Detronizacja króla Paryża

160
Novak Djoković po raz 19. w karierze wygrał wielkoszlemowy turniej. Serbowi brakuje już tylko jednego triumfu, by zrównać się z Rogerem Federerem i Rafaelem Nadalem FOTO: EPA/CHRISTOPHE ARCHAMBAULT

Serb Novak Djoković potwierdził, że jest aktualnie najlepszym tenisistą świata, zwyciężając po raz drugi w wielkoszlemowym turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu (z pulą nagród 34,367 mln euro). Pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy w singlu wywalczyła Czeszka Barbora Krejcikova, dokładając na deser zwycięstwo w grze podwójnej. Iga Świątek nie obroniła trofeum, ale na pocieszenie zagrała w finale debla.

KOLEJNY „SKALP” DJOKOVICIA

Novak Djoković po raz 19. w karierze wygrał turniej wielkoszlemowy. W finale tegorocznego French Open, rozgrywanego na kortach ziemnych w Paryżu, 34-letni tenisista pokonał po ponad czterogodzinnej walce 6:7 (6), 2:6, 6:3, 6:2, 6:4 rozstawionego z „piątką” Stefana Tsitsipasa.

Debiutujący w wielkoszlemowym finale Grek wyraźnie czuł w kościach półfinałową pięciosetówkę (6:3, 6:3, 4:6, 4:6, 6:3) z rozstawionym z numerem 6. Niemcem Alexandrem Zverevem. Z kolei lider rankingu tenisistów dopiero po raz drugi w karierze zdołał pokonać w mieście nad Sekwaną „króla kortów ziemnych” i „króla Paryża” Rafaela Nadala 3:6, 6:3, 7:6 (4), 6:2. Gracz z Majorki nie poprawił tym samym własnego rekordu i nie wygrał po raz 14. w karierze wielkoszlemowego French Open. Była to 58. odsłona rywalizacji dwóch słynnych tenisistów. Bilans nieznacznie przemawia na korzyść Djokovicia, który wygrał 30 razy. W ramach paryskiego turnieju zmierzyli się po raz dziewiąty, ale dopiero drugi raz lepszy okazał się Serb. Walczyli m.in. w finale poprzedniej edycji.

W finale Djoković był faworytem, miał też miał świetną okazję, aby rozpocząć decydujące starcie od przełamania. „Nole” nie zdołał jednak wykorzystać dwóch break pointów i gem otwarcia wpadł na konto Greka. W kolejnych partiach obaj zawodnicy serwowali już znacznie pewniej i do stanu 5:4 na korzyść Tsitsipasa z obu stron nie pojawiła się ani jedna okazja do odebrania serwisu rywalowi.

W dziesiątym gemie przed szansą na przełamanie i jednocześnie wygraną w pierwszym secie stanął młodszy z finalistów. Djoković zdołał się jednak wybronić, a tuż po tym sam uzyskał przełamanie i prowadzenie 6:5. Gdy wszystko wskazywało że Serb nie odda już seta, niespodziewanie pozwolił rywalowi na odrobienie straty i doprowadzenie do tie breaka. W nim cztery pierwsze punkty wpadły na konto Tsitsipasa. „Djoko” nie podłamał się takim obrotem spraw i nie tylko odrobił straty, ale wyszedł nawet na prowadzenie 6:5, uzyskując tym samym setbola. Grecki tenisista utrzymał jednak nerwy na wodzy i wygrywając trzy kolejne akcje zagwarantował sobie triumf w secie otwierającym tegoroczny finał RG.

Uskrzydlony 22-latek rewelacyjnie rozpoczął również drugą partię meczu i już w pierwszym gemie bez większych problemów przełamał bardziej doświadczonego rywala. W kolejnych fragmentach seta Djoković nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze serwującego przeciwnika. W siódmym gemie Serb ponownie stracił podanie i chwilę później Tsitsipas przypieczętował triumf w drugim secie wynikiem 6:2.

Trzecią odsłonę starcia lepiej zaczął jednak przedmeczowy faworyt, który po długiej, blisko 12-minutowej batalii w czwartym gemie przełamał Greka i wyszedł na prowadzenie 3:1. Jak się okazało to wystarczyło, aby wygrać całą partię i zapisać na swoim koncie trzeciego seta. Przegrana partia nie była zresztą jedynym problemem Tsitsipasa. 22-latek z każdą kolejną minutą wydawał się być w coraz gorszym stanie fizycznym i przed startem czwartej partii zdecydował się skorzystać z pomocy medycznej. Ta nie okazała się jednak zbyt skuteczna, bo w kolejnym secie Grek był cieniem samego siebie i przegrał aż 2:6.

Decydująca odsłona spotkania rozpoczęła się od kolejnych problemów Tsitsipasa, który już w pierwszym gemie musiał bronić break pointa. W tym przypadku Grek zdołał się uratować, ale chwilę później, w czwartym gemie, był już bezradny. Ostatecznie pretendent do tytułu nie był już w stanie odrobić straty i finalnie musiał uznać wyższość „Djoko”, który zwyciężył 6:4 i zdobył 19. tytuł wielkoszlemowy w karierze.

Serbowi już tylko jednego brakuje w tej klasyfikacji do dwóch najlepszych – Rogera Federera i Nadala, którzy mają po 20 wielkoszlemowych zwycięstw.

CZEKALI 40 LAT

Czesi na drugą w historii rodaczkę, która wygra French Open w singlu czekali 40 lat. Wówczas dokonała tego Hana Mandlikova, reprezentantka ówczesnej Czechosłowacji. W sobotę w jej ślady poszła Barbora Krejcikova. Pokonała w finale rozstawioną z „31” Rosjankę Anastazję Pawliuczenkową 6:1, 2:6, 6:4 i wywalczyła pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy w singlu.

Krejcikova imponowała przygotowaniem fizycznym i walecznością podczas tegorocznej edycji zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. W półfinale singla stoczyła w czwartek ponadtrzygodzinny pojedynek, w którym obroniła piłkę meczową. Dzień później wystąpiła w półfinale debla, a w sobotę sięgnęła po tytuł w indywidualnej rywalizacji. W pierwszym w karierze spotkaniu z rozstawioną z numerem 31. Pawliuczenkową miała gorsze chwile, ale z trudnej sytuacji wyszła obronną ręką.

W gemie otwarcia miała kłopoty z utrzymaniem podania, ale potem przeszła jak burza przez pierwszą partię. Wydawało się, że rozkręcająca się Czeszka pójdzie za ciosem, ale w drugiej odsłonie miała kryzys. Rosjanka dobrze to wykorzystała, wypracowując dużą przewagę. Trudy długiego turnieju obu zawodniczkom dawały się już we znaki – prowadząc 5:2 tenisistka z Samary poprosiła o przerwę medyczną. Fizjoterapeutka wymasowała jej lewe udo i zabandażowała je. Krejcikova w tym czasie sięgała po okłady z lodu. Pawliuczenkowa dopięła swego, a w przerwie przed decydującym setem do szatni na przerwę medyczną udała się będąca 33. rakietą świata zawodniczka z Brna.

Ważnym momentem dla losów trzeciej partii okazał się siódmy gem, w którym Czeszka zanotowała przełamanie. Po chwili po walce powiększyła przewagę do 5:3. Zmotywowana wywierała presję na rywalce i dwie pierwsze piłki meczowe miała w dziewiątym gemie. Wówczas jeszcze Rosjance udało się przedłużyć pojedynek, ale zaraz potem Krejcikova wykorzystała czwartego meczbola i po prawie dwóch godzinach na korcie dość stonowana w okazywaniu emocji zawodniczka wywalczyła tytuł. Niespełna 26-letnia tenisistka, która ma na koncie większe sukcesy w grze podwójnej, dopiero po raz piąty znalazła się w głównej drabince wielkoszlemowej rywalizacji w singlu. Wcześniej tylko raz przeszła drugą rundę – w poprzednim sezonie właśnie w Paryżu zatrzymała się na 1/8 finału. Przed przybyciem tam wygrała w Strasburgu swój pierwszy turniej WTA w singlu. Krejcikova jest drugą z rzędu nierozstawioną triumfatorką French Open. W poprzedniej edycji najlepsza była Iga Świątek, ówczesna 54. rakieta świata. Czeszka dzięki paryskiemu sukcesowi w poniedziałek zadebiutowała w Top20 (na 15. pozycji). Otrzymała też czek na 1,4 mln euro.

Barbora Krejcikova została pierwszą tenisistką, która zdobyła tytuł zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej na kortach Rolanda Garrosa od 2000 roku
FOTO: EPA/YOAN VALAT

Pawliuczenkowa, która za niespełna miesiąc będzie świętować 30. urodziny, w 52. występie w głównej drabince turniejów wielkoszlemowych awansowała po raz pierwszy w karierze do decydującego meczu. Poprzednią rekordzistką była Włoszka Roberta Vinci, finalistka US Open 2015, której udało się to za 44. podejściem. Pawliuczenkowa od poniedziałku również jest w „20” rankingu WTA, ale w jej wypadku jest to powrót do tego grona.

W półfinałach Rosjanka pokonała Słowenkę Tamarę Zidansek 7:5, 6:3, a Czeszka wygrała z reprezentantką Grecji Marią Sakkari (17.) 7:5, 4:6, 9:7. Ta ostatnia pozbawiła rozstawioną z „ósemką” Igę Świątek szans na obronę tytułu, pokonując ją w ćwierćfinale 6:4, 6:4. Wcześniej w taki sam sposób Greczynka potraktowała rozstawioną z „czwórką” Amerykankę Sofię Kenin.

Ostatnią tenisistką, której udało się obronić tytuł we French Open, pozostaje więc Justin Henin. Miało to miejsce w 2007 roku, kiedy Belgijka triumfowała po raz trzeci z rzędu.

DUBLET KREJCIKOVEJ

Świątek – tak jak roku temu – łączyła w Paryżu występ w singlu z deblem. W poprzedniej edycji indywidualnie sięgnęła po tytuł, a w grze podwójnej zatrzymała się na półfinale. Teraz wraz z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands awansowały do finału tej konkurencji, wygrywając z Rumunką Iriną-Camelią Begu i Argentynką Nadią Podoroską 6:3, 6:4.

O tytuł Świątek i Mattek-Sands zagrały w niedzielę z Czeszkami Krejcikową i Kateriną Siniakową, które w półfinale odprawiły Magdę Linette i Bernardę Perę 6:1, 6:2. Polka i Amerykanka we wcześniejszym etapie deblowych zmagań wyeliminowały dwa rozstawione duety, a w ćwierćfinale wygrały z Rosjanką Pawliuczenkową i Kazaszką Jeleną Rybakiną 7:5, 4:6, 6:2, więc liczono na ich większy opór.

Finał nie dostarczył spodziewanych emocji. Rozstawione z „dwójką” Czeszki nie dały szans kolejnym rywalkom, zwyciężając 6:4, 6:2. Tym samym Krejcikova została pierwszą tenisistką, która zdobyła tytuł zarówno w grze pojedynczej jak i podwójnej na kortach Rolanda Garrosa od 2000 roku. Wówczas takiego samego wyczynu dokonała Francuzka Mary Pierce.

Za to niewiele brakowało, by finał w męskim deblu zakończył się sensacją. Nierozstawieni Kazachowie Aleksander Bublik i Andriej Gołubiew, których dotychczas największym sukcesem była III runda Australian Open, byli o gem od triumfu, ale nie wytrzymali napięcia i w trzech partiach przegrali z reprezentantami gospodarzy Pierre’em-Huguesem Herbertem i Nicolasem Mahutem 6:4, 6:7 (1), 4:6.

TRIUMF CÓRKI POLSKIEGO EMIGRANTA

Finał miksta wygrali Amerykanka Desirae Krawczyk i Brytyjczyk Joe Salisbury, pokonując w decydującym meczu rosyjską parę: Jelena Wiesnina/Aslan Karacjew 2:6, 6:4, 10:5.

27-letnia Krawczyk jest córką Polaka i Filipinki. Urodziła się w Rancho Mirage w Kalifornii. Jej pierwszym trenerem był ojciec Teddy. „Moi oboje rodzice przybyli do Ameryki – tata z Polski, a mama z Filipin – mówiła Krawczyk w wywiadzie dla strony internetowej WTA Tour. – Mój tata zaczął grać w tenisa, gdy został fizjoterapeutą w Palm Springs. Przybył do USA w wieku 25 lat. Jeśli chodzi o tenis był samoukiem i grał codziennie rano”. Dziesięć lat temu Krawczyk startowała w zawodach w Filipinach i w wieku 16 lat wygrała turniej PCA Open. Co było jej największym singlowym sukcesem.

Dziś Krawczyk to przede wszystkim bardzo dobra deblistka. Wygrała sześć turniejów WTA. Indywidualnie nigdy nie wzięła udziału w turnieju wielkoszlemowym. W grze podwójnej rok temu dotarła do finału Rolanda Garrosa, gdzie w parze z Chilijką Alexą Guarachi przegrały z duetem: Babos/Mladenović 4:6, 5:7. Co ciekawe, w drodze do decydującego pojedynku, Krawczyk/Guarachi pokonały w półfinale Świątek. Partnerką deblową Polki była wówczas jednak nie Mattek-Sands, ale Amerykanka Nicole Melichar.