Od remisu z Węgrami do porażki z Anglią

1
Kamil Jóźwiak (w środku) zdobywa w Budapeszcie drugą bramkę dla Biało-Czerwonych FOTO: EPA/ZSOLT SZIGETVARY

55 europejskich drużyn narodowych, podzielonych na 10 grup, zainaugurowało w ubiegłym tygodniu eliminacje do piłkarskich mistrzostw świata 2022. W trzech pierwszych kolejkach spotkań nie zabrakło niespodzianek. Największą była środowa porażka reprezentacji Niemiec mw Duisburgu z Macedonią Północną 1:2. Punkty straciły także m.in. reprezentacje Belgii, Francji, Portugalii, Hiszpanii, Holandii i Polski, która po remisie w Budapeszcie z Węgrami 3:3 i wygranej w Warszawie z Andorą 3:0 przegrała w środę Londynie z Anglią 1:2.

Biało-Czerwoni mają cztery punkty po trzech meczach eliminacyjnych. W swojej grupie są na czwartym miejscu: za Anglią (9 pkt), Węgrami (7 pkt) i Albanią (6 pkt).

CIĄG DALSZY „KLĄTWY DEBIUTÓW”

W inauguracyjnym spotkaniu eliminacji Polska zremisowała w grupie I w Budapeszcie z Węgrami 3:3. Biało-Czerwoni dwukrotnie przegrywali – 0:2 i 2:3 – lecz mimo to zdołali wywalczyć cenny punkt w pierwszym meczu Portugalczyka Paulo Sousy w roli selekcjonera reprezentacji Polski.

W XXI wieku jeszcze żadnemu trenerowi Biało-Czerwonych nie udało się wygrać w debiucie. Ostatnim był Janusz Wójcik 24 lat temu – właśnie z Madziarami.

Na nowoczesnej Puskas Arenie zabrało Mateusza Klicha, który we wtorek miał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Na ławce rezerwowych zostali m.in. doświadczeni Kamil Grosicki i niespodziewanie Kamil Glik. Sousa odstawił najbardziej doświadczonego obrońcę ze składu, by wpuścić Michała Helika, który jeszcze jesienią biegał po boiskach ekstraklasy w barwach Cracovii, a teraz występuje na drugim poziomie w Anglii – w Barnsley. Mało tego, wcześniej nie zagrał nie tylko w pierwszej reprezentacji, ale też w młodzieżowych.

Niespodzianki nie było natomiast w bramce. Portugalczyk już wiele dni temu zdradził, że postawi na Wojciecha Szczęsnego. Dla niespełna 31-letniego golkipera to był 50. mecz w kadrze. Natomiast kapitan Robert Lewandowski wystąpił już po raz 117., co jest absolutnym rekordem w historii polskiego futbolu.

Węgrzy musieli sobie radzić tego dnia bez swojego czołowego zawodnika. Dominik Szoboszlai z RB Lipsk, uznany za najlepszego sportowca 2020 roku w tym kraju, wciąż leczy kontuzję. Na trybunach – z racji obostrzeń wynikających z pandemii – nie było kibiców. Pojawił się natomiast wielki transparent przypominający o przyjaźni polsko-węgierskiej i setnej rocznicy pierwszego meczu Polski z Węgrami 18 grudnia 1921 roku w Budapeszcie (i jednocześnie pierwszego spotkania Biało-Czerwonych w historii).

Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się źle dla Polaków, którzy już w szóstej minucie stracili gola. Wysokie ustawienie defensywy miało przynieść szanse bramkowe naszym napastnikom, ale przyniosło gospodarzom. Atilla Fiola podał ze środka prostopadle, a Roland Sallai prawą stroną uciekł z łatwością Janowi Bednarkowi. Na domiar złego Szczęsny nie do końca kontrolował, który fragment bramki kryje i przepuścił piłkę zmierzającą w bliższy róg.

Jak to zwykle w sporcie bywa, prowadzenie uskrzydliło Węgrów, a strata bramki zadziałała deprymująco na polski zespół. Podopiecznym Sousy nie wychodziło niemal nic. Przed przerwą nie zobaczyliśmy nawet zalążka groźnej akcji.

Mecz zamienił się w jeszcze większy koszmar w 52. minucie. Bartosz Bereszyński zblokował Sallaia, ale Helik nie nadążył za Adamem Szalaiem, który z 10 m kopnął w lewy róg i wydawało się, że Węgrzy wybili nam z głowy udany start w eliminacjach. W 59. minucie trener Polaków zagrał va banque. Wpuścił w jednym momencie na boisko Kamila Jóźwiaka (za Sebastiana Szymańskiego), Krzysztofa Piątka (za Jakuba Modera) i Glika (za Helika). Ten manewr odmienił mecz w ciągu zaledwie 50 sekund!

Najpierw Jóźwiak „ugryzł” Węgrów kąśliwym dośrodkowaniem z prawej flanki, po którym Grzegorz Krychowiak nieczysto kopnął piłkę i wyszła mu z tego asysta – nożycami huknął do siatki „Pjona”. Był to jego pierwszy kontakt z piłką i pierwszy celny strzał Polaków w meczu! Nie minęła minuta, gdy Zieliński rozciągnął akcję do Jóźwiaka, który technicznym kopnięciem w dalszy róg pokonał Petera Gulacsiego.

Ale Węgrzy pokazali charakter. Nie wpadli w panikę. Adam Lang dośrodkował na dalszy słupek, a obrońca RB Lipsk Vilmos Orban nic sobie nie robił z faktu, że stoi przy nim Arkadiusz Reca i kolanem wpakował piłkę do siatki.

Od czego mamy jednak „Lewego”? Nasz kapitan pokazał swój kunszt cztery minuty później, doprowadzając do wyrównania. Podanie Bereszyńskiego, który oskrzydlił atak razem z Jóźwiakiem, przyjął prawą nogą, przełożył na lewą i huknął z ok. 14 metrów tam, skąd przywędrował Gulacsi! To 64. gol w kadrze najlepszego piłkarza świata 2020 roku w plebiscycie FIFA.

Na końcowe minuty wszedł jeszcze Grosicki, który od dwóch tygodni pracował nad formą w Warszawie, jednak nie zdołał nic wskórać. Wynik już się nie zmienił. W doliczonym czasie przez kilkadziesiąt sekund Węgrzy bronili się w dziesiątkę, gdyż za drugą żółtą kartkę z boiska został usunięty Fiola.

Na Puskas Arenie padło dużo bramek, ale dogodnych okazji dużo więcej nie było. Polacy, zgodnie ze statystykami potwierdzonymi na stronie UEFA, oddali trzy celne strzały, a rywale – cztery.

Remis na wyjeździe z głównym konkurentem do walki o drugie miejsce nie jest zły, ale przecież Sousa zapowiadał walkę o wygranie grupy, natomiast Lewandowski celował w minimum sześć punktów. By zrealizować ten plan, musielibyśmy pokonać nie tylko Andorę w niedzielę na stadionie Legii, ale też Anglię 31 marca na Wembley.

Węgry – Polska 3:3 (1:0)

Bramki: Roland Sallai (6), Adam Szalai (52), Willi Orban (78) – Krzysztof Piątek (60), Kamil Jóźwiak (61), Robert Lewandowski (82).

Żółte kartki: Attila Fiola, Adam Lang, Adam Nagy, Attila Szalai – Michał Helik, Bartosz Bereszyński. Czerwona kartka: Fiola (90+4). Sędzia: Felix Brych (Niemcy). Mecz bez udziału publiczności.

Węgry: Peter Gulacsi – Attila Fiola, Willi Orban, Attila Szalai – Gergo Lovrencsics (66. Loic Nego), Laszlo Kleinheisler, Adam Nagy, Zsolt Kalmar (81. David Siger), Szilveszter Hangya (66. Adam Lang) – Roland Sallai (72. Kevin Varga), Adam Szalai.

Polska: Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Jan Bednarek, Michał Helik (58. Kamil Glik), Arkadiusz Reca (79. Maciej Rybus) – Sebastian Szymański (59. Kamil Jóźwiak), Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder (59. Krzysztof Piątek), Piotr Zieliński – Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik (84. Kamil Grosicki).

CIESZĄ TYLKO TRZY PUNKTY

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie. Nic z tego. Polscy piłkarze w meczu z jedną najsłabszych drużyn Europy swoją grą nie zachwycili, ale ich wygrana ani przez moment nie była zagrożona. Ostatecznie w niedzielny wieczór na stadionie warszawskiej Legii w swoim drugim spotkaniu grupy I eliminacji mistrzostw świata pokonali Andorę 3:0 (1:0).

Robert Lewandowski (z lewej) strzela pierwszą bramkę w spotkaniu z Andorą
FOTO: EPA/LESZEK SZYMANSKI

Jeszcze niedawno gra trójką napastników w reprezentacji była uznawana za coś niemożliwego. Gdy Paulo Sousa wystawił trzech snajperów na mecz ze 151. drużyną rankingu FIFA, która nie wygrała spotkania od prawie dwóch lat, można było przyjmować zakłady, ile goli strzeli nasza reprezentacja. Tymczasem domowe starcie z Andorą przypominało bokserską walkę w „klinczu”.

Polacy od początku spotkania mieli zdecydowaną przewagę. Najczęściej atakowali prawą stroną, na której grał Kamil Jóźwiak. Goście umiejętnie się jednak bronili i trzej nominalni napastnicy: Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik mieli problem z zaprezentowaniem swoich umiejętności.

Największe zagrożenie Biało-Czerwonym udawało się stworzyć po stałych fragmentach gry. Po jednym z nich w 21. minucie piłka przeleciała wzdłuż linii bramkowej Andory. Dopadł w końcu do niej Grzegorz Krychowiak, ale trafił w boczną siatkę. Pierwszy celny strzał drużyna Sousy oddała dopiero w 25. minucie. Było to lekkie uderzenie głową Piątka.

Złamać opór rywali udało się piłkarzom Sousy w 30. minucie. Po kolejnym faulu na Jóźwiaku reprezentacja miała rzut wolny z okolic prawego narożnika pola karnego. Dośrodkował Maciej Rybus, a Lewandowski popisał się ładnym uderzeniem z woleja. Piłka odbiła się jeszcze od pleców obrońcy i zmyliła bramkarza.

Osiem minut później powinno być 2:0. W pole karne zagrał Piotr Zieliński, a piłka spadła na stopę Lewandowskiego i minimalnie minęła bramkę. Zaskoczony napastnik Bayernu Monachium spodziewał się, że wcześniej głową uderzy debiutujący w kadrze Kamil Piątkowski. To dzięki kapitanowi reprezentacji do przerwy chociaż wynik się zgadzał. Lewandowski harował za dwóch, schodził do środka boiska po piłkę, na skrzydło, czasem cofał się nawet na własną połowę.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Tym razem umieścić piłkę w bramce Andory udało się jednak znacznie szybciej. W 55. minucie nadał bardzo aktywny Jóźwiak dośrodkował, a Lewandowski przyjął piłkę i z bliska, na raty, wpakował ją do siatki. Skompletować hat-tricka 32-letniemu napastnikowi nie było dane. W 63. minucie utykającego „Lewego” na boisku zastąpił Karol Świderski.

Biało-Czerwoni do końca dążyli do zdobycia kolejnej bramki. Cel osiągnęli w 88. minucie i była ona dziełem zmienników. Z lewej strony dośrodkował Kamil Grosicki, a golem debiut w drużynie narodowej uświetnił Świderski. Poza nim i Piątkowskim po raz pierwszy w reprezentacji zagrał też Kacper Kozłowski. Pomocnik Pogoni Szczecin licząc 17 lat i 163 dni został drugim najmłodszym debiutantem w historii. Włodzimierz Lubański w 1963 roku liczył 16 lat i 188 dni.

Polska – Andora 3:0 (1:0)

Bramki: Robert Lewandowski dwie (30, 55), Karol Świderski (88).

Żółte kartki: Christian Garcia, Jordi Alaez. Sędzia: Erik Lambrechts (Belgia). Mecz bez udziału publiczności.

Polska: Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński (60. Paweł Dawidowicz), Kamil Glik, Kamil Piątkowski – Kamil Jóźwiak, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński (73. Kacper Kozłowski), Maciej Rybus (60. Kamil Grosicki) – Krzysztof Piątek, Robert Lewandowski (63. Karol Świderski), Arkadiusz Milik (60. Przemysław Płacheta).

Andora: Iker Alvarez – Moises San Nicolas, Christian Garcia, Emili Garcia, Albert Alavedra – Marc Pujol (58. Jordi Alaes), Marc Rebes (87. Marcio Vieira), Marc Vales, Marc Garcia (58. Joan Cervos) – Aaron Sanchez (87. Luigi San Nicolas), Cristian Martinez (74. Alexandre Martinez).

NIEDOSYT NA WEMBLEY

We wtorek, w trzecim spotkaniu eliminacyjnym, przespana pierwsza połowa i gapiostwo po rzucie rożnym kosztowały reprezentację Polski porażkę 1:2 (0:1) na Wembley z Anglią, choć jeszcze na pięć minut przed końcem cieszyliśmy się z remisu po trafieniu Jakuba Modera.

Już od momentu wylosowania grup eliminacji mistrzostw świata wiadomo było, że wyjazdowy mecz z Anglią będzie dla Biało-Czerwonych teoretycznie najtrudniejszy. Na dodatek z powodu kontuzji nie mógł zagrać Robert Lewandowski, który we wcześniejszych dwóch spotkaniach (3:3 z Węgrami w Budapeszcie i 3:0 z Andorą w Warszawie) zdobył łącznie trzy bramki.

Harry Maguire (w środku) pozbawia Biało-Czerwonych szansy wywiezienia z Wembley
co najmniej remisu FOTO: EPA/CATHERINE IVILL

„To oczywiście wielka strata, ale jako trener muszę szukać innego wyjścia. Mamy różne rozwiązania i wierzę, że przyniosą skutek” – mówił przed meczem portugalski selekcjoner Polaków Paulo Sousa, który nie mógł skorzystać również m.in. z zakażonych koronawirusem Mateusza Klicha i Kamila Piątkowskiego.

W wyjściowym składzie pojawili się występujący w angielskich klubach Michał Helik z Barnsley FC i Moder z Brighton, a także napastnik Karol Świderski z greckiego PAOK Saloniki, który wystąpił z numerem „9”, z jakim grał Lewandowski.

Selekcjoner Anglików Gareth Southgate również zmagał się z kłopotami kadrowymi; nie mogli wystąpić Marcus Rashford, James Ward-Prowse, Bukayo Saka, Jordan Henderson, Jadon Sancho czy bramkarz Jordan Pickford.

Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Anglików, czwartej drużyny poprzednich mistrzostw świata. Gospodarze nie pozwalali praktycznie na nic piłkarzom Sousy. Mieli zdecydowaną przewagę, którą w 19. minucie potwierdzili golem. Bezsensowny wślizg Helika dał arbitrowi podstawę do podyktowania rzutu karnego. sDo piłki podszedł kapitan Harry Kane i strzałem w środek bramki nie dał szans Wojciechowi Szczęsnemu. W kolejnych minutach Anglicy mieli następne okazje, m.in. groźnie strzelał z dystansu Kane, ale tym razem polski golkiper popisał się świetną interwencją.

W przerwie Sousa wprowadził Arkadiusza Milika, który zastąpił Świderskiego, a kilka minuty później Kamila Jóźwiaka (za Helika). I obraz gry zaczął się zmieniać. Anglicy nie dominowali już tak bardzo jak przed przerwą, a Biało-Czerwoni byli coraz odważniejsi. W 51. minucie Maciej Rybus dośrodkował w pole karne gospodarzy, ale Krzysztof Piątek upadł przy próbie główki. Po tej centrze  Harry Maguire zagrał ręką we własnym polu karnym, ale sędziowie tego nie zauważyli. W eliminacjach do MŚ nie ma VAR-u. A szkoda.

W 58. minucie Moder wykorzystał gapiostwo Johna Stonesa, któremu odskoczyła piłka, były piłkarz Lecha mu ją odebrał i rozegrał z Milikiem, by wyjść na czystą pozycję. Huknięcie obok prawego ucha Nicka Pope’a, który puścił pierwszego gola w swoim siódmym występie w kadrze narodowej, było najwyższej klasy! Mieliśmy 1:1 przy pierwszym strzale na bramkę. Stracony gol wpłynął nieco deprymująco na gospodarzy. Wprawdzie mieli przewagę, ale długo nic z niej nie wynikało. Strzały i dośrodkowania Anglików były często blokowane przez obrońców gości.

Polacy grali coraz pewniej i wydawało się, że jest realna szansa wywiezienia z Wembley co najmniej remisu. Ten plan posypał się jednak w 85. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki trafiła ona do Harry’ego Maguire’a, który popisał się mocnym strzałem pod poprzeczkę. Szczęsny był bez szans. W ostatniej akcji meczu debiutujący w kadrze Rafał Augustyniak (wszedł na boisko kwadrans wcześniej) kopnął wysoko nad bramką i po chwili arbiter zakończył zawody.

Bilans dotychczasowych 20 potyczek obu drużyn jest bardzo niekorzystny dla Biało-Czerwonych – tylko jedno zwycięstwo, siedem remisów i 12 porażek.

Po trzech kolejkach eliminacji MŚ 2022 Polska pozostała z czterema punktami, natomiast Anglia prowadzi w tabeli z dziewięcioma (wcześniej 5:0 z San Marino u siebie i 2:0 z Albanią na wyjeździe).

Kolejne mecze kwalifikacji do MŚ 2022 polska drużyna rozegra we wrześniu, po mistrzostwach Europy. Zmierzymy się wówczas z Albanią (2.09 u siebie), San Marino (5.09 na wyjeździe) oraz ponownie z Anglią (8.09 u siebie).

Anglia – Polska 2:1 (1:0)

Bramki: Harry Kane (19-karny), Harry Maguire (85) – Jakub Moder (58).

Żółta kartka: Arkadiusz Milik. Sędzia: Bjoern Kuipers (Holandia). Mecz bez udziału publiczności.

Anglia: Nick Pope – Kyle Walker, Harry Maguire, John Stones, Ben Chilwell – Kalvin Phillips, Declan Rice, Phil Foden (86. Reece James) – Mason Mount, Harry Kane (89. Dominic Calvert-Lewin), Raheem Sterling (90. Jesse Lingard).

Polska: Wojciech Szczęsny – Jan Bednarek, Kamil Glik, Michał Helik (54. Kamil Jóźwiak) – Bartosz Bereszyński, Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Piotr Zieliński (86. Kamil Grosicki), Maciej Rybus (86. Arkadiusz Reca) – Karol Świderski (46. Arkadiusz Milik), Krzysztof Piątek (76. Rafał Augustyniak).

ELIMINACJE MŚ 2022

Wyniki meczów pierwszych trzech kolejek w strefie europejskiej:

GRUPA A

środa, 24 marca

Serbia – Irlandia 3:2 (1:1)

Portugalia – Azerbejdżan 1:0 (1:0); mecz Turynie

sobota, 27 marca

Serbia – Portugalia 2:2 (0:2)

Irlandia – Luksemburg 0:1 (0:0)

wtorek, 30 marca

Azerbejdżan – Serbia 1:2 (0:1)

Luksemburg – Portugalia 1:3 (1:1)

1. Portugalia    3    6-3 7

2. Serbia    3    7-5 7

3. Luksemburg      2    2-3 3

4. Irlandia  2    2-4 0

5. Azerbejdżan      2    1-3 0

GRUPA B

czwartek, 25 marca

Szwecja – Gruzja 1:0 (1:0)

Hiszpania – Grecja 1:1 (1:0)

niedziela, 28 marca

Gruzja – Hiszpania 1:2 (1:0)

Kosowo – Szwecja 0:3 (0:2)

środa, 31 marca

Grecja – Gruzja 1:1 (0:0)

Hiszpania – Kosowo 3:1 (2:0)

1. Hiszpania    3    6-3 7

2. Szwecja 2    4-0 6

3. Grecja   2    2-2 2

4. Gruzja   3    2-4 1

5. Kosowo 2    1-6 0

GRUPA C

czwartek, 25 marca

Bułgaria – Szwajcaria 1:3 (0:3)

Włochy – Irlandia Płn. 2:0 (2:0)

niedziela, 28 marca

Bułgaria – Włochy 0:2 (0:1)

Szwajcaria – Litwa 1:0 (1:0)

środa, 31 marca

Litwa – Włochy 0:2 (0:0)

Irlandia Płn. – Bułgaria 0:0

.1. Włochy 3    6-0 9

2. Szwajcaria  2    4-1 6

3. Irlandia Płn. 2    0-2 1

4. Bułgaria 3    1-5 1

5. Litwa     2    0-3 0

GRUPA D

środa, 24 marca

Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:2 (0:0)

Francja – Ukraina 1:1 (1:0)

niedziela, 28 marca

Kazachstan – Francja 0:2 (0:2)

Ukraina – Finlandia 1:1 (0:0)

środa, 31 marca

Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1 (0:0)

Ukraina – Kazachstan 1:1 (1:0)

1. Francja  3    4-1 7

2. Ukraina 3    3-3 3

3. Finlandia     2    3-3 2

4. Bośnia i Herc.    2    2-3 1

5. Kazachstan  2    1-3 1

GRUPA E

środa, 24 marca

Estonia – Czechy 2:6 (1:4); mecz w Lublinie

Belgia – Walia 3:1 (2:1)

sobota, 27 marca

Białoruś – Estonia 4:2 (1:1)

Czechy – Belgia 1:1 (0:0)

wtorek, 30 marca

Walia – Czechy 1:0 (0:0)

Belgia – Białoruś 8:0 (4:0)

1. Belgia    3    12-2     7

2. Czechy  3    7-4 4

3. Walia     2    2-3 3

4. Białoruś 2    4-10     3

5. Estonia  2    4-10     0

GRUPA F

czwartek, 25 marca

Izrael – Dania 0:2 (0:1)

Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1 (1:0)

Szkocja – Austria 2:2 (0:0)

niedziela, 28 marca

Dania – Mołdawia 8:0 (5:0)

Izrael – Szkocja 1:1 (1:0)

Austria – Wyspy Owcze 3:1 (3:1)

środa, 31 marca

Mołdawia – Izrael 1:4 (1:1)

Szkocja – Wyspy Owcze 4:0 (1:0)

Austria – Dania 0:4 (0:0)

.1. Dania    3    14-0     9

2. Szkocja 3    7-3 5

3. Izrael     3    5-4 4

4. Austria   3    5-7 4

5. Wyspy Owcze  3    2-8 1

6. Mołdawia    3    2-13     1

GRUPA G

środa, 24 marca

Turcja – Holandia 4:2 (2:0)

Gibraltar – Norwegia 0:3 (0:2)

Łotwa – Czarnogóra 1:2 (1:1)

sobota, 27 marca

Czarnogóra – Gibraltar 4:1 (2:1)

Holandia – Łotwa 2:0 (1:0)

Norwegia – Turcja 0:3 (0:2); mecz w Maladze

wtorek, 30 marca

Gibraltar – Holandia 0:7 (0:1)

Czarnogóra – Norwegia 0:1 (0:1)

Turcja – Łotwa 3:3 (2:1)

1. Turcja    3    10-5     7

2. Holandia      3    11-4     6

3. Czarnogóra 3    6-3 6

4. Norwegia    3    4-3 6

5. Łotwa    3    4-7 1

6. Gibraltar      3    1-14     0

GRUPA H

środa, 24 marca

Malta – Rosja 1:3 (0:2)

Cypr – Słowacja 0:0

Słowenia – Chorwacja 1:0 (1:0)

sobota, 27 marca

Rosja – Słowenia 2:1 (2:1)

Chorwacja – Cypr 1:0 (1:0)

Słowacja – Malta 2:2 (0:2)

wtorek, 30 marca

Cypr – Słowenia 1:0 (1:0)

Słowacja – Rosja 2:1 (1:0)

Chorwacja – Malta 3:0 (0:0)

1. Chorwacja  3    4-1 6

2. Rosja     3    6-4 6

3. Słowacja     3    4-3 5

4. Cypr      3    1-1 4

5. Słowenia     3    2-3 3

6. Malta     3    3-8 1

GRUPA I

czwartek, 25 marca

Andora – Albania 0:1 (0:1)

Węgry – Polska 3:3 (1:0)

Anglia – San Marino 5:0 (3:0)

niedziela, 28 marca

Albania – Anglia 0:2 (0:1)

San Marino – Węgry 0:3 (0:1)

Polska – Andora 3:0 (1:0)

środa, 31 marca

San Marino – Albania 0:2 (0:0)

Andora – Węgry 1:4 (0:1)

Anglia – Polska 2:1 (1:0)

1. Anglia    3    9-1 9

2. Węgry   3    10-4     7

3. Albania  3    3-2 6

4. Polska    3    7-5 4

5. Andora  3    1-8 0

6. San Marino  3    0-10     0

GRUPA J

czwartek, 25 marca

Liechtenstein – Armenia 0:1 (0:0)

Rumunia – Macedonia Płn. 3:2 (1:0)

Niemcy – Islandia 3:0 (2:0)

niedziela, 28 marca

Armenia – Islandia 2:0 (0:0)

Macedonia Płn. – Liechtenstein 5:0 (1:0)

Rumunia – Niemcy 0:1 (0:1)

środa, 31 marca

Armenia – Rumunia 3:2 (0:0)

Liechtenstein – Islandia 1:4 (0:2)

Niemcy – Macedonia Płn. 1:2 (0:1)

1. Armenia 3    6-2 9

2. Macedonia Płn. 3    9-4 6

3. Niemcy  3    5-2 6

4. Rumunia      3    5-6 3

5. Islandia  3    4-6 3

6. Liechtenstein     3    1-10     0