Polscy siatkarze zagrają o medale

32
Polscy siatkarze wygrali na mistrzostwach Europy już siedem meczów FOTO: EPA/PIROSCHKA VAN DE WOUW

Polscy siatkarze awansowali do półfinału mistrzostw Europy. W holenderskim Apeldoorn pewnie pokonali Niemców 3:0 (25:19, 25:21, 25:18) i w czwartek o przepustkę do finału zagrają w Lublanie ze Słoweńcami, którzy sprawili w poniedziałek sensację, wygrywając u siebie z obrońcami tytułu, Rosjanami 3:1.

We wtorek Francja pokonała w Nantes Włochy 3:0 (25:16, 27:25, 25:14), a Serbia zwyciężyła w Antwerpii Ukrainę 3:2 (21:25, 25:23, 25:22, 19:25, 15:9). Obie drużyny narodowe zmierzą się w piątek w Paryżu w drugim spotkaniu półfinałowym. Także niedzielny finał i sobotni mecz o trzecie miejsce rozegrane zostaną w stolicy Francji.

WCZEŚNIEJ W SWOIM PIĄTYM I OSTATNIM MECZU GRUPY D BIAŁO-CZERWONI POKONALI W AMSTERDAMIE UKRAIŃCÓW 3:0 (25:17, 25:16, 25:15). Zajęło im to zaledwie 66 minut. Poza nimi do 1/8 finału z gr. D awansowali Holendrzy, Ukraińcy i Czesi.
Trzy pierwsze spotkania w fazie grupowej podopieczni Vitala Heynena rozegrali w Rotterdamie. Najpierw pokonali Estończyków 3:1, a następnie zarówno Holendrów, jak i Czechów 3:0. Po przenosinach do Amsterdamu nie zwalniali tempa – najpierw wygrali bez straty seta z Czarnogórcami, a następnie tak samo zakończył się pojedynek z Ukraińcami.
Wynik czwartkowego pojedynku nie wpływał już na pozycję Biało-Czerwonych w tabeli. Byli pewni awansu z pierwszego miejsca, ale przy ich ewentualnej porażce z Ukraińcami ci ostatni wyprzedziliby Holendrów, a to spowodowałoby pewne zmiany w układzie par i lokalizacji wybranych meczów 1/8 finału. Heynen jednak nie zamierzał kalkulować i próbować uniknąć ewentualnej późniejszej wyprawy na półfinał do Lublany. W czwartek wystawił od początku najmocniejszy skład.
Mistrzowie świata szybko objęli prowadzenie w secie otwarcia (4:1, 6:3). Drużyna prowadzona przez Łotysza Ugisa Krastinsa – podobnie jak pozostali grupowi rywale Polaków – postawiła na mocną i ryzykowną zagrywkę. Pozwoliło im to doprowadzić do remisu 6:6, ale potem trwał już popis faworytów. Oba zespoły nie wystrzegały się błędów, ale Biało-Czerwoni spisywali się lepiej w każdym elemencie i bez problemu zapisali tę partię na swoim koncie. Dwa ostatnie punkty w niej zdobył środkowy Mateusz Bieniek, który najpierw wykorzystał przechodzącą piłkę, a następnie zanotował skuteczny blok.
Obraz gry nie zmienił się zbytnio w kolejnej odsłonie. Przy stanie 14:8 Heynen dokonał sporych roszad. Na boisku pojawili się Dawid Konarski, Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Karol Kłos, Aleksander Śliwka i Jakub Kochanowski. Nie wpłynęło to jednak na obraz gry, wciąż znaczącą przewagę mieli mistrzowie globu. Na nic zdawały się zaś zmiany robione przez Krastinsa.
Na trzecią partię wyszli oni w tym samym zestawieniu, w którym zakończyli poprzednią. Znów zaczęli od wypracowania dużej przewagi (8:3). Później Ukraińcy wstrzelili się jednak z zagrywką, a kłopoty z przyjęciem przełożyły się na skuteczność ataku Polaków. Ich prowadzenie zmalało w pewnym momencie do dwóch punktów (12:10), ale wówczas wrócili na właściwe tory i przypieczętowali zwycięstwo na koniec występu w pierwszej fazie zmagań.
Najwięcej punktów w ekipie zwycięzców – 10 – zdobył Konarski.

POLSCY SIATKARZE RÓWNIE SZYBKO ZAKOŃCZYLI SWÓJ PIERWSZY POJEDYNEK W FAZIE PUCHAROWEJ, WYGRYWAJĄC W 1/8 FINAŁU W APELDOORN Z HISZPANAMI 3:0 (25:18, 25:13, 25:16). Podopieczni Vitala Heynena miejsce w ćwierćfinale zapewnili sobie w piątą rocznicę wywalczenia mistrzostwa świata podczas imprezy odbywającej się w Polsce.
W sobotę, choć po raz pierwszy grali w Apeldoorn, to po raz kolejny w tym turnieju mogli się poczuć jakby występowali w kraju. Fani Biało-Czerwonych stanowili przygniatającą większość wśród ok. 6000 osób, które zasiadły na trybunach hali Omnisport. Trzeba było mocno wysilić wzrok, by dostrzec w tym tłumie pojedynczych sympatyków Hiszpanów i Holendrów, którzy grali w tej samej hali kilka godzin wcześniej i przegrali z Niemcami 1:3.
Biało-Czerwoni, którzy w fazie grupowej stracili tylko seta, byli zdecydowanym faworytem konfrontacji z ekipą z Półwyspu Iberyjskiego. Ta ostatnia co prawa 12 lat temu triumfowała w czempionacie Starego Kontynentu, ale potem już nie notowała sukcesów na arenie międzynarodowej. W 2009 roku zajęła dziewiąte miejsce, a na kolejny występ w imprezie tej rangi czekała potem osiem lat. W poprzedniej edycji odpadła po fazie grupowej i została sklasyfikowana na 16. pozycji. Teraz awans do 1/8 finału wywalczyła rzutem na taśmę. W ostatniej kolejce spotkań w gr. B niespodziewanie pokonała Niemców 3:1 i dzięki temu zepchnęła z czwartego miejsca w tabeli, ostatniego premiowanego awansem do fazy pucharowej, Słowaków.
Heynen zapowiadał, że nie będzie ryzykował i od początku postawił na najmocniejszy skład. Jego drużyna szybko objęła kilkupunktowe prowadzenie i kontrolowała przebieg pierwszego seta. W pewnym momencie, przy zagrywce Miguela Angela Fornesa, zaczęła mieć kłopoty ze skończeniem ataku, do czego przyczyniła się też skuteczność rywali w obronie. Biało-Czerwoni odskoczyli ponownie Hiszpanom, gdy w pole serwisowe udał się Wilfredo Leon. Podobnie jak reszta jego kolegów z drużyny nie błyszczał początkowo w ataku, ale zrehabilitował się za sprawą dwóch asów i kilku dodatkowych zagrywek, które znacząco utrudniły zadanie rywalom.
W drugiej odsłonie do grona największych zmór Hiszpanów, obok gwiazdora włoskiej Sir Safety Perugii, który tym razem zaliczył cztery asy (a w całym spotkaniu siedem), dołączył Michał Kubiak. Gdy kapitan zespołu poszedł na zagrywkę przy stanie 12:8, Biało-Czerwoni zdobyli cztery punkty z rzędu. Poprawili skuteczność w ofensywie, dobrze funkcjonował też blok, czego efektem było szybkie powiększanie przewagi (17:10, 22:12). Drugą piłkę setową efektownym zbiciem z drugiej linii wykorzystał Leon, który miał też trzy udane bloki.
Ostatnią partię faworyci zaczęli od prowadzenia 4:0. Tym razem swoje na zagrywce – poza pochodzącym z Kuby przyjmującym – dołożył Mateusz Bieniek. Hiszpanie byli coraz bardziej bezradni i tylko wspierająco klepali się po plecach po kolejnych straconych punktach. Na nic zdawały się zmiany dokonywane przez ich szkoleniowca. W końcówce Heynen wymienił cały skład i rezerwowi zwieńczyli dzieło.
Był to pierwszy od 10 lat mecz Biało-Czerwonych z tą drużyną z Półwyspu Iberyjskiego. Do poprzedniego także doszło podczas ME. Wówczas obowiązywała inna niż obecnie formuła rywalizacji – pojedynek odbył się na początku drugiej fazie grupowej i Polacy wygrali 3:2, a pięć dni później sięgnęli po tytuł.

DWA DNI PÓŹNIEJ POLSCY SIATKARZE PEWNIE AWANSOWALI DO PÓŁFINAŁU MISTRZOSTW EUROPY, POKONUJĄC W APELDOORN NIEMCÓW 3:0 (25:19, 25:21, 25:18). Poniedziałkowy mecz miał szczególne znacznie dla trenera Vitala Heynena. Prowadził on reprezentację Niemiec w latach 2012-16 i wywalczył z nią pięć lat temu brązowy medal mistrzostw świata. Belg nie ukrywał przed spotkaniem, że ma duży sentyment do swoich byłych podopiecznych.
Zarówno szkoleniowiec, jak i polscy siatkarze mieli świadomość, że mecz z drużyną Andrei Gianiego będzie ich pierwszym poważnym sprawdzianem w tej imprezie. W sześciu wcześniejszych spotkaniach oddali rywalom tylko seta, pięć poprzednich pojedynków wygrali 3:0, a w 16 partiach nie pozwolili przeciwnikom dotrzeć do granicy 20 punktów.
Niemcy z kolei w fazie grupowej przegrali trzy razy. Z lepszej strony pokazali się dopiero w 1/8 finału, pokonując Holendrów 3:1. Biało-Czerwoni wiedzieli jednak, że w ekipie srebrnych medalistów poprzedniego czempionatu Starego Kontynentu jest wielu klasowych zawodników, na czele z Gyorgym Grozerem.
Bombardier węgierskiego pochodzenia zaczął co prawda od autowego ataku, ale potem był już pewnym punktem swojego zespołu. Pierwsze akcje Niemcom nie wychodziły – grający w Treflu Gdańsk Ruben Schott najpierw został zatrzymany przez potrójny blok, a następnie posłał piłkę poza pole gry i było 5:2 dla Polaków. Przy zagrywce rozgrywającego Jastrzębskiego Węgla Lukasa Kampy odrobili jednak straty. Ten element pomógł też im wyjść na prowadzenie 12:10, bo Biało-Czerwoni mieli kłopoty ze skończeniem akcji.
Skuteczny serwis okazał się także ważny po stronie mistrzów świata. Najpierw asami popisali się Michał Kubiak i Mateusz Bieniek, a potem przy zagrywce Macieja Muzaja ich przewaga wzrosła do pięciu punktów (19:14). O ile po stronie Niemców pewniakiem był występujący w przeszłości w Asseco Resovii Rzeszów Grozer, to u Biało-Czerwonych w drugiej części tej partii rozkręcił się Wilfredo Leon. Fabian Drzyzga posyłał piłki praktycznie wyłącznie na skrzydła, a na nich dobrze radzili sobie również Kubiak i Muzaj. Ten ostatni w drugiej próbie zakończył pierwszą odsłonę, wywołując euforię wśród polskich kibiców, którzy ponownie bardzie licznie wypełnili halę Omnisport. Co prawda nie zapełnili jej – tak jak w sobotę podczas 1/8 finału z Hiszpanami – niemal do ostatniego miejsca, ale pojawili się w liczbie ponad pięciu tysięcy.
Leon w sobotę posłał siedem asów, ale dwa dni później nie miał w tym elemencie dobrego dnia. Rehabilitował się jednak, brylując w ataku. Prowadząc 10:9 Biało-Czerwoni po serii błędów rywali zdobyli cztery punkty z rzędu. Później kontrolowali przebieg seta. U przeciwników w dalszym ciągu główny ciężar odpowiedzialności za zdobywanie punktów spoczywał na barkach Grozera. Po stronie zespołu Heynena atak był bardziej rozłożony. Partia zakończyła się wynikiem 25:21 i tym samym na 17 zakończyła się seria setów, w których rywale Polaków zdobyli mniej niż 20 punktów.
Trzecia partia zaczęła się, dzięki zagrywce Bieńka i kontrom kończonym przez Leona, od prowadzenia 3:0. Grozer wciąż nie miał większego oparcia w kolegach i przewaga mistrzów globu się utrzymywała. Po ich dwóch błędach z rzędu zmalała jednak do jednego punktu (17:16) i sytuacja zrobiła się nieco nerwowa. Wówczas do akcji znów wkroczył Leon – pochodzący z Kuby przyjmujący zdobył trzy punkty z rzędu. Ostatnie dwa w spotkaniu zanotował Kubiak, przy czym piłkę meczową zapewnił Biało-Czerwonym po wystawie… Leona. Zdobył on w tym meczu 18 punktów. Taki sam dorobek miał Grozer.

Skuteczny blok stał się wizytówką polskiej reprezentacji
FOTO: EPA/PIROSCHKA VAN DE WOUW

TERAZ KROCZĄCY OD ZWYCIĘSTWA DO ZWYCIĘSTWA BIAŁO-CZERWONI MUSZĄ SIĘ SKUPIĆ NA WYELIMINOWANIU ATUTÓW DRUŻYNY SŁOWENII. Nie będzie to łatwe, ponieważ zespół Alberto Giulianiego pokazał już wcześniej, że nie można go lekceważyć. Słoweńcy w pierwszej fazie turnieju występowali w grupie C, w której zajęli drugie miejsce za Rosjanami. Przegrali ze Sborną 0:3 i 1:3… z Macedonią Północną. Rozbili natomiast 3:0 Białoruś i Turcję oraz wygrali 3:1 z Finlandią. W 1/8 finału uporali się z Bułgarią (3:1), a następnie odwdzięczyli się Rosjanom w ćwierćfinale.
Polska – Słowenia to siatkarskie déją vu, bo 11 sierpnia obie drużyny spotkały się w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie w meczu kwalifikacji olimpijskich do igrzysk w Tokio 2020. Biało-Czerwoni wygrali wówczas 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21), teraz, w Lublanie, będzie jeszcze trudniej.
W dodatku polscy siatkarze doświadczyli we wtorek nieoczekiwanych perturbacji z wylotem z Amsterdamu do Lublany. Jak grom z jasnego nieba spadła na nich informacja o odwołaniu lotu przez słoweńskie linie Adria Airways, które na dwa dni zawiesiły działalność.
Sprawa szybko zyskała medialny rozgłos i wkrótce, w ekstraordynaryjnym trybie, zakończyła się happy endem. Premier Mateusz Morawiecki ogłosił na Twitterze, że po reprezentację zostanie wysłany państwowy samolot, aby „spokojnie mogła dotrzeć na półfinał do Lublany”. Tak też się stało i polscy siatkarze około godz. 18.20 w końcu dotarli na miejsce.
JG, (R)

ME W SIATKÓWCE MĘŻCZYZN
KOŃCOWE TABELE FAZY GRUPOWEJ:
Grupa A (Montpellier, Francja)

  1. Francja 5 5 0 15-1 15
  2. Włochy 5 4 1 13-6 12
  3. Bułgaria 5 3 2 10-7 9
  4. Grecja 5 1 4 5-13 3
  5. Portugalia 5 1 4 5-13 3
  6. Rumunia 5 1 4 5-13 3
    Grupa B (Antwerpia, Belgia)
  7. Serbia 5 5 0 15-1 15
  8. Belgia 5 4 1 12-5 11
  9. Niemcy 5 2 3 9-9 7
  10. Hiszpania 5 2 3 9-12 6
  11. Słowacja 5 2 3 6-12 5
  12. Austria 5 0 5 3-15 1
    Grupa C (Lublana, Słowenia)
  13. Rosja 5 5 0 15-2 15
  14. Słowenia 5 3 2 10-7 9
  15. Turcja 5 2 3 9-10 7
  16. Finlandia 5 2 3 9-12 6
  17. Macedonia Płn. 5 2 3 7-11 6
  18. Białoruś 5 1 4 6-14 2
    Grupa D (Amsterdam, Holandia)
    Polska – Ukraina 3:0 (25:17, 25:16, 25:15)
    Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Karol Kłos, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski.
  19. Polska 5 5 0 15-1 15
  20. Holandia 5 3 2 11-7 10
  21. Ukraina 5 3 2 9-8 9
  22. Czechy 5 2 3 9-11 6
  23. Czarnogóra 5 2 3 7-11 5
  24. Estonia 5 0 5 2-15 0

1/8 FINAŁU
Nantes
Francja – Finlandia 3:0 (25:16, 25:23, 25:21)
Włochy – Turcja 3:0 (25:22, 25:18, 25:21)
Antwerpia
Serbia – Czechy 3:0 (31:29, 25:21, 25:18)
Belgia – Ukraina 2:3 (22:25, 25:21, 25:14, 18:25, 10:15)
Lublana
Rosja – Grecja 3:0 (25:16, 25:15, 25:16)
Słowenia – Bułgaria 3:1 (25:27, 25:17, 25:16, 25:17)
Apeldoorn
Holandia – Niemcy 1:3 (17:25, 22:25, 32:30, 23:25)
Polska – Hiszpania 3:0 (25:18, 25:13, 25:16)
Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Karol Kłos, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski.

ĆWIERĆFINAŁY
Apeldoorn
Polska – Niemcy 3:0 (25:19, 25:21, 25:18)
Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Marcin Komenda, Artur Szalpuk.
Lublana
Słowenia – Rosja 3:1 (25:23, 25:22, 21:25, 25:21)
Nantes
Francja – Włochy 3:0 (25:16, 27:25, 25:14)
Antwerpia
Serbia – Ukraina 3:2 (21:25, 25:23, 25:22, 19:25, 15:9)

PÓŁFINAŁY
Lublana (26 września)
Słowenia – Polska
Paryż (27 września)
Francja – Serbia

MECZ O 3. MIEJSCE
Paryż (28 września)

FINAŁ
Paryż (29 września)