Polacy poTURBOwali Finów

1
Kamil Grosicki 76. występ w narodowych barwach okrasił klasycznym hat-trickiem FOTO: TROJMIASTO.PL

Polska pokonała Finlandię 5:1 (3:0) w towarzyskim meczu piłkarskim w Gdańsku. Trzy bramki zdobył Kamil Grosicki, pełniący tego dnia funkcję kapitana Biało-Czerwonych, a po jednej Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik.

Wreszcie w meczu reprezentacji Polski zgadzały się styl i wynik, a absolutnym bohaterem zwycięskiej drużyny był „Turbo Grosik”, który po raz kolejny pokazał, że niezależnie od problemów w klubie, jest w kadrze niezastąpiony.

Trenerzy obu reprezentacji – Jerzy Brzęczek i Markku Kanerva – wykorzystali środową potyczkę do sprawdzenia wielu dublerów. Trochę z konieczności, bowiem z powodów zdrowotnych nie mogli skorzystać z kilku zawodników. W polskiej ekipie, która po raz pierwszy w 2020 roku zagrała u siebie, zabrakło m.in. zakażonych koronawirusem Piotra Zielińskiego i Macieja Rybusa. Na dodatek bramkarz Wojciech Szczęsny – przebywający jak wszyscy zawodnicy Juventusu Turyn na kwarantannie we Włoszech – dołączył do kadry dopiero po meczu. Inna sprawa, że z Finami i tak selekcjoner chciał sprawdzić innego gracza na tej pozycji.

„Damy szansę zawodnikom, którzy ostatnio mniej grali, a także debiutantom” – zapowiadał Brzęczek. On też zmagał się z koronawirusem, ale po uzyskaniu w poniedziałek i wtorek dwóch negatywnych wyników dołączył do reprezentacji.

Ostatecznie wystawił w podstawowym składzie trzech absolutnych debiutantów – bramkarza Bartłomieja Drągowskiego, obrońców Sebastiana Walukiewicza i Michała Karbownika, oraz kolejnych dwóch piłkarzy, którzy pierwszy raz zagrali w wyjściowej jedenastce – Jakuba Modera i Damiana Kądziora. Od początku drugiej połowy szansę otrzymał po raz pierwszy w kadrze Paweł Bochniewicz (zmienił Walukiewicza), a od 62. minuty zagrał piąty z debiutantów, powołany w ostatniej chwili Alan Czerwiński.

Nawet na ławce rezerwowych nie było odpoczywającego Roberta Lewandowskiego. Piłkarz Roku UEFA za sezon 2019/20 usiadł tym razem na trybunach. Pod jego nieobecność kapitanem został Grosicki, dla którego był to 76. występ w reprezentacji. Jak się okazało, wyjątkowo imponujący.

Finowie też zagrali bez kilku czołowych piłkarzy. Nie wystąpili m.in. lekko kontuzjowany napastnik Norwich City Teemu Pukki, Tim Sparv, Jasse Tuominen i powołany tylko na mecze Ligi Narodów Jukka Raitala, a kilku innych ważnych dla drużyny narodowej zawodników weszło dopiero z ławki.

Pierwsza połowa była bardzo udana dla Polaków, szczególnie Grosickiego. 32-letni piłkarz popisał się klasycznym hat-trickiem, praktycznie każde jego zagranie oznaczało duże kłopoty dla defensywy rywali. Skrzydłowy West Bromwich Albion strzelecki popis zaczął już w dziewiątej minucie, gdy po ofiarnym zagraniu niemal leżącego na boisku Arkadiusza Milika dopadł do piłki i strzelił precyzyjnie z ok. 17 metrów.

Na 2:0 podwyższył zaledwie dziewięć minut później, tym razem po dość zaskakującym – zwłaszcza dla bramkarza rywali – strzale z ostrego kąta, po nieszablonowym podaniu Modera. Swoją świetną grę uwieńczył w 38. minucie, gdy po zbyt krótkim wybiciu piłki przez obrońcę gości popisał się precyzyjnym uderzeniem z 20 metrów, tuż koło słupka.

Łącznie w reprezentacji zdobył już 17 bramek. Co ciekawe, Finlandia to jeden z jego ulubionych rywali. W marcu 2016 roku strzelił tej drużynie dwa gole w wygranym wówczas 5:0 meczu towarzyskim we Wrocławiu.

Od 2009 roku, czyli od występu Euzebiusza Smolarka z San Marino, jedynym polskim piłkarzem z co najmniej trzema golami w jednym spotkaniu był Lewandowski (sześć takich wyczynów).

Początek drugiej połowy w Gdańsku również stał pod znakiem dominacji Biało-Czerwonych. Efektem był gol na 4:0 w 53. minucie, tym razem Krzysztofa Piątka. Udział w tej akcji mieli także Grosicki (efektowne zagranie piętą) oraz asystujący napastnikowi Herthy Berlin Kądzior. W miarę upływu czasu przewagę zaczęli jednak osiągać Finowie, na co wpływ miały zmiany w obu ekipach. W zespole gości dużo ożywienia wprowadził m.in. Glen Kamara z Rangers FC. W 68. minucie Finowie potwierdzili swoją aktywniejszą grę efektownym golem innego piłkarza wprowadzonego z ławki – Ilmariego Niskanena.

Ostatnie słowo należało jednak do Biało-Czerwonych. W 87. minucie lewą stroną pobiegł dynamiczny Karbownik, podał do Milika, a napastnik Napoli strzelił precyzyjnie z kilkunastu metrów.

W spotkaniu z Finami na trybuny powrócili kibice. UEFA wyraziła niedawno zgodę na zapełnienie 30 procent stadionów na poszczególnych meczach. W rzeczywistości widzów było jeszcze mniej.

MECZ TOWARZYSKI

Polska – Finlandia 5:1 (3:0)

Bramki: Kamil Grosicki (9, 18, 38), Krzysztof Piątek (53), Arkadiusz Milik (87) – Ilmari Niskanen (68).

Sędzia: Michal Ocenas (Słowacja). Widzów: ok. 3 tys.

Polska: Bartłomiej Drągowski – Bartosz Bereszyński (62. Alan Czerwiński), Jan Bednarek, Sebastian Walukiewicz (46. Paweł Bochniewicz), Michał Karbownik – Damian Kądzior (82. Kamil Jóźwiak), Jakub Moder (61. Grzegorz Krychowiak), Karol Linetty, Kamil Grosicki (62. Rafał Pietrzak) – Krzysztof Piątek (72. Mateusz Klich), Arkadiusz Milik.

Finlandia: Jesse Joronen – Nikolai Alho, Juhani Ojala, Leo Vaisanen, Daniel O’Shaughnessy (46. Jere Uronen), Juha Pirinen (46. Robert Taylor) – Rasmus Schuller, Thomas Lam (46. Ilmari Niskanen), Joni Kauko (62. Glen Kamara), Fredrik Jensen (82. Pyry Soiri) – Joel Pohjanpalo (62. Rasmus Karjalainen).