Kownacki: wierzę, że jestem najlepszy

109
Adam Kownacki (z lewej) i Chris Arreola FOTO: TWITTER

"Kocham walczyć, to leży w mojej naturze. Chcę dawać kibicom takie walki, za które zapłacą i nie będą tego potem żałować" – mówił na konferencji prasowej Adam Kownacki (19-0, 15 KO). W najbliższą sobotę, 3 sierpnia, jego rywalem na gali FOX PBC Fight Night w Barclay's Center na Brooklynie będzie trzykrotny pretendent do pasa WBC wagi ciężkiej, równie widowiskowy Chris Arreola (38-5-1, 33 KO).

12-rundowy pojedynek będzie główną atrakcją imprezy pokazywanej przez ogólnodostępną stację FOX.

„Wierzę, że jestem najlepszym obecnie zawodnikiem wagi ciężkiej, tylko po prostu nie dostałem jeszcze okazji, by to udowodnić. Moim marzeniem jest zdobycie jako pierwszy Polak mistrzostwa wszechwag, to znaczy dla mnie wszystko. Przede mną próbowało już sześciu Polaków i żadnemu się dotąd nie udało. Ja będę tym pierwszym” – obiecał polonijny wojownik urodzony w Łomży, dla którego sobotni pojedynek będzie 20. w zawodowej karierze.

„Jeśli przegram, po prostu zakończę karierę. Kocham ten sport i chciałbym, by ludzie zapamiętali mnie jako mistrza. Wierzę, że stać mnie jeszcze na to. Potrzebowałem w narożniku kogoś takiego jak Joe Goossen. Dziś jestem znacznie dojrzalszym zawodnikiem. Dla nas obu to duża walka i szansa. Nie mogę sobie pozwolić na błędy, gdyż ten facet będzie chciał przetrącić mi głowę i wyrobić sobie nazwisko na moim nazwisku. Mam dla tego chłopaka sporo szacunku. On mówi, że będąc młodym oglądał moje walki, ale kiedy miałem dwa lata przerwy, oglądałem również jego i widziałem jak się rozwija. Nie zdobyłem dotąd mistrzowskiego tytułu, nie mogę więc powiedzieć, że jestem zadowolony ze swojej kariery. Ten pojedynek traktuję jednak tak, jakby miał pas w stawce. Kiedyś mierzyłem się z Jameelem McCline’em. Wszyscy go cenili, wszyscy o nim mówili, ale on nigdy nie zdobył tytułu. Nie chciałbym skończyć tak jak on. Nie chcę być drugim McCline’em. Kownacki lubi atakować, ale wychodzę z założenia, że najlepszą obroną jest atak. Moją ofensywą zatrzymam jego ofensywę. Zamierzam wygrać przed czasem” – zapowiadał „Koszmar” z Kalifornii.

„Ja również chcę wygrać przez nokaut, ale dodatkowo chciałbym to zrobić szybciej niż dokonał tego Deontay Wilder, czyli do końca siódmej rundy. Spodziewam się wojny, lecz jestem na nią gotowy” – zakończył 30-letni Kownacki.

Polski bokser spotkał się w ubiegły wtorek wieczorem w polskiej restauracji Amber Steak House na Greenpoincie z swoimi sympatykami. W wypełnionej szczelnie polskimi i amerykańskimi fanami restauracji pięściarz rozmawiał, rozdawał autografy i fotografował się z kibicami. Kroił też ogromny okolicznościowy tort z zapowiedzią pojedynku i zdjęciami obu sportowców.

„Będę robił to, co zawsze. Będę szedł do przodu i szukał nokautu – obiecał. – Obaj preferujemy boks ofensywny, będziemy się bić i będzie to na pewno dla publiczności fajna walka”.

Jak przyznał, fakt, że pojedynek odbędzie się w mogącym pomieścić do 19 tys. widzów Barclays Center ma dla niego znaczenie. „Wychowałem się na Greenpoincie, jest to jakby mój drugi dom. Walka w Barclays Center będzie już moją dziewiątą w tej sali i lubię tam walczyć” – podkreślił.

Doping widowni uznał za bardzo istotny. Mobilizuje go, żeby dać jeszcze więcej z siebie. Nie chciał natomiast wypowiadać się na temat dalszego etapu swojej kariery. „Na razie muszę się skupić na walce 3 sierpnia. Muszę wygrać, a dopiero później będę myślał, co dalej” – powiedział. Przyznał, że ma bardzo niewielki wpływ na wybór przeciwników. Uzależniał to od decyzji promotorów.

Akcentował, że najbardziej motywuje go rodzina. „Syn jeszcze jest w brzuszku. Przyjdzie na świat 2 sierpnia i na to czekam” – mówił z przejęciem.

Sobotnią walkę pokaże w USA ogólnodostępna stacja FOX (5). Wcześniej ma dojść m.in. do starcia w kategorii półciężkiej pomiędzy obowiązkowym challengerem WBC Marcusem Brownem (23-0, 16 KO) i Jeanem Pascalem (33-6-1, 20 KO).