Piękna i bestia

159
Dorothea Wierer zdobyła już trzy medale, w tym dwa złote, na biatlonowych mistrzostwach świata, które trwają w Anterselvie FOTO: EPA/ANDREA SOLERO

Włoszka Dorothea Wierer, liderka klasyfikacji Pucharu Świata, na razie jest największą wygraną mistrzostw świata w biatlonie, które trwają w Anterselvie. Zdobyła już trzy medale, w tym dwa złote (za bieg pościgowy i bieg na 15 km) i jeden brązowy (za sztafetę mieszaną).

Włoszka we wtorek wygrała bieg indywidualny na 15 km. Szóste miejsce zajęła Monika Hojnisz-Staręga, która nawet prowadziła przed czwartym strzelaniem. Dwa „pudła” zepchnęły ją jednak poza podium. Polka zapewniła sobie udział w niedzielnym biegu ze startu wspólnego, do którego zakwalifikowało się 30 najlepszych biatlonistek. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata awansowała na 15. pozycję.

Najlepsza polska biatlonistka dobrze biegła i nie myliła się na strzelnicy. Po pierwszym strzelaniu była siódma, po drugim wskoczyła na pozycję wiceliderki, którą utrzymywała również po trzecim. Po 11,7 km Hojnisz-Staręga była już na prowadzeniu, wyprzedzając Niemkę Vanessę Hinz. Dopiero podczas czwartego pobytu na strzelnicy dwukrotnie spudłowała, w 19. i 20. tego dnia próbie, co kosztowało ją utratę miejsca na podium. Jedno „pudło” mniej oznaczałoby pewny medal.

Ostatecznie Hojnisz-Staręga zajęła szóste miejsce, tracąc 1.10,1 do zwyciężczyni. Została nią Wierer. Piękna Włoszka zaczęła wtorkowe zawody nieszczególnie. W pierwszym i drugim strzelaniu zanotowała po „pudle”. Potem było jednak zdecydowanie lepiej. Nie myliła się już i na mecie osiągnęła czas 43.07,7. Wierer wyprzedziła Hinz o 2,2. Niemka była jedyną zawodniczką z czołówki, która miał tylko jedno „pudło”.

Kolejne na mecie, czyli trzecia Norweżka Marte Olsbu Roiseland (strata do Włoszki 15,8), czwarta Szwedka Hanna Oeberg (38,7), Niemka Franziska Preuss (1.03,4) i właśnie Hojnisz-Staręga miały po dwa „pudła. Polka dobrze we wtorek pobiegła, notując 10. wynik (1.11,1 wolniej od Niemki Denise Herrmann), ale czas pobytu na strzelnicy był dopiero 81. w całej stawce – 54,9 za najlepszą.

Pozostałe reprezentantki Polski wypadły znacznie poniżej oczekiwań. Wszystkie fatalnie strzelały. Kinga Zbylut miała siedem pudeł i była 73., Kamila Żuk (10) zajęła 84. pozycję (miała ósmy czas biegu), a najmłodsza Joanna Jakieła sklasyfikowana została na 92. miejscu po 11 niecelnych strzałach.

Przy okazji rozstrzygnięta został rywalizacja w biegu na 15 km w Pucharze Świata. Właścicielką małej kryształowej kuli w tej konkurencji została Oeberg. Aktualna mistrzyni olimpijska w tej specjalności zgromadziła 128 punktów – o 14 więcej od Wierer. Co ciekawe wygrała klasyfikację pomimo, że w żadnym z trzech startów nie stanęła na najwyższym stopniu podium. Hojnisz-Staręga w trzech biegach uzbierała łącznie 96 punktów, co dało jej siódme miejsce w klasyfikacji końcowej najstarszej biatlonowej konkurencji za sezon 2019/20.

Pierwszą konkurencję indywidualną mistrzostw – sprint na 7,5 km kobiet wygrała Roeiseland. Norweżka, która o niespełna 7 sekund pokonała Amerykankę Susan Dunklee, która była jedną z zaledwie czterech bezbłędnie strzelających w gronie 101 zawodniczek. Brązowy medal ze stratą 21,3 sekundy zdobyła Czeszka Lucie Charvatova.

Niespodziewanie żadna z zawodniczek z pierwszej trójki klasyfikacji Pucharu Świata nie odniosła sukcesu. Liderka, Norweżka Tiril Eckhoff na strzelnicy spudłowała sześciokrotnie i zawody skończyła 59. Wiceliderka, Wierer była 7., a trzecia w punktacji  Oeberg – 20.

Najlepsza z Polek Hojnisz-Staręga zajęła 28. miejsce. Polka miała jeden z najlepszych czasów na pomiarze przed drugim strzelaniem. Wtedy jednak oddała dwa niecelne strzały i zaprzepaściła szansę na miejsce w czołówce. Do triumfatorki straciła 1.29,8.

Zbylut była 47. (strata 1.47,8, 2 rundy karne), Magdalena Gwizdoń zajęła 54. miejsce (strata 1.57,7, 1 runda karna), a Żuk uzyskała 58. czas (strata 2.06,6, cztery rundy karne). Wszystkie jednak zakwalifikowały się do niedzielnego biegu pościgowego na 10 km, w którym uwzględniane były wyniki piątkowego sprintu.

Pierwsza na metę „pościgówki” dotarła reprezentantka gospodarzy Wierer, zdobywając swój drugi medal, a pierwszy złoty w Anterselvie. Roeiseland, po nie najlepszym strzelaniu, zajęła trzecie miejsce ze stratą 13,8 s do triumfatorki. Srebro wywalczyła broniąca tytułu w tej konkurencji Niemka Denise Herrman – 9,5 s straty do Wierer. To drugi złoty medal MŚ 29-letniej Włoszki. Pierwszy wywalczyła przed rokiem w szwedzkim Oestersund, wygrywając bieg ze startu wspólnego na 12,5 km.

Hojnisz-Staręga awansowała z 28. pozycji w sprincie na 26. w niedzielę. Zbylut zajęła 34., a Gwizdoń – 55. miejsce. Żuk nie przystąpiła do biegu.

W biegu na dochodzenie mężczyzn triumfował Emilien Jacquelin. Dla Francuza, który jeszcze nigdy nie wygrał zawodów Pucharu Świata, to pierwszy medal mistrzostw świata w karierze. Srebro zdobył Norweg Johannes Thingnes Boe (+0,4 sek.), a brąz Rosjanin Aleksander Łoginow (+23,9 s). Jedyny z Polaków Grzegorz Guzik był 33.

Wcześniej Łoginow został mistrzem świata w sprincie na dystansie 10 km. Bezbłędny na strzelnicy Rosjanin wyprzedził o 6,5 s Francuza Quentina Fillona Mailleta (1 błąd). Brązowy medal zdobył inny reprezentant Francji Martin Fourcade (0 błędów), gorszy od zwycięzcy o 19,5 s. Na 24. pozycji został sklasyfikowany najlepszy z Polaków – Guzik. 28-latek dwukrotnie zanotował bezbłędne strzelanie i stracił do Łoginowa 1.25,8 min. 61. był Łukasz Szczurek (3 błędy, +2.39,8), 90. – Andrzej Nędza-Kubiniec (4 błędy, +3.59,8). W sztafecie mieszanej 4×6 km triumfowali Norwegowie (Roeiseland, Eckhoff, Tarjei Boe, J. T. Boe), którzy wyprzedzili o 15,6 s Włochów. Brązowy medal zdobyli Czesi, gorsi od triumfatorów od 30,8 s. Polacy: Zbylut, Żuk, Guzik i Szczurek – zostali zdublowani na trasie i zajęli 17. miejsce.