Pierwszy wielki szlem Świątek!

1
Iga Świątek została pierwszą Polką, która wygrała turniej singlowy w Wielkim Szlemie FOTO: EPA/JULIEN DE ROSA

Siedem meczów, 14 setów, 112 gemów – tak w skrócie wyglądała droga 19-letniej Igi Świątek po tytuł w wielkoszlemowym turnieju French Open 2020 w Paryżu (z pulą nagród 38 mln euro). W singlu mężczyzn nie było niespodzianki – po raz 13. królem Rolanda Garrosa został Hiszpan Rafael Nadal.

Świątek w imponującym stylu przeszła kolejne rundy, nie tracąc w imprezie ani jednego seta. Nie grała nawet żadnego tie-breaka. Łącznie oddała siedmiu przeciwniczkom zaledwie 28 gemów. Według oficjalnych statystyk w singlowych zmaganiach spędziła na korcie tylko osiem godzin i 24 minuty.

Uwagę całego tenisowego świata skupiła na sobie, gdy w 1/8 finału pokonała główną faworytkę, najwyżej rozstawioną Rumunkę Simonę Halep. W finale wręcz zmiażdżyła mistrzynię tegorocznego Australian Open, czwartą w turniejowej drabince Amerykankę Sofię Kenin (4) 6:4, 6:1. Została pierwszą Polką, która wygrała turniej singlowy w Wielkim Szlemie.

Trzy razy – w latach 1937-39 przed taką szansą stanęła Jadwiga Jędrzejowska, raz – w 2012 roku – Agnieszka Radwańska. Jędrzejowska przegrała finały w Nowym Jorku, Londynie i Paryżu (w 1939 roku uległa 3:6, 6:8 Francuzce Simonne Mathieu), Radwańska – w Londynie. Obie najwybitniejsze w historii polskie tenisistki wygrywały w swoich finałach sety, ale przegrywały mecze. Nigdy żadnemu z Polaków nie udało się wygrać turnieju Wielkiego Szlema w singlu.

A to jeden z najbardziej prestiżowych laurów nie tylko w tenisie, ale i w całym światowym sporcie – wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, bezcenny. Zwycięzca przestępuje próg salonu, gdzie jest miejsce tylko dla najlepszych z najlepszych, wkracza do elity. W tę przestrzeń, do tego wąskiego grona najwybitniejszych sportowców na świecie, wkroczyła właśnie 19-letnia Polka z Raszyna. Dokonała tego, co nie udawało się ponad 80 lat temu legendarnej Jędrzejowskiej i osiem lat temu Radwańskiej.

W finale French Open z Polaków wystąpili też: w deblu Wojciech Fibak (1977), a w mikście Klaudia Jans-Ignacik (2012) i Marcin Matkowski (2015). Żadne z nich nie wygrało.

Zrobiła to dziewczyna, która ma zaledwie 19 lat. Tenisistka pochodząca z kraju, w którym tenis wciąż uważany jest za dyscyplinę niszową. Dla porównania – w Stanach Zjednoczonych, skąd pochodziła finałowa rywalka Świątek, w tenisa (również amatorsko) gra 18 milionów osób, a w Polsce 250-300 tys. Amerykańska federacja tenisowa wspierająca przez lata Kenin ma budżet wynoszący kilkadziesiąt milionów dolarów, a Polski Związek Tenisowy – kilka milionów złotych. Obie zawodniczki pochodziły z dwóch rożnych tenisowych, ale i sportowych światów.

Ale to Świątek pokazała w tym roku w Paryżu, że w sporcie to, skąd się pochodzi, historia, statystyki, dorobek nie mają znaczenia. Liczy się talent, kto jak go potrafi wykorzystać w ciężkim treningu, bezpośrednie przygotowanie do najważniejszych imprez. Polka na Roland Garrosie zagrała wyjątkowy turniej. Nie straciła seta. Jej mecze trwały niewiele ponad godzinę.

W półfinale upokorzyła 6:2, 6:1 inną rewelację turnieju – argentyńską kwalifikantkę Nadię Podoroskę (131 WTA). Przy okazji „pomściła” Magdalenę Fręch, która uległa zawodniczce z Ameryki Południowej w pierwszej rundzie eliminacji paryskiego turnieju.

Najdłuższy i najcięższy był finał, choć trwał zaledwie godzinę i 24 minuty. Ale można się było tego spodziewać. Z 21-letnią Kenin, która w paryskim półfinale odprawiła Czeszkę Petrę Kvitovą (7) 6:4, 7:5, a w dorobku ma wielkoszlemowy tytuł w tegorocznym Australian Open, zmierzyła się w sobotę po raz pierwszy w karierze jako seniorka. Cztery lata temu rywalizowały w trzeciej rundzie juniorskich zmagań w Paryżu. Wówczas również górą była Polka (6:4, 7:5).

W trwającym 84 minuty sobotnim finale Świątek trzy razy oddała podanie, a sama wykorzystała sześć z dziewięciu break pointów. Polka posłała 25 kończących uderzeń przy 17 niewymuszonych błędach. Kenin, która do finału Rolanda Garrosa doszła jako piąta Amerykanka w XXI wieku, zanotowano 10 piłek wygranych bezpośrednio i 23 pomyłki.

Były w tym meczu momenty bardzo trudne. W pierwszym secie Świątek miała wręcz popisowy początek. Zaczęła od prowadzenia 3:0, ale potem zaskakująco łatwo przegrała trzy gemy. Wtedy nadszedł najbardziej emocjonujący moment meczu. Polka wyszła na prowadzenie 5:3. Amerykanka obroniła break pointy. Uderzała mocno, na granicy ryzyka, często bardzo skutecznie. Zrobiło się 5:4 dla Świątek. Polka dobrze czuła się, gdy mogła sobie pozwolić na skróty, grać długie wymiany i nie załamywała się w trudnych momentach. Następnego gema wygrała tracąc jeden punkt. Wykorzystała pierwszą piłkę setową.

Drugi set 19-latka z Polski zagrała tak jak cały turniej – koncertowo. Szybko uzyskała dużą przewagę. Dominowała na korcie. Przegrała tylko drugi gem. Kenin nie pomogła przerwa medyczna. Nie wiadomo, czy wzięła ją z rzeczywistych powodów, czy ze względów taktycznych. Po powrocie Amerykanki z szatni nic się nie zmieniło. Świątek szła po swoje, po zwycięstwo. Mecz zakończyła popisowym zagraniem z forhendu.

Następnie zasłoniła usta, jakby nie dowierzając własnemu szczęściu i przykucnęła z wrażenia. Chwilę potem spytała sędzinę, czy może wbiec na trybuny. Dostała zgodę. Pobiegła. Najpierw wyściskała trenera Piotra Sierzputowskiego, potem psycholog Darię Abramowicz, ojca i siostrę Agatę, którzy dotarli do Paryża na finał. Po powrocie na kort z rąk Francuzki Mary Pierce, zwyciężczyni tej imprezy z 2000 roku, odebrała trofeum, a następnie wysłuchała hymnu. To były wielkie chwile dla niej, dla polskiego tenisa i sportu, dla Polski.

Dotychczas najlepszym wynikiem Świątek w Wielkim Szlemie była czwarta runda. Udało jej się dotrzeć do niej w poprzedniej edycji French Open i na początku tego sezonu w Australian Open.

Jest pierwszą od 13 lat singlistką, której udało się zwyciężyć w tej imprezie bez straty seta. W 2007 roku zrobiła to Belgijka Justine Henin. Polka jest też najmłodszą triumfatorką zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa od 1992 roku, kiedy po tytuł sięgnęła Amerykanka Monica Seles.

„Nie wiem, co się dzieje – przyznała 19-latka zaraz po odniesieniu historycznego sukcesu. – Jestem bardzo szczęśliwa. Cieszę się, że wreszcie moja rodzina tu jest ze mną. Starałam się dziś grać przede wszystkim agresywnie. Tak jak w pierwszej rundzie. Jednak bardzo się stresowałam, stąd w pewnym momencie było ciężko, ale udało mi się wrócić do dobrej gry”.

„To szaleństwo. Co roku oglądałam, jak Rafa Nadal podnosił tu trofeum, a teraz sama to robię” – podkreśliła zawodniczka z Raszyna, która od dawna wymienia słynnego Hiszpana jako swojego ulubionego tenisistę.

Świątek żartobliwie przeprosiła, że nie ma zbyt dużej praktyki w przemówieniach po triumfie w turnieju. „Mój poprzedni wygrałam chyba ze trzy lata temu i nie za bardzo wiem, co powiedzieć” – zaznaczyła z uśmiechem.

Potem jednak nie miała problemu ze znalezieniem słów. Podziękowała wszystkim osobom, które przyczyniły się do tego, że paryska impreza – mimo pandemii koronawirusa – odbyła się w tym sezonie. Podziękowała też swojemu sztabowi szkoleniowemu oraz ojcu, byłemu wioślarzowi za to, że nauczył ją, jak być profesjonalnym sportowcem.

Przypomniała również, że jest kolejną w ostatnich latach młodą zawodniczką, która zdobyła wielkoszlemowy tytuł, pokonując wyżej notowaną rywalkę.

Świątek ma świadomość, że zapisała się w historii tenisa jako pierwsza osoba z Polski z wielkoszlemowym tytułem w singlu, ale nie uważa się za najlepszą tenisistkę w kraju. „Jestem z siebie dumna. Wykonałam świetną robotę przez ostatnie dwa tygodnie. Nie spodziewałam się, że zdobędę to trofeum. To dla mnie niesamowite, zmieniające życie doświadczenie. Czuję, że zapisałam się w historii, ale wciąż uważam, że Agnieszka Radwańska osiągnęła wiele, bo prezentowała najwyższy poziom przez bodajże 12 lat. Wiem, że wiele osób nas będzie porównywać. Muszę teraz utrzymać stabilny poziom przez kilka kolejnych lat, by można mnie było nazwać najlepszą tenisistką w Polsce. Wciąż mam bowiem wiele do zrobienia. Na razie to miano wciąż – według mnie – należy do niej” – zaznaczyła Świątek na konferencji prasowej po finale paryskiej imprezy, informując przy okazji, że występem w Paryżu zakończyła sezon.

Na pytanie, który turniej Wielkiego Szlema teraz chciałaby wygrać, na początku wskazała Australian Open. „Ale najpierw muszę nabrać dystansu, popracować nie tylko tenisowo, ale też medialnie, wizerunkowo, żeby odnaleźć się dobrze w tej sytuacji. Na tym się skoncentruję, bo dla mnie to już koniec sezonu. Mam chwilę, by ochłonąć, a o nowym sezonie będziemy pewnie myśleć za jakieś dwa tygodnie”.

Podopieczna Sierzputowskiego przystąpiła do turnieju jako 54. rakieta świata. Była najniżej notowaną finalistką singla w Paryżu od początku obowiązywania listy WTA (1975). W poniedziałek zadebiutowała w czołowej „20” – na 17. pozycji. Odniesienie życiowego sukcesu zaowocowało także sporym zarobkiem. Za zwycięstwo w singlu otrzymała premię w wysokości 1,6 mln euro. Za dotarcie do półfinału debla z kolei dostała do podziału z partnerującą jej Amerykanką Nicole Melichar 110,6 tys. Przed French Open zarobiła na korcie 1,1 mln USD.

Rafael Nadal nie dał żadnych szans Novakowi Djokoviciowi i po raz 13. został królem Paryża FOTO: EPA/YOAN VALAT

Niespodziewanym pogromem zakończył się decydujący mecz turnieju mężczyzn. W niedzielnym finale Rafael Nadal nie dał żadnych szans Novakowi Djokoviciowi i po raz 13. został królem Paryża. Nikt inny nie może pochwalić się tyloma zwycięstwami w jednej wielkoszlemowej imprezie.

W półfinałach lider światowego rankingu ATP pokonał rozstawionego z „piątką” Greka Stefanosa Tsitsipasa 6:3, 6:2, 5:7, 4:6, 6:1, a wicelider wygrał z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem (12) 6:3, 6:3, 7:6 (7-0).

W finale Hiszpan zaprezentował się jak za dawnych lat. Serb nie był w stanie nawiązać walki i w ciągu 161 minut zdobył zaledwie siedem gemów.

Rafa znakomicie poruszał się po korcie i był lepszy od rywala w wymianach. Tenisista z Majorki szybko wyszedł na prowadzenie 3:0 i dopiero wtedy napotkał na opór lidera rankingu ATP. „Nole” zmarnował jednak trzy break pointy, a potem był tłem dla przeciwnika w premierowej odsłonie.

W partii otwarcia Nadal rozgromił Djokovicia do zera. Pierwszego gema Serb wywalczył dopiero po 55 minutach, po obronieniu trzech break pointów. Potem wróciły grzechy z pierwszego seta, a gdy liczba niewymuszonych błędów zawodnika z Belgradu urosła do 17, Hiszpan natychmiast wygrał pięć gemów z rzędu. Kilka minut później Rafa zwieńczył drugą odsłonę wynikiem 6:2.

Początek trzeciego seta był wyrównany. Dopiero w piątym gemie Djoković miał moment słabości, który został natychmiast wykorzystany przez wicelidera światowej klasyfikacji. W momencie zagrożenia Serb poderwał się do walki i natychmiast wyrównał na po 3. W 11. gemie Nadal zdobył kluczowe przełamanie, a po zmianie stron asem serwisowym zakończył mecz.

Nadal wygrał ostatecznie 6:0, 6:2, 7:5 i odniósł 100. zwycięstwo na paryskiej mączce. Hiszpan skończył w niedzielę 31 piłek i miał 14 niewymuszonych błędów. W sumie zdobył 106 ze 183 rozegranych punktów. Djoković zanotował 38 wygrywających uderzeń, ale aż 52 pomyłki.

Nadal po raz 13. został triumfatorem paryskiej mączki (poprzednio wygrywał tę imprezę w latach 2005-08, 2010-14 i 2017-19) i sięgnął po 20. trofeum w Wielkim Szlemie. Dzięki temu wyrównał wynik Szwajcara Rogera Federera. Hiszpan wywalczył również 86. trofeum w głównym cyklu i wygrał 999. mecz w tourze. Mimo to pozostał wiceliderem światowej klasyfikacji, bo po obronieniu tytułu zachował 2000 punktów.

Djoković przegrał, ale ciągle ma dodatni bilans spotkań z Nadalem (29-27). Serb nie wywalczył 18. wielkoszlemowego mistrzostwa w karierze. Nie został również pierwszym tenisistą, który w Erze Open wygrał każdy turniej Wielkiego Szlema dwukrotnie. W poniedziałek Serb powiększył prowadzenie w rankingu ATP nad Nadalem do 1890 punktów.

Iga Świątek na Roland Garrosie zagrała wyjątkowy turniej. Nie straciła seta. Jej mecze trwały niewiele ponad godzinę FOTO: EPA/JULIEN DE ROSA

Świątek miała szansę wystąpić w finale singla i debla tej samej edycji Rolanda Garrosa jako pierwsza tenisistka od czasu Lucie Safarovej. Czeszka w 2015 roku uległa Serenie Williams i zdobyła tytuł razem z Bethanie Mattek-Sands. Ostatnią tenisistką, która odniosła podwójny triumf jest Mary Pierce (2000).

Polce to się nie udało. Warszawianka i Nicole Melicher z USA łatwo pokonały w ćwierćfinale Amerykanki Asię Muhammad i Jessicę Pegulę 6:3, 6:4, ale w piątkowym półfinale nie dały rady rozstawionym z numerem 14. Chilijce Alexie Guarachi i Amerykance Desirae Krawczyk. Nie wykorzystały prowadzenia 5:2 w pierwszym secie i przegrały 6:7 (5), 6:1, 4:6.

W trwającym dwie godziny i 28 minut meczu Świątek i Melichar sześć razy oddały podanie, a same wykorzystały siedem z 15 break pointów. Zdobyły o siedem punktów więcej (120-113), ale te najważniejsze padły łupem Guarachi i Krawczyk.

Dla Świątek był to dopiero drugi deblowy występ w wielkoszlemowej imprezie. Z US Open 2019 odpadła w II rundzie w parze z Magdą Linette. Melichar zanotowała 19. start w turnieju tej rangi. Amerykanka jest finalistką Wimbledonu 2018 (z Czeszką Kvetą Peschke) i US Open 2020 (z Chinką Yifan Xu).

Tytuł obroniły rozstawione z „dwójką” Węgierka Timea Babos i Francuzka Kristiną Mladenović, pokonując występujące po raz pierwszy w wielkoszlemowym finale Guarachi i Krawczyk 6:4, 7:5.

Ojciec tej ostatniej, Teddy, jest Polakiem, ale Desirae urodziła się już w amerykańskim Palm Desert (Kalifornia). Z kolei jej matka jest Filipinką. Mama pracuje jako pielęgniarka, a ojciec z zawodu jest masażystą. W amerykańskich mediach można natrafić na informację, że Krawczyk zaczęła grę w tenisa właśnie dzięki ojcu. To on ją zapisał na treningi, gdy miała zaledwie cztery lata.

W męskim deblu triumfowali Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies, którzy w meczu finałowym Niemcy pokonali Chorwata Mate Pavica i Brazylijczyka Bruno Soaresa 6:3, 7:5. Krawietz i Mies obronili tytuł zdobyty w 2019 roku.

W drugiej rundzie z turniejem pożegnali się Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo oraz Hubert Hurkacz i Brytyjczyk Daniel Evans.

DROGA ŚWIĄTEK DO TRIUMFU WE FRENCH OPEN 2020

1. runda: Świątek – Marketa Vondrousova (Czechy, 15) 6:1, 6:2

2. runda: Świątek – Su-Wei Hsieh (Tajwan) 6:1, 6:4

3. runda: Świątek – Eugenie Bouchard (Kanada) 6:3, 6:2

1/8 finału: Świątek – Simona Halep (Rumunia, 1) 6:1, 6:2

ćwierćfinał: Świątek – Martina Trevisan (Włochy) 6:3, 6:1

półfinał: Świątek – Nadia Podorska (Argentyna) 6:2, 6:1

finał Świątek – Sofia Kenin (USA, 4) 6:4, 6:1