Fajdek znaczy dominator

24
Paweł Fajdek po raz czwarty z rzędu został mistrzem świata w rzucie młotem FOTO: EPA/VALDRIN XHEMAJ

Sześć medali, ale tylko jeden złoty Pawła Fajdka, zdobyli polscy lekkoatleci w zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata w Dosze. To była pod względem wynikowym najlepsza impreza w historii. Niektóre konkurencje stały wręcz na kosmicznym poziomie. Zostały poprawione trzy rekordy świata i sześć rekordów mistrzostw.

Na podium stawali reprezentanci 43 krajów. Najczęściej reprezentanci Stanów Zjednoczonych, którzy w Dosze zdobyli 29 medali: 14 złotych, 11 srebrnych i cztery brązowe, deklasując konkurencję. Na kolejnych miejscach sklasyfikowano Kenijczyków z 11 krążkami (5-2-4), Jamajczyków – 11 (3-5-3) i Chińczyków – 9 (3-3-3). Polacy z sześcioma medalami (1-2-3) zajęli 11. miejsce (nie licząc startujących pod neutralną flagą Rosjan), ale szóste ex aequo z Brytyjczykami i Niemcami pod względem liczby krążków. Przypomnijmy, że na MŚ w 2017 i 2015 roku Polska zdobyła 8 medali. 

Jeśli weźmiemy pod uwagę klasyfikację punktową, to także zdecydowanie najlepiej wypadli w Dosze Amerykanie (310 pkt), wyprzedzając reprezentantów Kenii (122 pkt) i Jamajki (109 pkt). Polska na 9. miejscu (56 pkt).

Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic dały się wyprzedzić tylko Amerykankom, poprawiając rekord Polski aż o 2,60 s
FOTO: EPA/NOUSHAD THEKKAYIL

Ostatniego dnia do polskiego worka z medalami wrzucili srebro kobieca sztafeta 4×400 m i brąz Marcin Lewandowski na 1500 m. Oba biegi zakończyły się rekordami Polski – odpowiednio 3.21,89 i 3.31,46. A czas Polek w sztafecie jest najlepszym w Europie od ponad ośmiu lat. Wcześniej w rzucie młotem złoto zdobył Fajdek, srebro wywalczyła Joanna Fiodorow, a brąz Wojciech Nowicki. Trzeci w skoku o tyczce był też Piotr Lisek.

DOBRY PRZYKŁAD DAŁA JUŻ W DRUGIM DNIU MISTRZOSTWJOANNA FIODOROW, ZDOBYWAJĄC SREBRNY MEDAL W RZUCIE MŁOTEM. ZAWIEDLI PAWEŁ WOJCIECHOWSKI I PIOTR MAŁACHOWSKI, ODPADAJĄC W KWALIFIKACJACH. Nieoczekiwanie, problemy z kwalifikacją do półfinału miała Ewa Swoboda. W swoim biegu eliminacyjnym Polka była dopiero czwarta i nie miała pewnej przepustki do 1/2 finału. Uzyskała jednak czwarty najlepszy czas wśród szczęśliwych przegranych (11,29) i ostatecznie awansowała do półfinału z 21. miejsca.

Podobne nerwy zafundował sobie i swoim kibicom Adam Kszczot w eliminacjach na 800 metrów. Niespodziewanie Polakowi zabrakło sił w końcówce biegu eliminacyjnego. Dwukrotny srebrny medalista mistrzostw świata finiszował dopiero na 5. miejscu i także musiał czekać na rozstrzygnięcia w pozostałych biegach. Tak samo jak w przypadku Swobody, czas Kszczota był jednak na tyle dobry, że awansował do półfinału, ale dopiero z 21. pozycji.

Marcin Lewandowski zdobył brązowy medal na 1500 m i pobił własny rekord Polski FOTO: EPA/YAHYA ARHAB

Zupełnie nieudane eliminacje zaliczyli polscy dyskobole. Piotr Małachowski, Robert Urbanek i Bartłomiej Stój rzucali bardzo słabo i nie zakwalifikowali się do finału. Małachowski uzyskał 17. wynik kwalifikacji (62,20 m). 22. był Stój (61,79 m), a 23. – Urbanek (61,78 m).

Ich los podzielił także Patryk Dobek, któremu rywale nie dali szans w półfinale biegu na 400 metrów przez płotki. 25-latek w swoim biegu finiszował dopiero siódmy, a łącznie miał zaledwie 21. czas (50,18). 

W eliminacjach tyczkarzy powody do zadowolenia polskim kibicom dał tylko Piotr Lisek. 27-latek przebrnął kwalifikacje, podobnie jak Amerykanin Sam Kendricks, bez żadnej zrzutki. Z kolei Paweł Wojciechowski trzykrotnie strącił poprzeczkę na 5,75 (wcześniej zaliczył 5,70) i pożegnał się z marzeniami o medalu. Do finału nie zakwalifikowali się także Robert Sobera i mistrz olimpijski z Londynu, Francuz Renaud Lavillenie.

W piątek do półfinału na 800 metrów awansowała Anna Sabat. Na więcej Polkę nie było jednak stać i w sobotę, w swoim biegu, była przedostatnia i nie zakwalifikowała się do finału.

Sztafeta mieszana 4×400 metrów po raz pierwszy znalazła się w programie mistrzostw świata. Biało-Czerwoni, biegnący w składzie: Wiktor Suwara, Anna Kiełbasińska, Małgorzata Hołub-Kowalik, Rafał Omelko, wygrali swój bieg z czasem 3.15,47. Do rekordu Polski zabrakło tylko jednej setnej sekundy. We wcześniejszym półfinale rekord świata poprawiła reprezentacja Stanów Zjednoczonych w składzie: Tyrell Richard, Jessica Beard, Jasmine Blocker oraz Obi Igbokwe (3.12,42).

Przeciętny występ Biało-Czerwonych w eliminacjach osłodził znakomity występ w finale rzutu młotem Joanny Fiodorow. Polka, która w piątek już pierwszym rzutem w kwalifikacjach (73,29 m) zapewniła sobie miejsce w finale, była jedną z faworytek do medalu i nie zawiodła. Do finałowego konkursu w rzucie młotem nie udało się natomiast awansować Malwinie Kopron. Polka po dwóch spalonych próbach, w trzeciej uzyskała 70,46 m, ale był to łącznie 13. wynik eliminacji.

Walkę o medale Fiodorow rozpoczęła rewelacyjnie. Już w swojej pierwszej próbie uzyskała aż 76,35 m i ustanowiła nowy rekord życiowy, dalej rzuciła tylko Amerykanka DeAnna Price (76,87 m). W kolejnych rzutach Fiodorow regularnie przekraczała 70. metr, ale nie była już w stanie poprawić swojego rezultatu z premierowej serii. Przeciwniczki także nie potrafiły jednak przerzucić rezultatu Polki z początku zawodów. Tym samym Fiodorow mogła cieszyć się z wywalczenia srebrnego medalu i największego sukcesu w karierze. 

„To był konkurs życia” – oceniła na gorąco Polka. To jej największy sukces w karierze, a zadedykowała go zmarłemu tacie. „Po kwalifikacjach wiedziałam, że stać mnie na poprawienie rekordu życiowego, ale nie wiedziałam, co mi to da. Pierwszy rzut rewelacyjny, później za bardzo chciałam, bo podświadomie marzyłam o tym, żeby przerzucić Amerykankę. Niestety, zabrakło, za dużo błędów technicznych, ale to już nieważne, bo mam srebrny medal”.

Lepsza od dwukrotnej medalistki mistrzostw Europy okazała się tylko Price, która złoto wywalczyła z rezultatem 77,54 z trzeciej kolejki. Brąz zdobyła Chinka Zheng Wang. Azjatka w piątym rzucie (74,76) mocno zbliżyła się do Fiodorow. W kolejnym nie poprawiła jednak swojego rezultatu i musiała zadowolić się najniższym stopniem podium. 

13. miejsce w chodzie na 50 km zajął Rafał Augustyn (4:20.25), któremu sędziowie kazali w ekstremalnych warunkach przejść dodatkowe 2 km, zanim spostrzegli swoją pomyłkę. Złoty medal wywalczył Japończyk Yusuke Suzuki (4:04.20). Srebro zdobył Portugalczyk Joco Vieira (4:04.59), a brąz Kanadyjczyk Evan Dunfee (4:05.02). Z pozostałych reprezentantów Polski Artur Brzozowski był 22. (4:30.17), a Rafał Sikora 28. (4:50.08).

W rywalizacji kobiet na tym samym dystansie triumfowała Chinka Liang Rui (4:23.26), druga była jej rodaczka Li Maocuo (4:26.40), a trzecia Włoszka Eleonora Giorgi (4:29.13). Polki nie startowały.

Kibice nad Wisłą najbardziej czekali na finał rzutu młotem, a świat z niecierpliwością oczekiwał finału 100 metrów mężczyzn. Niespodzianki nie było. Po złoto sięgnął fenomenalnie dysponowany Amerykanin Christian Coleman (9,76 s). Drugi był jego rodak Justin Gatlin (9,89), a trzeci Kanadyjczyk Andre De Grasse (9,90).

W biegu na 10 000 m kobiet triumfowała Holenderka Sifan Hassan, która przebiegła ten dystans w czasie 30.17,62. Tuż za nią zostały sklasyfikowane Etiopka Letesenbet Gidey (30.21,23) oraz Kenijka Agnes Jebet Tirop (30.25,20).

Konkurs skoku w dal mężczyzn zakończył się triumfem Jamajczyka Tajaya Gayle’a, który w czwartej próbie uzyskał odległość 8,69 m. Drugi był Amerykanin Jeff Henderson (8,39 m), a trzeci – Kubańczyk Juan Miguel Echevarría (8,34 m).

Trasę rozgrywanego w nocy maratonu kobiet pierwsza pokonała Ruth Chepngetich w czasie 2:32,42. Kenijka wyprzedziła Rose Chelimo z Bahrajnu oraz Helalię Johannes z Namibii. Do mety dobiegło 40 biegaczek z 70, które były na liście startowej.

W TRZECIM DNIU DO FINAŁÓW NIE AWANSOWALI EWA SWOBODA I ADAM KSZCZOT, A MIESZANA SZTAFETA 4X400 METRÓW ZAJĘŁA 5. MIEJSCE, CHOĆ USTANOWIŁA NOWY REKORD KRAJU.

Niedzielne emocje dla polskich kibiców zaczęły się, kiedy do półfinałowego biegu na 100 metrów kobiet przystąpiła Ewa Swoboda. Polka pobiegła nieźle, ale było to zdecydowanie za mało, by awansować do finału. Swoboda zajęła 6. miejsce w swoim półfinale z czasem 11,27 s i poprawiła się zaledwie o 0,02 s w stosunku do biegu kwalifikacyjnego. Warto dodać, że wynik w granicach rekordu życiowego (11,07 s) dałby jej awans. 

Lepiej nie było, niestety, w przypadku Adama Kszczota. Polak swój bieg zaczął wolno, chciał zaatakować rywali na ostatnich metrach, ale niestety nie był w stanie tego zrobić, i z wynikiem 1.45,22, tak samo jak Swoboda, zajął 6. miejsce w swoim półfinale. Co ciekawe, zwycięzca trzeciego biegu Bośniak Amet Tuka miał gorszy czas – 1.45,63 – niż Kszczot.

Najwięcej emocji dostarczył finał mieszanych sztafet 4×400 m. Polacy liczyli na medal i w tym celu obrali niespotykaną taktykę. Nasza reprezentacja, jako jedyna, zdecydowała się na wystawienie na ostatniej zmianie kobiety, Justyny Święty-Ersetic. Polka miała bronić przewagi, którą na drugiej zmianie wypracował biegnący z kobietami Rafał Omelko.

Wszystko wyglądało obiecująco. Na pierwszej zmianie nieźle zaprezentował się Wiktor Suwara, po biegu którego zajmowaliśmy czwarte miejsce. Zgodnie z przewidywaniami, na drugiej zmianie, dużą przewagę wypracował Omelko. Nie straciła jej biegnąca na trzecim okrążeniu Iga Baumgart-Witan. Niestety, bez szans w walce z mężczyznami była Święty-Ersetic. 

„Robiłam, co mogłam, bliżej mety myślałam, że może będzie ten brąz, ale jak zobaczyłam dwie głowy obok siebie, to pomyślałam: kurczę, już nie dam rady” – powiedziała na mecie.

Mimo świetnego biegu i swojego najszybszego międzyczasu w sztafecie (50,11), Polka nie była w stanie odeprzeć ataków goniących jej mężczyzn i ostatecznie wpadła na metę na piątym miejscu. Nasza czwórka ustanowiła rekord Polski (3.12,33) i zapewniła sobie kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio.

Wygrali Amerykanie: Wilbert London, Allyson Felix, Courtney Okolo i Michael Cherry czasie 3.09,34, poprawiając własny rekord świata, który ustanowili w sobotnim półfinale. Za nimi finiszowali Jamajczycy (3.11,78) oraz reprezentanci Bahrajnu (3.11,82). Polaków wyprzedzili jeszcze Brytyjczycy (3.12,27).

Na całe szczęście w niedzielę nie zabrakło przyjemniejszych akcentów. Anita Włodarczyk odebrała bowiem złoty medal za mistrzostwa świata w 2013 roku, a niedługo później srebro zawisło na szyi Joanny Fiodorow, która dzień wcześniej zajęła drugie miejsce w konkursie rzutu młotem.

W wieczornym finale 100 m kobiet dwukrotna mistrzyni olimpijska Shelly-Ann Fraser-Pryce zmiażdżyła rywalki (10,71 s). Jamajka od połowy dystansu zyskała kilka metrów przewagi i pokonała Brytyjkę Dinę Asher-Smith aż o 0,12 s. Brąz zagwarantował czas 10,90 s (dla Marie-Josee Ta Lou z Wybrzeża Kości Słoniowej). Na podium nie zmieściła się obrończyni tytułu Elaine Thompson, pomimo świetnego biegu (10,93 s).

Królowa sprintu wróciła na tron, utracony w 2017 roku z powodu przerwy macierzyńskiej. Jamajka ma w kolekcji złota z 2009, 2013 i 2015 roku, każde zdobyte w wielkim stylu. 

W chodzie na 20 km kobiet całe podium zajęły Chinki. Złoty medal po raz drugi w karierze zdobyła aktualna mistrzyni olimpijska Hong Liu (1:32.53), która o 17 sekund wyprzedziła Shenjie Qieyang oraz o 24 sekundy Liujing Yang. Jedyna Polka, Katarzyna Zdziebło, zajęła 21. miejsce ze stratą niespełna sześciu minut (+5.51).

W KOLEJNYM DNIU PIĄTA W SKOKU WZWYŻ BYŁA KAMILA LIĆWINKO, A JUSTYNA ŚWIĘTY-ERSETIC ORAZ IGA BAUMGART-WITAN AWANSOWAŁY DO PÓŁFINAŁÓW BIEGU NA 400 M KOBIET.

Eliminacji nie przebrnęła oszczepniczka Maria Andrejczyk, która w pierwszej próbie uzyskała odległość 57,68 m i jak się okazało była to jej najlepsza próba. Z najgorszym wynikiem kwalifikację wywalczyła Czeszka, Irena Sediva, która rzuciła oszczepem na odległość 60,90 m.

Ze zmiennym szczęściem radziły sobie Polki w biegu na 400 m. Do półfinału awansowały Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan. Uzyskały one identyczny czas – 51,34 s. Odpadła Anna Kiełbasińska (52,25 s), której do awansu zabrakło 0,4 s.

Medalu w skoku wzwyż nie wywalczyła wracająca po macierzyńskiej przerwie Kamila Lićwinko, choć uzyskując w drugiej próbie 1,98 m, osiągnęła swój najlepszy tegoroczny rezultat (do tej pory 1,95 m). Już awans do finału był jej sukcesem, biorąc pod uwagę fakt, że niemal dokładnie rok temu urodziła córeczkę. Polka próbowała pokonać poprzeczkę na wysokości 2,00 m, ale trzykrotnie ją strąciła. Ostatecznie skończyła rywalizację na dobrym piątym miejscu.

Złoty medal wywalczyła po raz trzeci z rzędu (wcześniej zdobyła złoty medal MŚ w 2015 i 2017 roku) startująca pod neutralną flagą Rosjanka Maria Lasickiene. Triumfatorka do wysokości 2,04 m włącznie miała za każdym razem udaną pierwszą próbę. Nie zaliczyła dopiero 2,08. Drugie miejsce zajęła rewelacyjna Ukrainka Jarosława Maguczik. Zaledwie 18-letnia zawodniczka również uzyskała 2,04 m (w trzeciej próbie), co jest jej rekordem życiowym. Brązowy medal zdobyła Amerykanka Vashti Cunningham – 2,00.

Największe emocje towarzyszyły finałowi 400 m przez płotki mężczyzn. Trzej wielcy faworyci, którzy w swojej karierze złamali granicę 47 sekund, rozdzielili medale między sobą. Wygrał obrońca tytułu, Norweg Karsten Walholm w czasie 47,44 s, wyprzedzając o 0,24 s Amerykanina Raia Benjamina. Powody do radości mieli miejscowi kibice. Świetny finisz pozwolił Katarczykowi Abderrahmane Sambie awansować na medalową pozycję (48,03 s). 

23-letni Warholm ma w swoim dorobku dwa tytuły mistrza świata i złoto europejskiego czempionatu. Jeszcze w 2015 roku 400 m łączył z… dziesięciobojem. 

Bieg na 800 m kobiet wygrała Ugandyjka Halimah Nakaayi z czasem 1.58,04. Na podium znalazły się ponadto dwie Amerykanki: druga Raevyn Rogers (1.58,18) i trzecia Ajee Wilson (1.58,84).

W biegu na 3000 m z przeszkodami triumfowała Kenijka Beatrice Chepkoech z czasem 8.57.84. Srebro zdobyła Amerykanka Emma Coburn (9.02,35), a brąz Niemka Gesa Felicitas Krause (9.03,30).

W biegu na 5000 m mężczyzn zwyciężył Etiopczyk Muktar Edris z rezultatem 12.58,85, wyprzedzając swojego rodaka Selemona Baregę (12.59,70) i Kanadyjczyka Mohammeda Ahmeda (13.01,11).

Rzut dyskiem wygrał Szwed Daniel Stahl, który w najlepszej próbie uzyskał 67,59 m. Srebro zdobył Jamajczyk Fedrick Dacres (66,97), a brąz Austriak Lukas Weisshaidinger (66,82).

WE WTOREK BRĄZOWY MEDAL W SKOKU O TYCZCE WYWALCZYŁ PIOTR LISEK, A JUSTYNA ŚWIĘTY-ERSETIC ORAZ IGA BAUMGART-WITAN AWANSOWAŁY DO FINAŁU BIEGU NA 400 M KOBIET.

Dla 4 z 12 zawodników finałowego konkursu poprzeczka zawieszona na wysokości 5,70 m okazała się zbyt dużym wyzwaniem. Tylko Piotr Lisek, który legitymował się drugim wynikiem na światowych listach uzyskanym na stadionie w 2019 roku (6,02 m), broniący tytułu Amerykanin Sam Kendricks oraz ubiegłoroczny mistrz Europy Szwed Armand Duplantis zaliczyli ją w pierwszej próbie. Ta trójka bardzo pewnie pokonała także 5,80 m i chwilę później było już jasne, że między sobą rozstrzygnie walkę o medale.  

Poprzeczka zawieszona na 5,87 m sprawiła pierwsze problemy całej trójce. Duplantis i Lisek uporali się z nią za drugim podejściem, podczas gdy obrońca tytułu mistrzowskiego potrzebował trzech prób, ale ostatecznie utrzymał się w grze o złoto. Przy 5,92 m role się odwróciły – Kendricks pokonał ją w pierwszej próbie, Duplantis w trzeciej, a Lisek, po pierwszej zrzutce, dwie pozostałe próby przeniósł na 5,97 m. Jak się później okazało, we wtorek to było zbyt wiele.

Dla Liska jest to trzeci medal mistrzostw świata w karierze – wcześniej zdobył brąz w Pekinie w 2015 roku i srebro w Londynie w 2017. 

Sprawę złotego medalu rozstrzygnęli między sobą Kendricks i Duplantis. Obaj zakończyli zawody z rezultatem 5,97 m, ale to Amerykanin zaliczył mniej zrzutek w całych zmaganiach i obronił tytuł wywalczony dwa lata temu w Londynie. 

W półfinałach biegu na 400 metrów znakomicie spisały się „Aniołki Matusińskiego”. Chociaż Iga Baumgart-Witan była trzecia w swoim półfinale, to do czwartkowego finału awansowała z czasem 51,02 s, co jest jej rekordem życiowym. Jeszcze lepiej spisała się Justyna Święty-Ersetic, która w swoim półfinale zajęła drugie miejsce z czasem 50,96 s. To pierwszy przypadek w historii mistrzostw świata, by w finale 400 metrów kobiet pobiegła jakakolwiek Polka.

Bez najmniejszych problemów do męskiego finału rzutu młotem awansowali nasi najwięksi faworyci. W pierwszej grupie brylował Wojciech Nowicki (77,89 m), w drugiej triumfował Paweł Fajdek (79,24 m). Wyniki naszych młociarzy były najlepsze w stawce.

Z czasem 55,97 s do półfinału biegu na 400 metrów przez płotki wbiegła Joanna Linkiewicz. Nie powiodło się tylko Krystianowi Zalewskiemu, który nie awansował do finału biegu na 3000 m z przeszkodami. Polak w drugim eliminacyjnym biegu zajął ostatnie – 15. miejsce, z czasem 8.51,79.

Nie było w finale 800 m Adama Kszczota, ale emocji i tak nie zabrakło. Znakomicie pobiegł przede wszystkim Donavan Brazier. Amerykanin zdobył złoty medal i ustanowił nowy rekord mistrzostw świata na tym dystansie (1.42,34). Srebro wywalczył Amel Tuka z Bośni i Hercegowiny, który w tym sezonie tak szybko jeszcze nie biegał (1.43.47). Brąz wywalczył Kenijczyk Ferguson Cheruiyot Rotich (1.43,82). 

Złotą passę Amerykanów kontynuował w finale 200 metrów Noah Lyles. 22-latek nie wyszedł najszybciej ze startu, ale na dystansie szybko wysunął się na prowadzenie i zdecydowanie jako pierwszy przekroczył linię mety w czasie 19,83 s. Drugi był Kanadyjczyk Andre De Grasse (19,95 s), a trzeci Ekwadorczyk Alex Quinonez (19,98 s). Dla Amerykanów był to siódmy złoty medal na mistrzostwach świata w Doha.

W oszczepie kobiet zwyciężyła Kelsey-Lee Barber (66,56 m).To pierwsze w historii złoto wywalczone przez Australię w tej dyscyplinie. Po srebrny medal sięgnęła Chinka, Shiying Liu (65,88 m), a brąz zdobyła jej koleżanka z reprezentacji Huihui Lyu (65,49 m).

ŚRODOWY FINAŁ KONKURSU RZUTU MŁOTEM MĘŻCZYZN BYŁ DEMONSTRACJĄ MOCY PAWŁA FAJDKA, KTÓRY PO RAZ CZWARTY Z RZĘDU (2013, 2015, 2017, 2019) ZOSTAŁ MISTRZEM ŚWIATA. W katarskiej Dosze uzyskał 80,50 m i zdeklasował rywali. Wojciech Nowicki, lider światowej tabeli tegorocznych wyników, początkowo zajął 4. miejsce, ostatecznie zdobył jednak brązowy medal.

Fajdek przyjechał do stolicy Kataru bardzo pewny siebie. „Wiem, ile rzucałem na treningach i wiem na co mnie stać. Srebro będzie porażką” – mówił wprost przed konkursem. A tuż po oznajmił: „Fajnie pisać historię, zrobiłem swoje. Fajerwerków nie było, przez złe samopoczucie nie mogłem się ogarnąć. Bolała mnie głowa, a mimo to rzucałem najlepiej ze wszystkich. Każdy z czterech rzutów zaliczonych dawał mi złoto”.

W środowym konkursie ani razu nie był zagrożony. Prowadził od pierwszej do ostatniej kolejki i mógł spokojnie obserwować, co robią rywale. A oni zaskoczyli, ale najbardziej Nowickiego. Drugi był Francuz Quentin Bigot (78,19 m), a trzeci Węgier Bencze Halasz (78,18 m).

Drugi z Polaków chciał nawiązać walkę z Fajdkiem i to otwarcie mówił. Jego trenerka Malwina Wojtulewicz zapewniała, że brązowy medalista sprzed dwóch lat jest w życiowej formie. Młot po jednej z prób wylądował tuż przed linią 80. metra, jednak Nowicki wypadł z koła i rzut nie mógł zostać uznany. Najlepszy jego wynik, 77,69 m, wystarczył do czwartego miejsca. „Nie wiem, co się stało. Pogubiłem się technicznie. Czułem się tak, jakbym po raz pierwszy rzucał młotem” – podsumował swój występ lider światowej tabeli tegorocznych wyników.

Nastrój Nowickiego poprawił się zdecydowanie po złożonym przez wiceprezesa PZLA Tomasza Majewskiego i dyrektora sportowego Krzysztofa Kęckiego proteście. Przedstawiciele polskiego związku mieli nagranie, na którym widać było, jak trzeci po konkursie Halasz pali swoją pierwszą, a zarazem najlepszą próbę, którą zapewnił sobie brąz. Sędziowie przyznali się do błędu i wstawili Nowickiego na trzecie miejsce, ale uznali też, że błąd wyszedł na jaw po konkursie, gdy Węgier nie miał już szans na odpowiednie zmotywowanie się i próbę przeskoczenia Polaka, który w trakcie konkursu był za nim. Halasz był przecież przekonany, że wciąż ma medal. Uznano, że jego mobilizacja mogła być w tej sytuacji inna. Dlatego postanowiono przyznać dwa brązowe medale.

Niezadowolona, mimo awansu do finału pchnięcia kulą, była Paulina Guba. Mistrzyni Europy narzekała na sędziów, którzy się mylili i nie mierzyli prób. „Nie wiem, jak coś takiego może mieć miejsce. Mam nadzieję, że w finale nie będzie takich błędów. Nie wierzyłam, że wynikiem 18,04 zdołam się zakwalifikować. Teraz chciałabym znaleźć się w ósemce, bo ten czas w Trójmieście przed przylotem tutaj dobrze przepracowałam” – powiedziała.

W finale zabrakło miejsca dla Klaudii Kardasz, która pchnęła 17,79 m i została sklasyfikowana na 15. miejscu. W czołowej „12” mistrzostw świata w rzucie dyskiem nie znalazła się także Daria Zabawska, córka jednej z najlepszych w polskiej historii kulomiotek Krystyny Danilczyk-Zabawskiej. Jej wynik 57,05 dał jej 22. lokatę. Awans zapewniało 62,25 m.

Pewien niedosyt czuła Joanna Linkiewicz. Zawodniczka Marka Rożeja, mimo najlepszego wyniku w sezonie (55,38 s), zajęła szóste miejsce w swoim biegu półfinałowym na 400 m ppł. Był to dopiero 14. czas półfinału, ale pozwolił jej wywalczyć kwalifikację na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio.

Pół dnia na stadionie spędził rywalizujący w dziesięcioboju Paweł Wiesiołek. Zawodnik Michała Modelskiego doskonale zaczął – na 100 m czasem 10,76 poprawił najlepszy wynik w sezonie, w dal wylądował na 7,02, w pchnięciu kulą zmierzono mu 15,26 (rekord życiowy), wzwyż skoczył 1,96 a na 400 m pobiegł 49,37. W pięciu konkurencjach uzbierał 4150 punktów, co dało mu dwunastą lokatę. Liderem na półmetku był Kanadyjczyk Damian Warner (4513 punktów). W siedmioboju kobiet po czterech konkurencjach prowadziła Brytyjka Katarina Johnson-Thompson – 4138 pkt.

Niezagrożona w biegu na 200 m była Brytyjka Dina Asher-Smith. Jako jedyna złamała granicę 22 sekund, a czasem 21,88 ustanowiła rekord kraju. Srebro zdobyła Amerykanka Brittany Brown, a brąz Szwajcarka Mujinga Kambundji.

Ciekawie było w finale 110 m ppł. Na metę pierwszy dotarł Amerykanin Grant Holloway – 13,10, ale bardziej emocjonujące było to, co działo się za jego plecami. Broniący tytułu Jamajczyk Omar McLeod na ósmym płotku stracił równowagę, wpadł na tor obok i przeszkodził Hiszpanowi Orlando Ortedze. Urodzony na Kubie zawodnik na mecie był piąty. Ostatecznie na podium stanęli Siergiej Shubenkov (13,15), startujący pod neutralną flagą, oraz mistrz Europy, Francuz Pascal Martinot-Lagarde (13,18) i wspomniany Ortega.

Damian Czykier, jedyny Polak, który był zgłoszony do startu w eliminacjach biegu na 110 metrów przez płotki, wycofał się ze startu ze względu na problemy zdrowotne.

WSPANIAŁY BYŁ CZWARTKOWY FINAŁ BIEGU NA 400 METRÓW KOBIET Z UDZIAŁEM DWÓCH POLEK, KTÓRE PO RAZ PIERWSZY W HISTORII ZNALAZŁY SIĘ TAK EKSKLUZYWNYM GRONIE. Justyna Święty-Ersetic osiągnęła czas 50,95 s, a Iga Baumgart-Witan 51,29 s, kończąc rywalizację na siódmym i ósmym miejscu. Złoto zdobyła Salwa Eid Naser z Bahrajnu z rezultatem 48,14 s – to najlepszy wynik w tym roku i trzeci w historii. Druga była Shaunae Miller-Uibo z Bahamów (48,37 s), a trzecia Shericka Jackson z Jamajki (49,47 s). Co ciekawe, 7. lokata Ersetic to najlepsza lokata Europejki na tym dystansie od 2013 roku.

Paulina Guba rozpoczęła finał kulomiotek od 18,02 m. W drugiej próbie uzyskała 17,97 m, a ostatni rzut był spalony. Niestety, było to zdecydowanie za mało i aktualna mistrzyni Europy została sklasyfikowana na 10. miejscu. Tytuł obroniła Chinka Lijao Gong, która pchnęła na odległość 19,55 m. Srebro dla Jamajki Danielle Thomas-Dodd (19,47 m), brąz dla Niemki Christiny Schwanitz (19,17 m).

Za to całkiem pozytywny wynik zaliczył Paweł Wiesiołek, który przed kończącym dziesięciobój biegiem na 1500 metrów zajmował dość niespodziewane 10. miejsce (7397 pkt). Wiesiołek wpadł na metę jako 12. i na tej samej pozycji zakończył dziesięciobój. Zwyciężył Niemiec Niklas Kaul (8694) przed Estończykiem Maicelem Uibo (8604) i Kanadyjczykiem Damianem Warnerem (8529). Z rywalizacji w trakcie ósmej konkurencji – skoku o tyczce musiał wycofać się prowadzący w klasyfikacji obrońca tytułu i rekordzista świata, Francuz Kevin Mayer, który doznał kontuzji. 

W zmaganiach siedmioboistek Polki nie startowały. Triumfowała Brytyjka Katarina Johnson-Thompson (6981 pkt).

Do sobotniego finału konkursu pchnięcia kulą zakwalifikował się Konrad Bukowiecki. Polak już w pierwszej próbie uzyskał 21,16 m, bez większych problemów wypełniając minimum (20,90 m). Odpadli Jakub Szyszkowski i – co jest dużą niespodzianką – mistrz Europy Michał Haratyk. Szyszkowski pchnął 20,55 m i był 15., a Haratyk 20,52 m i skończył kwalifikacje na 16. miejscu. Najlepszy wynik – 21,92 m – zanotował Nowozelandczyk Tomas Walsh.

Do piątkowego półfinału biegu na 1500 m awansował Marcin Lewandowski, który w swoim biegu eliminacyjnym finiszował piąty w czasie 3.37,75, lecz z rywalami przegrał o włos.

W PIĄTKOWYM FINALE 400 M PRZEZ PŁOTKI KOBIET USTANOWIONO TRZECI NA TYCH MISTRZOSTWACH REKORD ŚWIATA! POBIŁA GO AMERYKANKA DALILAH MUHAMMAD, która o włos pokonała swoją rodaczkę Sydney McLaughlin. Obie zawodniczki tak się nakręcały w czasie rywalizacji, że ta pierwsza osiągnęła 52,16 s. Srebrna medalistka była gorsza tylko o 0,07 s. Z brązowego medalu mogła się cieszyć Jamajka Rushell Clayton – 53,74.

W biegu na 400 m mężczyzn oglądaliśmy popis Bahamczyka Stevena Gardinera. Reprezentant Bahamów na ostatniej prostej popisał się kapitalnym finiszem i nie dał szans swoim rywalom (43,48 s). Drugie miejsce zajął Ekwadorczyk Jose Zambrano (44,15 s). Trzeci był Amerykanin Fred Kerle (44,17 s).

W biegu na 3000 m z przeszkodami najlepszy okazał się Kenijczyk Conseslus Kipruto, który wygrał z czasem 8.01,35. Drugi był Lamecha Girma z Etiopii, który do zwycięzcy stracił jedynie 0,01 s. Brąz zdobył Marokańczyk Soufiane El Bakkali (8.03,76).

W finale rzutu dyskiem kobiet świetne widowisko stworzyły Kubanki Yaime Perez i Denia Caballero. Wygrała ta pierwsza (69,17 m), srebro zdobyła Caballero (68,44 m), a brąz Chorwatka Sandra Pertković (66,72 m).

Cały Katar czekał jednak na finał skoku wzwyż, bo katarski sport może się poszczycić w sumie zaledwie pięcioma medalami olimpijskimi, a dwa z nich zdobył Mutaz Barshim. W tym jedyne srebro. W piątek Katarczyk, którego trenerem jest Stanisław Szczyrba, obronił złoty medal i nie dał rywalom żadnych szans skokiem na 2,37 m. Na podium znaleźli się też dwaj lekkoatleci startujący pod neutralną flagą. Srebro zdobył Michaił Akimienko (2,35), a brąz Ilja Iwaniuk (2,35). 

Na koniec dnia poznaliśmy mistrza świata w chodzie na 20 km. Wygrał Japończyk Toshikazu Yamanishi w czasie 1:26.34. Dawid Tomala zajął 31. miejsce ze stratą niecałych 12 minut.

W piątek Polacy nie mieli dużo pracy. Już w pierwszej wieczornej konkurencji oglądaliśmy jednak Marcina Lewandowskiego. Polak we wspaniałym stylu wygrał drugi półfinałowy bieg na 1500 metrów (3.36,50).

NA KOSMICZNYM POZIOMIE STAŁ SOBOTNI KONKURS KULOMIOTÓW. TRZECH MEDALISTÓW ZMIEŚCIŁO SIĘ W JEDNYM CENTYMETRZE, A TAK DALEKO PCHANO OSTATNI RAZ W 1990 ROKU. Zwyciężył po raz drugi w karierze (poprzedni tytuł zdobył w 2015 roku w Pekinie, a dwa lata temu w Londynie był drugi) Amerykanin Joe Kovacs wynikiem 22,91 m. Srebrny medalista Amerykanin Ryan Crouser – mistrz olimpijski z Rio de Janeiro – uzyskał 22,90, podobnie jak trzeci w klasyfikacji, broniący tytułu Nowozelandczyk Tomas Walsh, który spalił pięć pozostałych prób. Czwarty był Brazylijczyk Darlan Romani – też znakomitym rezultatem 22,53. 

Konrad Bukowiecki zajął szóste miejsce, pozostawiając po swoim starcie duży niedosyt. Swój najlepszy wynik w finale w Dosze – 21,46 m – osiągnął w drugiej próbie. Trzy spalił, a dwukrotnie rzucił poniżej 21 m (20,73 i 20,36).

W rywalizacji trójskoczkiń najlepsza okazała się Wenezuelka Yulimar Rojas (15,37 m), która wyprzedziła Jamajkę Shaniekę Ricketts (14,92 m) i Kolumbijkę Caterine Ibarguen (14,73 m). Z kolei najszybsza na 1500 metrów okazała się Holenderka etiopskiego pochodzenia Sifan Hassan (3.51,95), która wcześniej wygrała także rywalizację na 10 000 m. Srebro zdobyła Kenijka Faith Kipyegon (3.54,22), a brąz Etiopka Gudaf Tsegay (3.54,38). W biegu na 5000 metrów zwyciężyła Kenijka Hellen Obiri (14.26,72) przed Margaret Chelimo Kipkemboi (14.27,49), także z Kenii, oraz Niemką Konstanze Klosterhalfen (14.28,43).

Mistrzem świata w maratonie został Etiopczyk Lelisa Desisa (2:10.40). Drugie miejsce zajął jego rodak Mosinet Geremew (2:10.44), a trzecie – Kenijczyk Amos Kipruto (2:10.51). Polacy nie startowali.

W sobotę odbyły się także finały sztafet sprinterskich 4×100 m. Wśród kobiet najszybsze były Jamajki (41,44 s) przed Brytyjkami (41,85) i Amerykankami (42,10). Z kolei Amerykanie  (37,10 s) wygrali rywalizację mężczyzn, srebro zdobyli Brytyjczycy (37,36), a brąz Japończycy (37,43).

Do niedzielnego finału wbiegła z przytupem sztafeta 4×400 metrów kobiet. Reprezentantki Polski w składzie: Anna Kiełbasińska, Małgorzata Hołub-Kowalik, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetic uzyskały czas 3.25,78 i zajęły drugie miejsce w swoim półfinale za Jamajkami. Miejsce w finale rzutu oszczepem mężczyzn z 11. wynikiem eliminacji (82,44 m) zapewnił sobie Marcin Krukowski. Do półfinału 100 metrów przez płotki kobiet awansowała czwarta w swoim biegu Karolina Kołeczek (12,78 s). 

Sam Kendricks (w środku), Armand Duplantis i Piotr Lisek, zdominowali rywalizację w skoku o tyczce FOTO: EPA/DIEGO AZUBEL

W OSTATNIM DNIU DOROBEK BIAŁO-CZERWONYCH POWIĘKSZYŁ SIĘ O DWA MEDALE, OKRASZONE REKORDAMI POLSKI. MARCIN LEWANDOWSKI BYŁ TRZECI W BIEGU NA 1500 M, A SZTAFETA 4X400 M KOBIET – DRUGA. 

Lewandowski zaczął spokojnie – po 800 metrach był 10., a po następnym okrążeniu ósmy. Końcówka w jego wykonaniu była jednak imponująca. Finiszował trzeci w czasie nowego rekordu Polski (3.31,46), tracąc do drugiego Algierczyka Taoufika Makhloufiego zaledwie 0,08 s. Poprzedni najlepszy rezultat w kraju również należał do niego i był o 0,49 s gorszy. Ustanowił go w trakcie sierpniowych zawodów Diamentowej Ligi w Paryżu. Przy okazji, 32-letni Polak zrewanżował się Jakobowi Ingebrigtsenowi za ubiegłoroczną porażkę w finale mistrzostw Europy. W niedzielę Norweg był tuż nim z wynikiem 3.31,70.

Triumfował Kenijczyk Timothy Cheruiyot – 3.29,26, który był poza zasięgiem rywali. Od początku narzucił mocne tempo, którego nikt nie był w stanie utrzymać. To największy sukces w karierze 23-letniego biegacza. Za jego plecami toczyła się walka o pozostałe miejsca na podium.

Jeszcze lepiej spisały się biegnące w finale w najsilniejszym składzie „Aniołki Matusińskiego”. Dwa lata temu Polki niespodziewanie wywalczyły brąz. W Dosze apetyty miały większe. Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic od początku biegły na drugiej pozycji i oddały ją dosłownie na chwilę. Na ostatnim „kółku” Święty-Ersetic, dla której był to szósty bieg na tej imprezie, początkowo przepuściła Jamajkę. Na ostatniej prostej pokazała jednak wielką klasę. Wyprzedziła rywalkę i minęła linię mety jako druga. Polki uzyskały czas 3.21,89, poprawiając rekord kraju aż o 2,60 s. Poprzedni w tabelach widniał od mistrzostw świata w Helsinkach w 2005 roku.

Poza konkurencją były Amerykanki (Phyllis Francis, Sydney Mclaughlin, Dalilah Muhammad, Wadeline Jonathas). Obroniły tytuł wynikiem 3.18,92 i jest to najlepszy wynik w tym roku na świecie. Na trzecim miejscu przybiegły Jamajki (3.22,37), ale zostały zdyskwalifikowane. Brązowy medal przypadł zatem Brytyjkom (3.23,02).

Siódmy w rzucie oszczepem był Marcin Krukowski. Polak uzyskał 80,56 m. Złoty medal wywalczył pochodzący z Grenady Anderson Peters (86,89). Srebro zdobył Estończyk Magnus Kirt (86,21), a brąz Niemiec Johannes Vetter (85,37).

W biegu na 100 m przez płotki triumfowała Amerykanka Nia Ali w czasie 12,34 s. Srebrny medal zdobyła inna z Amerykanek Kendra Harrison (12,46), a brązowy Jamajka Danielle Williams (12.47 s). Karolina Kołeczek z dwunastym czasem (12,86) odpadła w półfinale rywalizacji.

W skoku w dal zwyciężyła Niemka Malaika Mihambo, która w najlepszej próbie uzyskała 7,30 m. Dwie pozostałe zawodniczki na podium dzielił zaledwie jeden centymetr. Srebro wyskakała Ukrainka Maryna Bech-Romanczuk (6,92), a brąz Nigeryjka Ese Brume (6,91).

Złoty medal na 10 000 m wybiegał pochodzący z Ugandy Joshua Cheptegei (26.48,36). Srebro zdobył Etiopczyk Yomif Kejelcha (26,49.34), a brąz Kenijczyk Rhonex Kipruto (26.50,32).

JG, (R)

KLASYFIKACJA MEDALOWA

1. USA 14 11 4 29

2. Kenia 5 2 4 11

3. Jamajka 3 5 3 11

4. Chiny 3 3 3 9

5. Etiopia 2 5 1 8

6. W. Brytania 2 3 1 6

7. Niemcy 2 0 4 6

8. Japonia 2 0 1 3

9. Holandia 2 0 0 2

9. Uganda 2 0 0 2

11. Polska 1 2 3 6

Kolejno: złote, srebrne, brązowe, razem