Falstart polskich skoczków

50
Najlepsza trójka niedzielnego konkursu w Niżnym Tagile - od lewej: Karl Geiger, Halvor Egner Granerud i Stefan Kraft FOTO: EPA/YURI KOCHETKOV

Koszmarną inaugurację sezonu 2021/22 Pucharu Świata mają za sobą polscy skoczkowie. W rosyjskim Niżnym Tagile triumfowali Niemiec Karl Geiger i Norweg Halvor Egner Granerud, a Biało-Czerwonym na pocieszenie zostało piąte miejsce w sobotnim konkursie Kamila Stocha.

Tradycyjnie w Niżnym Tagile na skoczni rządził wiatr. Wiało pod narty, ale z bardzo różną siłą. Przeliczniki nie do końca odzwierciedlały to, co działo się na skoczni.

Apetyty były ogromne. W kwalifikacjach Stoch odpalił taką bombę, że z miejsca stał się faworytem konkursu. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że zawody trzykrotny mistrz olimpijski rozpoczął od kapiszona.

To była wersja Stocha, której nie chcemy oglądać – bez energii na progu, nisko nad zeskokiem i krótko. Uzyskał tylko 117,5 metra i zamiast myśleć o walce o podium, zastanawiał się, czy będzie w finale. Ostatecznie był 20. i miał okazję na poprawę w drugiej kolejce. Poprawa była, i to jaka. To już była najlepsza wersja Stocha. Znacznie wyższa parabola lotu i od razu o wiele dłuższy skok. Przy słabym wietrze pod narty wylądował, w bardzo dobrym stylu, na 125. metrze. Objął prowadzenie w konkursie i rozpoczął wielki marsz w górę tabeli wynikowej.

Kolejni skoczkowie skakali, ale nikt nie był nawet w stanie zbliżyć się do noty Polaka. Stoch najpierw awansował do piętnastki, potem dziesiątki. Do awansu na podium nieco jednak zabrakło. Przewaga kilku najlepszych skoczków z 1. serii okazała się zbyt duża. Ostatecznie Stoch zajął 5. miejsce.

Niestety, na Stochu skończyły się dobre informacje o polskich skoczkach po inauguracyjnym konkursie. Sporo do myślenia ma przede wszystkim Piotr Żyła. Mistrz świata niedawno zdeklasował rodaków w mistrzostwach Polski. Po cichu mówiło się, że w pierwszej części sezonu będzie liderem kadry. W Rosji skakał jednak jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym, nisko nad bulą i krótko. Po nieudanych eliminacjach, w pierwszej serii uzyskał 113,5 metra i na tym zakończył zawody. Zajął 32. miejsce i finał obejrzał jako kibic.

Na półmetku najlepszym z Polaków był Dawid Kubacki. W powietrzu, kiedy leciał bardzo wysoko nad bulą, wydawało się, że może nawet znacznie przekroczyć 130. metr. Aż tak dobrze nie było, ale 125 metrów pozwoliło mu być w czołówce – na 8. pozycji. W finale nawet nie zbliżył się do skoku z pierwszej serii. Już nie leciał tak wysoko i wylądował na 115. metrze. Spadł w klasyfikacji konkursu, na 13. miejsce.

I tak było jednak o wiele lepiej niż w przypadku Andrzeja Stękały i Jakuba Wolnego. Stękała jest na razie cieniem skoczka z ubiegłego sezonu. Już latem skakał słabo, do tego boli go kręgosłup i na razie męczy się na skoczni. Po próbie na 96. metr zajął dopiero 48. miejsce, przegrywając nawet ze skoczkiem z Turcji. Tylko niewiele lepiej spisał się Wolny. Skoczył 105 metrów i był 45.

Klemens Murańka, podobnie jak Stefan Hula, nie przebrnął kwalifikacji do sobotniego konkursu. Jakby tego mało, dwukrotnie uzyskał pozytywny wynik koronawirusowego testu i musiał pozostać w Rosji. Zawodnik został na razie przeniesiony do kliniki w Jekaterynburgu. Jak poinformowano, Murańka będzie testowany każdego dnia. Jeżeli dwa razy otrzyma negatywny wynik, będzie mógł wrócić do kraju.

W zupełnie innym nastroju był Geiger. Na półmetku zajmował 2. miejsce, ale finałowy skok na 133. metr pozwolił mu triumfować. Drugi był Japończyk Ryoyu Kobayashi, a trzeci Granerud. Norweg drugim skokiem na 125. metr wypuścił zwycięstwo z rąk.

W niedzielę w Niżnym Tagile Stoch i Kubacki bezradnie rozkładali ręce. Spakowali się po 1. serii, jak dzień wcześniej Żyła. Mistrz świata ratował sytuację, ale i jego występ był daleki od ideału. Wygrał Granerud.

Nawet przy niekorzystnym wietrze Kubackiego i Stocha stać na znacznie dłuższe skoki niż 113,5 oraz 112 metrów. W podobnych warunkach jak Polacy, Geiger poleciał na 126. metr. To ponad 12 metrów różnicy – przepaść, której nie będzie łatwo zasypać w kilka dni. Finaliści z soboty zafundowali sobie wolne i drugą serię oglądali w roli kibiców. Stoch zajął 33., a Kubacki 35. miejsce.

W finale rywalizowali natomiast ci, którzy dzień wcześniej byli w takiej sytuacji jak Kubacki i Stoch w niedzielę. Żyła i Stękała o włączeniu się do walki z najlepszymi mogli jednak również tylko pomarzyć. Nie skoczyli rewelacyjnie. Niezłe próby, przy mocnym wietrze pod narty, na 120,5 oraz 120 metrów dały im miejsca w trzeciej dziesiątce na półmetku. Formę Stękały brutalnie zweryfikowała druga kolejka. Gdy już nie miał tak dobrego noszenia pod nartami, zrezygnowany klapnął na 108,5 metra. Był 30.

Jeśli na siłę szukać plusów po niedzielnym konkursie, to był nim występ Żyły. Mistrzowi świata także daleko do optymalnej formy, ale jego skoki były już lepsze niż dzień wcześniej. W finale poprawił się o 1,5 metra i ostatecznie zajął 16. pozycję.

W konkursie nie wystąpił zdyskwalifikowany po kwalifikacjach Ryoyu Kobayashi, ale i tak kilku skoczków zrobiło niezłe show. Przede wszystkim Granerud. W pierwszej serii Norweg wykorzystał huragan pod narty i poleciał aż na 134,5 metra. Osiągnął sporą przewagę i w finale nie musiał się już wspinać na wyżyny możliwości. Wystarczyło mu 117,5 metra, by wygrać. Doleciał do 122. metra i dopełnił formalności. Zdecydowanie pokonał drugiego, ciągle lidera Pucharu Świata, Geigera.

Bohaterem całego konkursu okazał się Stefan Kraft. W piątek Austriak sensacyjnie przepadł w kwalifikacjach. W niedzielę także ledwo awansował. W zawodach podkręcił jednak tempo i spisał się jak na mistrza świata przystało. Po pierwszej próbie na 121,5 metra zajmował 14. miejsce. Drugi skok na 127 metrów zapewnił mu awans na najniższy stopień podium.

Żółtą koszulkę lidera zachował Geiger, który w Niżnym Tagile był pierwszy i drugi. Dwadzieścia “oczek” do Niemca traci Granerud. Najlepszy z Polaków – Stoch jest 12 (45 pkt).

Po inauguracji w Rosji Puchar Świata przenosi się na kolejny wietrzny obiekt, do Kuusamo. W Finlandii zaplanowano dwa konkursy indywidualne (27-28 listopada).

PUCHAR ŚWIATA 2021/22 W SKOKACH NARCIARSKICH

Wyniki sobotniego konkursu w Niżnym Tagile:

1. Karl Geiger (Niemcy) 252,4 pkt (134,5/133 m)

2. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 243,7 (128/131)

3. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 239,7 (133/125)

4. Naoki Nakamura (Japonia) 230,2 (130/128,5)

5. Kamil Stoch (Polska) 221,3 (117,5/125)

6. Markus Eisenbichler (Niemcy) 219,6 (122,5/119,5)

7. Anze Lanisek (Słowenia) 219,1 (126,5/122,5)

8. Cene Prevc (Słowenia) 215,5 (121,5/127,5)

9. Robert Johansson (Norwegia) 215,3 (131,5/117)

10. Yukiya Sato (Japonia) 213,4 (119/120,5)

13. Dawid Kubacki (Polska) 206 (125/115)

Wyniki niedzielnego konkursu w Niżnym Tagile:

1. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 235,3 (134,5/122)

2. Karl Geiger (Niemcy) 226,5 (126/122,5)

3. Stefan Kraft Austria) 223,8 (121,5/127)

4. Timi Zajc Słowenia) 222,5 (125,5/122)

5. Cene Prevc Słowenia) 221,2 (125/124)

6. Killian Peier Szwajcaria) 220,6 (123,5/122)

7. Anze Lanisek Słowenia) 219,2 (123/122)

8. Markus Eisenbichler Niemcy) 214,1 (123,5/118,5)

9. Johann Andre Forfang Norwegia) 214 (125/121,5)

10. Stephan Leyhe Niemcy) 210,8 (119/127)

16. Piotr Żyła Polska) 202 (120,5/122)

30. Andrzej Stękała Polska) 170,4 (120/108,5)

Klasyfikacja generalna:

1. Karl Geiger (Niemcy)   180 pkt

2. Halvor Egner Granerud (Norwegia)     160

3. Ryoyu Kobayashi (Japonia)      80

4. Cene Prevc (Słowenia)       77

5. Markus Eisenbichler (Niemcy)       72

5. Anze Lanisek (Słowenia)   72

7. Naoki Nakamura (Japonia)       62

8. Stefan Kraft (Austria)    60

9. Killian Peier (Szwajcaria)   55

10. Robert Johansson (Norwegia)      53

12. Kamil Stoch (Polska) 45

22. Dawid Kubacki (Polska)   20

23. Piotr Żyła (Polska)      15