Dramatyczne finały US Open 2020

112
Mistrzowie wielkoszlemowego US Open 2020 – Naomi Osaka i Dominic Thiem FOTO: EPA/JASON SZENES

Naomi Osaka (4) i Dominic Thiem (2) mistrzami tenisowego US Open 2020 na kortach USTA Billie Jean King National Tennis Center w Nowym Jorku.

Japonka przegrała osiem z dziewięciu pierwszych gemów pojedynku z Wiktorią Azarenką, ale zdołała sięgnąć po trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze. Z kolei Austriak odrobił stratę 0-2 w setach i po czterogodzinnej batalii pokonał Alexandra Zvereva (5). Dla tenisisty z Wiener-Neustadt to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Zmagania toczyły się bez udziału publiczności.

ODRODZENIE OSAKI

Japońska tenisistka zagrała w decydującym meczu w turnieju wielkoszlemowego po raz trzeci w karierze, w tym drugi w Nowym Jorku. Dla doświadczonej Białorusinki był to piąty mecz w finale Wielkiego Szlema w karierze.

Do finału obie panie docierały po trzysetowych bojach. Osaka, mistrzyni nowojorskiej imprezy z 2018 roku, pokonała jedyną debiutantkę spośród tenisistek, które doszły do półfinału US Open 2020, Jennifer Brady (WTA 41) 7:6 (1), 3:6, 6:3 po zjawiskowym widowisku, tylko z dwoma przełamaniami. Wcześniej Amerykanka w wielkoszlemowych turniejach najdalej dotarła do IV rundy. Tym razem pięciu rywalkom oddała łącznie 24 gemy. Z kolei Azarenka wyeliminowała faworytkę gospodarzy Serenę Williams (3), która po pokonaniu Bułgarki Cwetany Pironkowej 4:6, 6:3, 6:2 po raz 12. w karierze oraz 11. z rzędu awansowała do półfinału US Open, przybliżając się do zdobycia 24. tytułu wielkoszlemowego i wyrównania rekordu wszech czasów Australijki Margaret Court. Chociaż przegrała pierwszego seta (1:6), w dwóch kolejnych nie dała szans Amerykance, oba wygrywając 6:3. Ze starszą o osiem lat i rozstawioną z „trójką” Williams, która ostatni wielkoszlemowy tytuł wywalczyła w Australian Open 2017, zmierzyła się po raz 23., ale dopiero piąty raz wyszła z konfrontacji z nią zwycięsko. Warto dodać, że Azarenka w trzeciej rundzie zatrzymała Igę Świątek.

Osaka i Azarenka polowały na trzeci wielkoszlemowy tytuł. Białorusinka dwa razy triumfowała w Australian Open (2012, 2013). Japonka wygrała US Open 2018, a w 2019 roku zwyciężyła w Melbourne.

Osaka i Azarenka po raz trzeci trafiły na siebie w wielkoszlemowej imprezie. W Australian Open 2016 Białorusinka wygrała 6:1, 6:1. W Rolandzie Garrosie 2019 Japonka zwyciężyła 4:6, 7:5, 6:3. W Nowym Jorku Osaka odrodziła się ze stanu 1:6, 0:2 i zwyciężyła 1:6, 6:3, 6:3.

Osaka od początku meczu grała bardzo nerwowo. Dwa razy oddała podanie, w obu przypadkach robiąc podwójny błąd i wyrzucając forhend. Azarenka była na korcie rzetelniejsza i imponowała spokojem. Nie grała z taką mocą, jak Japonka, ale jej zagrania były bardziej precyzyjne, blisko linii. Osaka była agresywna, ale jej ataki nie były tak staranne. Posyłała za krótkie piłki i narażała się na kontry ze strony świetnie poruszającej się po korcie, bezbłędnie czytającej grę Azarenki.

Osaka nie radziła sobie w wymianach i popełniała dużo błędów. Azarenka szybko znalazła odpowiedni balans między ofensywą a defensywą i bezlitośnie punktowała zagubioną Japonkę. Białorusinka wywalczyła trzecie przełamanie. Wynik I seta na 6:1 ustaliła bekhendem po linii.

Azarenka kontynuowała oblężenie. Kapitalna kontra bekhendowa po linii przyniosła jej przełamanie na 2:0 w II partii. Osaka nie zamierzała skapitulować i zmieniła swoje oblicze z tenisistki niepewnej, dużo psującej na pełną werwy, imponującą skutecznością. Lepiej serwowała, posyłała dłuższe piłki, mądrzej konstruowała punkty skutecznie odwracając kierunki. W poczynania Białorusinki zakradło się ziarno niepewności i Japonce to wystarczyło, aby odnaleźć swój rytm.

W trzecim gemie Azarenka oddała podanie wyrzucając forhend. Seria prostych błędów, w tym zepsuty bekhend, kosztowała ją kolejną stratę serwisu. Osaka z 0:2 wyszła na 5:3 i nie zamierzała czekać na zakończenie seta własnym podaniem. W dziewiątym gemie Białorusinka obroniła pierwszą piłkę setową smeczem, ale drugą odrodzona Japonka wykorzystała odwrotnym krosem forhendowym.

Azarenka zgubiła precyzję i skuteczność swoich zagrań. W czwartym gemie III partii Białorusinka odparła pierwszego break pointa efektownym forhendem, ale drugiego Osaka wykorzystała znakomitą kontrą bekhendową. Japonka była w uderzeniu, to ona nadawała ton wydarzeniom na korcie. Azarenka zgasła i nie wykorzystywała swoich szans. Osaka od 0-40 zdobyła pięć punktów z rzędu i wyszła na 4:1.

Białorusinka próbowała się odbudować, ale miała niezwykle trudne zadanie, bo Japonka cały czas utrzymywała niesłychanie wysoki poziom. Osaka z zegarmistrzowską precyzją posyłała mnóstwo piłek na linię lub tuż przy niej. Azarenka mogła przegrywać 1:5, ale wyszarpała gema po obronie czterech break pointów. Tym razem Japonka miała mały moment zawahania, także przy własnym podaniu. W siódmym gemie wyszła na 40-15, ale straciła cztery kolejne punkty, na koniec wyrzucając bekhend.

Decydujące słowo należało jednak do Osaki, która w przekroju całego meczu lepiej serwowała. Błąd forhendowy kosztował Azarenkę stratę serwisu. Japonce nie zadrżała ręka i zapewniła sobie triumf za drugą piłką meczową. Na zakończenie tenisistki rozegrały znakomitą wymianę, w której szybka piłka raz za razem lądowała blisko linii. Naciskana Azarenka broniła się i kontrowała, ale w końcu wpakowała bekhend w siatkę.

W trwającym godzinę i 53 minuty spotkaniu Osaka zaserwowała sześć asów, w tym pięć w drugim secie. Japonka posłała 34 kończące uderzenia przy 26 niewymuszonych błędów, z czego odpowiednio 16 przy tylko pięciu w drugiej partii. Azarence zanotowano 30 piłek wygranych bezpośrednio i 22 pomyłki, z których zaledwie trzy popełniła w pierwszym secie. Obie tenisistki uzyskały po pięć przełamań.

Osaka i Azarenka miały zmierzyć się przed US Open w finale turnieju przeniesionego z Cincinnati, rozegranego na Flushing Meadows. Japonka oddała to spotkanie walkowerem z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego. Białorusinka wywalczyła wówczas pierwszy tytuł od kwietnia 2016 roku (Miami). W sobotę po raz trzeci znalazła pogromczynię w finale US Open. W latach 2012 i 2013 uległa Serenie Williams, którą tym razem wyeliminowała w półfinale. Azarenka miała serię 11 z rzędu wygranych meczów, a Osaka od 11 jest niepokonana.

Japonka jako piąta tenisistka w Erze Otwartej wygrała swoje pierwsze trzy wielkoszlemowe finały. Dołączyła do Virginii Wade, Moniki Seles, Lindsay Davenport i Jennifer Capriati. Azarenka wystąpiła w finale US Open jako piąta nierozstawiona tenisistka od 1968 roku. Wcześniej dokonały tego Venus Williams (1997), Kim Clijsters (2009), Roberta Vinci (2015) i Sloane Stephens (2017).

W poniedziałek Białorusinka awansowała w rankingu WTA na 14. miejsce, a Japonka została trecią rakietą globu. Osaka ma teraz bilans finałów w głównym cyklu 6-3, a w przypadku Azarenki jest to 21-18.

WIELKI SZLEM THIEMA

W niedzielę Alexander Zverev (5), pierwszy niemiecki tenisista w finale US Open od 26 lat, kiedy Michael Stich uległ Andre Agassiemu, i Dominic Thiem (2) stanęli przed życiową szansą. W finale US Open 2020 zmierzyli się o premierowy w karierze wielkoszlemowy tytuł. Już przed startem meczu było jasne, że zwycięzca stanie się pierwszym nowym mistrzem imprezy Wielkiego Szlema od czasu triumfu Marina Cilicia w US Open 2014. Został nim Thiem, w niesamowicie dramatycznych okolicznościach, wygrywając po czterogodzinnej batalii 2:6 4:6, 6:4, 6:3, 7:6 (6).

W półfinałach 27-latek z Wiener Neustadt, który w tym roku w Melbourne przegrał finał Australian Open z Serbem Novakiem Djokoviciem, a w dwóch ostatnich edycjach paryskiego French Open musiał uznać wyższość Hiszpana Rafaela Nadala, pokonał Rosjanina Daniiła Miedwiediewa (3) 6:2, 7:6 (7), 7:6 (5), natomiast siódmy w światowym rankingu Niemiec pokonał Hiszpana Pablo Carreno-Bustę 3:6, 2:6, 6:3, 6:4, 6:3, po raz pierwszy w karierze „wyciągając” mecz ze stanu 0:2 w setach.

W lutym tego roku Zverev pierwszy raz osiągnął wielkoszlemowy półfinał, lecz w Melbourne musiał na tym etapie uznać wyższość… Thiema. Był to ich dziewiąty w karierze pojedynek i trzecie z rzędu, a siódme łącznie zwycięstwo Austriaka, który wygrał też wszystkie trzy wcześniejsze spotkania w Wielkim Szlemie.

W niedzielę debiutujący w wielkoszlemowym finale Zverev przez półtorej godziny grał niczym zaprawiony w bojach o taką stawkę tenisowy wyga. 23-latek z Hamburga imponował spokojem, konsekwencją, jakością zagrań z linii końcowej i skutecznością. Na jego tle rozgrywający swój czwarty pojedynek o tytuł w Wielkim Szlemie Thiem był jak otrzymujący srogą lekcję uczeń. Austriak nie był w stanie prezentować równorzędnego poziomu, podejmował też wiele złych decyzji taktycznych.

Po dwóch gładko wygranych setach (6:2, 6:4) w trzecim Zverev objął prowadzenie z przełamaniem i mógł poczuć smak triumfu. Jednak wówczas nastąpił zwrot. Thiem odrobił stratę breaka, poprawił swoją grę, a w dziesiątym gemie wywalczył setbola, przy którym jego rywal przestrzelił forhend. W efekcie Austriak wygrał tę partię 6:4 i zachował nadzieję na tytuł. Po kilkudziesięciu minutach ta wiara jeszcze wzrosła, bo tenisista z Wiener-Neustadt wygrał też czwartą odsłonę (6:3) i wyrównał stan meczu.

Thiem poszedł za ciosem i na otwarcie piątego seta wywalczył przełamanie. Błyskawicznie jednak oddał podanie, przy break poincie popełniając podwójny błąd. O ile poziom meczu mógł powodować niedosyt, o tyle dramaturgii – już nie. Obaj walczyli z całych sił, zmagali się z kryzysami i własnymi emocjami. A najlepszym zobrazowaniem tego była sama końcówka.

Gdy Zverev wyszedł na prowadzenie 5:3 i serwował po zwycięstwo, oczyma wyobraźni mógł widzieć się w glorii mistrza turnieju. Ale od tego momentu przegrał trzy gemy z rzędu, dwukrotnie zostając przełamanym, i tym sposobem to Thiem stanął przed okazją na zakończenie spotkania. Tyle że Austriak zaczął odczuwać problemy zdrowotne i z powodu urazu uda poprosił o interwencję fizjoterapeuty. Po przerwie medycznej wziął piłki do ręki i starał się serwisem zwieńczyć pojedynek, ale nie potrafił.

O losach meczu zadecydował tie break. W nim kulejący Thiem na początek stracił serwis, ale nie podłamało go to. Austriak zacisnął zęby, zasypywał przeciwnika gradem potężnych uderzeń z głębi kortu i wyszedł na 6-4, miał dwa meczbole. Obu jednak nie wykorzystał, psując forhendy.

Dwa do dwóch setach, 6:6 w piątej partii i 6-6 w tie breaku. Emocje sięgnęły zenitu. Obaj byli blisko, ale jednocześnie daleko największego sukcesu w karierze. Ostatecznie szalę na swoją korzyść przechylił Thiem. Austriak po forhendowym minięciu zdobył punkt na 7-6, dający mu trzecią piłkę meczową, przy której Zverev wyrzucił bekhend.

Tym samym dobiegła końca niesamowita batalia dwóch tenisistów, którzy tej nocy zostawili na korcie zdrowie i serce. Obaj pragnęli tego triumfu i walczyli o niego ze wszystkich sił. O kilka punktów, pojedynczych akcji lepszy okazał się Thiem i to on dołączył do panteonu wielkoszlemowych mistrzów, zostając 150. tenisistą w historii zwycięzcą turnieju Wielkiego Szlema.

Mecz trwał cztery godziny i dwie minuty. W tym czasie Thiem zaserwował osiem asów, ośmiokrotnie został przełamany, wykorzystał siedem z 13 break pointów, posłał 43 zagrania kończące, popełnił 55 niewymuszonych błędów i łącznie zdobył 163 punkty, o cztery więcej od rywala. Z kolei Zverevowi zapisano 15 asów, 52 uderzenia wygrywające oraz 65 pomyłek własnych.

Thiem jest drugim w historii austriackim mistrzem wielkoszlemowego turnieju w singlu po Thomasie Musterze, triumfatorze Roland Garros 1995. Za wygraną otrzymał 2000 punktów do rankingu ATP oraz trzy miliony dolarów premii finansowej.

Zverev natomiast nie został pierwszym niemieckim triumfatorem turnieju Wielkiego Szlema od 1996 roku, gdy Boris Becker wygrał Australian Open. Za finał US Open zainkasował 1200 „oczek” oraz 1,5 mln dolarów.

DEBLE NIE OD PARADY

Grę podwójną kobiet wygrały Niemka Laura Siegemund i Rosjanka Wiera Zwonariewa, pokonując w finale Amerykankę Nicole Melichar i Yifan Xu z Chin 6:4, 6:4. W 2006 i 2012 r. Zwonariewa wygrała grę podwójną na US Open i w Australian Open występując w parze z Francuzką Nathalie Dechy i rodaczką Swietłaną Kuzniecową.

W rywalizacji deblistów triumfowali Mate Pavić i Bruno Soares. Chorwat i Brazylijczyk pokonali w finale Holendra Wesleya Koolhofa i innego Chorwata Nikolę Mekticia 7:5, 6:3.

PIERWSZY RAZ BEZ WIDZÓW

Życie uczestników tegorocznego US Open toczyło się ze względów bezpieczeństwa w przysłowiowej „bańce”, a na trybunach po raz pierwszy w historii zabrakło kibiców. Z powodu pandemii koronawirusa zabrakło też kilku gwiazd (z występu w Nowym Jorku zrezygnowały m.in. liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, Rumunka Simona Halep, Ukrainka Elina Switolina i Holenderka Kiki Bertens, a wśród mężczyzn Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Stan Wawrinka a także jego rodak Roger Federer – w jego wypadku przyczyną była jednak operacja kolana, która wykluczyła go z rywalizacji do końca roku), a w puli nagród (53,4 mln dolarów) było mniej pieniędzy niż przed rokiem.