Biało-Czerwoni bliżej barażu o mundial

31
Karol Świderski (z prawej) zdobywa zwycięską bramkę w Tiranie FOTO: EPA/MALTON DIBRA

Piłkarze Niemiec, czterokrotni mistrzowie świata, jako pierwsi awansowali z kwalifikacji do przyszłorocznego mundialu w Katarze. Będzie to ich 20. występ w turnieju finałowym. We wtorek dołączyli do nich Duńczycy, którzy po ośmiu kolejkach mają komplet punktów, 27 strzelonych goli i ani jednego straconego. Biało-Czerwoni wygrywając we wtorek w Tiranie z Albanią są już jedną nogą w barażach.

Przypomnijmy, że na mundial bezpośrednio awansują tylko zwycięzcy każdej z grup eliminacyjnych. Drużyny z drugich miejsc będą uczestniczyć w barażach. W obecnym, podwójnym (7. i 8. kolejka) okienku eliminacyjnym nie grały reprezentacje Francji, Włoch, Belgii oraz Hiszpanii, rywalizujące w turnieju finałowym Ligi Narodów.

PIĘĆ BRAMEK NA PRZYSTAWKĘ

W 7. kolejce reprezentacja Polski pokonała w Warszawie San Marino 5:0 (2:0). To było oficjalne pożegnanie z drużyną narodową występującego w niej od 15 lat bramkarza Łukasza Fabiańskiego i zarazem przystawka przed wtorkowym spotkaniem z Albanią w Tiranie.

San Marino zajmuje ostatnie, 210. miejsce w światowym rankingu. W eliminacjach MŚ 2022 nie zdobyło jeszcze punktu, a jedynego gola strzeliło we wrześniowym meczu u siebie z Polską, gdy kadra Paulo Sousy zwyciężyła 7:1. Faworyt meczu na PGE Narodowym był więc oczywisty i kwestia wyniku została zepchnięta nieco w cień. Uwaga kibiców była skupiona przede wszystkim na Fabiańskim. Już wcześniej było bowiem wiadomo, że w sobotni wieczór 36-letni bramkarz pożegna się oficjalnie z kadrą narodową. Występował w niej od marca 2006 roku. Teraz wybiegł w podstawowym składzie i został zmieniony w 57. minucie. Sobotni mecz był właśnie jego 57. występem w drużynie narodowej. Boisko opuszczał ze łzami w oczach, nie mogąc ukryć wzruszenia, a koledzy z kadry utworzyli specjalny szpaler. W bramce zastąpił go debiutant Radosław Majecki.

Selekcjoner polskiej kadry dał szanse kilku zmiennikom, bo nie chciał eksploatować kluczowych piłkarzy przed wtorkowym meczem z Albanią. W podstawowej jedenastce znaleźli się m.in. Robert Gumny, Michał Helik, Kacper Kozłowski i Przemysław Płacheta.

Przebieg meczu był zgodny z oczekiwaniami. Od pierwszego gwizdka sędziego rozpoczęło się oblężenie bramki gości. W 8. minucie bliski otworzenia wyniku był Mateusz Klich. Po jego strzale piłka minimalnie minęła słupek bramki reprezentacji San Marino. Chwilę później swoją pierwszą okazję do strzelenia gola miał rozgrywający 126. mecz w reprezentacji Robert Lewandowski. Tym razem jednak jeszcze Elia Benedettini nie dał się pokonać. Jednak w 10. minucie musiał już skapitulować. Karol Świderski popisał się precyzyjnym strzałem głową z bliskiej odległości. Piłka wpadła do bramki tuż obok słupka, a sędzia uznał trafienie po dość długiej konsultacji z VAR (chodziło o ewentualnego spalonego).

W 20. minucie było już 2:0, tym razem samobójcze trafienie po płaskim, mocnym dośrodkowaniu Kozłowskiego z prawej strony zaliczył Cristian Brolli. Piłkarze z San Marino ograniczali się głównie do wybijania piłki, często chaotycznego, aby jak najdalej od swojej bramki. Po upływie kolejnych 10 minut kibice ponownie wyskoczyli do góry z radości, ale tym razem przedwcześnie. Gol Lewandowskiego nie został uznany – kapitan sfaulował rywala.

Do przerwy wynik już się nie zmienił, a przed drugą połową na murawę PGE Narodowego wyszli reprezentanci Polski w amp futbolu, którzy w niedawnych mistrzostwach Europy w Krakowie zajęli trzecie miejsce. Kibice podziękowali im gromkimi brawami. Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Krzysztof Piątek, wracający do gry w kadrze po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją (zmienił Mateusza Klicha).

Pięć minut po wznowieniu gry było już 3:0. Po rzucie rożnym przed stratą bramki gości uratował słupek, ale dobitka Tomasza Kędziory była już skuteczna. Później Biało-Czerwoni, mimo ogromnej przewagi, rzadziej stwarzali zagrożenie. W 66. minucie Sousa postanowił dać odpocząć Lewandowskiemu, co część trybun przyjęła z dezaprobatą. W miarę upływu czasu kibice coraz głośniej domagali się kolejnych bramek. Ich prośby zostały wysłuchane w 84. minucie – po podaniu Gumnego dogodną sytuację wykorzystał wprowadzony krótko wcześniej na boisko Adam Buksa. To jego piąty gol w… czwartym meczu w reprezentacji (w tym łącznie cztery w spotkaniach z San Marino). W doliczonym czasie gry wynik na 5:0 ustalił strzałem z bliska Piątek.

Adam Buksa (z prawej) strzela piątego gola w… czwartym meczu w reprezentacji
FOTO: EPA/RADEK PIETRUSZKA

Z San Marino Biało-Czerwoni grali już 10 razy i zawsze wygrali. W ostatnich pięciu spotkaniach strzelili temu rywalowi aż 32 bramki (łącznie 45).

W innych spotkaniach grupy I, Andora przegrała z Anglią 0:5 (0:2), a Węgry przegrały z Albanią 0:1 (0:0).

Polska – San Marino 5:0 (2:0)

Bramki: Karol Świderski (10-głową), Cristian Brolli (20-samob.), Tomasz Kędziora (50), Adam Buksa (84), Krzysztof Piątek (90+1).

Żółte kartki: Karol Linetty – Alessandro Golinucci. Sędzia: Fran Jovic (Chorwacja). Widzów: 56 128.

Polska: Łukasz Fabiański (57. Radosław Majecki) – Robert Gumny, Michał Helik, Tomasz Kędziora, Przemysław Płacheta – Przemysław Frankowski (65. Bartosz Bereszyński), Mateusz Klich (46-Krzysztof Piątek), Karol Linetty, Kacper Kozłowski – Karol Świderski (72. Adam Buksa), Robert Lewandowski (66. Jakub Moder)

San Marino: Elia Benedettini – Manuel Battistini, Davide Simoncini, Cristian Brolli (74. Dante Rossi), Mirko Palazzi (53. Filippo Fabbri) – Enrico Golinucci, Luca Censoni (46-Andrea Grandoni), Alessandro Golinucci – Marcello Mularoni, Matteo Vitaioli (75. Marco Bernardi), Jose Hirsch (46-David Tomassini).

TOKSYCZNY WIECZÓR W TIRANIE

Orły Paula Sousy nie zawiodły w bitwie o baraż w eliminacjach MŚ 2022, mimo że grały we wtorek Tiranie w skrajnie anormalnych warunkach (pseudokibice Albanii przerwali mecz na ponad 20 minut). Nowym bohaterem narodowym został Karol Świderski, którego gol dał Biało-Czerwonym zwycięstwo 1:0. W ten sposób wskoczyli w grupie I na barażowe drugie miejsce!

Albańscy kibice nie wytrzymywali ciśnienia jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Tutejsi dziennikarze zapowiadali, że fani zgotują Polakom piekło, ale to, co działo się na stadionie w Tiranie, było czymś znacznie gorszym. Jak relacjonuje Mateusz Skwierawski ze Sportowych Faktów, w chwili największego szczęścia naszej drużyny, po bramce zdobytej przez Świderskiego w drugiej połowie, albańska publiczność oszalała. W stronę polskiego napastnika poleciała lawina butelek z wodą – jedna z nich trafiła gracza PAOK-u Saloniki w plecy. Po chwili obrzucani zostali pozostali zawodnicy reprezentacji. Porządkowi próbowali opanować rozwścieczonych kibiców na trybunach, ale ci się z nimi przepychali i rzucali na murawę to, co mieli pod ręką – nawet telefony. Po konsultacji z delegatem FIFA sędzia Clement Turpin nakazał obu drużynom zejść do szatni.

Arbiter czekał, aż sytuacja się uspokoi, stadionowy spiker apelował do kibiców o opanowanie emocji, tymczasem fani byli w amoku. Trybuny skandowały głośno: “Polska, k…wa”. Po kilkunastu minutach oczekiwania i wielu prośbach do publiczności, piłkarze ponownie wyszli na murawę. Arbiter spotkania dał gospodarzom ostatnią szansę. Albańczycy mieli ogień w oczach. Wiedzieli, że porażka z Polską zniszczy ich marzenia o grze w barażach o mistrzostwa świata w Katarze.

Kibice gospodarzy “ryczeli” na trybunach już długo przed rozpoczęciem spotkania. Wystarczyło, że do murawy zbliżył się choćby jeden z członków polskiego sztabu szkoleniowego, a ponad 22 tysiące ludzi przeraźliwie gwizdało. Albańczycy buczeli, gdy nasi gracze się rozgrzewali, gwizdali na polskim hymnie. Po stracie piłki przez Roberta Lewandowskiego wstawali z miejsc i z zaciśniętymi pięściami wymachiwali w stronę kapitana naszej kadry. A zaraz na początku drugiej połowy zaczęli rzucać przedmiotami, m.in. puszkami z piwem, w kierunku Piotra Zielińskiego wykonującego rzut rożny. To zwiastowało rychły wybuch emocji.

To napięcie nie niosło jednak wcale wybrańców Edoardo Reji, któremu wypadło ze składu aż siedmiu zawodników, w tym pięciu takich, którzy zagraliby przeciwko Polsce od początku, bądź wchodząc z ławki. Po kontuzji Djimsitiego, koronawirusie wykrytym u Gjasuli i Cikalleshiego, Włochowi zostało tylko dwóch obrońców, trzech pomocników i napastnik Broja. Wypełnione trybuny, ekspresywni kibice, olbrzymia szansa Albańczyków na awans do baraży – tego było za dużo, bo gospodarze wyraźnie nie wytrzymywali napięcia. Dawno nie zdarzyło się, by przed meczem o punkty byli pod tak dużą presją.

Drużyna Reji miała problem z rozegraniem piłki, czym imponowała we wrześniowym spotkaniu z Biało-Czerwonymi. Albańczycy prezentowali się dużo gorzej, niż w przegranym 1:4 meczu w Warszawie. Polscy zawodnicy nie porywali, ale trzymali nerwy na wodzy. Mieli kontrolę nad spotkaniem, trzymali przeciwnika z dala od własnej bramki.

Albańczycy w pierwszej połowie nie stworzyli żadnej groźnej okazji. Mieli jedną, a w zasadzie “pół” szansy na gola, którą sprezentował im Grzegorz Krychowiak. Nasz pomocnik znowu szukał gry “pod faul” i się przeliczył. Na szczęście Krychowiak szybko naprawił swój błąd i w ostatniej chwili, rzucając się na piłkę, zablokował uderzenie rywala.

Najlepszą okazję na bramkę Biało-Czerwoni mieli po rzucie rożnym. Po piętnastu minutach i małym zamieszaniu w polu karnym, sytuacyjnie, leżąc na murawie, uderzał Adam Buksa. Mimo trudnej pozycji napastnik mógł zrobić więcej, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Ten sam piłkarz niedługo później dobrze zachował się na lewej stronie boiska. Jednym ruchem zgubił rywala i pobiegł pod bramkę gospodarzy. Za chwilę świetnie wypatrzył Lewandowskiego, ale kapitan kadry za długo czekał ze strzałem i rywale zablokowali jego uderzenie.

Po przerwie gra obu drużyn niewiele się zmieniła. Polski zespół nie dopuszczał rywali pod swoje pole karne, ale również sam nie zagrażał Albanii. Do czasu. Mateusz Klich, który po przerwie zmienił Jakuba Modera, źle wszedł w mecz, ale w 76. minucie pokazał, po co go Paulo Sousa wprowadził na murawę. Piłkarz Leeds United pięknym podaniem w kierunku dalszego słupka wypracował stuprocentową okazję Świderskiemu, a snajper PAOK-u Saloniki w wymarzony sposób zamknął akcję – w pełnym biegu kopnął w krótki róg do siatki.

To jego piąta bramka w dwunastym występie w barwach narodowych! Szczególnie przyjemnie było na sektorze VIP prezesowi PZPN-u Cezaremu Kuleszy, bo Świderski wypłynął na głębokie piłkarskie wody z Jagiellonii, którą wówczas ten władał.

Świderski to jeden z tych piłkarzy, którzy u Paulo Sousy uwolnił potencjał. Napastnik ma świetną serię, niemal w każdym meczu reprezentacji robi coś ważnego – strzela gole, asystuje lub wypracowuje sytuacje. W Tiranie zdobył być może najważniejszą bramkę w tych eliminacjach.

Trzy punkty w spotkaniu o życie sprawiają, że Biało-Czerwoni awansowali na drugie miejsce w grupie i są na ostatniej prostej do wywalczenia baraży o mundial. A albańscy kibice dopiero teraz mają powód do rozpaczy.

Polska ma 17 punktów, a Albania – o dwa mniej. Do końca eliminacji zespoły rozegrają jeszcze po dwa mecze: Biało-Czerwoni z Andorą (12 listopada) i Węgrami (15 listopada), a Albania z Anglią i Andorą. Na czele utrzymała się Anglia z 20 punktami, choć we wtorek tylko zremisowała na londyńskim Wembley z Węgrami 1:1 i musi jeszcze poczekać na awans do mistrzostw świata 2022 w Katarze.

Albania – Polska 0:1 (0:0)

Bramka: Karol Świderski (76).

Żółte kartki: Ismajli, Hysaj, Ramadani – Buksa, Bednarek, Puchacz. Sędzia: Clement Turpin z Francji. Widzów 22 tys.

Albania: Berisha – Hysaj, Ismajili, Kumbulla, Veseli – Bare (78. Cokaj), Ramadani, Trashi (65. Lenjani) – Uzuni (58. Broja), Manaj, Roshi (78. Bajrami).

Polska: Szczęsny – Dawidowicz, Bednarek (90+2. Helik), Glik – Jóźwiak (70. Frankowski), Krychowiak, Moder (46. Klich), Zieliński, Puchacz (90. Bereszyński) – Lewandowski, Buksa (70. Świderski).

ELIMINACJE MŚ 2022 W STREFIE UEFA

WYNIKI MECZÓW 7. i 8. KOLEJKI:

GRUPA I

sobota, 9 października

Polska – San Marino 5:0 (2:0)

Andora – Anglia 0:5 (0:2)

Węgry – Albania 0:1 (0:0)

wtorek, 12 października

Albania – Polska 0:1 (0:0)

Anglia – Węgry 1:1 (1:1)

San Marino – Andora 0:3

1. Anglia    8    24:3     20

2. Polska    8    25:8     17

3. Albania 8    11:7     15

4. Węgry   8    13:12   11

5. Andora 8    7:19     6

6. San Marino 8    1:32     0

GRUPA A

sobota, 9 października

Luksemburg – Serbia 0:1

Azerbejdżan – Irlandia 0:3

wtorek, 12 października

Serbia – Azerbejdżan 3:1

Portugalia – Luksemburg 5:0

1. Serbia    7    16:8     17

2. Portugalia    6    16:4     16

3. Luksemburg      6    5:14     6

4. Irlandia 6    8:8       5

5. Azerbejdżan      7    4:15     1

GRUPA B

sobota, 9 października

Szwecja – Kosowo 3:0

Grecja – Gruzja 0:2

wtorek, 12 października

Szwecja – Grecja 2:0

Kosowo – Gruzja 1:2

1. Szwecja      6    12:3     15

2. Hiszpania    6    13:5     13

3. Grecja   6    7:6       9

4. Gruzja   7    4:12     4

5. Kosowo       7    4:14     4

GRUPA C

sobota, 9 października

Szwajcaria – Irlandia Płn. 2:0

Litwa – Bułgaria 3:1

wtorek, 12 października

Litwa – Szwajcaria 0:4

Bułgaria – Irlandia Płn. 2:1

1. Włochy       6    12:1     14

2. Szwajcaria 6    10:1     14

3. Bułgaria      7    6:10     8

4. Irlandia Północna    6    5:7       5

5. Litwa     7    4:18     3

GRUPA D

sobota, 9 października

Kazachstan – Bośnia i Herc. 0:2

Finlandia – Ukraina 1:2

wtorek, 12 października

Kazachstan – Finlandia 0:2

Ukraina – Bośnia i Herc. 1:1

1. Francja 6    8:3       12

2. Ukraina 7    9:8       9

3. Finlandia     6    7:7       8

4. Bośnia i Herc.    6    8:7       7

5. Kazachstan 7    5:12     3

GRUPA E

piątek, 8 października

Estonia – Białoruś 2:0

Czechy – Walia 2:2

poniedziałek, 11 października

Estonia – Walia 0:1

Białoruś – Czechy 0:2

1. Belgia    6    21:4     16

2. Czechy 7    12:9     11

3. Walia     6    8:7       11

4. Estonia 6    8:16     4

5. Białoruś       7    6:19     3

GRUPA F

sobota, 9 października

Mołdawia – Dania 0:4

Wyspy Owcze – Austria 0:2

Szkocja – Izrael 3:2

wtorek, 12 października

Dania – Austria 1:0

Wyspy Owcze – Szkocja 0:1

Izrael – Mołdawia 2:1

1. Dania     8    27:0     24

2. Szkocja 8    13:7     17

3. Izrael     8    18:15   13

4. Austria   8    11:14   10

5. Wyspy Owcze 8    4:17     4

6. Mołdawia    8    4:24     1

GRUPA G

piątek, 8 października

Gibraltar – Czarnogóra 0:3

Turcja – Norwegia 1:1

Łotwa – Holandia 0:1

poniedziałek, 11 października

Łotwa – Turcja 1:2

Norwegia – Czarnogóra 2:0

Holandia – Gibraltar 6:0

1. Holandia      8    29:6     19

2. Norwegia    8    15:6     17

3. Turcja    8    19:12   17

4. Czarnogóra 8    11:11   11

5. Łotwa    8    5:13     4

6. Gibraltar      8    3:34     0

GRUPA H

piątek, 8 października

Rosja – Słowacja 1:0

Cypr – Chorwacja 0:3

Malta – Słowenia 0:4

poniedziałek, 11 października

Słowenia – Rosja 1:2

Cypr – Malta 2:2

Chorwacja – Słowacja 2:2

1. Rosja     8    13:5     19

2. Chorwacja 8    13:3     17

3. Słowacja     8    9:8       10

4. Słowenia     8    9:9       10

5. Malta     8    8:17     5

6. Cypr      8    3:13     5

GRUPA J

piątek, 8 października

Islandia – Armenia 1:1

Niemcy – Rumunia 2:1

Liechtenstein – Macedonia Płn. 0:4

poniedziałek, 11 października

Macedonia Płn. – Niemcy 0:4

Islandia – Liechtenstein 4:0

Rumunia – Armenia 1:0

1. Niemcy 8    23:3     21

2. Rumunia      8    11:8     13

3. Macedonia Płn.       8    15:10   12

4. Armenia      8    8:11     12

5. Islandia 8    11:15   8

6. Liechtenstein     8    2:23     1