Historyczny triumf Muguruzy

40
Garbine Muguruza została pierwszą w historii hiszpańską triumfatorką WTA Finals FOTO: EPA/FRANCISCO GUASCO

Hiszpanka Garbine Muguruza (6) wygrała tenisowe WTA Finals w Guadalajarze po zwycięstwie w finale nad Estonką Anett Kontaveit (8) 6:3, 7:5. Po trzech meczach grupowych zakończyła swój udział w turnieju Iga Świątek (5).

We wtorkowych półfinałach Hiszpanka pokonała swoją rodaczkę Paulę Badosę (7) 6:3, 6:3, a Estonka wyeliminowała Greczynkę Marię Sakkari (4) 6:1, 3:6, 6:3.

Osiem najlepszych w sezonie tenisistek najpierw rywalizowało w dwóch grupach – Teotihuacan i Chichen Itza (nazwy nawiązują do znaczących miejsc starożytnego Meksyku) systemem “każda z każdą”. Do półfinałów awansowały po dwie najlepsze z obu grup, które następnie stoczyły pojedynki o udział w finale.

Źle rywalizację w grupie Chichen Itza rozpoczęła Iga Świątek, która w dwóch setach (2:6, 4:6) przegrała z inną debiutantką w kończącej sezon imprezie masters – Marią Sakkari. Oprócz wyniku martwił styl porażki. 20-letnia Polka czuła, że gra słabo, i jeszcze przed ostatnią piłką rozpłakała się na dobre.

Tenisistka z Raszyna nie zdołała zrewanżować się starszej o sześć lat Sakkari za porażki w ich dwóch wcześniejszych pojedynkach, które także miały miejsce w tym roku. Dziewiąta na światowej liście Świątek uległa szóstej w tym zestawieniu zawodniczce z Aten w ćwierćfinale wielkoszlemowego French Open, gdzie Polka broniła tytułu z 2020 roku, oraz we wrześniowym półfinale zawodów WTA w Ostrawie. W obu tych spotkaniach – tak jak w czwartek – nie wygrała ani jednego seta.

W tej samej grupie znalazły się również wiceliderka światowego rankingu, ale w Meksyku występująca z “jedynką” pod nieobecność Australijki Ashleigh Barty – Aryna Sabalenka, oraz urodzona w Nowym Jorku Paula Badosa. Ich druga w karierze konfrontacja, podobnie jak pierwsza w drugiej rundzie sierpniowego turnieju WTA w Cincinnati, zakończyła się wygraną rozstawionej z “siódemką” Hiszpanki 6:4, 6:0, która efektowne zwycięstwo przypieczętowała zapisaniem na swoim koncie 10 ostatnich gemów.

W swoim drugim meczu w turnieju WTA Finals w Guadalajarze Świątek przegrała z Sabalenką 6:2, 2:6, 5:7 i straciła nadzieje na awans do półfinału.

W sobotę obie walczyły o zachowanie realnych szans na drugie miejsce w grupie, ale sytuację podopiecznej trenera Piotra Sierzputowskiego skomplikował dodatkowo fakt, że kilka godzin wcześniej Badosa pokonała Sakkari 7:6 (7-4), 6:4. Sprawiło to, że Świątek musiała wygrać z Sabalenką, by nie zostać całkowicie wyeliminowaną z walki o przepustkę do “czwórki”.

Początkowo realizowała swój plan i zgodnie z zapowiedziami grała na większym luzie niż w meczu otwarcia. Białorusinka z kolei po pierwszych wyrównanych gemach pogubiła się, co wykorzystała Polka i zaliczyła dwa przełamania – na 4:2 i 6:2. Białorusinka po pierwszej odsłonie skorzystała z przerwy toaletowej i wróciła… odmieniona. Grała bardziej cierpliwie, poprawiła przygotowanie do uderzenia piłki, a przez to i skuteczność. Pierwszą szansę na “breaka” miała przy wyniku 1:1 w drugiej partii, ale wtedy jeszcze Polka wyszła z opresji. Później jednak dwukrotnie nie była w stanie utrzymać podania. W końcówce sama miała trzy okazje na przełamanie, ale zmarnowała wszystkie i Sabalenka doprowadziła do remisu w meczu.

Decydujący set był bardzo zacięty i kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Jako pierwsza “breakiem” popisała się Białorusinka przy stanie 1:1, ale Świątek od razu odrobiła stratę. Potem obie zawodniczki dość pewnie wygrywały własne gemy serwisowe i trudno było przewidzieć, do której będzie należeć ostatnie słowo. W końcówce jednak górę wzięło większe doświadczenie wiceliderki listy WTA. Zanotowała przełamanie w 11. gemie, a następnie przy własnym podaniu nie straciła punktu. 7:5.

Świątek nie zagrała w półfinale WTA Finals 2021, ale zakończyła sezon zwycięstwem, rewanżując się Badosie za porażkę poniesioną w igrzyskach olimpijskich w Tokio.

W poniedziałek Świątek rozegrała ostatni mecz w mistrzostwach WTA w Guadalajarze. Po porażkach z Sakkari i Sabalenką straciła szanse na awans. Mogła jednak zakończyć sezon zwycięstwem. Jej rywalką była mająca za sobą znakomitą serię Badosa, która 15 listopada skończyła 24 lata. Polka zepsuła Hiszpance urodziny i pokonała ją 7:5, 6:4.

Na początku meczu nastąpiły dwa przełamania. W trzecim gemie I seta Świątek oddała podanie wyrzucając forhend. Badosa popełniła kilka błędów i nie podwyższyła na 3:1. Z obu stron nie brakowało efektownych zagrań. Tenisistki pokazywały agresywną postawę i spryt. Lepiej niż w poprzednich dniach funkcjonował forhend Polki. Hiszpanka zaprezentowała kilka ciasnych krosów i precyzyjnych zagrań po linii, ale popełniała też sporo błędów.

Świątek trochę brakowało odwagi, ale w zaawansowanej fazie seta skuteczniej przyspieszała grę i wywierała większą presję na Badosie. W ważnych momentach dobrze funkcjonował return Polki i udawało się jej zepchnąć rywalkę do defensywy. W 10. gemie Hiszpanka obroniła pierwszą piłkę setową wygrywającym serwisem, a w 12. odparła drugą ostrym bekhendem po linii. Jednak raszynianka była zdeterminowana i dopięła swego. Wynik seta na 7:5 ustaliła kombinacją głębokiego returnu i forhendu.

W II partii nastąpiła powtórka. Świątek znów oddała podanie przy stanie 1:1 po błędzie forhendowym. Dalszy ciąg był już jednak inny. W czwartym gemie doszło do niesłychanie zażartej walki. Polka miała siedem break pointów, ale agresywniejsza Badosa wszystkie obroniła. Przy jednej z szans raszynianka świetnie rozrzuciła rywalkę po narożnikach, ale zabrakło wykończenia i przestrzeliła forhend. Zmarnowane szanse nie zdeprymowały Świątek i cierpliwie czekała na kolejne okazje. Dopięła swego w ósmym gemie, gdy zaliczyła przełamanie kończącym forhendem. Polka była bardziej zdecydowana niż w poprzednich meczach i solidniejsza w wymianach. Badosa prowadziła 4:2, by końcówkę całkowicie odpuścić. Świątek poszła za ciosem i w 10. gemie zakończyła spotkanie skutecznym returnem.

Tym samym dobiegła końca seria Hiszpanki ośmiu z rzędu wygranych meczów. To jednak dla niej nie był jeszcze koniec turnieju, bo po zwycięstwach nad Sakkari i Sabalenką miała zagwarantowany awans do półfinału, w dodatku z pierwszej pozycji w grupie. We wtorek zmierzyła się w nim ze swoją rodaczką Muguruzą.

Drugie miejsce w grupie zapewniła sobie Sakkari, która w swoim ostatnim meczu grupowym, który decydował o awansie, pokonała Sabalenkę 7:6 (7-1), 6:7 (6-8), 6:3. 

Dla Badosy ten sezon ułożył się jak bajka. Jeszcze w styczniu była klasyfikowana na 70. miejscu w rankingu. Od tamtej pory zdobyła dwa tytuły (Belgrad, Indian Wells) i zanotowała ćwierćfinał Rolanda Garrosa. Odniosła sześć zwycięstw nad tenisistkami z Top 10 rankingu, w tym nad liderką Barty. Hiszpanka w ośmiu turniejach awansowała co najmniej do ćwierćfinału i 8 listopada zadebiutowała w czołowej “10”.

Iga Świątek (z prawej) co prawda nie awansowała do półfinału WTA Finals,
ale zakończyła sezon zwycięstwem FOTO: EPA/FRANCISCO GUASCO

Świątek sezon zakończyła z dwoma tytułami, które zdobyła w Adelajdzie i Rzymie. W każdej z czterech wielkoszlemowych imprez doszła co najmniej do IV rundy, w tym do ćwierćfinału Rolanda Garrosa. Była drugą – po Agnieszce Radwańskiej (triumfatorce z 2015 roku) – Polką w obsadzie mastersa. Jej ostateczny bilans tegorocznych meczów to 36-15.

Zmagania na kortach twardych w Guadalajarze toczyły się o cenne rankingowe punkty, ale i sowite premie finansowe. W puli nagród na rozgrywki singlowe i deblowe było 5 milionów dolarów. Za każdy rozegrany mecz w fazie grupowej uczestniczki otrzymały po 110 tysięcy dolarów oraz drugie tyle za zwycięstwo. Świątek przegrała z Sakkari i Sabalenko, ale pokonała Badosę, otrzymała więc za trzy mecze 440 tysięcy dolarów (ok. 1,7 mln zł) oraz 500 punktów do rankingu WTA.

Co ciekawe, jest to najwyższa premia finansowa uzyskana przez Polkę w tym sezonie, mimo że wygrała dwa turnieje. Za triumf w Adelajdzie otrzymała 68 tysięcy dolarów, a za zwycięstwo w Rzymie 221,5 tysiąca dolarów.

Pierwsze miejsce w grupie Teotihuacan już po dwóch grach zapewniła sobie Anett Kontaveit. 25-latka z Tallinna w drugiej połowie sezonu spisywała się świetnie. Pod koniec sierpnia wygrała turniej w Cleveland, później w wielkoszlemowym US Open odpadła w 3. rundzie po porażce ze Świątek, a następnie triumfowała w Ostrawie, Moskwie i Klużu-Napoce oraz dotarła do ćwierćfinału w Indian Wells.

Dzięki świetnej passie awansowała na najwyższe w karierze ósme miejsce w światowym rankingu i zapewniła sobie udział w turnieju masters. Udział w nim rozpoczęła od spotkania z najlepszą w tegorocznym French Open Czeszką Barborą Krejcikovą i zwyciężyła 6:3, 6:4. Poradziła sobie także z jej rodaczką, Karoliną Pliskovą 6:4, 6:0, zapewniając sobie jako pierwsza z grona uczestniczek turnieju awans do półfinału mistrzostw WTA w Guadalajarze.

Zwycięską serię Estonki przerwała dopiero walcząca o pozostanie w turnieju Garbine Muguruza. Hiszpanka musiała wygrać niedzielny mecz i wykonała zadanie, pokonując Kontaveit 6:4, 6:4. Muguruzie udał się rewanż za niedawną porażkę w Moskwie. Wtedy Hiszpanka przegrała 1:6, 1:6 po zaledwie 49 minutach. W Guadalajarze przerwała serię Estonki 12 z rzędu wygranych spotkań.

W finale Muguruza ponownie poradziła sobie z Kontaveit. Wygrała 6:3, 7:5 i została pierwszą w historii hiszpańską triumfatorką WTA Finals.

W trwającym 98 minut meczu Muguruza dwa razy oddała podanie, a sama wykorzystała pięć z 11 szans na przełamanie. Posłała 16 kończących uderzeń i popełniła 25 niewymuszonych błędów. Kontaveit naliczono 15 piłek wygranych bezpośrednio i 39 pomyłek. Hiszpanka podwyższyła na 4-2 bilans wszystkich spotkań z Estonką.

Wcześniej w finale mistrzostw WTA wystąpiła tylko jedna Hiszpanka, Arantxa Sanchez Vicario w 1993 roku. Muguruza po raz czwarty zagrała w imprezie. Wcześniej tylko raz awansowała do półfinału, sześć lat temu w debiucie. Kontaveit po raz pierwszy wzięła udział w Turnieju Mistrzyń.

Rywalizacja w deblu zakończyła się triumfem Barbory Krejcikovej i Kateriny Siniakovej. W decydującym spotkaniu najwyżej rozstawione Czeszki wygrały z Hsieh Su-wei z Tajwanu i Belgijką Elise Mertens 6:3, 6:4.

WTA FINALS

Gra pojedyncza

FAZA GRUPOWA

Grupa Teotihuacan: Anett Kontaveit (Estonia, 8) – Barbora Krejcikova (Czechy, 2) 6:3, 6:4, Karolina Pliskova (Czechy, 3) – Garbine Muguruza (Hiszpania, 6) 4:6, 6:2, 7:6 (8-6); Anett Kontaveit – Karolina Pliskova 6:4, 6:0, Garbine Muguruza – Barbora Krejcikova 2:6, 6:3, 6:4; Karolina Pliskova – Barbora Krejcikova 0:6, 6:4, 6:4, Garbine Muguruza – Anett Kontaveit 6:4, 6:4.

1. Anett Kontaveit      3    2-1       4:2

2. Garbine Muguruza 3    2-1       5:3

3. Karolina Pliskova 3       2-1       4:4

4. Barbora Krejcikova       0-3      2:6

Grupa Chichen Itza: Paula Badosa (Hiszpania, 7) – Aryna Sabalenka (Białoruś, 1) 6:4, 6:0, Maria Sakkari (Grecja, 4) – Iga Świątek (Polska, 5) 6:2, 6:4; Aryna Sabalenka (Białoruś, 1) – Iga Świątek (Polska, 5) 2:6, 6:2, 7:5, Paula Badosa – Maria Sakkari 7:6 (7-4), 6:4; Iga Świątek – Paula Badosa 7:5, 6:4, Maria Sakkari – Aryna Sabalenka 7:6 (1), 6:7 (6), 6:3.

1. Paula Badosa     3    2-1       4:2

2. Maria Sakkari    3    2-1       4:3

3. Aryna Sabalenka     3    1-2       3:5

4. Iga Świątek       3    1-2       3:4

PÓŁFINAŁY

Gabrine Muguruza – Paula Badosa 6:3, 6:3

Anett Kontaveit – Maria Sakkari (4) 6:1, 3:6, 6:3

FINAŁ

Garbine Muguruza (6) – Anett Kontaveit (8) 6:3, 7:5