Numer 1 za mocny

7

Agnieszka Radwańska przegrała w ćwierćfinale Tennis Porsche Grand Prix w Stuttgarcie (pula nagród 700 tys. dolarów) z Dinarą Safiną 4:6, 2:6.

 

Foto: Reuters
Agnieszka Radwańska przegrała
z Safiną i katarem

Agnieszka Radwańska przegrała w ćwierćfinale Tennis Porsche Grand Prix w Stuttgarcie (pula nagród 700 tys. dolarów) z Dinarą Safiną 4:6, 2:6.

Polkę można było pytać o wszystko, byle nie o zdrowie – wszystko było widać i słychać. Podczas czwartkowego meczu drugiej rundy z Cwetaną Pironkową głośno kasłała. Na ławce, obok wielkiej torby z rakietami, leżała także mała "reklamówka" z zapasem chusteczek higienicznych. "Gram tu trzeci raz i trzeci raz jestem przeziębiona" – skarżyła się krakowianka.
Z Bułgarką poradziła sobie szybko i wzorowo. Tenis Pironkowej nie jest bowiem zbyt skomplikowany – płasko na forhend, wyżej na bekhend i z reguły najmocniej jak się da. Nie wszystkim z pierwszej "50" to odpowiada, ale na pierwszą "20", nawet przeziębioną, to trochę za proste.
Piątkowy ćwierćfinał był trzecim w karierze Polki pojedynkiem z urzędującą liderką rankingu WTA. W dwóch poprzednich, przeciwko Justine Henin w 2007 roku, miała niewiele do powiedzenia. Tym razem również, bo – poza kaszlem – najbardziej "dolegał" jej bekhend rywalki. Kiedy tylko udało się Polce przestawić Rosjankę na forhend, gra robiła się wyrównana, co publiczność przyjmowała z radością.
Były w tym meczu miłe momenty. Na przykład dziewiąty gem. W ósmym Safina przełamała Radwańską do zera. Nie ma lepszego momentu na odrobienie takiej straty niż następny gem. I nie można zrobić tego lepiej niż również "na sucho".
"Ten kort, wbrew pozorom, nie jest wcale taki wolny jak prawdziwa mączka" – od początku turnieju powtarzała Polka. Tym większa to sztuka przełamać podanie Rosjanki. Udało się to także w trzecim gemie drugiej partii i po raz pierwszy "Isia" objęła prowadzenie w secie. Z obiecującego 2:1 szybko zrobiło się jednak 2:6. Safina została w grze o białego Baxtera, natomiast Radwańska musiała spakować się przed podróżą do Rzymu (turniej z pulą nagród 2 mln dol.), gdzie wystąpi w singlu i deblu, razem z Węgierką Agnes Szavay. W niedzielę obie zdążyły już awansować do 1/8 finału po wygranej 6:2, 6:1 ze Stefanią Chieppą i Nathalie Vierin, włoskimi tenisistkami startującymi dzięki "dzikiej karcie". Pierwszą rywalką w singlu rozstawionej z nr. 10 Polki będzie Ukrainka Aliona Bondarenko.
"Dziś czułam się trochę lepiej niż wczoraj, ale nie powiem, że przegrałam z powodu przeziębienia. Dinara była lepsza, choć miałam nadzieję, że jest trochę mniej regularna" – podsumowała Radwańska. Warto też jeszcze dodać, że w trzech meczach popełniła zaledwie jeden podwójny błąd serwisowy i w ogóle grała znacznie lepiej niż zimą. To obiecujące.
W sobotnim półfinale Safina miała znacznie trudniejszą przeprawę z Włoszką Flavią Pennettą, która wcześniej wyeliminowała broniącą tytułu Jelenę Janković (nr 3). Ostatecznie wygrała 3:6, 7:5, 6:0, by w niedzielnym finale nie dać już rady (4:6, 3:6) rozstawionej z nr. 5 innej Rosjance Swietłanie Kuzniecowej, która w półfinale odprawiła swoją rodaczkę Jelenę Dementiewą (nr 2) 6:4, 6:2.

Autor: ARTUR ST. ROLAK