Liga NBA – Heat znowu bliżej wielkiego finału

38
epa09964753 Miami Heat center Bam Adebayo (R) keep the ball from Boston Celtics guard Marcus Smart (L) during the first half of the NBA Eastern Conference Finals playoff game three between the Boston Celtics and the Miami Heat at the TD Garden in Boston, Massachusetts, USA, 21 May 2022. EPA/CJ GUNTHER SHUTTERSTOCK OUT Dostawca: PAP/EPA.

Koszykarze Miami Heat wygrali w Bostonie z ekipą Celtics 109:103 i objęli prowadzenie 2-1 w finale play off Konferencji Wschodniej ligi NBA. Aby awansować do decydującej rozgrywki o tytuł, potrzebne są cztery zwycięstwa.

Przebieg spotkania numer trzy był bardzo podobny do poprzedniej potyczki – wtedy “Celtowie” w roli gości do przerwy wypracowali 25-punktowe prowadzenie, a teraz już w pierwszej kwarcie zespół z Florydy uzyskał 19 punktów przewagi, która w drugiej wzrosła nawet do 25.

Z wracającym po przerwie spowodowaną kontuzją Kyle’em Lowrym w wyjściowym składzie gracze trenera Erika Spoelstry świetnie rozpoczęli mecz i już w początkowych 12 minutach zdobyli 39 punktów. Świetnie w tym okresie radził sobie środkowy Bam Adebayo, który w całym spotkaniu osiągnął 31 punktów i miał 10 zbiórek, sześć asyst i cztery przechwyty. Jego koledzy też świetnie spisywali się w tym ostatnim elemencie i łącznie 19-krotnie zabrali piłkę rywalom, co jest klubowym rekordem w play off.

Druga połowa to ambitny pościg gospodarzy wspieranych gorąco przez ponad 19 tys. kibiców, którzy szczelnie wypełnili TD Garden. Heat wybiła z rytmu kontuzja Jimmy’ego Butlera i po rzucie “za trzy” Jaylena Browna – najskuteczniejszego w sobotę z dorobkiem 40 punktów – na 2.40 przed końcową syreną prowadzenie gości stopniało do jednego “oczka” (93:92).

Błyskawicznie jednak “trójką” odpowiedział Max Strus, Adebayo trafił z półdystansu, a P.J. Tucker wykorzystał dwa wolne i zespół z Miami znowu odskoczył na bezpieczny dystans.

Celtics popełnili aż 24 straty, najwięcej w tegorocznym play off. Zawiódł zwłaszcza Jayson Tatum, który zdobył tylko 10 pkt.

“Sześć strat, do tego zero celnych rzutów z gry w drugiej połowie. To nie do przyjęcia. Dziś nie pomogłem kolegom, zostawiłem ich na pastwę losu. Muszę grać lepiej” – przyznał samokrytycznie jeden z liderów ekipy z Bostonu.

Szansę na poprawę dyspozycji będzie miał w poniedziałek, kiedy zaplanowano czwarte starcie z Heat, ponownie w Bostonie.

“Chyba z nikt w obu drużynach nie liczył, że będzie to szybka i łatwa seria. Zabraliśmy rywalom przewagę własnej hali w drugim meczu, oni nam się zrewanżowali w trzecim i wszystko wróciło do punktu wyjścia. Nie załamujemy rąk, bo dziś przespaliśmy pierwszą połowę. Jeśli będzie grać cały czas, jak w drugiej, to mamy szanse” – podsumował trener Celtics Ime Udoka.

W finale Konferencji Zachodniej Golden State Warriors prowadzą z Dallas Mavericks 2-0.(PAP)

pp/ krys/