Geiger w głównej roli

68
Karl Geiger (w środku) wygrał oba konkursy skoków w Titisee-Neustadt i dwukrotnie towarzyszyli mu na podium Anze Lanisek (z lewej) i Markus Eisenbichler FOTO: EPA/RONALD WITTEK

Karl Geiger nie miał sobie równych w zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich w Titisee-Neustadt i został nowym liderem klasyfikacji generalnej. Niemiec wygrał w sobotę i niedzielę, a po obu konkursach towarzyszyli mu na podium Słoweniec Anze Lanisek i rodak Markus Eisenbichler.

W Titisee-Neustadt nie wystartowało pięciu polskich skoczków powołanych na igrzyska olimpijskie. Kamil Stoch przechodził rehabilitację po doznanym 12 stycznia urazie stawu skokowego. Dawid Kubacki i Piotr Żyła byli na kwarantannie po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa. Pozostali dwaj – Paweł Wąsek i Stefan Hula trenowali w Zakopanem pod okiem Michala Doleżala.

Pod nieobecność najlepszych Polaków, Jakub Wolny, Andrzej Stękała, Aleksander Zniszczoł, Klemens Murańka i Maciej Kot mieli szansę pokazać Doleżalowi, że pomylił się, nie powołując ich na igrzyska olimpijskie w Chinach. Swoimi skokami w kwalifikacjach, serii próbnej (tylko Wolny był w “30”) i pierwszej konkursowej potwierdzili jednak, że Czech nie miał wielkiego pola manewru. W sobotę Stękała (118 m), Murańka (118 m), Kot (119 m) i Zniszczoł (108,5 m), lądowali bardzo blisko. Skończyli konkurs w przedbiegach, w czwartej i piątej dziesiątce, jak wiele już razy w tym sezonie, a Zniszczoł zdołał wyprzedzić tylko dwóch rywali – Romana Koudelkę oraz Giovanniego Bresadolę.

Nadzieję na drugi skok mógł mieć tylko Wolny. Mistrz świata juniorów wylądował na 121 m. Gdy odpiął narty nie mógł być jeszcze pewny awansu do finałowej serii. Ostatecznie awansował do niej, ale dopiero z 29. miejsca. W jednym skoku do najlepszych stracił ponad 30 punktów. To przepaść. O startach pozostałych Biało-Czerwonych lepiej nie wspominać. W drugiej serii Wolny skoczył trzy metry dalej niż w pierwszej, ale nie zdołał poprawić swojej lokaty. Wywalczył więc tylko dwa punkty Pucharu Świata. Oznaczało to, że byliśmy świadkami najgorszego występu polskich skoczków od 27 lutego 2016 roku, gdy Biało-Czerwoni wywalczyli tylko jedno “oczko”.

W decydującym momencie emocje były jednak ogromne, ale nie dla polskich kibiców. Przed drugą serię na czele stawki znajdował się Anze Lanisek, a czterech jego rodaków plasowało się w czołowej dziesiątce. Śmiało o zwycięstwie mogli myśleć też drugi Karl Geiger, trzeci Lovro Kos, czwarty Ryoyu Kobayashi czy nawet piąty Markus Eisenbichler.

Z tego grona prawdziwą skokową bombę odpalił Geiger. Wicelider Pucharu Świata, tylko z lekkim wiatrem w plecy, poleciał aż na 141. metr i nie dał przeciwnikom szans. Wygrał z dużą przewagą. Drugiego ostatecznie Laniska (powtórzył wynik z pierwszej serii – 134,5 m) wyprzedził o ponad 5 punktów. Na najniższym stopniu podium stanął Eisenbichler, a czwarty był Norweg Halvor Egner Granerud, który drugim skokiem na 136,5 m przesunął się aż o siedem miejsc.

W niedzielę było tak samo jak w sobotę. Znów zapunktował tylko jeden Polak, a na podium stanęła ta sama trójka co dzień wcześniej.

Polacy skakali słabo albo bardzo słabo. Trudno bowiem uznać 29. miejsce w niedzielę Stękały za sukces. Tak samo jak 29. pozycję dzień wcześniej Wolnego. Tym bardziej, że w niedzielę mistrz świata juniorów skoczył fatalnie i po próbie na 116. metr był dopiero 45. Niewiele lepiej od Wolnego spisali się Kot, Murańka i Zniszczoł. Cała trójka nie doleciała nawet do przyzwoitej odległości 120 metrów. Po swoich skokach, tak jak dzień wcześniej, od razu wiedzieli, że dalszą część konkursu obejrzą jako kibice. I tak Kot (117,5 m) oraz Murańka (118,8 m) byli w czwartej, a Zniszczoł (113 m) w piątej dziesiątce.

Stękała uzyskał 126,5 m, ale gdy spojrzało się, w jakich warunkach skakał, powodów do zadowolenia już nie było. Stękała miał najkorzystniejsze warunki z całej stawki. Brutalnie formę Stękały zweryfikowała druga seria. Gdy nie sprzyjały mu wiatry, wylądował na buli. Zmierzono mu zaledwie 108 m, odległość wręcz kompromitującą. Polak zakończył konkurs na 29. pozycji. Nie był 30. tylko dlatego, że w finale – z powodu kłopotów sprzętowych – nie wystartował Słoweniec Ziga Jelar.

I tak po raz kolejny polscy skoczkowie byli już dawno spakowani i mogli opuszczać skocznię, gdy na obiekcie konkurs dopiero wchodził w decydującą fazę. Na półmetku prowadził Ryoyu Kobayashi, ale tak jak dzień wcześniej Japończyk nie mógł być pewny nawet miejsca na podium. Piąty na półmetku Lanisek tracił do Azjaty niespełna 5 punktów. Na tak dużej skoczni, to tyle co nic.

Końcówka finałowej serii zapowiadała się ekscytująco i taka była. Swoje dołożył też wiatr. Nagle, przy skoku Laniska i Geigera, mocno zaczęło wiać pod narty. Obaj świetnie to wykorzystali. Mimo że przed ich skokami jury obniżało belkę, to obaj skoczyli po 143 metry. Odlecieli rywalom na tyle, że między sobą rozstrzygnęli dwa pierwsze miejsca. Wygrał Geiger, bo skakał z niższego rozbiegu niż Lanisek. Słoweniec był drugi, a trzeci Eisenbichler. Czwarty skończył lider z półmetka Kobayashi.

Tym samym w Titisee-Neustadt Geiger wygrał oba konkursy, odzyskał fotel lidera Pucharu Świata i uzyskał aż 61 punktów przewagi nad Kobayashim.

Ciekawie jest też za plecami tej dwójki. Trzecie miejsce w Pucharze Świata zajmuje Granerud, ale ma tylko 42 punkty przewagi nad swoim rodakiem Mariusem Lindvikiem (nieobecny w Titisee-Neustadt). W klasyfikacji Pucharu Narodów reprezentanci Niemiec powiększyli przewagę nad Austrią do 254 punktów. Coraz bliżej podium są Słoweńcy, którzy gonią Norwegów.

Ostatnim sprawdzianem formy przed igrzyskami będą dla skoczków konkursy w Willingen. W Niemczech zaplanowano mikst oraz dwa konkursy indywidualne w dniach 28-30 stycznia. Biało-Czerwoni mają wystartować w najmocniejszym olimpijskim składzie z wracającym do zdrowia po kontuzji Stochem (w niedzielę na Wielkiej Krokwi oddał pierwsze treningowe skoki) oraz Kubackim, Wąskiem i Hulą

“Jest szansa, że w Willingen zobaczymy również Żyłę. W Titisee-Neustadt z przedstawicielami FIS rozmawiał dyrektor Adam Małysz. Zmianie uległy przepisy FIS. Żyła musi przejść 8 dni kwarantanny (wcześniej było 14 dni), a następnie uzyskać negatywny wynik testu na COVID-19” – poinformował Polski Związek Narciarski na swoim profilu na Facebooku.

Prosto z Willingen właśnie tych pięciu skoczków uda się na zimowe igrzyska olimpijskie, które 4 lutego rozpoczną się w Pekinie.

PUCHAR ŚWIATA 2021/22 W SKOKACH NARCIARSKICH

Wyniki sobotniego konkursu w Titisee-Neustadt:

1. Karl Geiger (Niemcy)   132/141 m       288,3 pkt

2. Anze Lanisek (Słowenia)   134,5/134,5     283,1

3. Markus Eisenbichler (Niemcy)       132,5/132 273,9

4. Halvor Egner Granerud (Norwegia)     128/136,5 272,8

5. Ryoyu Kobayashi (Japonia)      133/131     269,9

6. Cene Prevc (Słowenia)       134/132     268,7

…..

29. Jakub Wolny (Polska)       121/124     227,9

Wyniki niedzielnego konkursu w Titisee-Neustadt:

1. Karl Geiger (Niemcy)   133/143 m       282,7 pkt

2. Anze Lanisek (Słowenia)   132,5/143 280,5

3. Markus Eisenbichler (Niemcy)       135/134,5 275,3

4. Ryoyu Kobayashi (Japonia)      135/131,5 269,9

5. Jan Hoerl (Austria) 133,5/130 263,9

6. Timi Zajc (Słowenia)    129,5/137 260,1

…..

29. Andrzej Stękała (Polska) 126,5/108 190,9

Klasyfikacja generalna (po 17 z 27 konkursów):

1. Karl Geiger Niemcy      1097 pkt

2. Ryoyu Kobayashi Japonia 1036

3. Halvor Egner Granerud Norwegia 785

4. Marius Lindvik Norwegia   743

5. Anze Lanisek Słowenia      641

6. Markus Eisenbichler Niemcy    618

7. Jan Hoerl Austria    543

8. Stefan Kraft Austria      447

9. Daniel Huber Austria    408

10. Killian Peier Szwajcaria   392

19. Kamil Stoch Polska     216

23. Piotr Żyła Polska   188

38. Dawid Kubacki Polska     41

47. Paweł Wąsek Polska 22

49. Jakub Wolny Polska   19

Klasyfikacja Pucharu Narodów:

1. Niemcy 3508 pkt

2. Austria   3254

3. Norwegia    2939

4. Słowenia     2819

5. Japonia 2578

6. Polska    1098

7. Szwajcaria 659

8. Rosja     573