Joshua obronił pasy

55
Mocny prawy krzyżowy na szczękę dosłownie ściął Kubrata Pulewa z nóg. Tym razem już nie zdążył się podnieść FOTO: EPA/ANDREW COULDRIDGE

Anthony Joshua (24-1, 21 KO) znokautował Kubrata Pulewa (28-2, 14 KO) w walce wieczoru gali Matchroom Boxing w Londynie. Pojedynek zakończył się w dziewiątej rundzie, a Brytyjczyk obronił pasy mistrza świata wagi ciężkiej czterech federacji: WBA, WBO, IBF i IBO.

Pomiędzy zawodnikami było sporo złych emocji. Doszło nawet do awantury na ważeniu, a pięściarzy musiała rozdzielać ochrona. W ringu też wybuchła prawdziwa wojna. Po spokojnym początku, zaczęła zarysowywać się przewaga Joshuy. Brytyjczyk dopadł rywala w trzeciej rundzie. Pulew zebrał wiele mocnych ciosów. W pewnym momencie obrócił się nawet plecami do rywala, jakby nie miał ochoty do dalszej walki. Sędzia przerwał nawałnicę Joshuy i rozpoczął liczenie Bułgara. Mistrz nie zamierzał odpuścić. Ponownie zalał przeciwnika lawiną ciosów i tym razem Pulew padł na deski.

Wydawało się, że walka szybko się skończy. Bułgar jednak pokazał dużą odporność. Przyjmował kolejne ciosy i tylko ironicznie się uśmiechał, choć powodów do zadowolenia nie miał, bo na punkty wysoko przegrywał.

Pulew się odbudował. W drugiej połowie walki wyglądał, jakby po przyjęciu dużej liczby ciosów dopiero zaczął się rozkręcać. Rundy były bardziej wyrównane, ale Joshua miał bezpieczną przewagę, którą wypracował na początku pojedynku.

Bułgar wiedział, że nie wygra na punkty. Nastawiał się na jedną akcję, ale nie potrafił czysto trafić wyższego i bardziej dynamicznego rywala. Skupił się na ataku i zapomniał o obronie. W efekcie, w dziewiątej rundzie, zainkasował mocny prawy podbródkowy, po którym się zachwiał. Joshua wiedział, że ma szansę na wygraną przed czasem i po szybkiej kombinacji posłał Bułgara na deski. Pulew zdołał wstać, ale chwiał się od samego podmuchu powietrza. Po wznowieniu walki jeden cios wystarczył. Mocny prawy krzyżowy na szczękę dosłownie ściął Bułgara z nóg. Tym razem już się nie zdążył się podnieść.

Joshua odniósł 24. zwycięstwo w karierze i 21. przed czasem. Obronił pasy mistrza świata czterech federacji: WBA, WBO, IBF i IBO i prawdopodobnie nic już nie stanie na przeszkodzie, aby w następnej walce zmierzył się z czempionem WBC Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO).

Pulew sześć lat temu przegrał przed czasem walkę mistrzowską z Władimirem Kliczko, teraz z Joshuą i raczej kolejnej takiej szansy już nie otrzyma.

Mimo efektownej wygranej Joshua nie zdołał poprawić swojej lokaty w rankingu wagi ciężkiej bokserskiego portalu statystycznego Boxrec. AJ nadal notowany jest na trzecim miejscu, a wyprzedzają go Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) i Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO). Pulew po drugiej porażce w zawodowej karierze spadł na lokatę trzynastą.

Na tej samej gali w Londynie porażek doznali dwaj polscy pięściarze – w wadze ciężkiej w potyczce rankingowej Mariusz Wach (36-7, 19 KO) wyraźnie na punkty z Hughie Furym (25-3, 14 KO), zaś w junior ciężkiej Nikodem Jeżewski (19-1-1, 9 KO) w drugiej rundzie z Lawrence’em Okolie (15-0, 12 KO). Stawką był pas WBO International.

Różnica klas między pięściarzami była widoczna od pierwszych sekund. Po niewiele ponad minucie Brytyjczyk uderzył prawym na górę, kolejny cios wyprowadził na dół i Polak przyklęknął. W pierwszej rundzie Jeżewski jeszcze raz był liczony, chwiał się na nogach, ale dotrwał do przerwy.

Rywalizacja zakończyła się w następnym starciu po trzecim liczeniu pięściarza z Kościerzyny. Dysponujący bardzo mocnym ciosem prawą ręką Okolie znów trafił Polaka, który z trudem wstał, ale nie był już w stanie kontynuować walki.

Pierwotnie w Londynie Okolie miał boksować z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o właściwe trofeum World Boxing Organization. Polak zakaził się jednak koronawirusem i musiał wycofać się z walki, a jego miejsce zajął zaledwie tydzień przed galą Jeżewski. Pięściarza z Kościerzyny nie ma w „15” rankingu tej federacji, dlatego jego potyczka z Okolie miała status eliminatora. Zwycięzca w ciągu 180 dni ma się spotkać o wakujący pas z Głowackim, byłym czempionem WBO.

Pełne 10 rund przeboksował za to Wach, ale przegrał wyraźnie na punkty z kuzynem Tysona Fury’ego. Sędziowie byli jednomyślni: 100:90, 99:91, 100:90 dla Brytyjczyka.

Tylko początek był niezły w wykonaniu 41-letniego Wacha, który na ważeniu miał przewagę aż 12 kg (124 kg, a Fury 112). Potem Polak dał się zdominować znacznie młodszemu przeciwnikowi i był w defensywie. Od trzeciej rundy Fury walczył zdecydowanie bardziej agresywnie. W czwartym doszło do przypadkowego zderzenia głowami, Anglik doznał rozcięcia powieki, ale lekarz pozwolił mu na dalszą rywalizację. Fury dążył do zwycięstwa przed czasem, z kolei polski bokser „polował” na jeden, nokautujący cios. Zabrakło jednak uderzeń, które mogłyby wstrząsnąć Furym. Generalnie jednak Wach, który na ważeniu miał przewagę aż 12 kg (124 kg, a Fury 112), był w defensywie w tej walce i dał się zdominować znacznie młodszemu przeciwnikowi. Wcześniej na londyńskiej gali, w tej samej wadze – w walce o pas WBC International – Martin Bakole (16-1, 12 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Siergieja Kuzmina (15-2, 11 KO).