Od kwalifikacji do tytułu!

16
Pierwszy od 22 lat wielkoszlemowy finał z udziałem dwóch nastolatek dostarczył niezwykłych emocji. Emma Raducanu (z prawej) i Leylah Fernandez zarobiły razem w Nowym Jorku 3,75 mln dolarów FOTO: EPA/JOHN G. MABANGLO

Niebywały triumf Emmy Raducanu w wielkoszlemowym US Open 2021 (z pulą nagród 57,5 mln dolarów) stał się faktem! 18-letnia Brytyjka wygrała na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku dziesięć meczów, przebyła niesłychaną drogę od kwalifikacji do tytułu. W finale była górą w historycznym starciu nastolatek. Decydujące starcie dwóch najwyżej rozstawionych w męskiej rywalizacji tenisistów rozstrzygnął na swoją korzyść Daniił Miedwiediew.

10 MECZÓW BEZ STRATY SETA!

W sobotę odbył się pierwszy od 22 lat wielkoszlemowy finał z udziałem dwóch nastolatek. Jednak w 1999 roku w US Open nie było to nic szokującego, choć końcowy wynik można było wtedy uznać za niespodziankę. Siódma singlistka globu, Serena Williams pokonała liderkę rankingu, Martinę Hingis. Tym razem w Nowym Jorku doszło do jednego z najbardziej szokujących starć w finale wielkoszlemowej imprezy. Kwalifikantka Emma Raducanu (WTA 150) zmierzyła się z Leylah Fernandez (WTA 73) w starciu tenisistek urodzonych w 2002 roku. Tytuł zdobyła Brytyjka, która wygrała z Kanadyjką 6:4, 6:3 po prawie dwóch godzinach pięknej walki.

Sensacyjne finalistki łączy nie tylko wiek, ale i fakt, że urodziły się stosunkowo blisko, bo ledwie 550 km od siebie. Raducanu, która jest córką Chinki i Rumuna (stąd azjatyckie rysy i rumuńskie nazwisko), przyszła na świat w Toronto nieco dwa miesiące później niż Kanadyjka. W wieku dwóch lat wraz rodzicami przeniosła się do Londynu i tam dorastała oraz zdobywała tenisowe szlify.

W wielkoszlemowej rywalizacji zadebiutowała dzięki „dzikiej karcie” w czerwcu w Wimbledonie i osiągnęła 1/8 finału. Miesiąc wcześniej zdawała maturę z matematyki oraz ekonomii i nie miała za sobą żadnego spotkania w zawodach… WTA. W imprezach niższej rangi zarobiła do tego czasu zaledwie 40 tys. dolarów. Z londyńskiej trawy „podniosła” 180 tys., za występ w US Open zgarnęła 2,5 mln.

W sobotnim finale od początku rozgorzała wielka walka. W drugim gemie I seta Fernandez obroniła pięć break pointów, z czego trzy przy 0-40. Przy jednym z nich wyśmienicie obroniła się przed bekhendowym ostrzałem rywalki i wyprowadziła zabójczą kontrę. Czwartego odparła asem, a przy piątym popisała się agresywnym bekhendem. Ostatecznie jednak po niebywałej walce Raducanu zdobyła przełamanie świetnym returnem. W trzecim gemie Brytyjka zniwelowała trzy break pointy, ale przy czwartym wpakowała bekhend w siatkę.

Tenisistki rozgrywały nieprawdopodobne wymiany z przyspieszaniem i zwalnianiem gry, ze zmianami kierunków i rotacji, z wykorzystaniem geometrii całego kortu. Żadna nie odpuszczała i trwała zażarta wymiana ciosów. Obie uporządkowały swoje serwisy i długo nie było więcej break pointów. Przyszedł 10. gem, w którym Raducanu poczuła, że to jest ten moment i mocno zaatakowała. Fernandez odparła trzy piłki setowe, ale czwartą Brytyjka wykorzystała genialnym forhendem.

W drugim gemie II partii Fernandez wyszła obronną ręką ze stanu 0-40. Zdobyła pięć punktów z rzędu w znakomitym stylu (forhend, bekhend, trzy świetne serwisy). Po chwili Raducanu zniwelowała dwa break pointy, ale przy trzecim wpakowała bekhend w siatkę. Skoncentrowana Brytyjka błyskawicznie odrobiła stratę efektownym returnem. Raducanu miała trochę więcej argumentów w akcjach ofensywnych. Skuteczniej zmieniała kierunki, lepiej ustawiała się do zagrań i przewidywała ruchy rywalki oraz była cierpliwsza. W grze Fernandez pojawiło się więcej błędów. Raducanu nadzwyczajnym minięciem forhendowym zaliczyła przełamanie na 4:2. Brytyjka nie jest jednak z żelaza i w końcówce nie brakowało wielkich emocji. W ósmym gemie Fernandez obroniła pierwszą piłkę meczową ostrym forhendem, a przy drugiej Brytyjka popełniła błąd. Dramaturgii dodała sytuacja z dziewiątego gema, w którym Raducanu w jednej z wymian schodząc nisko na nogach otarła kolanem o kort i pojawiła się krew. To oznaczało dla niej przerwę medyczną przy break poincie dla Fernandez. Kanadyjka była poirytowana, że gra została przerwana. Po wznowieniu finału wyrzuciła forhend. Wypracowała sobie drugą szansę na przełamanie, ale Raducanu obroniła się trochę szczęśliwym smeczem. Po chwili Brytyjka miała trzeci meczbol i wykorzystała go asem.

W trwającym godzinę i 51 minut historycznym finale, pierwszym w Erze Otwartej (od 1968) z udziałem dwóch nierozstawionych postaci (w singlu kobiet czy mężczyzn), Raducanu obroniła siedem z dziewięciu break pointów i wykorzystała cztery z 18 szans na przełamanie. Zdobyła o 12 punktów więcej od Fernandez (80-68). Brytyjka posłała 22 kończące uderzenia przy 25 niewymuszonych błędach. Kanadyjce zanotowano 18 piłek wygranych bezpośrednio i 26 pomyłek.

W sumie był to dziewiąty wielkoszlemowy finał z udziałem nastolatek w Erze Otwartej, czwarty w US Open. Zaledwie trzy miesiące temu w Nottingham Raducanu zanotowała debiut w WTA Tour. Teraz jest pierwszą od ponad 40 lat Brytyjką, która zdobyła wielkoszlemowy tytuł (Virginia Wade w Wimbledonie 1977). Przebyła niebywałą drogę od kwalifikacji do triumfu. Wygrała 10 meczów (bilans setów 20-0). Powtórzyła wyczyn Sereny Williams, która jako ostatnia mogła się pochwalić wiktorią w US Open bez straty seta (2014).

18-letnia Raducanu została najmłodszą wielkoszlemową mistrzynią od czasu 17-letniej Marii Szarapowej w Wimbledonie 2004. Nigdy wcześniej kwalifikantka nie doszła do finału imprezy tej rangi. Brytyjka została drugą najniżej klasyfikowaną mistrzynią US Open. W 2009 roku zwyciężyła Kim Clijsters, która wracała na zawodowe korty i była bez rankingu. Fernandez na liście najniżej notowanych finalistek US Open zajmuje czwarte miejsce, po Sloane Stephens, która w 2017 roku tytuł zdobyła jako 83. singlistka globu.

Na początku sierpnia w Montrealu Fernandez uległa Brytyjce Harriet Dart w I rundzie. W Nowym Jorku Kanadyjka robiła furorę zwyciężając po dreszczowcach. Wyeliminowała cztery wyśmienite tenisistki po trzysetowych bataliach. Odprawiła dwie triumfatorki nowojorskiej imprezy, Naomi Osakę (3) i Andżelikę Kerber, a w ćwierćfinale i półfinale pokonała Elinę Switolinę (5) i Arynę Sabalenkę (2). Fernandez pożegnała trzy rywalki z Top 5 rankingu w jednym wielkoszlemowym turnieju jako najmłodsza tenisistka od czasu Sereny Williams (US Open 1999).

Wade w 1968 roku zdobyła w Nowym Jorku swój pierwszy wielkoszlemowym tytuł. Później wygrała Australian Open 1972 i Wimbledon 1977. Oprócz Wade i Raducanu jedynymi Brytyjkami, które triumfowały w imprezach tej rangi w erze zawodowego tenisa są Ann Jones (Wimbledon 1969) i Sue Barker (Roland Garros 1976). Fernandez w wielkoszlemowym finale zagrała jako trzecia Kanadyjka, po Eugenie Bouchard (Wimbledon 2014) i Biance Andreescu (US Open 2019). Ta ostatnia triumfowała w Nowym Jorku mając 19 lat. Fernandez 19. urodziny obchodziła kilka dni temu, 6 września.

Raducanu swoją drogę po niebywały triumf rozpoczęła od rozbicia 6:1, 6:2 Bibiane Schoofs w eliminacjach. W głównej drabince rozprawiła się z dwiema tenisistkami z Top 20 rankingu, mistrzynią olimpijską Belindą Bencic, która w 1/8 finału wyeliminowała Igę Świątek, i Marią Sakkari. Odprawiła także Amerykankę Shelby Rogers, która wcześniej pokonała prowadzącą w światowym rankingu Australijkę Ashleigh Barty. W 10 meczach Brytyjka nie musiała grać ani jednego tie breaka. Najwyższy wynik seta to 7:5 z Mariam Bolkwadze w II rundzie eliminacji.

Dla Fernandez był to trzeci finał w WTA Tour. Pierwszy osiągnęła w ubiegłym sezonie w Acapulco i nie dała rady Heather Watson. W marcu tego roku w Monterrey Kanadyjka wywalczyła tytuł po zwycięstwie nad Viktoriją Golubić. Raducanu oczywiście nigdy wcześniej nie grała w finale w głównym cyklu.

Obie niezwykłe nastolatki w poniedziałek zanotowały ogromne skoki w rankingu. Brytyjka awansowała ze 150. na 23. miejsce. Mieszkająca w Delray Beach na Florydzie Kanadyjka przesunęła się z 73. na 27. pozycję. Raducanu potrzebowała dwóch wielkoszlemowych startów, aby zdobyć tytuł (jej kolejne rekordowe osiągnięcie). Dwóch występów, aby dojść do finału w Erze Otwartej potrzebowała jeszcze tylko Pam Shriver, która w decydującym meczu US Open 1978 uległa Chris Evert. Mieszkająca w Delray Beach na Florydzie Fernandez zaliczyła finał za siódmym podejściem, a przed imprezą na kortach Flushing Meadows tylko raz – w ubiegłorocznym French Open – była w trzeciej rundzie.

ODŁOŻONA KORONACJA

Novak Djoković nie przeszedł po raz kolejny do historii tenisa. W finale US Open przegrał z rozstawionym z nr. 2 Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem 4:6, 4:6, 4:6.

Lidera światowego rankingu przed finałem US Open dzieliło już tylko jedno zwycięstwo od niezwykłego osiągnięcia, jakim byłoby skompletowanie klasycznego Wielkiego Szlema w 2021 roku. Djoković (1. ATP) w 2021 roku triumfował już bowiem w Australian Open, Wimbledonie i Roland Garros. Dotychczas ta sztuka udała się tylko dwóm tenisistom. Byli to Amerykanin Don Budge (1938) oraz legendarny Australijczyk Rod Laver (1962, 1969). A więc ostatni raz tenisista był w stanie to zrobić aż 52 lata temu!

Djokoviciowi w tym roku powinęła się noga tylko podczas igrzysk olimpijskich, w których przegrał w półfinale z Niemcem Alexandrem Zverevem. Niemcowi zrewanżował się w półfinale US Open, wygrywając pasjonujący, trwający ponad 3,5 godziny pięciosetowy pojedynek 4:6, 6:2, 6:4, 4:6, 6:2. Przy okazji wydłużył do 27 passę zwycięstw w Wielkim Szlemie. O tym, jak wyrównany był to pojedynek dobrze świadczy liczby łącznie zdobytych punktów – 141:133 na korzyść Djokovicia. Serb wykorzystał sześć z dziewięciu szans na przełamanie przeciwnika, a ten tylko trzy z 12. Zverev odnotował więcej tzw. uderzeń wygrywających – 49 wobec 41 rywala, popełnił 50 niewymuszonych błędów przy 49 zawodnika z Belgradu.

Novak Djoković (z lewej) przegrał w finale z Daniiłem Miedwiediewem i na swój 21. triumf
w Wielkim Szlemie musi jeszcze poczekać
FOTO: EPA/JUSTIN LANE

W finale Djoković zmierzył się z Miedwiedwiem, z którym w tym roku walczył już w jednym z finałów turnieju wielkoszlemowego. W Australian Open Serb wygrał zdecydowanie, w trzech setach 7:5, 6:2, 6:2. Mecz trwał niecałe dwie godziny, a Rosjanin po przegraniu pierwszej partii, zupełnie nie mógł się odnaleźć na korcie. Drugi finał turnieju wielkoszlemowego Miedwiediew przegrał po kapitalnym spotkaniu w pięciu setach z Rafaelem Nadalem. „Przegrałem już dwa finały, pora wreszcie wygrać. Nie mam żadnych problemów i większe doświadczenie. To nie gwarantuje wygranej, ale może pomóc. Dam z siebie wszystko” – mówił Rosjanin przed meczem.

Drogę do finału miał łatwiejszą niż Djoković. Przegrał zaledwie jednego seta (z Boticem Van De Zandschulpem), a jego rywal aż sześć. W półfinale pokonał Kanadyjczyka Feliksa Augera-Aliassime’a  6:4, 7:5, 6:2.

Finał rozpoczął znakomicie. Już w pierwszym gemie przełamał rywala. A potem dzięki kapitalnej dyspozycji serwisowej pewnie utrzymał przewagę. Miał rewelacyjne statystyki. Wygrał 100 proc. punktów po pierwszym podaniu i zaserwował osiem asów. Na początku drugiej partii Djoković nie wykorzystał świetnych okazji na przełamanie rywala. W dwóch pierwszych gemach serwisowych Rosjanina, miał aż pięć break-pointów. Po kolejnej nieudanej próbie na przełamanie, Serb złamał rakietę i dostał ostrzeżenia od sędziego. W dodatku za chwilę sam stracił podanie. Szans na odrobienie strat już nie miał, bo w trzech kolejnych gemach serwisowych wicelider światowego rankingu stracił zaledwie dwa punkty.

Djoković musiał zatem odrobić stratę od 0:2 w setach. W swojej karierze dotychczas zrobił to sześć razy. Niestety dla Serba, już w pierwszym gemie został przełamany. Lider światowego rankingu grał słabo. Nie chciał długich wymian, bo widać było, że nie czuje się w nich dobrze. Często skracał akcje, szukał kończących uderzeń i regularnie chodził do siatki (aż 47 takich akcji, przy zaledwie 12 rywala). Ale mylił się niesamowicie, nawet w łatwych zagraniach. Na jego nieszczęście, Miedwiediew grał bardzo dobrze. Był skuteczny zza końcowej linii, wciąż dobrze serwował. Sprzyjało też mu szczęście, bo kilka piłek po taśmie wylądowało po stronie kortu Djokovicia. W efekcie wyszedł na wysokie prowadzenie 5:1. Serb na chwilę się odrodził, zmienił koszulkę i po raz pierwszy w meczu przełamał rywala. Zmniejszył straty do 4:5. Pomagała mu publiczność, skandalicznie krzycząc i gwiżdżąc przy serwisach Rosjanina. Miedwiediew popełniał podwójne błędy, ale w dziesiątym, decydującym gemie zagrał dwie znakomite akcje. A po chwili padł na kort z radości.

Rosjanin miał w meczu więcej kończących uderzeń (38-27) i popełnił mniej niewymuszonych błędów (31-38).

Djoković zagrał w finale wielkoszlemowym po raz 31, w tym ósmy w Nowym Jorku. Gdyby triumfował w niedzielę, byłoby to jego 21. zwycięstwo w imprezie najwyższej rangi i zostałby samodzielnym rekordzistą pod tym względem. Obecnie po 20 wygranych mają również Hiszpan Rafael Nadal oraz Szwajcar Roger Federer, którzy w tym roku do amerykańskiej metropolii nie przyjechali.

MŁODE AMERYKANKI ZATRZYMANE

Dziesięć lat temu Samantha Stosur triumfowała w US Open w singlu po zwycięstwie nad Sereną Williams. Tym razem podbiła nowojorską imprezę w deblu w parze z Shuai Zhang. W niedzielnym finale Australijka i Chinka pokonały 6:3, 3:6, 6:3 amerykańskie nastolatki Cori Gauff i Catherine McNally. Dla Stosur jest to drugi deblowy tytuł na Flushing Meadows. W 2005 roku była najlepsza wspólnie z Lisą Raymond.

O losach każdego seta decydowało jedno przełamanie. Za każdym razem nastąpiło w ósmym gemie. W pierwszej partii Gauff i McNally oddały podanie tracąc pięć punktów z rzędu od 40-0. W drugim secie Amerykanki wykorzystały trzecią okazję na 5:3. W decydującej odsłonie Stosur i Zhang wyszły na 4:3 po obronie dwóch break pointów, a następnie zaliczyły przełamanie. W dziewiątym gemie Gauff obroniła pierwszą piłkę meczową niewiarygodnym lobem. Drugą Australijka wykorzystała wygrywającym serwisem.

Gauff i McNally po raz pierwszy doszły do wielkoszlemowego finału. Wcześniej dwa razy awansowały razem do ćwierćfinału Australian Open (2020, 2021). Dla Zhang jest to drugi wielkoszlemowy tytuł. W 2019 roku Chinka i Stosur zwyciężyły w Australian Open. Australijka może się teraz pochwalić ośmioma triumfami w imprezach tej rangi (jeden w singlu, cztery w deblu i trzy w mikście).

W męskim turnieju debla triumfowali Amerykanin Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury, wygrywając w finale ze Szkotem Jamie’m Murrayem i Brazylijczykiem Bruno Soaresem 3:6, 6:2, 6:2. Amerykańsko-brytyjska para wygrała do tej pory jeden turniej wielkoszlemowy – Australian Open w 2020 roku.

29-letni Salisbury cieszył się ze zwycięstwa także w mikście. W finale gry mieszanej w Nowym Jorku wraz z Amerykanką Desirae Krawczyk pokonali Meksykankę Giulianę Olmos i Salwadorczyka Marcelo Arevalo 7:5, 6:2. Krawczyk i Salisbury wygrali wspólnie drugi wielkoszlemowy turniej gry mieszanej. Wcześniej zwyciężyli w tegorocznym French Open. Krawczyk wygrała w tym roku także Wimbledon w parze z innym Brytyjczykiem – Nealem Skupskim.