Polscy żużlowcy drużynowymi mistrzami Europy

61
Drużynowi mistrzowie Europy na żużlu. Na pierwszym planie od lewej: Maciej Janowski, Bartosz Zmarzlik i Janusz Kołodziej. Stoją z tyłu: Patryk Dudek, rezerwowy Kacper Woryna i menedżer polskiej reprezentacji Rafał Dobrucki FOTO: PAP/JAKUB KACZMARCZYK

Reprezentacja Polski na żużlu w składzie: Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Janusz Kołodziej, Patryk Dudek i rezerwowy Kacper Woryna została w Poznaniu drużynowym mistrzem Europy. Srebrny medal wywalczyła Dania, a brązowy – Wielka Brytania.

Polacy, którzy przystąpili do rywalizacji w najsilniejszym składzie, zdeklasowali rywali, zdobywając 47 punktów. Już po pierwszej serii było widać, że Biało-Czerwoni zamierzają niezwykle poważnie potraktować zawody, które po raz pierwszy zagościły w żużlowym kalendarzu. Prym w ekipie gospodarzy wiedli Zmarzlik i Kołodziej, ten ostatni nie znalazł pogromcy i zdobył komplet 15 punktów. Tylko jeden mniej dorzucił do wspólnego dorobku dwukrotny mistrz świata, przegrywając jedynie w swoim ostatnim starcie ze skutecznym w końcówce poznańskich zawodów Brytyjczykiem Danielem Bewleyem.

Trochę kłopotów miał jedynie Janowski, który w swoim drugim starcie nie opanował motocykla i zaliczył groźnie wyglądający upadek. Na szczęście dla Polaka, jadący na ostatniej pozycji Brytyjczyk Adam Ellis zdążył położyć motor i nikomu nic się nie stało.

Nie brakowało zaciętej walki na torze. Zwykle miała ona miejsce, gdy Zmarzlik lub Kołodziej spóźniali starty i potem musieli odrabiać straty na dystansie. Kołodziej w swoim pierwszym starcie uporał się z Robertem Lambertem dopiero na ostatnim okrążeniu, a w kolejnym zaimponował prędkością swojego motocykla – zamykał stawkę po pierwszym wirażu, a w drugi łuk wjeżdżał już na pierwszej pozycji.

Po trzech seriach Biało-Czerwoni mieli na koncie dziewięć punktów przewagi nad Duńczykami i Brytyjczykami. Zawodzili natomiast Szwedzi – Fredrik Lindgren, który w sobotę zajął trzecie miejsce w Grand Prix na PGE Narodowym, w Poznaniu nie wygrał żadnego wyścigu. Z kolei Oliver Berntzon miał kłopoty ze sprzętem i po pierwszym dobrym starcie, potem już zamykał stawkę.

Menedżer polskiej reprezentacji Rafał Dobrucki przyznał, że było widać, iż nie wszyscy uczestnicy, którzy dzień wcześniej rywalizowali w Grand Prix, zdążyli się zregenerować.

“Grand Prix skończyło się późno i część zawodników przyjechała do Poznania mocno wyczerpana. Wiem to po sobie, jak to zwykle wygląda, tego snu było pewnie kilka godzin. A to wpływa na to, że żużlowcy nie do końca czuli się komfortowo” – tłumaczył były reprezentant Polski i uczestnik GP.

Gospodarze dominowali przez cały czas w imprezie i już po 16. biegu, w którym Dudek przywiózł swoją trzecią “trójkę”, zapewnili sobie mistrzostwo Starego Kontynentu. Emocjonować mogliśmy się więc już wyłącznie walką o drugie miejsce pomiędzy Danią, która w drugiej części zawodów musiała sobie radzić bez swojego lidera – Leona Madsena, a Wielką Brytanią. W rywalizacji zupełnie nie liczyli się Szwedzi, którzy wygrali tylko jeden bieg w całym turnieju. Srebro ostatecznie padło łupem Duńczyków, choć nie mogli być oni tego pewni aż do ostatniej gonitwy.

“Może to tak wygląda, że było ‘lekko, łatwo i przyjemnie’, ale tor był jednak bardzo wymagający. Chłopaki musieli się sporo napracować, także w parkingu, żeby te motocykle sprawnie się poruszały” – zaznaczył Dobrucki.

Po zawodach humor dopisywał Kołodziejowi, który w tym sezonie imponuje formą i najwyraźniej przeżywa drugą młodość. “Na dłuższych torach lepiej się czuję i pomimo trudnych warunków, ta zewnętrzna część toru ‘niosła’. Dlatego tam szukałem swojej szansy. Najbardziej cieszę się, że wygraliśmy zawody, zadowolony też jestem ze swojego startu. Może brakowało pasjonującej walki na torze, ale wbrew pozorom, ciężko było nam zdobywać punkty.  Starty nie do końca mi wychodziły i musiałem ‘kombinować’ na dystansie” – mówił 37-letni kapitan Fogo Unii Leszno.

Drużynowe mistrzostwa Europy rozegrano po raz pierwszy w historii speedwaya. W takim formacie (czterech zawodników plus rezerwowy) jeszcze kilka lat temu organizowany był drużynowy Puchar Świata. W tym roku rozegrano tylko finał, ale w kolejnych edycjach mają odbywać się również turnieje kwalifikacyjne. Dobrucki nie ukrywa, że to najlepsza forma międzynarodowej rywalizacji drużynowej.

“Cieszę się, ze wraca ta formuła zawodów, która jest najbardziej atrakcyjna nie tylko dla kibiców, ale też dla samych zawodników. Ten system jest idealny do rozgrywania turniejów o drużynowy tytuł Europy czy świata” – podsumował menedżer polskiej reprezentacji.

DME 2022 NA ŻUŻLU

Wyniki zawodów w Poznaniu:

1. Polska – 47 pkt

Janusz Kołodziej 15 (3,3,3,3,3), Bartosz Zmarzlik 14 (3,3,3,3,2), Patryk Dudek 11 (0,2,3,3,3), Maciej Janowski 7 (3,w,1,2,1), Kacper Woryna 0.

2. Dania – 28 pkt

Andres Thomsen 7 (0,3,1,2,1), Patrick Hansen 6 (2,1,2,1,0), Rasmus Jensen 6 (1,-,2,1,2), Fredrik Jakobsen 6 (3,0,0,3), Leon Madsen 3 (1,2,-,-,-).

3. Wielka Brytania – 27 pkt

Daniel Bewley 11 (2,1,2,3,3), Robert Lambert 10 (2,2,3,1,1,1), Chris Harris 4 (2,0,1,1,0), Adam Ellis 2 (1,1,-,0,0), Tom Brennan 0.

4. Szwecja – 18 pkt

Fredrik Lindgren 8 (1,1,2,2,0,2), Jacob Thorssell 4 (0,2,0,2,d), Oliver Berntzon 4 (3,d,0,d,1), Kim Nilsson 2 (0,0,0,2), Filip Hjelmland – 0.