny, z którą zmierzyła się 7 września w Zenicy. Na inaugurację Bośniacy zremisowali na wyjeździe z Włochami 1:1.

LIGA NARODÓW

DYWIZJA A – GRUPA I

Holandia – Polska 1:0 (0:0)

Bramka: Steven Bergwijn (61).

Żółte kartki: Marten de Roon, Memphis Depay, Frenkie de Jong – Krzysztof Piątek, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak, Kamil Glik, Jan Bednarek. Sędzia: Georgi Kabakow (Bułgaria). Mecz bez udziału publiczności.

Holandia: Jasper Cillessen – Hans Hateboer, Joel Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Ake – Marten de Roon, Georginio Wijnaldum, Frenkie de Jong – Steven Bergwijn (74. Donny van de Beek), Memphis Depay, Quincy Promes (90. Luuk de Jong).

Polska: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański, Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński (77. Jakub Moder), Kamil Jóźwiak (71. Kamil Grosicki) – Krzysztof Piątek (63. Arkadiusz Milik).