Bolesna lekcja samby

114
Podwójny blok (Michał Kubiak, Jakub Kochanowski) często nie wystarczał, by zatrzymać ataki Wallace'a Souzy FOTO: FIVB

Osiem zwycięstw i dwie porażki – to bilans polskich siatkarzy po 10 spotkaniach fazy zasadniczej Ligi Narodów 2021 w tzw. “bezpiecznej bańce" w Rimini.

W ostatnim meczu trzeciej serii Biało-Czerwoni znaleźli pogromców. Lepsi – i to wyraźnie, bez straty seta – od mistrzów świata okazali się mistrzowie olimpijscy – Brazylijczycy. I to oni objęli prowadzenie w tabeli rozgrywek. Dwa punkty mniej po 10. kolejce mają Polacy, a cztery – Francuzi.

BUŁGARZY BEZ SZANS

W środę polscy siatkarze uczynili kolejny krok w drodze do awansu do Final Four, gładko pokonując w pierwszym spotkaniu trzeciej serii Bułgarów 3:0 (25:19, 25:15, 25:12). Rywale w Lidze Narodów grają w nieco odmłodzonym składzie, bez kilku podstawowych zawodników, w dodatku przeciwko Biało-Czerwonym nie wystąpił lider reprezentacji Cwetan Sokołow. Nic dziwnego, że mecz był jednostronnym widowiskiem.

Tylko na jego początku podopieczni trenera Heynena trafili na większy opór. Przy stanie 12:10 rozgrywający Bułgarów Georgi Seganow zaskoczył atakiem po prostej, ale w szeregach polskiego zespołu spowodowało to większą mobilizację. Nie do zatrzymania w ataku był Bartosz Bednorz, który dołożył jeszcze asa serwisowego. Przewaga Polaków rosła niemal z każdą akcją, po ataku Łukasza Kaczmarka było już 20:14.

Drugą partię Biało-Czerwoni zaczęli od dwóch efektownych ataków Jakuba Kochanowskiego. Rozgrywający Fabian Drzyzga dobrze prowadził grę drużyny, dzieląc piłki kolegom „po równo”. Rywalom zaczęło brakować argumentów, nie byli w stanie zatrzymać Biało-Czerwonych na siatce. Wilfredo Leon tym razem oszczędzał siły na zagrywce, ale pod koniec drugiej partii zaliczył asa i Polacy wygrywali 22:12.

W ostatnim secie Heynen konsekwentnie grał jedną szóstką do końca spotkania, wprowadzając tylko na jedną akcję Macieja Muzaja. W końcówce Bułgarzy obronili trzy meczbole. Ostatecznie z pomocą przyszedł Denis Karjagin, który zepsuł zagrywkę.

Polska – Bułgaria 3:0 (25:19, 25:15, 25:12).

Polska: Fabian Drzyzga, Norbert Huber, Jakub Kochanowski, Wilfredo Leon, Bartosz Bednorz, Łukasz Kaczmarek, Damian Wojtaszek (libero) oraz Maciej Muzaj.

HOLENDRZY WBICI W PARKIET

Po gładkim zwycięstwie w środę nad Bułgarią, mistrzowie świata odprawili z kwitkiem 3:0 (25:14, 25:17, 25:17) Holendrów. Rywale trochę poddali mecz przed jego rozpoczęciem; włoski szkoleniowiec „Oranje”, znany z polskiej ekstraklasy Roberto Piazza, nie wystawił w podstawowym składzie dwóch swoich liderów – Thijsa Ter Horsta oraz Nimira Abdela-Aziza.

Ten drugi niedawno jeszcze pracował razem z Heynenem w Sir Sicoma Monini Perugia. Abdel-Aziz pojawiał się na parkiecie w roli zmiennika i choć skończył kilka ataków, jego obecność niewiele pomogła reprezentacji Holandii, która w całym spotkaniu zdobyła 47 punktów.

Selekcjoner Polaków desygnował zupełnie inną szóstkę niż przeciwko Bułgarii. Jedynie Maciej Muzaj, który wszedł tylko na jedną akcję w środowym meczu, przeciwko Holandii rozegrał całe spotkanie i chyba był najmniej zadowolonym zawodnikiem polskiego zespołu. Skończył tylko pięć ataków na 19 prób, ale dodał też trzy punkty zagrywką i dwa blokiem.

Lepiej w ataku radzili sobie jego koledzy – Aleksander Śliwka i Tomasz Fornal punktowali niemal z każdej piłki. Klasą był Mateusz Bieniek, który zanotował 17 punktów, a do tego kąśliwymi serwisami mocno utrudniał grę rywalom.

W ostatnim secie Holendrom przy stanie 24:14 udało się obronić dwa meczbole, ale Twan Wiltenburg przy trzeciej próbie zepsuł serwis.

Polska – Holandia 3:0 (25:14, 25:17, 25:16)

Polska: Grzegorz Łomacz, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Aleksander Śliwka, Tomasz Fornal, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero).

BRAZYLIJCZYCY ZNÓW GÓRĄ

W piątek polskich siatkarzy sprowadzili na ziemię Brazylijczycy. Grający najmocniejszym składem mistrzowie olimpijscy nie dali podopiecznym Vitala Heynena żadnych szans, wygrywając 3:0 (25:17, 28:26, 25:19).

Mimo że piątkowe spotkanie było bezpośrednim starciem dwóch najlepszych drużyn tegorocznej Ligi Narodów, Heynen nie zamierzał zmienić swojego planu testowania swoich zawodników pod kątem igrzysk olimpijskich w Tokio. Zgodnie z tym założeniem duet przyjmujących przez praktycznie całe spotkanie tworzyli Kamil Semeniuk (debiutujący w tym roku w kadrze przyjmujący ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle był najskuteczniejszym zawodnikiem po polskiej stronie, zdobywając 15 pkt) i wciąż poszukujący formy Michał Kubiak, na rozegraniu wystąpił Fabian Drzyzga, a na libero Damian Wojtaszek, który przed meczem był najszczęśliwszym człowiekiem świata. Dowiedział się bowiem, że został ojcem i zgodnie z planem na kilka dni poleciał do Polski, by pobyć z rodziną. Na ataku prawdopodobnie miał zagrać Bartosz Kurek, ale przeziębiony koniec końców nie znalazł się w ogóle w kadrze meczowej, wobec czego wystąpił Łukasz Kaczmarek.

Brazylijczycy wyszli na parkiet niezwykle zmotywowani, co było widać od pierwszej piłki. Polacy w pierwszej fazie seta potrafili im się przeciwstawić, ale po pierwszej przerwie technicznej gra siatkarzy Heynena wyraźnie się zacięła. Nie kończyli ataków, nie robili krzywdy Brazylijczykom zagrywką, a ci byli niezwykle skuteczni w atakach ze skrzydeł. Brylowali Wallace Souza (18 pkt w całym meczu) i Ricardo Lucarelli (17 pkt), których uruchamiał często Bruno Rezende, dzięki czemu pierwszy set padł łupem Brazylii do 17.

W drugim secie Biało-Czerwoni – mimo problemów z zatrzymaniem ataków Wallace’a i przyjęciem zagrywek Joandry Leala – dorównywali rywalom. Prowadzili 23:22, ale potem po kontrze Wallace’a pierwszą i kolejne piłki setowe mieli Brazylijczycy. Wykorzystali dopiero czwartą z nich. Małym antybohaterem tej partii został wpuszczony w trakcie gry na przewagi Wilfredo Leon. Najpierw, przy stanie 26:26, nie wykorzystał kontry i został zablokowany przez Brazylijczyków, a po chwili popełnił błąd przełożenia ręki na stronę przeciwnika. 28:26 dla Brazylii i drugi set także trafił na jej konto.

Trzecia partia, niestety, okazała się ostatnią i wyglądała podobnie jak pierwsza. Na początku wyrównana walka, ale w środkowej części seta, od stanu 14:14, Brazylijczycy ponownie podkręcili tempo i szybko zrobiło się 20:15 dla zespołu z Ameryki Południowej. Tę przewagę „Canarinhos” pewnie utrzymali do końca i zmienili polskich siatkarzy na pozycji lidera Ligi Narodów.

Brazylijczycy, których Biało-Czerwoni pokonali w dwóch ostatnich finałach MŚ, wygrali z Polakami trzeci mecz z rzędu. W 2019 roku najpierw byli górą w Memoriale Wagnera, potem w Pucharze Świata, teraz w Lidze Narodów. Być może jeszcze w Rimini będzie okazja do rewanżu w walce o medale, a wtedy Polacy powinni zagrać już w najsilniejszym składzie i z pełnym wykorzystaniem rezerw.

Polska – Brazylia 0:3 (17:25, 26:28, 19:25)

Polska: Fabian Drzyzga, Łukasz Kaczmarek, Kamil Semeniuk, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Damian Wojtaszek (libero) oraz Grzegorz Łomacz, Maciej Muzaj, Wilfredo Leon.

WYMAGAJĄCY KANADYJCZYCY

Polscy siatkarze, po trzydniowym odpoczynku, rozpoczęli czwartą turę rywalizacji wygraną z Kanadyjczykami 3:0 (25:22, 25:23, 25:19). To ósme zwycięstwo w turnieju drużyny Vitala Heynena, która w środę zmierzy się z Japonią. W reprezentacji spod znaku Klonowego Liścia nie brakuje siatkarzy, którzy grali w polskiej lidze. Rozgrywający Tyler Sanders prowadził grę MKS Będzin i Trefla Gdańsk, Sharone Vernon-Evans w Onico Warszawa wywalczył wicemistrzostwo kraju, Nicolas Hoag oraz John Gordon Perrin są dobrze znani kibicom Asseco Resovii. I to właśnie oni dali się we znaki polskim zawodnikom. 

Po soczystym zbiciu Hoaga było 16:13 dla Kanady. Po przerwie technicznej Polacy utrzymali przyjęcie, kilka dobrych wystaw zanotował Fabian Drzyzga. W decydujących momentach Hoag został zablokowany, a Wilfredo Leon uderzył bezkarnie z przechodzącej piłki. Dość podobny przebieg miał drugi set. Problemy zaczęły się, gdy w polu zagrywki pojawił się Vernon-Evans. Kanadyjczycy wygrali trzy akcje z rzędu i Heynen musiał interweniować. Po chwili Leon wszedł na zagrywkę i posłał dwa asy. W końcówce dwukrotnie pomylił się Stephen Maar. Kropkę nad „i” postawił Jakub Kochanowski, który obił blok przeciwnika.

Polacy chcieli uniknąć nerwowej końcówki i zaczęli trzeciego seta od mocnego uderzenia. Prowadzili 6:2, 12:6, wykorzystując każdy błąd rywala. Kanadyjczycy wcale nie zamierzali się poddawać i po ataku Arthura Szwarca zmniejszyli straty do jednego „oczka” 19:20. Końcówkę mistrzowie świata rozegrali niemal bezbłędnie, a przy drugiej piłce meczowej najdłuższą akcję meczu zakończył Piotr Nowakowski.

Polska – Kanada 3:0 (25:22 25:23, 25:19).

Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Jakub Kochanowski, Wilfredo Leon, Michał Kubiak, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (libero) – Maciej Muzaj.

LIGA NARODÓW 2021 W SIATKÓWCE MĘŻCZYZN

Pozostałe wyniki 3. serii spotkań:

7. kolejka

Serbia – Niemcy 3:1 (19:25, 25:22, 25:18, 25:15)

Japonia – Australia 3:1 (25:18, 21:25, 28:26, 26:24)

Francja – Rosja 3:1 (22:25, 25:18, 30:28, 25:19)

Słowenia – Kanada 3:0 (25:22, 25:19, 25:22)

Włochy – Argentyna 3:0 (30:28, 25:21, 25:20)

Iran – USA 3:0 (25:19, 25:23, 25:23)

Brazylia – Holandia 3:0 (25:19, 25:22, 27:25)

8. kolejka

Serbia – Iran 3:2 (21:25, 25:15, 26:28, 25:22, 15:8)

Rosja – Kanada 3:1 (25:18, 25:18, 23:25, 25:23)

Francja – Słowenia 2:3 (25:17, 25:19, 23:25, 19:25, 9:15)

Argentyna – Australia 3:0 (25:18, 25:19, 25:20)

Niemcy – USA 0:3 (18:25, 12:25, 27:29)

Bułgaria – Brazylia 0:3 (16:25, 22:25, 12:25)

Japonia – Włochy 3:2 (21:25, 25:22, 22:25, 25:15, 15:9)

9. kolejka

Iran – Niemcy 2:3 (25:23, 20:25, 19:25, 25:19, 13:15)

Słowenia – Rosja 3:2 (19:25, 25:23, 22:25, 25:20, 15:8)

Japonia – Argentyna 1:3 (32:30, 16:25, 18:25, 21:25)

Holandia – Bułgaria 2:3 (18:25, 25:18, 25:17, 22:25, 13:15)

Australia – Włochy 0:3 (20:25, 22:25, 14:25)

USA – Serbia 1:3 (23:25, 17:25, 25:19, 25:27)

Kanada – Francja 1:3 (25:20, 21:25, 22:25, 17:25)

Pozostałe wyniki pierwszych meczów 4. serii:

10. kolejka

Iran – Australia 2:3 (23:25, 22:25, 25:23, 25:18, 12:15)

Rosja – Serbia 3:1 (25:23, 25:22, 22:25, 25:21)

Argentyna – Bułgaria 3:1 (25:20, 16:25, 25:18, 25:18)

Japonia – Niemcy 3:0 (25:18, 25:22, 25:20)

Brazylia – Słowenia 3:2 (15:25, 25:22, 19:25, 25:13, 15:12)

Włochy – USA 0:3 (15:25, 18:25, 21:25)

Holandia – Francja 3:2 (14:25, 22:25, 28:26, 25:23, 19:17)

Tabela po 10. kolejkach:

1. Brazylia       10 26 27:7     (9 zw.)

2. Polska    10 24 25:8     (8)

3. Francja 10 22 27:16   (7)

4. Słowenia     10 20 25:14   (7)

5. Serbia    10 19 24:18   (7)

6. Rosja     10 20 24:17   (6)

7. Japonia 10 16 22:19   (6)

8. Iran 10 18 22:17   (5)

9. USA      10 15 17:16   (5)

10. Argentyna       10 14 16:19  (5)

11. Niemcy      10 13 19:23   (4)

12. Włochy     10 11 16:22   (4)

13. Kanada      10 7    12:24   (2)

14. Bułgaria    10 7    11:26   (2)

15. Holandia    10 6    11:28   (2)

16. Australia    10 2    5:29     (1)