Olimpijski awans polskich siatkarzy

71
Polscy siatkarze zapewnili sobie olimpijski awans FOTO: PZPS.PL

Polscy siatkarze wystąpią na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Biało-Czerwoni odnieśli komplet zwycięstw w interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym w Gdańsku i zapewnili sobie olimpijski awans. To będzie dziesiąty start Polaków w najważniejszej imprezie sportowej czterolecia!

ZGODNIE Z PRZEWIDYWANIAMI W SWOIM PIERWSZYM MECZU POLACY BEZ PROBLEMU POKONALI TUNEZJĘ 3:0 (25:15, 25:19, 25:19). Spotkanie trwało tylko 81 minut, a na boisku pojawiła cała „14” Biało-Czerwonych.

Początek inauguracyjnego seta nie zapowiadał jednak, że będzie to spacerek, a grający bez kompleksów Tunezyjczycy prowadzili nawet 11:10. Za chwilę był remis 12:12, ale od tego momentu na parkiecie zaczęli dominować podopieczni trenera Vitala Heynena. Polacy zdobyli cztery punkty z rzędu i po technicznym ataku Michała Kubiaka nad potrójnym blokiem rywali wygrywali 16:12. Po dwóch asach serwisowych kapitana zrobiło się 23:13 dla gospodarzy, których zwycięstwo w pierwszej partii przypieczętował atakiem ze środka Piotr Nowakowski.

Przed rozpoczęciem drugiego seta belgijski szkoleniowiec dokonał dwóch zmian – na przyjęciu Aleksander Śliwka zastąpił Kubiaka, a na środku bloku Karola Kłosa Mateusz Bieniek. Początek tej odsłony ponownie był wyrównany – Polacy prowadzili tylko 15:13, ale Heynen nie wahał się dokonać kolejnych roszad. Na boisku pojawili się Maciej Muzaj, Grzegorz Łomacz oraz Bartosz Kwolek, który zastąpił Wilfredo Leona. Rezerwowy skład gospodarzy nie dał Tunezyjczykom szans. Przy stanie 21:18 dla Biało-Czerwonych skutecznym blokiem popisał się Nowakowski, w ataku nie pomylił się Muzaj, natomiast decydujący punkt zdobył Śliwka. W sumie zapisał ich na swoim koncie 10 i był najskuteczniejszych siatkarzem tego meczu.

W trzecim secie z wyjściowego składu na boisku pojawił się tylko Kłos, a przy stanie 14:12 wszedł na nie Artur Szalpuk. Oznaczało to, że trener Polaków skorzystał w tym momencie ze wszystkich 14 zawodników. I tak samo jak w poprzednich partiach mistrzowie świata nie mieli problemów z odniesieniem zwycięstwa.

W SOBOTĘ POLSCY SIATKARZE WZNIEŚLI SIĘ NA WYŻYNY SWOICH MOŻLIWOŚCI, WYGRYWAJĄC KLUCZOWE SPOTKANIE Z FRANCUZAMI 3:0 (25:21, 25:19, 25:20). To zwycięstwo znacząco przybliżyło aktualnych mistrzów świata do awansu do zmagań olimpijskich w Tokio.

Dzień wcześniej Biało-Czerwoni pokonali 3:0 Tunezyjczyków, a Francuzi w takim samym stosunku pokonali Słoweńców. Niektórzy spotkanie to zapowiadali jako pojedynek dwóch gwiazd światowego formatu – Wilfredo Leona po stronie gospodarzy i charyzmatycznego Earvina N’Gapetha. Na początku meczu obaj nie błyszczeli. Szczególnie zawodził N’Gapeth, który – jak się później okazało – przez całe spotkanie miał duże kłopoty ze skończeniem ataków. Nie stanowił też zbyt dużego zagrożenia na zagrywce, do czego przyzwyczaił rywali. Polacy w pierwszym secie zablokowali go dwukrotnie i to właśnie ten element okazał się kluczowy. Łącznie w tej odsłonie zdobyli w ten sposób sześć punktów, a „Trójkolorowi” tylko jeden. W całym meczu pod tym względem było 12:5 dla podopiecznych Heynena.

Początkowo mieli oni duże kłopoty z kończeniem ataków ze skrzydeł, a nadrabiali to atakami ze środka Mateusza Bieńka i przede wszystkim dobrą postawą w bloku. Po zatrzymaniu N’Gapetha Biało-Czerwoni prowadzili 10:7, a po powstrzymaniu Stephane’a Boyera 12:8. Do końca tej odsłony utrzymywała się kilkupunktowa przewaga Polaków. Przebudzili się w ofensywie Maciej Muzaj i Leon. Ten ostatni zdobył dla Biało-Czerwonych trzy ostatnie punkty w tym secie.

Druga odsłona zaczęła się co prawda po myśli Francuzów, którzy prowadzili 7:5, wykorzystując zagapienie Polaków w obronie. Ci jednak szybko się zrehabilitowali. Znów błyszczeli w bloku, w ataku brylowali Michał Kubiak i Muzaj, a ich przewaga szybko rosła (11:8, 18:12). W końcówce przytrafiły im się co prawda dwa przestoje, podczas których stracili po trzy punkty z rzędu, ale opanowali sytuację. Piłkę setową dało im zbicie Bieńka, a prowadzenie 2:0 w meczu as Kubiaka.

Podobny przebieg do partii otwarcia miała trzecia odsłona. Polacy odskoczyli rywalom, a główne role odgrywali Muzaj, Kubiak, Leon i Bieniek. Szkoleniowiec „Trójkolorowych” próbował zmian, wprowadzając m.in. przyjmującego Jastrzębskiego Węgla Julien Lyneela, ale ten niewiele zdziałał. Poza N’Gpathem zawiódł również Kevin Tillie, który jesienią ma występować w ONICO Warszawa. Piłkę meczową gospodarzom dał za sprawą zepsutej zagrywki Boyer, a wykorzystał ją, kończąc długą wymianę Kubiak.

BIAŁO-CZERWONI SWÓJ AWANS PRZYPIECZĘTOWALI WYGRANĄ ZE SŁOWENIĄ 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21). Wystarczyłby im jeden set, ale skończyło się zwycięstwem trzy do jednego i wielką radością przyszłych olimpijczyków.

Po dwóch dniach rywalizacji w Ergo Arenie Polacy, jako jedyni w stawce, mieli na koncie dwa triumfy. Zarówno w piątek z Tunezyjczykami, jak i dzień później z Francuzami wygrali 3:0 i olimpijską kwalifikację w ostatniej konfrontacji ze Słowenią, bez patrzenia na małe punkty, zapewniało im wygranie jednego seta. W pierwszej odsłonie gospodarze ulegli wicemistrzom Europy 21:25, ale plan zrealizowali w drugiej, w której zwyciężyli 25:23.

Pierwszy punkt w meczu, po bloku Wilfredo Leona, zdobyli Polacy, ale za chwilę rywale prowadzili 4:1. Słoweńcy szli za ciosem i po ataku Tine Urnauta, który przebił się przed potrójny blok Biało-Czerwonych, wygrywali 9:4. Gospodarze zdobyli jednak cztery punkty z rzędu i wydawało się, że opanowali sytuację. Tymczasem po bloku rozgrywającego Gregora Ropreta na Leonie zrobiło się 14:10 dla ekipy z Bałkanów. Podopieczni trenera Alberto Giulianiego prowadzili później 22:18, ale kiedy po ataku Leona mistrzowie świata przegrywali tylko 20:22 wydawało się, że są w stanie odwrócić losy rywalizacji na swoją stronę. Słoweńcy nie dali jednak odebrać sobie zwycięstwa i po ataku ze środka Alena Pajenka triumfowali 25:21.

Skuteczne było drugie podejście, chociaż w tej partii gra również nie zawsze układała się po myśli podopiecznych trenera Vitala Heynena, którzy nie mogli wypracować sobie znaczącej przewagi. Dopiero przy remisie 20:20 dwoma asami popisał się Leon. Po autowej zagrywce Ropreta Biało-Czerwoni wygrywali 24:22, a przy stanie 24:23 za długą piłkę posłał Urnaut. W obozie gospodarzy oraz na trybunach Ergo Areny zapanowała nieopisana radość.

Przed trzecim setem większość autorów olimpijskiego awansu belgijski szkoleniowiec posadził na ławce. Na parkiecie pojawili się Dawid Konarski, Karol Kłos, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka i Grzegorz Łomacz. Ze względu, że Heynen miał do dyspozycji tylko trzech środkowych, na parkiecie pozostał Mateusz Bieniek. Na żadną zmianę nie zdecydował się natomiast szkoleniowiec gości.

Trzecia partia również była bardzo wyrównana. Przy stanie 23:23 błysnął Szalpuk, który najpierw popisał się skutecznym atakiem, a następnie asem serwisowym.

Dopiero w czwartej odsłonie Polacy złamali opór rywali. Mistrzowie świata znakomicie zagrali zwłaszcza blokiem i bez większych problemów zwyciężyli 25:21.

W POZOSTAŁYCH TURNIEJACH PRZEPUSTKI NA IGRZYSKA ZAPEWNILI SOBIE WSZYSCY MEDALIŚCI OLIMPIJSCY Z RIO DE JANEIRO – BRAZYLIA, WŁOCHY I USA, A PONADTO ROSJA I ARGENTYNA. W przyszłorocznych igrzyskach weźmie udział 12 męskich drużyn siatkarskich. Od początku pewni występu byli – jako gospodarze – Japończycy.

Poza Biało-Czerwonymi atut gospodarza wykorzystali Włosi i Rosjanie. Ekipa z Italii, wicemistrz olimpijski sprzed trzech lat, o bilet do Tokio walczyła w niedzielę w Bari w kluczowym spotkaniu z Serbami, z którymi wygrała 3:0. Najefektowniej zaprezentowała się „Sborna”, która w Sankt Petersburgu nie straciła nawet seta. Jedynym poważniejszym jej rywalem był jednak tylko Iran.

Brazylijczycy triumfowali w Warnie, pokonując w decydującym pojedynku gospodarzy 3:2, choć przegrywali już 0:2. Najlepszą ekipą w Ningbo w Chinach okazali się Argentyńczycy, za plecami których znaleźli się Kanadyjczycy. W Rotterdamie awans wywalczyli Amerykanie, brązowi medaliści igrzysk w Rio de Janeiro.

W styczniu odbędzie się pięć męskich turniejów kontynentalnych. Ich triumfatorzy uzupełnią stawkę uczestników zmagań olimpijskich. Skład będzie ustalany na podstawie rankingów odpowiednich konfederacji. W przypadku europejskich drużyn będzie to klasyfikacja CEV, a w imprezach weźmie udział po osiem czołowych drużyn z wyłączeniem tych, które wcześniej uzyskają przepustkę w zawodach interkontynentalnych.

JG, (R)

OLIMPIJSKIE KWALIFIKACJE SIATKARZY

WYNIKI TURNIEJU W GDAŃSKU:

Polska – Tunezja 3:0 (25:15, 25:19, 25:19)

Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Dawid Konarski, Karol Kłos – Paweł Zatorski (libero) – Damian Wojtaszek (libero), Aleksander Śliwka, Mateusz Bieniek, Maciej Muzaj, Grzegorz Łomacz, Bartosz Kwolek, Artur Szalpuk.

Tunezja: Khaled Ben Slimene, Mohamed Ayech, Mohamed Ali Ben Othmen Miladi, Selim Mbareki, Hamza Nagga, Ismail Moalla – Saddem Hmissi (libero) – Chokri Jouini, Ali Bongui.

Polska – Francja 3:0 (25:21, 25:19, 25:20)

Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Maciej Muzaj, Mateusz Bieniek – Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Aleksander Śliwka, Grzegorz Łomacz.

Francja: Kevin Tillie, Benjamin Toniutti, Earvin N’Gapeth, Kevin Le Roux, Stephen Boyer, Barthelemy Chinenyeze, Jenia Grebennikov (libero) oraz Nicolas Le Goff, Julien Lyneel, Antoine Brizard, Jean Patry.

Polska – Słowenia 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21)

Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Maciej Muzaj, Mateusz Bieniek – Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek.

Słowenia: Gregor Ropret, Alen Pajenk, Toncek Stern, Klemen Cebulj, Jan Kozamernik, Tine Urnaut – Jani Kovacic (libero) – Saso Stalekar, Ziga Stern, Alen Sket, Matic Videcnik.

Francja – Słowenia 3:0 (26:24, 25:20, 25:23)

Słowenia – Tunezja 3:0 (25:23, 25:16, 26:24)

Francja – Tunezja 3:1 (25:21, 20:25, 25:19, 25:22)

Końcowa tabela:

1. Polska 3 9 9-1

2. Francja 3 6 6-4

3. Słowenia 3 3 4-6

4. Tunezja 3 0 1-9