Polscy skoczkowie na podium MŚ

83
Trzecia drużyna świata w lotach narciarskich – od lewej: Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Dawid Kubacki i Kamil Stoch FOTO: EPA/VID PONIKVAR

Karl Geiger został mistrzem świata w lotach narciarskich. Niemiec wyprzedził na skoczni w Planicy srebrnego medalistę Halvora Egnera Graneruda o zaledwie 0,5 pkt. Podium uzupełnił Markus Eisenbichler. Najwyżej z Polaków uplasował się Piotr Żyła, który był siódmy. Biało-Czerwoni nie zdołali włączyć się do walki o medale, ale powetowali to sobie w niedzielnym konkursie drużynowym, zajmując trzecie miejsce.

17,2, 26,7, 29,2 i 30,9 pkt – tyle na półmetku indywidualnej rywalizacji wynosiła po piątkowych skokach strata do podium odpowiednio siódmego Żyły, ósmego Kamila Stocha, dziesiątego Andrzeja Stękały i 12. Dawida Kubackiego. W sobotę skoczków czekały jeszcze dwie serie konkursowe, podczas których wszystko mogło się jeszcze zdarzyć.

Niemałe aspiracje reprezentantów Polski potwierdziła sobotnia seria próbna. Najlepiej z Biało-Czerwonych spisał się Stękała, który uzyskał 226,5 m i był czwarty. Pół metra bliżej wylądował Stoch, co dało mu siódmą lokatę. Żyła był dziewiąty (217,5 m), a Kubacki 17. (208 m).

Najlepszy był Granerud (240,5 m), potwierdzając tym samym, że w dwóch ostatnich seriach konkursu rzuci wyzwanie prowadzącemu w stawce Geigerowi. Przewaga Niemca wynosiła jedynie 4,6 pkt, jednak Norweg musiał także oglądać się za plecy – Eisenbichler tracił do niego na półmetku mistrzostw jedynie 0,9 pkt.

Po trzeciej serii nic nie zmieniło się na czołowych ośmiu lokatach. Kubacki uzyskał 211 m i obronił swoją pozycję. O jedno miejsce awansował natomiast Stękała. 25-latek zmienił Jewgienija Klimowa na dziewiątej pozycji po skoku na 224,5 m. Ósmą lokatę utrzymał Stoch, który wylądował na 223. metrze. „Wewiór” zaliczył 227 m i był siódmy. Skoczek z Wisły nie miał już szans na podium, ale na piąte miejsce już jak najbardziej. Zajmujący to miejsce Robert Johansson wyprzedzał Polaka o 3,2 pkt.

Kapitalną formę potwierdziła czołowa czwórka. Najpierw Michael Hayboeck uzyskał 237,5 m i rzucił wyzwanie rywalom. Eisenbichler obronił miejsce na podium po skoku o trzy metry krótszym, ale jego przewaga stopniała do jednego punktu.

Po wybornym skoku Graneruda (239 m) wydawało się, że zmniejszy się różnica między nim a prowadzącym Geigerem. Jednak Niemiec wylądował półtora metra dalej i przed finałową serią jego przewaga wynosiła 7,7 pkt.

W ostatniej odsłonie konkursu swoje najsłabsze próby zaliczyli Kubacki (196 m) i Stękała (212 m), co spowodowało ich spadek na odpowiednio 15. i 10. miejsce. Kolejny dobry skok oddał Stoch (224,5 m), co pozwoliło mu obronić ósmą lokatę. Żyła zanotował swoją najdłuższą odległość w dwudniowej rywalizacji (229 m), jednak wyprzedzający go Yukiya Sato (229 m) i Johansson (232 m) także spisali się wybornie i „Wewiór” nie poprawił siódmej pozycji.

Walczący o podium Hayboeck zaliczył 220,5 m, co nie wystarczyło, by zdystansować Eisenbichlera. Niemiec wylądował aż na 230. metrze i w tym momencie mogło się okazać, że 8,5 pkt. straty do drugiego w stawce Graneruda nie jest przepaścią nie do sforsowania.

Norweg odpowiedział jednak w znakomitym stylu. 243 metry zapewniły mu srebrny medal. Po złoto sięgnął Geiger, skacząc 231,5 m. Wyprzedził Graneruda o zaledwie 0,5 pkt.

Co nie udało się w sobotę, udało się w niedzielę. Reprezentacja Polski w składzie Żyła, Stękała, Stoch i Kubacki sięgnęła – jak przed dwoma laty – po brązowe medale w rywalizacji drużynowej. Złoto znów przypadło Norwegom, a srebro Niemcom. To trzeci z rzędu i piąty w historii triumf Skandynawów.

Sobotnią rywalizację indywidualną Polacy zakończyli bez medalu, jednak uzyskane przez nich wyniki pozwalały wierzyć w miejsce na podium w konkursie drużynowym. Seria próbna potwierdziła medalowe aspiracje Polaków. Uzyskany w niej łączny rezultat dałby Biało-Czerwonym srebrny medal. Trener Michal Doleżal zdecydował się na taktyczną zagrywkę, stawiając w pierwszej kolejce na Żyłę, który w konkursie indywidualnym był siódmy. Zawody w wykonaniu Polaków miał natomiast kończyć Kubacki, a więc najsłabszy z Biało-Czerwonych w indywidualnej rywalizacji (15. lokata). Zmagający się z bólem pleców „Mustaf” miał być więc tym, który broni wypracowanej przez kolegów pozycji.

Tyle że przed pierwszym skokiem Kubacki nie miał właściwie czego bronić. Polacy nie nawiązali walki z Niemcami i Norwegami. O ile Stękała (228 m, 5. miejsce indywidualnie) i Żyła (226 m, 9.) zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, o tyle Stoch spisał się dużo gorzej. Po jego skoku na 205,5 m stało się jasne, że bardziej niż na gonieniu Norwegów i Niemców nasi skoczkowie muszą oglądać się za plecy. Na półmetku zawodów (211 m Kubackiego) Słoweńcy tracili do Biało-Czerwonych 18,4 pkt. Przewaga dwóch pierwszych reprezentacji była już znaczna. Norwegowie wyprzedzali kadrę Doleżala o 45,3, a Niemcy o 56,4.

Po pierwszej kolejce drugiej serii strata do Niemców zmalała do 21,8 pkt., a do Norwegów do 38,1 pkt. Wszystko za sprawą kapitalnego skoku Żyły (234 m). Jego rywale z pierwszej tury skoków – Niemiec Constantin Schmid i Norweg Daniel Andre Tande – uzyskali odpowiednio 207,5 m oraz 225,5 m.

Stękała także zaprezentował wyborną dyspozycję. Po skoku na 229 m Polacy zbliżyli się do Niemców na 12,4 pkt., a do Norwegów na zaledwie 2,9 pkt. Johann Andre Forfang zaliczył bowiem jedynie 202,5 m, a Pius Paschke 223,5 m. Marzenia o zdystansowaniu tych dwóch nacji trzeba było jednak odłożyć na półkę. Dopiero w dwóch ostatnich kolejkach mieli się bowiem zaprezentować medaliści konkursu indywidualnego, którzy w pierwszej serii niedzielnych zawodów potwierdzili świetną dyspozycję.

W trzeciej odsłonie drugiej serii Stoch wziął się w garść i wylądował na 224 m. Po chwili Eisenbichler zaliczył 236,5 m, a Johansson 229,5 m i przewaga Niemców wzrosła do 22,9, a Norwegów do 8,3 pkt. Polacy nie musieli się już martwić o miejsce na podium – Słoweńcy tracili do nich 84,5 pkt. Na nic się zatem zdało 231,5 m Anze Laniska w ostatniej kolejce. Kubacki odpowiedział skokiem na 209 m i brąz dla Polaków stał się faktem.

Przed ostatnim skokiem trener Norwegów zdecydował się na obniżenie rozbiegu o dwie belki, co przy skoku Graneruda na 234,5 m postawiło Niemców pod ścianą. Geiger ruszył z tej samej belki, ale nie doleciał do wymaganego 228. metra, który był konieczny, aby dostał bonifikatę za krótszy rozbieg. Mistrz świata z soboty uzyskał tylko 224,5 m i Niemcy ulegli Norwegom o 19,2 pkt.

MŚ W LOTACH NARCIARSKICH

WYNIKI KONKURSU INDYWIDUALNEGO W PLANICY:

1. Karl Geiger (Niemcy) 877,2 pkt (241,0 m/223,5 m/240,5 m/231,5 m)

2. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 876,7 (221,0/229,5/239,0/243,0)

3. Markus Eisenbichler (Niemcy) 859,3 (220,0/247,0/234,5/230,0)

4. Michael Hayboeck (Austria) 845,1 (245,5/217,0/237,5/220,5)

5. Robert Johansson (Norwegia) 841,0 (220,0/228,5/228,0/232,0)

6. Yukiya Sato (Japonia) 835,1 (222,0/229,0/228,0/229,0)

7. Piotr Żyła (Polska) 828,6 (221,5/226,5/227,0/224,5)

8. Kamil Stoch (Polska) 808,5 (213,0/229,0/223,0/222,5)

9. Jewgenij Klimow (Rosja) 802,2 (237,0/208,0/222,5/220,0)

10. Andrzej Stękała (Polska) 792,4 (224,5/215,5/224,5/212,0)

15. Dawid Kubacki (Polska) 754,4 (219,0/215,5/211,0/196,0)

WYNIKI KONKURSU DRUŻYNOWEGO W PLANICY:

1. Norwegia 1727,7 pkt

(Daniel-Andre Tande, Johann Andre Forfang, Robert Johansson, Halvor Egner Granerud)

2. Niemcy 1708,5

(Constantin Schmid, Pius Paschke, Markus Eisenbichler, Karl Geiger)

3. Polska 1665,5

(Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Kamil Stoch, Dawid Kubacki)

4. Słowenia 1609,9

5. Japonia 1483,5