Hurkacz bliżej ATP Finals

75
Punkty wywalczone w Indian Wells przybliżyły Huberta Hurkacza do występu w turnieju ATP Finals w Turynie FOTO: EPA/RAY ACEVEDO

Paula Badosa i Cameron Norrie triumfowali w grze pojedynczej prestiżowego turnieju tenisowego w kalifornijskim Indian Wells. Rozstawiony z "ósemką" Hubert Hurkacz odpadł w ćwierćfinale. Polskiemu tenisiście drogę do "czwórki" zamknęła porażka z Grigorem Dimitrowem 6:3, 4:6, 6:7 (2-7).

W finale pań Hiszpanka (WTA 13) pokonała Białorusinkę Wiktorię Azarenkę (WTA 26) 7:6 (7-5), 2:6, 7:6 (7-2), natomiast Brytyjczyk (ATP 26) wygrał z Gruzinem Nikolozem Basilaszwilim (ATP 36) 3:6, 6:4, 6:1.

Hurkacz (ATP 12) wcześniej już nie raz udowadniał, że bardzo dobrze czuje się na kortach twardych w USA. Z czterech swoich tytułów w imprezach ATP trzy wywalczył właśnie w tym kraju. W drodze do ćwierćfinału turnieju ATP rangi Masters 1000 w Indian Wells nie stracił seta. Pokonał Australijczyka Alexeia Popyrina 6:1, 7:5, Amerykanina Francesa Tiafoe 6:3, 6:2 i Rosjanina Asłana Karacewa (19.) 6:1, 6:3. “Dobrze się tu czuję, dobrze serwuję i returnuję. Ale aby awansować do półfinału będę musiał dać z siebie wszystko” – przyznał przed meczem z 30-letnim Dimitrowem (23.) wrocławianin.

24-letni Polak do czwartku w całym turnieju stracił zaledwie 15 gemów. Były numer trzy na liście światowej (w 2017 roku) miał w Indian Wells cięższą przeprawę, bo choć w pierwszych dwóch spotkaniach również nie dał rywalom ugrać choćby seta, to w 1/8 finału pokonał po zaciętej, trzysetowej walce rozstawionego z “jedynką” Rosjanina Daniiła Miedwiediewa. “Nigdy jeszcze z nim nie grałem, ale wiem, że to świetny zawodnik i spodziewam się zaciętego meczu” – komplementował przeciwnika Hurkacz.

I słowa Polaka się sprawdziły się w stu procentach. O ile w pierwszym secie Hurkacz kontynuował kapitalną grę z poprzednich rund, bo wygrał 6:3, o tyle na drugi set wyszedł nowy, waleczny Dimitrow. Doświadczony Bułgar postraszył Polaka już w drugim gemie. Hurkacz szybko wyrównał straty, ale końcówka znów należała do rywala. “Grigor grał bardzo dobrze. Świetnie poruszał się po korcie. Ja z kolei popełniłem dużo niewymuszonych błędów, co mi nie pomogło. Być może byłoby lepiej, gdyby kort byłby ciut szybszy…” – przyznał wrocławianin.

Trzeci set to kapitalna i widowiskowa walka po obu stronach. Bułgar dosyć szybko objął prowadzenie 5:2, ale Hurkacz jeszcze szybciej odrobił straty. Ostatecznie losy tego bodaj najlepszego w tym roku w Indian Wells pojedynku rozstrzygnęły się w tie-breaku. Wydawało się, że faworytem w nim będzie Hurkacz, który w tym sezonie wygrał już 17 gier po tie-breakach, ale lepiej w decydującą fazę wszedł Dimitrow. Po pięciu piłkach było już 4-1 dla niego i Polakowi, który w sumie popełnił aż 46 niewymuszonych błędów nie udało się rywala dogonić.

“To, że miałem lepsze statystyki w tie-breakach nic nie znaczyło, bo o takich rzeczach w ogóle się nie myśli. Wcale nie czułem się więc faworytem. Plan był taki, żeby zagrać agresywnie i uzyskać przewagę poprzez wywieranie presji. Niestety, tym razem nie wyszło” – ocenił Polak.

Porażka z Dimitrovem oznaczała, że po raz drugi w karierze Hurkacz zakończył zmagania w Indian Wells w ćwierćfinale.

Na pocieszenie Polakowi został czek na 175 tys. dolarów oraz fakt, że w nowym rankingu ATP awansował na najwyższe 10. miejsce w karierze, wyrzucając z Top 10 utytułowanego Szwajcara Rogera Federera. “Hubi” jako drugi Polak zadebiutował w tym elitarnym gronie. Pierwszym był 44 lata temu Wojciech Fibak. Triumfator 15 turniejów ATP i finalista kończącego sezon Masters był najwyżej notowany na 10. miejscu.

Już teraz wiadomo, że Hurkacz zostanie najwyżej klasyfikowanym polskim tenisistą w singlu w historii rankingu ATP. W najbliższy poniedziałek 500 punktów za tytuł wywalczony dwa lata temu w Wiedniu straci Austriak Dominic Thiem. To pozwoli 24-latkowi z Wrocławia przesunąć się na dziewiątą pozycję. “To wszystko są fajne rzeczy, ale bardziej fajnie jest, kiedy się wygrywa mecze. A mi dziś – mimo że się starałem – to się nie udało” – skwitował zawodnik, którego trenuje Craig Boyton.

Punkty wywalczone w Indian Wells przybliżyły Hurkacza do debiutanckiego występu w turnieju ATP Finals w Turynie (14-21 listopada). Obecnie jest dziewiąty w rankingu wyłaniającym ośmiu najlepszych singlistów tego roku, którzy wystąpią w kończącej sezon imprezie masters. Przy czym wciąż przed nim plasuje się Hiszpan Rafael Nadal, który już zakończył tegoroczne występy w powodu kłopotów ze stopą, a tuż za nim mNorrie (wcześniej 14.).

Hurkacz, który ma na koncie trzy tegoroczne triumfy (w Delray Beach, Miami i Metz) ma zamiar chwilę odpocząć, a potem wrócić do treningów i do Europy. “Plan jest taki, aby w październiku jeszcze zagrać w Wiedniu oraz w listopadzie w Mastersie w Paryżu” – powiedział polski tenisista.

Ćwierćfinały okazały się niełaskawe także dla innych faworytów. Argentyńczyk Diego Schwartzman (ATP 15) przegrał 0:6, 2:6 z Norrie’em (ATP 26), Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 3) nie sprostał Basilaszwilemu (ATP 36), a Niemiec Alexander Zverev (ATP 4) nie wykorzystał dwóch meczboli i został pokonany 6:4, 3:6, 6:7 (3) przez Taylora Fritza (ATP 39), dla którego to największe zwycięstwo w karierze. Amerykanin został także pierwszym reprezentantem gospodarzy w półfinale BNP Paribas Open od 2017 roku, gdy do tej fazy dotarł Jack Sock.

W półfinałach Norrie pokonał Dimitrowa 6:2, 6:4, a Basilaszwili wygrał z Fritzem 7:6, 6:3. Finał był drugim pojedynkiem Brytyjczyka z Gruzinem. W tym roku w Rotterdamie Norrie zwyciężył, oddając rywalowi zaledwie 3 gemy. W niedzielę w Indian Wells potrzebował do tego trzech setów.

Trzech setów potrzebowała również Badosa, by w finale singla kobiet pokonać byłą liderkę światowego rankingu Azarenkę. Dla Hiszpanki to życiowy sukces. Wcześniej w półfinałach Białorusinka, która triumfowała w Indian Wells już 12 lat temu, wygrała z Jeleną Ostapenko 3:6, 6:3, 7:5. Łotyszka w IV rundzie wyeliminowała rozstawioną z “dwójką” Igę Świątek. Dużo krótszy był półfinałowy mecz Hiszpanki, w którym zwyciężyła Tunezyjkę Ons Jabeur 6:3, 6:3.