Konica Minolta zwycięzcą Daytona 24h

1
Prototyp Oreca 07-Gibson zespołu High Class Racing FOTO: HIGH CLASS RACING

Robert Kubica po raz pierwszy w karierze miał wystartować w USA w słynnym wyścigu Daytona 24h, ale nawet nie pojawił się na torze w Daytona Beach na Florydzie. Usterka skrzyni biegów w prototypie High Class Racing sprawiła, że zespół po przejechaniu niespełna dwóch godzin zjechał do garażu. Awarii nie udało się naprawić. 24-godzinny wyścig wygrała załoga Konica Minolta Acura.

W treningach przed Daytona 24h załoga duńskiego zespołu High Class Racing prezentowała bardzo dobre tempo i mogła mieć spore nadzieje związane z występem na Daytona International Speedway.

High Class Racing startował z dziewiątego pola ogółem, a drugiego w klasie LMP-2. Początkowo nic nie zapowiadało kłopotów. Dennis Andersen utrzymywał pozycję wicelidera, a Kubica obserwował początek rywalizacji z alei serwisowej gotów zmienić Andersena za kierownicą. Liczne wypadki doprowadziły jednak do neutralizacji i przedłużenia przejazdu Duńczyka. Andersen wprawdzie pojawił się u mechaników, ale jedynie po to, by zmienić opony i zatankować prototyp Oreca 07-Gibson.

Podczas gdy polscy fani odliczali minuty do momentu, gdy Kubica wyjedzie na tor, Andersen po raz trzeci i czwarty zjechał do alei serwisowej, a High Class Racing spadł na koniec stawki LMP2. Jak się okazało, zjazdy Duńczyka spowodowane były problemami ze skrzynią biegów. Przekładnia zaczęła się przegrzewać i gubić olej.

Po nieco ponad 1,5 godziny jazdy prototyp High Class Racing utknął w garażu i został rozebrany na części pierwsze. Prace naprawcze trwały ponad trzy godziny, ale w końcu samochód wyjechał z alei serwisowej. Za kółkiem siadł Anders Fjordbach, ale przejechał tylko jedno okrążenie. Kilka minut później High Class Racing ogłosiło wycofanie się z Daytona 24h po 56. okrążeniach. Kubica nawet nie wsiadł do pojazdu.

„Awaria może się wydarzyć po 90 minutach jazdy, a może się wydarzyć na ostatnim okrążeniu. W motorsporcie nie ma pecha. Rzeczy się dzieją z jakichś przyczyn” – podsumował swój niedoszły debiut w wyścigach długodystansowych polski kierowca.

Jego kolega z zespołu – Ferdynand Habsburg również nie miał okazji wyjechać na tor. W portalach społecznościowych ironicznie skomentował sytuację, wstawiając zdjęcie na trawniku. „To jedyna zielona rzecz, jaką zobaczyłem podczas tego weekendu. Takie jest ściganie. Skrzynia biegów się poddała i jest po naszym wyścigu. To do bani, nie ma, jak tego inaczej ubrać w słowa” – napisał.

Wcześniej z LMP2 wskutek wypadków wycofały się dwie inne załogi – Racing Team Nederland oraz DragonSpeed, a w całym wyścigu cztery z dziesięciu.

Podczas gdy Kubica i spółka mieli wolne już po kilku godzinach, rywalizacja na torze trwała w najlepsze, i to do ostatnich minut. W samej końcówce dramat przeżyła załoga Cadillac Chip Ganassi Racing, po tym jak Renger van der Zande musiał zjechać do alei serwisowej w związku z uszkodzoną tylną oponą. To pozbawiło ekipę szans na zwycięstwo w Daytona 24h.

Na problemach najgroźniejszych rywali skorzystał zespół Konica Minolta Acura, za kierownicą którego siedzieli na zmianę Brazylijczyk Helio Castroneves, Amerykanie Alexander Rossi i Ricky Taylor oraz jadący na ostatniej zmianie Portugalczyk Filipe Albuquerque. W ciągu doby pokonali oni Acurą ARX-05 dystans 807 okrążeń toru Daytona International Speedway. Drugi w stawce zespół Ally Cadillac Racing stracił do zwycięzców 4,704 s, a trzecia na mecie załoga Mazdy przyjechała niespełna dwie sekundy później. Aż pięć z siedmiu załóg najszybszej klasy DPi ukończyło wyścig z taką samą liczbą okrążeń jak zwycięzcy.

W kategorii LMP2, w której zgłoszony był Kubica, z sukcesu cieszyła się załoga Era Motorsport, która w 24 godziny przejechała Orecą dystans 787 okrążeń. Tworzyli ją Paul-Loup Chatin, Kyle Tilley, Dwight Merriman i Ryan Dalziel.

Z 49 startujących w Daytona 24h we wszystkich kategoriach załóg do mety dotarło 37 ekip.