Piłkarze ręczni grają dalej

43
Bartłomiej Bis (w środku) próbuje sforsować niemiecką obronę FOTO: EPA/MARTIN DIVISEK

Broniąca tytułu Hiszpania, Rosja, Norwegia i Szwecja będą grupowymi rywalami Polski w drugiej rundzie mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych, które odbywają się na Węgrzech i Słowacji.

Polscy szczypiorniści na zakończenie wstępnej fazy rozgrywek przegrali we wtorek w Bratysławie z Niemcami 23:30 (12:15) i zajęli drugie miejsce w grupie D. Wynik ten będzie się liczył w rundzie zasadniczej, do której oba zespoły już wcześniej zapewniły sobie awans.

Z grupy A do drugiej rundy awansowały: Dania i Czarnogóra, z grupy B – Islandia i Holandia, z grupy C – Francja i Chorwacja, z grupy E – Hiszpania i Szwecja, a z grupy F – Rosja i Norwegia.

Polscy piłkarze ręczni rozpoczęli zmagania w grupie D od wygranej z Austriakami 36:31 (17:14). W piątkowy wieczór Polacy byli wyraźnie lepsi od rywali, choć na polską reprezentację w ciągu 24 godzin spadła prawdziwa plaga nieszczęść.

Trener Patryk Rombel budował kadrę na ME 2022 od kilku miesięcy, aż nagle wszystko wzięło w łeb. Jeszcze w Polsce dodatni test na koronawirusa mieli Dawid Dawydzik i Rafał Przybylski. Po lądowaniu w Bratysławie wypadło… kolejnych pięciu graczy, w tym tak istotni jak Adam Morawski i Piotr Chrapkowski. Jakby tego mało, to Polacy w oczekiwaniu na wyniki kolejnych badań byli zamknięci w hotelu i odbyli zaledwie jeden trening w okrojonym składzie.

Wprawdzie brakowało połowy wyselekcjonowanej kadry, ale udało się zachować rdzeń drużyny i to właśnie potencjał pierwszej siódemki trener Rombel spożytkował w pierwszych 30 minutach. Właściwie udało się wykorzystać wszystkie atuty. Szymon Sićko uruchomił swoje przenośne działo i rzucał pod poprzeczkę z pułapu nieosiągalnego dla Austriaków. Michał Daszek gubił rywali swoim sprytem i mobilnością, Michał Olejniczak i pozostali rozgrywający szukali na kole Kamila Syprzaka. Pomyłek z przodu było niewiele, Biało-Czerwoni stracili pierwszego gola z kontrataku dopiero pod koniec pierwszej części.

Polacy potrzebowali jeszcze interwencji Mateusza Korneckiego i lepszej współpracy w środku obrony, bo niezagrażający z dystansu Austriacy znajdywali drogę do skrzydłowych i obrotowego Fabiana Poscha. W końcu udało się trochę odczytać zamiary i efekt był piorunujący – łatwe gole rzucili niezawodni Arkadiusz Moryto i Przemysław Krajewski. Było dobrze, nawet świetnie, ale nagle na własne życzenie zaczęła się nerwówka.

Rewelacyjny wcześniej Sićko postąpił bardzo lekkomyślnie w pogoni za uciekającym do kontry Nikolą Bilykiem. Lider Polaków znalazł się na drodze biegu i Austriak zahaczył o niego ręką rzucającą. Sędziowie wyciągnęli czerwoną kartkę i na 12 minut przed końcem Polacy zostali bez głównego egzekutora, na szczęście ze sporym pięciobramkowym buforem bezpieczeństwa. Wbrew obawom, presja nie związała nóg Arielowi Pietrasikowi, zmiennikowi Sićki. Koledzy przygotowali mu pozycje, a zawodnik wychowany w Luksemburgu dwa razy wziął przykład z bardziej ogranego kolegi i huknął z daleka.

Austriacy jakby przestali wierzyć w sukces, szczególnie gdy na cztery minuty przed końcem Syprzak zapewnił prowadzenie 35:29.

Austria – Polska 31:36 (14:17)

Polska: Kornecki, Zembrzycki – Daszek 6, Jędraszczyk, Olejniczak 2, Komarzewski, Walczak 2, Bis, Sićko 6, Pietrasik 2, Beckman, Pilitowski, Syprzak 2, Moryto 9, Krajewski 6, M. Gębala 1.

W drugim meczu ME w Bratysławie Polska wygrała z Białorusią 29:20 (14:11) i zapewniła sobie awans do drugiej rundy. To był prawdziwy pokaz siły! Biało-Czerwoni w drugiej połowie zupełnie zdominowali rywala. A zaledwie 20 straconych bramek to najlepszy obronny wynik reprezentacji Polski w meczu z poważnym europejskim zespołem od 2016 r. i triumfu w kwalifikacjach olimpijskich nad Macedonią (25:20).

W obu składach nie zabrakło niespodzianek. Patryk Rombel zamiast obrotowego Patryka Walczaka wstawił przybyłego z Polski po odbytej izolacji Rafała Przybylskiego, co oznaczało wzmocnienie obsady prawego rozegrania. U Białorusinów zabrakło doświadczonego bramkarza Iwana Mackiewicza, a przede wszystkim Władysława Kulesza. Niespodziewanie w środku obrony od początku pojawił się Bartłomiej Bis, ale to była dobra decyzja Rombla. W ogóle przez pierwszy kwadrans nasza obrona grała jak mistrzowie świata. Zaangażowanie, nieustępliwość, agresja – raz po raz Biało-Czerwoni przejmowali piłkę i kontrowali. Bis wespół z Maciejem Gębalą i Michałem Olejniczakiem zgotowali Artemowi Karalekowi na kole piekło. Lider rywali w całym meczu zdobył tylko trzy bramki.

Cały czas Polacy prowadzili trzema, pięcioma trafieniami. Nasi świetnie zamykali zwłaszcza środek, gdzie dwoił się i troił Karalek. Białorusini przytomnie grali jednak do skrzydeł i to dawało im bramki.

Do niemiłego wypadku doszło w 19. min, gdy Mikołaj Aliochin przyłożył w twarz świetnie grającemu Olejniczakowi. Kosztowało go to niebieską kartkę, czyli dyskwalifikację. „Olej” musiał zejść, co wymusiło kilka zmian. A ponieważ kilka razy pomylił się też Szymon Sićko, a karnego zmarnował Arkadiusz Moryto, Polacy trochę przystopowali ze zdobywaniem bramek. Na szczęście w odpowiednich momentach z piłką zderzał się Mateusz Kornecki, więc na przerwę Polacy schodzili, prowadząc 14:11. A ten 14. gol autorstwa Kamila Syprzaka był jednocześnie trafieniem Polaków numer 1400 w mistrzostwach Europy. To nie był zresztą wcale ostatni specjalny gol naszego obrotowego, który w drugiej połowie zdobył swoją 300. bramkę w reprezentacji.

Po przerwie na boisko wrócił cały i zdrowy Olejniczak. W grze Polaków brakowało trochę zespołowych akcji, dużo było gry jeden na jednego, na siłę i wcisk. Ładne to nie było, ale wystarczająco skuteczne, bo cały czas utrzymywać przynajmniej trzybramkowy dystans. Znów dobrą zmianę na lewej połówce dał Ariel Pietrasik – miał trzy okazje, wszystkie wykorzystał. Kapitalny mecz rozgrywał płocki duet Michał Daszek, Przemysław Krajewski. Biało-Czerwoni się rozpędzali, a Białorusini gaśli z akcji na akcję. Błąd gonił błąd, kilka razy Polacy trafiali do pustej bramki i bez problemów zwyciężyli.

Białoruś – Polska 20:29 (11:14)

Polska: Kornecki, Zembrzycki – Daszek 6, Jędraszczyk, Olejniczak 4, Komarzewski, Bis, Sićko 4, Pietrasik 3, Beckman, Pilitowski, Syprzak 2, Moryto 3, Krajewski 7, M. Gębala, Przybylski.

W ostatnim meczu grupowym zdziesiątkowani przez COVID-19 Niemcy okazali się za mocni dla Polaków, wygrywając 30:23 (15:12). Jeszcze na początku drugiej połowy była nadzieja, że Biało-Czerwoni wywalczą punkty. Jednak od 32. minuty i stanu 14:15 Niemcy coraz bardziej dominowali na boisku.

Oba zespoły przystępowały do wtorkowego pojedynku przetrzebione przez koronawirusa, ale rywalom to się bardziej “opłaciło”. M.in. Julian Koester, który ma bardzo mały staż w reprezentacji, zdobył sześć goli i został wybrany najlepszym graczem meczu (MVP), a dołączony w ostatniej chwili do składu weteran wśród bramkarzy 39-letni Johannes Bitter wychodził obronną ręką nawet z sytuacji sam na sam.

Główną słabością Polaków był środek obrony, w której brakowało wyeliminowanych przez COVID-19 Piotra Chrapkowskiego oraz Macieja Gębali, u którego stwierdzono pozytywny wynik testu na koronawirusa przeprowadzonego rano przed meczem. Na domiar złego wskutek kontuzji już w pierwszej połowie boisko musiał opuścić bardzo dobrze spisujący się we wcześniejszych meczach Bartłomiej Bis.

W wyrównanej pierwszej połowie wynik cały czas był bliski remisu, choć z minimalną przewagą Niemców. Kilka udanych interwencji zaliczył Mateusz Zembrzycki, a wielokrotnie oklaskami były nagradzane przebojowe akcje Michała Olejniczaka. Oprócz Koestera wiele problemów defensywie Biało-Czerwonych sprawiał Christoph Steinert, który zdobył w sumie dziewięć bramek.

Kiedy na początku drugiej części po golach Ariela Pietrasika i Arkadiusza Moryty podopieczni trenera Patryka Rombla przegrywali tylko jedną bramką, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Przez kolejnych dziesięć minut Polacy nie byli jednak w stanie rzucić gola. W tym czasie kilka razy pomylił się Moryto – m.in. przegrał pojedynek sam na sam z Bitterem – i w efekcie przewaga rywali zaczęła rosnąć. Od stanu 16:23 Polacy zdobyli trzy bramki z rzędu, ale był to ich ostatni zryw w tym meczu, który zasłużenie wygrała drużyna niemiecka.

W fazie zasadniczej rywalami Biało-Czerwonych i Niemców będą w dniach 20-26 stycznia kolejno Norwegia (czwartek), Szwecja (piątek), Rosja (niedziela) i obrońca tytułu Hiszpania (wtorek).

Awansowały do niej po dwa najlepsze zespoły, które utworzą dwie grupy po sześć drużyn. Na tym etapie spotkania odbywać się będą w stolicach obu państw-gospodarzy.

Faza decydująca o podziale medali rozegrana będzie w Budapeszcie. Do półfinałów awansują i zmierzą się “na krzyż” po dwa najlepsze zespoły z grup I (utworzonej z A, B i C) i II (D, E, F). Na 28 stycznia zaplanowano również spotkanie o piąte miejsce. Mecz o brązowy medal i finał – 30 stycznia.

Polska – Niemcy 23:30 (12:15)

Polska: Kornecki, Zembrzycki – Moryto 7, Sićko 6, Daszek 5,  Syprzak 2, Krajewski 1, Olejniczak 1, Pietrasik 1, Jędraszczyk, Komarzewski, Bis, Beckman, Pilitowski, Przybylski.

ME 2022 W PIŁCE RĘCZNEJ MĘŻCZYZN – I RUNDA

Grupa A (Debreczyn): Słowenia – Macedonia Północna 27:25, Dania – Czarnogóra 30:21, Macedonia Płn. – Czarnogóra 24:28, Słowenia – Dania 23:34, Czarnogóra – Słowenia 33:32, Dania – Macedonia Płn. – 31:21,

1. Dania     3    6    95-65

2. Czarnogóra 3    4    82-86

3. Słowenia     3    2    82-92

4. Macedonia Płn.       3    0    70-86

Grupa B (Budapeszt): Węgry – Holandia 28:31, Portugalia – Islandia 24:28, Węgry – Portugalia 31:30, Islandia – Holandia 29:28, Islandia – Węgry 31:30, Holandia – Portugalia 32:31.

1. Islandia 3    6    88-82

2. Hlandia 3    4    91:88,

3. Węgry   3    2    89:92

4. Portugalia    3    0    85:91

Grupa C (Szeged): Serbia – Ukraina 31:23, Chorwacja – Francja 22:27, Francja – Ukraina 36:23, Chorwacja – Serbia 23:20, Ukraina – Chorwacja 25:38, Francja – Serbia 29:25.

1. Francja 3    8    92-70

2. Chorwacja 3    4    83-72

3. Serbia    3    2    76-75

4. Ukraina 3    0    71-105

Grupa D (Bratysława): Polska – Austria 36:31, Białoruś – Niemcy 29:33, Niemcy – Austria 34:29, Polska – Białoruś 29:20, Polska – Niemcy 23:30, Białoruś – Austria 29:26.

1, Niemcy 3    6    97:81

2. Polska    3    4    88:81

3. Białoruś       3    2    78:88

4. Austria   3    0    86:99

Grupa E (Bratysława): Hiszpania – Czechy 28:26, Szwecja – Bośnia i Hercegowina 30:18, Czechy – Bośnia i Herc. 27:19, Hiszpania – Szwecja 32:28, Hiszpanie – Bośnia i Herc. 28:24, Szwecja – Czechy 27:27.

1. Hiszpania    3    6    88-78

2. Szwecja      3    3    85-77

3. Czechy 3    3    80-74

4. Bośnia i Herc.    3    0    61-85

Grupa F (Koszyce): Rosja – Litwa 29:27 (14:9), Norwegia – Słowacja 35:25 (15:11), Słowacja – Litwa 31:26, Norwegia – Rosja 22:23, Rosja – Słowacja 36:27, Norwegia – Litwa 35:29.

1. Rosja     3    6    88:76

2. Norwegia    3    4    92:77

3. Słowacja     3    2    83-97

4. Litwa     3    0    82-95