Co dalej z Borucem?

15

Artur Boruc teoretycznie znalazł się w największym dołku w całej swojej piłkarskiej karierze. Paradoksalnie jednak w takim właśnie momencie może doczekać się sportowego awansu.


Foto: EPA/Paul Mcerlane

Artur Boruc zapewne trochę odpocznie od reprezentacji

Artur Boruc teoretycznie znalazł się w największym dołku w całej swojej piłkarskiej karierze. Paradoksalnie jednak w takim właśnie momencie może doczekać się sportowego awansu. Oczywiście, o ile prawdziwe okażą się doniesienia brytyjskiej prasy o jego transferze do Newcastle United.

Po bohaterskich wyczynach Boruca na Euro 2008, gdy niemal w pojedynkę bronił honoru dramatycznie słabej, grającej niewiele lepiej niż teraz w Belfaście, polskiej reprezentacji, pozostały tylko wspomnienia. W obecnych eliminacjach "Borubar", jak pieszczotliwie nazwał go (chyba nieświadomie) urzędujący prezydent RP, zawalił nam ewidentnie dwa mecze, a nie pomógł w kilku kolejnych.

To, co wyprawiał w sobotę, naprawdę w głowie się nie mieści! Przy pierwszym golu dla gospodarzy nie pilnował ani zawodnika rywali, ani bramki – stanął po prostu, w połowie drogi i zastanawiał się, co ma robić dalej. Rywale wykorzystali jego niezdecydowanie bezlitośnie. Przy drugim golu bramkarz Celticu Glasgow zawinił już w mniejszym stopniu (zwłaszcza w porównaniu z Marcinem Wasilewskim), ale też spóźnił się z interwencją. Wreszcie trzecia bramka i tu będę kontrowersyjny – Boruc ponosi 50 procent odpowiedzialności za tę wpadkę, a drugie 50 należałoby złożyć na barki Michała Żewłakowa. Któż podaje piłkę w stronę bramki na tak nierównej murawie? Ireneusz Jeleń powiedział po meczu, że Boruc wcześniej prosił, aby koledzy nie podawali mu piłek w ten sposób. Inna sprawa, że w krytycznej sytuacji zareagował z opóźnieniem i nonszalancko. Co ciekawe, Boruc z Żewłakowem przyjaźnią się od lat, często dzielą jeden pokój na zgrupowaniach.

Bramkarz Celticu Glasgow od reprezentacji zapewne trochę odpocznie, przynajmniej dopóki selekcjonerem jest Leo Beenhakker, co może… wcale nie oznaczać długiej przerwy w występach. Obawiam się jednak, że nawet gdyby Holender został zwolniony już w czwartek – nowy selekcjoner nie postawi na Boruca, a przynajmniej nie od początku. 29-letni bramkarz musi w pierwszej kolejności uporządkować problemy osobiste i zrobić szczery rachunek sumienia. Jego kariera piłkarska znalazła się na zakręcie. Choć… czy aby na pewno?

Angielska prasa doniosła właśnie – tak, już po meczu w Belfaście – że Polak ma w czerwcu przenieść się za cztery miliony funtów do Newcastle United, gdzie zastąpi (to dopiero numer) Irlandczyka Shaya Givena. Gdyby tak rzeczywiście się stało, miałby szansę na odrodzenie. Nowe rozdanie, nowe okoliczności, nowy początek… Na razie pewnie leczy jednak (oby tylko piłkarskiego) kaca, w samotności w Glasgow, gdzie odesłał go ze zgrupowania kadry Leo Beenhakker. Ma o czym rozmyślać…

Autor: MARCIN HARASIMOWICZ