Niemcy pogodzili faworytów

1
Polska drużyna mieszana obroniła szóstą pozycję na świecie FOTO: FACEBOOK PZN

Piotr Żyła nie był polskim liderem w konkursie mikstów na MŚ w Oberstdorfie. Mistrz świata skakał zaspany, bez takiej energii jak dzień wcześniej. Polakom szóste miejsce zapewnił świetny skok Dawida Kubackiego. Złoto niespodziewanie zdobyli Niemcy.

W niedzielę o takim szaleństwie jak dzień wcześniej mogliśmy tylko pomarzyć. Szybko trzeba było przestawić się z walki o medal na batalię o miejsce w pierwszej szóstce. Taki był realny cel dla polskiego miksta. Mistrza świata Piotra Żyłę i Dawida Kubackiego stać było na dalekie skoki, ale od Anny Twardosz i Kamili Karpiel trudno było oczekiwać prób powyżej 90. metra.

Sam mistrz świata także nie skakał jednak już tak oszałamiająco, jak dzień wcześniej. Trudno się jednak dziwić. Nikt tak jak Żyła nie potrafi cieszyć się z sukcesu. Sobotnia eksplozja radości wszystkich fascynowała, ale samego zawodnika kosztowała mnóstwo energii. Wywiad za wywiadem, krzyki, skoki, adrenalina. To mogło i trochę odbiło się na dyspozycji wiślanina.

W pierwszej grupie pierwszej serii skakała Twardosz, która osiągnęła 85 m. Najdłuższy skok oddała Marita Kramer. Austriaczka wylądowała na 105,5 m i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Polska zajmowała siódmą lokatę.

Pierwszy skok Żyły był jeszcze porządny. Wylądował na 100. metrze i wyprowadził reprezentację Polski na 5. miejsce. Tej lokaty nie udało się utrzymać. Po próbie Karpiel Biało-Czerwoni spadli na 7. pozycję. Pierwszą serię zakończyli na 6. lokacie. Kubacki co prawda uzyskał tylko 97,5 m, ale był to dobry skok, bowiem pod koniec premierowej kolejki wiało z tyłu, a belka była niska. Skaczący chwilę później Halvor Egner Granerud wylądował tylko na 94. metrze.

Pierwsza piątka (prowadzili Niemcy przed Norwegami i Austriakami) odskoczyła potężnie, ale sklasyfikowani na 6. pozycji Polacy mieli już sporą przewagę nad siódmą Rosją.

W drugiej serii jako pierwsza skakała Twardosz, która wylądowała na 85. metrze,  co przy 84,5 m Rosjanki pozwoliło zachować przewagę. Liderami pozostali Niemcy, którzy mieli 8,5 pkt przewagi nad Norwegami.

Druga próba Żyły była już daleka od doskonałości. Mistrz świata niewiele zyskał w stosunku do Daniła Sadrejewa. 93 m w fatalnych warunkach dało jednak pewne utrzymanie szóstej lokaty. Polacy wciąż mieli niecałe 18 punktów przewagi nad Rosją  Na prowadzeniu utrzymali się Niemcy po skoku Markusa Eisenbichlera. Tylko 82 m Karpiel przy 91,5 m Irmy Machinii sprawiły, że nasza drużyna straciła całą przewagę nad Rosją i spadła na siódme miejsce. Po tej grupie rywale mieli 0,7 pkt przewagi nad Biało-Czerwonymi. Liderem wciąż byli Niemcy, którzy mieli 7,6 pkt więcej od Norwegów.

W ostatniej grupie konkursu skakał Kubacki. Mistrz świata z 2019 roku wylądował na 103. metrze i czekał na osiągnięcie Jewgienija Klimowa. Rosjanin nie wytrzymał presji i skoczył 89 m. Tym samym Polacy zakończyli rywalizację na szóstym miejscu.

Wciąż toczyła się jednak walka o medale. Świetnym skokiem popisał się Anze Lanisek, wyprowadzając Słoweńców na pierwsze miejsce. Radość trwała chwilę, bowiem wyprzedziła ich Austria po skoku Stefana Krafta. Przedostatnim zawodnikiem był Granerud. 102 m dało Norwegom prowadzenie przed skokiem Niemców.

Konkurs kończył wicemistrz świata Karl Geiger, który osiągnął 99,5 m. To wystarczyło, aby Niemcy mogli cieszyć się ze złotego medalu w rywalizacji drużyn mieszanych. Tylko o 5,2 pkt gorsi byli Norwegowie. Na trzecim miejscu konkurs zakończyła reprezentacja Austrii. Lider Pucharu Świata Granerud znów musiał obejść się smakiem i nie zdobył upragnionego złotego medalu. Jakby tego mało, trzy dni później dowiedział się, że jest zakażony koronawirusem i może zapomnieć o udziale w konkursach o mistrzostwo świata na dużym obiekcie w Oberstdorfie.

Za to Żyła po niedzielnym konkursie wciąż był w znakomitym humorze, choć tym razem nie skakał aż tak dobrze. Chętnie za to rozmawiał ze wszystkimi. „Czy spałem w trykocie mistrza świata? A kiedy trzeba było iść spać? Coś tam pospałem, biednie, bo biednie, ale próbowałem. Niedziela była taka, jak drugi dzień wesela. Wstajesz i trzeba się wziąć za robotę, a nie do końca to wychodzi. Ale w sumie fajny debiut, poradziłem sobie z presją! Po próbnej wziąłem się za robotę. Z pierwszego skoku jestem więc zadowolony. Z drugiego już nie bardzo, bo myślałem, że łupnę ze 130 metrów! Trochę chyba mi siadło, przegrzało styki – żartował, a pytany o gratulacje, mówił: – Zbieram sporo gratulacji z różnych stron, ale nie wiem od kogo, bo średnio ogarniam. Na razie trzeba powoli przestawiać się na dużą skocznię. Sezon trwa, dobrze go skończyć w dobrym stylu”.

Odniósł się też do słów Adama Małysza z soboty, kiedy ten powiedział, że Żyła wypije piwo i padnie. – Plan nie wypalił, na jednym się nie skończyło, oj nie… Adam pisał, że o 8 rano byłem na śniadaniu jak nowonarodzony? Może dlatego, że ja tam cały czas siedziałem” – podsumował w swoim stylu Żyła.

Teraz panie i panowie przeieśli się na dużą skocznię. W środę odbył się konkurs kobiet na skoczni dużej (zakwalifikowała się do niego cała czwórka Polek), a w piątek rywalizować będą mężczyźni. Na sobotę zaplanowano z kolei konkurs drużynowy.

MŚ W SKOKACH NARCIARSKICH

Wyniki konkursu mikstów na skoczni normalnej w Oberstdorfie:

1. Niemcy 1000,8 pkt

2. Norwegia    995,6

3. Austria   986,5

4. Słowenia     954,8

5. Japonia 940,3

6. Polska    837,6

7. Rosja     805,4

8. Czechy 777,2