Jubileusz z Polakami w tle

75
Ryoyu Kobayashi uzyskał rekordową notę łączną i po raz drugi w karierze zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni FOTO: EPA/CHRISTIAN BRUNA

Ryoyu Kobayashi po raz drugi w karierze zwyciężył w 70. Turnieju Czterech Skoczni! Japończyk uzyskał rekordową notę łączną, ale nie zdołał zgarnąć tzw. Wielkiego Szlema. W ostatnim konkursie w Bischofshofen górą był Daniel Huber. Dopiero na 15. miejscu w końcowej klasyfikacji TCS znalazł się najlepszy z Polaków Piotr Żyła.

Dla polskich skoczków jubileuszowa edycja prestiżowej imprezy, którą wygrali cztery razy w ostatnich pięciu sezonach, praktycznie skończyła się już po inauguracyjnym konkursie w Oberstdorfie. Zwyciężył Ryoyu Kobayashi, a kolejne miejsca zajęli Norwegowie: Halvor Egner Granerud, Robert Johansson i Marius Lindvik. Jedyny w finałowej stawce Polak – Dawid Kubacki był dopiero 28.

W TCS skoczkowie rywalizują w parach, a do drugiej serii awansują zwycięzcy pojedynków oraz pięciu tzw. szczęśliwych przegranych.

Pierwszą serię przebrnął tylko Kubacki. Skoczył o trzy metry bliżej od Manuela Fettnera, który osiągnął 114,5 m, ale dzięki bardzo dużej bonifikacie za niesprzyjający wiatr miał notę łączną wyższą od Austriaka. Kamil Stoch uzyskał 118 m, wobec 122 metrów Słoweńca Cene Prevca. Piotr Żyła skoczył 114 m, a jego rywal Rosjanin Jewgienij Klimow – 122. Natomiast Jakub Wolny miał 118 metrów i przegrał z Niemcem Stephanem Leyhe – 124,5 m. Paweł Wąsek jako jedyny z Polaków nie skoczył bliżej niż jego rywal. On i Killian Peier osiągnęli po 121,5 m, ale Szwajcar miał trudniejsze warunki i wyższą rekompensatę za wiatr. Ostatecznie na 32. miejscu sklasyfikowano Wolnego, 33. był Wąsek, 38. Żyła i dopiero 41. zwycięzca trzech edycji, w tym poprzedniej, TCS Stoch.

“Jestem bardzo skołowany, nie wiem co się dzieje” – skwitował trzykrotny mistrz olimpijski.

Światowa czołówka stworzyła natomiast świetne widowisko. Kobayashi na półmetku był piąty, a do Johanssona tracił 8,6 pkt. W finale wykorzystał poprawę warunków, bo przez niemal całe zawody wiatr wiał skoczkom w plecy. Przy próbie Japończyka prawie ucichł i ten poszybował na odległość 141 m, co było najlepszym wynikiem dnia. Granerud w drugiej serii osiągnął 133 m i przegrał z Kobayashim o 2,8 pkt. Prowadzący po pierwszej serii Johansson miał 131 m i stracił do zwycięzcy 3,4 pkt. Warte odnotowania jest jeszcze 29. miejsce Fatiha Ardy Ipcioglu. 24-latek zdobył tym samym pierwsze w historii punkty Pucharu Świata dla Turcji.

W Nowy Rok Żyła wszedł z najlepszym wynikiem w sezonie. Na przeciwległym biegunie był Stoch, który w Garmisch-Partenkirchen znów był w czołówce… od końca. Wygrał Ryoyu Kobayashi, który umocnił się na prowadzeniu w imprezie i został liderem Pucharu Świata. Drugie miejsce ze stratą 0,2 pkt zajął Niemiec Markus Eisenbichler, a trzeci był młody Słoweniec Lovro Kos.

W sylwestra, w Garmisch-Partenkirchen, Żyła skakał jak nakręcony. Do niego należały trzy najdłuższe skoki dnia. Stał się jednym z głównych faworytów noworocznego konkursu i liczyliśmy, że przez sylwestrową noc nie zgubi imponującej formy.

Seria próbna uspokoiła. Żyła znów był w czołówce. Teraz pozostawało tylko i aż powtórzyć dalekie skoki w zawodach i dać impuls pozostałym kolegom. Nawet natura ułatwiła mistrzowi świata zadanie. Podczas gdy większość skoczków w pierwszej serii skakała z wiatrem w plecy, Żyła trafił na minimalny wiatr pod narty. Wykorzystał to bardzo dobrze. Poleciał 135,5 metra. Odległość świetna, ale przy odjętych punktach musiałby jeszcze dołożyć kilka metrów, by być w ścisłej czołówce. 10. miejsce na półmetku, jeszcze dwa dni wcześniej, wzięlibyśmy jednak w ciemno. Tym bardziej, że mistrz świata nie tracił wiele do kilku wyprzedzających go skoczków i mógł śmiało zaatakować.

Tyle tylko, że w finale Żyła, znów w bardzo dobrych warunkach (tylko minimalny wiatr w plecy), wylądował bliżej – na 131. metrze i ostatecznie zakończył rywalizację na 11. miejscu. Nadziei na poprawę nie było za to u Stocha. To, co działo się z trzykrotnym mistrzem olimpijskim na 70. Turnieju Czterech Skoczni, jest trudne do wytłumaczenia. W pierwszej części sezonu, gdy kadrze się nie wiodło, to właśnie Stoch ciągnął reprezentację za uszy. Był w czołówce i nieśmiało wymieniało się go wśród faworytów turnieju. Tymczasem w Niemczech Stoch tylko bezradnie rozkładał ręce po konkursowych skokach.

W Ga-Pa, w każdym treningu i kwalifikacjach, Stoch był w drugiej dziesiątce. Gdy przyszło do najważniejszego skoku, nie poznawaliśmy w powietrzu, że leci jeden z najwybitniejszych skoczków dyscypliny. Pasywne wyjście z progu, niski tor lotu i zaledwie 118 metrów. To jedna z najsłabszych odległości dnia i dopiero 47. miejsce. Stoch przegrał w parze z Daiki Ito (127,5 metra) i drugi raz z rzędu obrońca Złotego Orła zakończył konkurs w piątej dziesiątce. Oprócz Żyły do finałowej serii awansował jeszcze Wolny, który niespodziewanie po skoku na 127. metr okazał się lepszy w parze od Fettnera (129 m, ale w korzystniejszych warunkach). Kubacki, Wąsek i Andrzej Stękała nie oddali złych skoków. Każdy przekroczył 125. metr. Tyle tylko, że mieli mocnych rywali w parze i niezłe odległości okazały się jednak niewystarczające. I tak Kubacki (126 m) przegrał z Granerudem (128 m), Wąsek (126 m) z Aschenwaldem (128 m), a Stękała (128 m) z Peierem (130,5 m). Ich odległości nie wystarczyły także do tego, by znaleźli się w gronie pięciu tzw. szczęśliwych przegranych.

W finale Wolny oddał świetny skok. Wykorzystał lekki wiatr pod narty i poleciał aż na 132,5 m. Taka odległość pozwoliła mu na spory awans i ukończenie zawodów na 23. pozycji.

O żadnym kryzysie nie ma natomiast mowy w przypadku Kobayashiego. Japończyk prowadził już na półmetku po skoku na 143. metr. Zabrakło mu zaledwie 2 metrów do pobicia rekordu skoczni należącego od zeszłego roku do Kubackiego. Musiał jednak uważać jeszcze na Eisenbichlera, który wylądował na 141. metrze.

Niemiec postawił wszystko na jedną kartę i w finale jeszcze dołożył. Z problemami wylądował na 143,5 m! Tym razem sędziowie zauważyli jego kłopoty i przyznali mu niskie noty. Jury zareagowało błyskawicznie i po skoku Eisenbichlera obniżyło rozbieg. Z niższej belki Kobayashi wylądował na 135,5 m. Dodatkowe punkty za belkę i bardzo wysokie noty wystarczyły Japończykowi do obrony zwycięstwa. Wygrał z Niemcem o 0,2 punktu i umocnił się na prowadzeniu w 70. TCS. Na najniższym stopniu podium w Ga-Pa stanął młody Kos. To jego najlepszy wynik w karierze.

Po dwóch konkursach prowadził Kobayashi – 593,2 pkt przed Lindvikiem – 580,0 pkt i Kosem – 575,5 pkt. Najlepszy z Polaków Żyła był 22. Z dalszej rywalizacji został wycofany natomiast trzykrotny triumfator imprezy – Stoch.

Nie 4 stycznia w Innsbrucku, a 5 stycznia w Bischofshofen odbył się trzeci konkurs 70. Turnieju Czterech Skoczni. Porywisty wiatr nie pozwolił na skoki na Bergisel i konkurs został odwołany, ale w Bischofshofen nie stanowił już przeszkody. Kolejny popis dał Ryoyu Kobayashi, a punkty zdobyło trzech Biało-Czerwonych.

We wtorek Stękała miał rywalizować ze Szwajcarem Simonem Ammannem, Żyła z Niemcem Constantinem Schmidem, Wąsek z Czechem Romanem Koudelką, Wolny z Norwegiem Danielem-Andre Tande, a Kubacki ze Słoweńcem Timim Zajcem. W środę w Bischofshofen organizatorzy zarządzili jednak nowe kwalifikacje. Tym razem życie skoczkom utrudniał mocno padający śnieg, który zmiękczał zeskok. W pierwszej serii środowego konkursu przekonał się o tym Kos, który zaliczył upadek i wykluczył się z walki o podium TCS.

W pierwszej rundzie Polakom dopisało szczęście. Szczególnie mówić może o nim Wolny (124 m), bo jego rywal w systemie KO, Słoweniec Zak Mogel, zupełnie popsuł próbę (101,5 m). W rywalizacji w parze z Austriakiem Ulrichem Wohlgenanntem gorszy był natomiast Żyła (130 m), ale znalazł się w gronie szczęśliwych pięciu przegranych. Dość niespodziewanie 48. w kwalifikacjach Kubacki (128,5 m) pokonał trzeciego w kwalifikacjach Tandego (125,5 m). Z zawodami pożegnał się Wąsek (127,5 m). Polak okazał się o kilka punktów gorszy od Peiera (130 m).

Na półmetku prowadził Lindvik (137,5 m). Norweg wyprzedzał Kobayashiego (137 m) o 5,7 pkt, a zdecydowała o tym różnica w rekompensacie za wiatr. Był więc na najlepszej drodze, aby powstrzymać Japończyka, który triumfował w dwóch pierwszych konkursach TCS. Trzeci był Granerud (135,5 m).

Co ważne z polskiej perspektywy, Kubacki pokazał w drugiej serii, że dobry skok nie był przypadkiem. W finale dołożył jeszcze trzy metry (131,5 m) i zajął 21. miejsce – najlepsze od czasu inauguracji sezonu w Niżnym Tagile.

Żyła w drugiej serii uzyskał 130 m, ale w gorszych warunkach, niż Kubacki. Mistrz świata z Oberstdorfu znów okazał się liderem Polaków, kończąc rywalizację na 18. pozycji. Wolny w stosunku do pierwszej serii poprawił się o metr i zdobył jeden punkt do PŚ.

W walce o zwycięstwo oglądaliśmy porywający spektakl. Najpierw świetnie z 11. belki zaatakowali Austriacy – Fettner i Jan Hoerl (po 132,5 m). Jeszcze mocniej odpowiedział im Karl Geiger (136 m), a po chwili także Granerud (135,5 m). Po nim przyszedł jednak czas na Kobayashiego. Z niskiej belki i przy niekorzystnym wietrze huknął 137,5 m. Lindvik nie był w stanie obronić solidnej przewagi, mimo 135,5 m w finale. Ostatecznie Kobayashi uzyskał 291,3 pkt i wyprzedził Lindvika o 4,7, a Graneruda o 8,9 pkt.

Taka sama była kolejność w klasyfikacji generalnej turnieju. Japończyk wyprzedzał Lindvika o 17,9, a Graneruda o 38,7 pkt. Żyła, najlepszy z Polaków, zajmował 19. lokatę (strata 255,9 pkt do lidera).

Ostatni konkurs w Bischofshofen wygrał Huber, a Kobayashi, który zwyciężył w trzech wcześniejszych odsłonach imprezy, był piąty. Żyła zajął 13. miejsce, a Kubacki – 27. Podopieczni Michala Doleżala byli w TCS jedynie tłem. Żaden z nich nie oddał kompletu ośmiu skoków.

Tymczasem o przejście do historii walczył Ryoyu Kobayashi. Japończyk przystępował do tego konkursu jako zwycięzca trzech poprzednich zawodów. Mógł zatem sięgnąć po tzw. Wielkiego Szlema po raz drugi w karierze. Wcześniej nie dokonał tego nikt inny.

Trudno jednak mówić o tym, że był to Turniej Czterech Skoczni, rywalizacja bowiem de facto toczyła się na trzech obiektach. Podobnie jak w 2008 roku nie udało się przeprowadzić konkursu w Innsbrucku. Zmagania w trybie awaryjnym przeniesiono do Bischofshofen.

W pierwszej serii ostatniego etapu TCS nie obyło się bez kontrowersji. Przed skokami pary Żyła – Kubacki jury obniżyło rozbieg o dwie belki, co zdecydowanie obniżyło poziom emocji. Przekonał się o tym Kobayashi, który uzyskał 133,5 m i na półmetku zajmował piąte miejsce ze stratą 6,8 pkt do prowadzącego Geigera.

Japończyk praktycznie zapewnił sobie jednak turniejowe zwycięstwo. Jego przewaga przed ostatnim skokiem wynosiła już 33,9 pkt. Swoją próbę kompletnie zepsuł bowiem Lindvik. Norweg uzyskał w pierwszej serii zaledwie 126 m i był dopiero 23. Kobayashiemu pozostała zatem walka o czwarte zwycięstwo.

Polaków w konkursie było trzech (Wolny i Wąsek zajęli w kwalifikacjach miejsca 51. i 52.). W swojej parze gładko przegrał Stękała, który po skoku na odległość 123 m zajął ostatecznie 39. lokatę. Rywalizujący pomiędzy sobą Żyła i Kubacki zdołali we dwójkę trafić do “30”. Lepszy o 2,4 pkt okazał się Żyła (128 m), a Kubacki (128 m) wystąpił w finale jako tzw. szczęśliwy przegrany.

W drugiej serii fenomenalnym skokiem popisał się Lindvik – uzyskał 139 metrów i rozpoczął marsz w górę klasyfikacji. Jednocześnie pozostał w walce o turniejowe podium. Kubacki skoczył raptem 123 metry, w dodatku w kiepskim stylu i wypadł do trzeciej dziesiątki. W znacznie lepszym nastroju był Żyła. W swoim drugim skoku osiągnął 134 m i w niezwykle ekspresyjny sposób okazał zadowolenie z tej próby. “Co czułem po drugim skoku? Zażenowanie to chyba dobre słowo… Totalnie spóźniony skok. Później pozostała już tylko rozpaczliwa walka o metry, która też była nieudana” – przyznał Kubacki w rozmowie z Eurosportem.

Później rozpoczęło się oczekiwanie na próbę Kobayashiego. Zanim jednak Japończyk zasiadł na belkę, upadek przy lądowaniu zanotował Fettner. Austriakowi na szczęście nic się nie stało. Kobayashi natomiast uzyskał 133,5 m – zdecydowanie zbyt mało, aby mieć nadzieję na drugiego “Wielkiego Szlema”. Kilkadziesiąt sekund później sprawę załatwił Granerud. Norweg pokonał Japończyka o 2,5 metra i 4,6 pkt. Na poprawę humoru Kobayashiemu pozostał drugi w karierze triumf w Turnieju Czterech Skoczni i nowy rekord jeżeli chodzi o łączną notę (1162,3 pkt).

Po dwóch trzecich i jednym drugim miejscu, premierowego zwycięstwa w karierze doczekał się Huber. 29-letni Austriak oddał na Paul-Ausserleitner-Schanze (HS140) dwa dalekie, równe skoki (136,5 i 137 m), wyprzedzając o 4,4 pkt Graneruda (136,5 i 136 m) i o 4,9 pkt prowadzącego na półmetku Geigera (140,5 i 132 m). Kobayashi był piąty, ale pewnie zwyciężył w 70. Turnieju Czterech Skoczni, zdobywając swojego drugiego Złotego Orła, a podium tej rywalizacji uzupełnili Lindvik i Granerud. Pierwszy stracił do Japończyka 24,2 pkt, a drugi – 34,1 pkt.

Na 13. miejscu zmagania ukończył Żyła, który w klasyfikacji TCS zajął 15. pozycję. Kubacki w czwartek był 27., a w turnieju 22.

Uczestnicy rywalizacji w Pucharze Świata pozostali w Bischofshofen, bowiem w sobotę i niedzielę, 8-9 stycznia, czekały ich tutaj dwa konkursy Pucharu Świata, z czego drugi – drużynowy.

70. TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI

Wyniki konkursu w Obersdorfie:

 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 302,0 pkt (128,5 m/141,0 m)

 2. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 299,2 (132,0/133,0)

 3. Robert Johansson (Norwegia) 298,6 (135,5/131,0)

 4. Marius Lindvik (Norwegia) 296,3 (129,5/137,5)

 5. Karl Geiger (Niemcy) 295,9 (131,5/131,0)

 6. Lovro Kos (Słowenia) 289,5 (126,5/139,5)

 7. Markus Eisenbichler (Niemcy) 281,1 (129,5/132,5)

 8. Daniel Huber (Austria) 269,0 (129,0/126,5)

 9. Stephan Leyhe (Niemcy) 266,8 (124,5/125,0)

10. Gregor Deschwanden (Szwajcaria) 262,6 (129,0/122,5

28. Dawid Kubacki (Polska) 227,8 (111,5/113,5)

32. Jakub Wolny (Polska) 124,0 (118,0)

33. Paweł Wąsek (Polska) 123,8 (121,5)

38. Piotr Żyła (Polska) 116,5 (114,0)

41. Kamil Stoch (Polska) 114,0 (118,0)

Wyniki konkursu w Garmisch-Partenkirchen:

 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 291,2 pkt (143,0 m/135,5 m)

 2. Markus Eisenbichler (Niemcy) 291,0 (141,0/143,5)

 3. Lovro Kos (Słowenia) 286,0 (135,5/138,0)

 4. Marius Lindvik (Norwegia) 283,7 (138,0/138,0)

 5. Jan Hoerl (Austria) 274,9 (134,0/132,0)

 6. Yukiya Sato (Japonia) 267,9 (132,5/130,0)

 7. Karl Geiger (Niemcy) 265,0 (130,0/127,5)

 8. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 264,2 (128,0/140,5)

 9. Timi Zajc (Słowenia) 264,1 (137,0/127,5)

10. Stephan Leyhe (Niemcy) 263,7 (128,0/136,5)

11. Piotr Żyła (Polska) 262,0 (135,5/131,0)

23. Jakub Wolny (Polska) 246,5 (127,0/132,5)

35. Andrzej Stękała (Polska) 118,0 (128,0)

35. Paweł Wąsek (Polska) 118,0 (126,0)

39. Dawid Kubacki (Polska) 115,7 (126,0)

47. Kamil Stoch (Polska) 105,0 (118,0)

Wyniki pierwszego konkursu w Bischofshofen:

 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 291,3 pkt (137,0 m/137,5 m)

 2. Marius Lindvik (Norwegia) 286,6 (137,5/135,5)

 3. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 282,4 (135,5/135,5)

 4. Karl Geiger (Niemcy) 280,8 (133,0/136,0)

 5. Manuel Fettner (Austria) 273,1 (137,0/132,5)

 Jan Hoerl (Austria) 273,1 (138,0/132,5)

 7. Robert Johansson (Norwegia) 270,4 (133,0/135,0)

 8. Markus Eisenbichler (Niemcy) 270,3 (130,0/140,5)

 9. Michael Hayboeck (Austria) 267,1 (130,5/131,5)

10. Yukiya Sato (Japonia) 262,9 (137,0/126,5)

18. Piotr Żyła (Polska) 250,1 (130,0/130,0)

21. Dawid Kubacki (Polska) 248,2 (128,5/131,5)

30. Jakub Wolny (Polska) 224,7 (124,0/125,0)

39. Paweł Wąsek (Polska) 115,9 (127,5)

Wyniki drugiego konkursu w Bischofshofen:

 1. Daniel Huber (Austria) 286,8 pkt (136,5 m/137,0 m)

 2. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 282,4 (136,5/136,0)

 3. Karl Geiger (Niemcy) 281,9 (140,5/132,0)

 4. Yukiya Sato (Japonia) 281,1 (139,0/134,5)

 5. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 277,8 (133,5/133,5)

 6. Robert Johansson (Norwegia) 277,7 (133,0/135,0)

 7. Jan Hoerl (Austria) 275,3 (130,0/136,0)

 8. Markus Eisenbichler (Niemcy) 275,2 (133,0/134,0)

 9. Lovro Kos (Słowenia) 273,6 (132,0/144,0)

10. Marius Lindvik (Norwegia) 271,5 (126,0/139,0)

13. Piotr Żyła (Polska) 260,9 (128,0/134,0)

27. Dawid Kubacki (Polska) 235,0 (128,0/123,0)

39. Andrzej Stękała (Polska) 112,6 (123,0)

Końcowa klasyfikacja:

 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia)     1162,3 pkt

 2. Marius Lindvik (Norwegia)     1138,1

 3. Halvor Egner Granerud (Norwegia)    1128,2

 4. Karl Geiger (Niemcy) 1123,6

 5. Markus Eisenbichler (Niemcy)      1117,6

 6. Robert Johansson (Norwegia)       1107,9

 7. Lovro Kos (Słowenia)       1093,0

 8. Jan Hoerl (Austria)       1075,7

 9. Daniel Huber (Austria)      1069,9

10. Yukiya Sato (Japonia)       1064,7

15. Piotr Żyła (Polska)      889,5

22. Dawid Kubacki (Polska)   826,7

35. Jakub Wolny (Polska)       595,2

48. Paweł Wąsek (Polska)      357,7

51. Andrzej Stękała (Polska) 230,6

53. Kamil Stoch (Polska) 214,5