Festiwal dalekich skoków

68
Marius Lindvik (w środku) w towarzystwie Karla Geigera (z lewej) i Anze Laniska na podium w Zakopanem FOTO: EPA/GRZEGORZ MOMOT

Polscy skoczkowie narciarscy mają w tym sezonie problemy w Pucharze Świata. W dodatku reprezentacja do sobotniej "drużynówki" w Zakopanem przystępowała mocno osłabiona. Szóste miejsce w tej sytuacji nikogo nie zaskoczyło. Triumfowali Słoweńcy z dużą przewagą nad drugimi Niemcami i trzecimi Japończykami. W niedzielnym konkursie indywidualnym na Wielkiej Krokwi triumfował Norweg Marius Lindvik, wyprzedzając Niemca Karla Geigera i Słoweńca Anze Laniska.

Polacy przystąpili do sobotniego konkursu drużynowego mocno osłabieni. W zespole zabrakło kontuzjowanego Kamila Stocha oraz zakażonego koronawirusem Dawida Kubackiego. Tym samym Michal Doleżal musiał wystawić eksperymentalny skład. Znaleźli się w nim: Piotr Żyła, Stefan Hula, Jakub Wolny oraz Paweł Wąsek.

W pierwszej serii spośród Polaków najlepiej spisał się dość nieoczekiwanie Hula, który osiągnął 125 m. Przyzwoicie skoczył Wąsek, który wylądował półtora metra bliżej. Z kolei 124 m zmierzono Żyle (dopiero piąty wynik w swojej grupie), ale po nim z pewnością można było spodziewać się więcej. Niestety, sporo punktów Polacy stracili w trzeciej grupie. Jakub Wolny skoczył tylko 113 m.

Serię finałową Polacy rozpoczynali więc dopiero z szóstej pozycji. W dodatku musieli bardziej bronić się przed Rosją niż atakować wyższe miejsca. Na półmetku wyraźnie prowadziła Słowenia. W tym zespole nikt nie zepsuł swojego skoku. W efekcie przewaga podopiecznych trenera Roberta Hrgoty nad kolejnymi drużynami wynosiła ponad 30 pkt. Podium uzupełniali Niemcy oraz Japonia.

Niestety, druga seria rozpoczęła się od słabego skoku Żyły (122 m). Przy skoku Daniła Sadriejewa (135,5 m), to była po prostu przeciętna próba. Polska spadła na 7. miejsce, a Rosja znajdowała się dwie lokaty wyżej. Co ciekawe, nas i Rosjan rozdzielała Austria.

W drugiej grupie mieliśmy Hulę, który tym razem skoczył tylko 119 m, ale dalej niż Rosjanin. Kapitalną próbą popisał się najlepszy tego dnia na Wielkiej Krokwi Peter Prevc, który przy wietrze 0,7 m/s w plecy osiągnął 140,5 m, lądując siedem metrów dalej niż w pierwszym skoku. To głównie dzięki niemu Słowenia ponownie zyskała po drugiej grupie wielką przewagę nad rywalami. My z kolei na chwilę wyprzedziliśmy Rosję, ale z niepokojem czekaliśmy na próbę Wolnego. Tym bardziej że Michaił Nazarow wylądował na 131. metrze. Na szczęście, Polak tym razem nie zawiódł i skoczył 132,5 m. Warto dodać, że warunki przy skokach obu zawodników wyraźnie się poprawiły. Później wykorzystali to także Halvor Egner Granerud (136,5 m), Clemens Aigner (140,5 m), Markus Eisenbichler (141,5 m). Kibice mieli przyjemność oglądać festiwal dalekich skoków.

Jako ostatni z Biało-Czerwonych skakał Wąsek. Była to bardzo dobra próba naszego zawodnika, osiągnął 130,5 m i utrzymał dla Polski szóste miejsce. W takiej obsadzie i przy ogólnych problemach kadry od początku sezonu, nie było nas stać na wyższe miejsce. W ostatnim skoku zwycięstwo Słoweńców przypieczętował Lanisek, który osiągnął 140,5 m. Podopieczni Roberta Hrgoty wyraźnie zdominowali sobotnią rywalizację. Podium uzupełnili Niemcy i Japończycy, którzy stracili do zwycięzców odpowiednio 67,0 oraz 67,6 pkt.

Indywidualnie najwyższą notę (289,4 pkt) uzyskał wspomniany P. Prevc, który skakał nie tylko daleko, ale i pięknie stylowo. Pojawiła się nawet nota “20” przy jego nazwisku. 5,9 pkt mniej do dorobku Norwegów dołożył Lindvik, a 6,2 pkt do wyniku Niemców – Geiger. Najlepiej z Polaków indywidualnie wypadł Wąsek, który miał 14. notę konkursu. Pozostali Biało-Czerwoni zostali sklasyfikowani w trzeciej dziesiątce. Hula był 21. (238,3), Żyła 22. (237,5), a Wolny 24. (232,5).

W niedzielnym konkursie indywidualnym przełamania w kadrze Doleżala nie było, a walkę polskich skoczków o ostatni bilet na igrzyska śmiało można nazwać “wyścigiem żółwi”. Po raz drugi (poprzednio rok temu) w Zakopanem najlepszy okazał się Lindvik, odnosząc piąte pucharowe zwycięstwo w karierze.

Pięciu polskich skoczków pojedzie do Pekinu na zimowe igrzyska olimpijskie. Pewniakami są Stoch, Żyła, Kubacki i Wąsek. O piąte miejsce w Zakopanem walczyła dwójka: Hula oraz Wolny, choć do tej grupy nieoczekiwanie dołączył jeszcze Maciej Kot.

Ostatecznie wyjazd na czwarte igrzyska w karierze wywalczył Hula. Tylko on spośród wspomnianej trójki zdołał awansować do drugiej serii. Weteran na półmetku był 27. (126 m). Tuż przed nim znajdował się obchodzący 35. urodziny Żyła (123,5 m), a najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych był Wąsek (125,5 m i 19. lokata).

Po pierwszym skoku konkurs w Zakopanem zakończyło aż sześciu Polaków. 0,9 pkt do awansu zabrakło 32. Kotowi (124,5 m). Pozostali byli już całkowicie bez szans na kwalifikację do finału: 38. lokatę zajął Wolny (121,5 m), a w piątej dziesiątce sklasyfikowani zostali Klemens Murańka (120 m), Tomasz Pilch (118,5 m), Andrzej Stękała (120,5 m) i Aleksander Zniszczoł (115,5 m).

Zdecydowanie ciekawiej było w ścisłej czołówce. Po pierwszej serii prowadził lider klasyfikacji generalnej Ryoyu Kobayashi (136 m), mając niespełna trzy punkty przewagi nad Danielem Tschofenigiem (135 m). Młody Austriak sprawił największą niespodziankę na tym etapie zawodów. Trzeci ze stratą 3,9 pkt był Lindvik (135 m), ale w grze o podium pozostawali też Geiger i Lanisek (obaj uzyskali po 134,5 m).

W serii finałowej, z małego grona Polaków, poprawić się zdołał jedynie niedzielny jubilat. Żyła po bardzo dobrym skoku na 131,5 m zaliczył spory awans, kończąc konkurs na 17. lokacie. Hula i Wąsek znaleźli się natomiast w trzeciej dziesiątce – obaj uzyskali po 124 m w drugim skoku.

Rywalizacja o zwycięstwo była pełna emocji. Kapitalny skok oddał Lindvik – aż 139,5 m i wysoko zawiesił poprzeczkę rywalom. Ani Tschofenig (133,5 m), ani Kobayashi (132 m) nie zdołali jej przeskoczyć. Obaj wypadli poza podium, zajmując odpowiednio, czwarte i piąte miejsce. Na drugie miejsce wdrapał się Geiger (135,5 m), a na trzecie Lanisek (135,5 m).

W “generalce” nadal prowadzi Kobayashi. Jego przewaga nad Geigerem stopniała jednak do 44 punktów. Trzeci jest Lindvik, którego od lidera dzieli 198 pkt. Z Polaków najwyżej – na 17. miejscu – sklasyfikowany jest Stoch.

W Pucharze Narodów prowadzi Austria przed Niemcami i Norwegią. Polska zajmuje szóstą pozycję.

Kolejne zawody Pucharu Świata odbędą się 22 i 23 stycznia w Titisee-Neustadt.

PUCHAR ŚWIATA 2021/22 W SKOKACH NARCIARSKICH

Wyniki konkursu drużynowego w Zakopanem:

1. Słowenia     1101,7 pkt

2. Niemcy 1034,7

3. Japonia 1034,1

4. Austria   1011,3

5. Norwegia    1009,1

6. Polska    962,1

7. Rosja     949,7

8. Czechy 805,9

Wyniki niedzielnego konkursu indywidualnego w Zakopanem:

 1. Marius Lindvik (Norwegia) 294,6 pkt (135,0 m/139,5 m)

 2. Karl Geiger (Niemcy) 284,6 (134,5/135,5)

 3. Anze Lanisek (Słowenia) 283,7 (134,5/135,5)

 4. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 282,6 (136,0/132,0)

 5. Daniel Tschofenig (Austria) 281,3 (135,0/133,5)

 6. Daniel Huber (Austria) 276,8 (138,5/136,0)

 7. Killian Peier (Szwajcaria) 274,5 (135,5/135,5)

 8. Jan Hoerl (Austria) 273,5 (131,0/133,0)

 9. Timi Zajc (Słowenia) 272,1 (129,5/132,0)

10. Markus Eisenbichler (Niemcy) 270,0 (129,0/130,0)

17. Piotr Żyła (Polska) 256,4 (123,5/131,5)

22. Paweł Wąsek (Polska) 250,3 (125,5/124,0)

27. Stefan Hula (Polska) 238,1 (126,0/124,0)

Klasyfikacja generalna (po 15 z 27 konkursów):

 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia)     941 pkt

 2. Karl Geiger (Niemcy) 897

 3. Marius Lindvik (Norwegia)     743

 4. Halvor Egner Granerud (Norwegia)    699

 5. Markus Eisenbichler (Niemcy)      498

 6. Anze Lanisek (Słowenia) 481

 7. Jan Hoerl (Austria)       472

 8. Stefan Kraft (Austria)   409

 9. Killian Peier (Szwajcaria) 392

10. Daniel Huber (Austria)     381

17. Kamil Stoch (Polska) 216

19. Piotr Żyła (Polska)      188

36. Dawid Kubacki (Polska)   41

44. Paweł Wąsek (Polska)      22

47. Jakub Wolny (Polska)       17

Klasyfikacja Pucharu Narodów:

 1. Austria 3047 pkt

 2. Niemcy       2974

 3. Norwegia   2850

 4. Japonia       2439

 5. Słowenia    2424

 6. Polska   1094