Polscy żużlowcy wicemistrzami świata

40
W sobotę Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski dali popis jazdy, wygrywając drużynowo wszystkie biegi, w niedzielnym wyścigu o złoto mieli jednak pecha FOTO: FIM SPEEDWAY GRAND PRIX

Było blisko, ale Polska po raz kolejny zakończyła Speedway of Nations ze srebrnym medalem. Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski w cuglach wygrali dwudniową fazę zasadniczą, ale wystarczył jeden błąd i upadek tego drugiego w finale, żeby ze złota SoN cieszyli się Brytyjczycy.

W pierwszym dniu Zmarzlik i Janowski dali popis jazdy, wygrywając drużynowo wszystkie wyścigi i zdecydowanie prowadzili na półmetku zawodów.

Już od pierwszej gonitwy kibice nie mogli narzekać na nudę. Dość powiedzieć, że na otwarcie imprezy Andrzej Lebiediew był bliski pokonania faworyzowanych Brytyjczyków. Chwilę później show na torze zrobili Biało-Czerwoni. Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski chcieli za wszelką cenę udowodnić, że potrafią jechać parą. To właśnie chęć jazdy drużynowej zgubiła Polaków, których na trasie przedzielił Max Fricke. Ten wyścig był dowodem na torze, że w Manchesterze trzyma głównie zewnętrzna część toru.

Chęć jak najszybszego dostania się na zewnętrzną doprowadziła do brzydkiego karambolu w szóstej gonitwie, bo Jacob Thorssell i Pontus Aspgren próbowali dojechać do bandy. Skończyło się to upadkiem, po którym obaj reprezentanci Szwecji wycofali się z dalszej jazdy.

Polacy wyciągnęli wnioski z pierwszego startu i w kolejnych wyścigach nie mieli sobie równych. Nawet gospodarze w biegu ósmym nie byli w stanie postawić się Biało-Czerwonym, po tym jak Zmarzlik i Janowski umiejętnie obierali ścieżki na trasie. Tai Woffinden w tej sytuacji musiał pogodzić się z porażką. Sposób na przedzielenie naszych reprezentantów znalazł dopiero Leon Madsen w wyścigu numer 17. O ile Polacy stanowili monolit, o tyle inne reprezentacje miały spore problemy w tym względzie. U Brytyjczyków Robert Lambert zgasł po dwóch zwycięstwach, u Australijczyków zawodził Jason Doyle, wśród Duńczyków cieniem samego siebie był Mikkel Michelsen. Pozytywnie zaskakiwali za to Łotysze i Francuzi, prowadzeni przez Andrzeja Lebiediewa i Davida Bellego.

Stadion w Manchesterze zamarł w biegu numer 18, gdy na końcu przeciwległej prostej fatalny wypadek zaliczył Woffinden. Trzykrotny mistrz świata z ogromnym impetem trafił w dmuchaną bandę, po tym jak tor jazdy poszerzył Doyle. Sytuacja była bardzo podobna do tej, jaka wcześniej przydarzyła się Szwedom. Na szczęście lider Brytyjczyków nie doznał żadnych obrażeń, choć został wykluczony z powtórki.

Na zwieńczenie dnia szansę startu wśród Polaków dostał Jakub Miśkowiak, czym nasza reprezentacja spełniła regulaminowy wymóg o starcie rezerwowego w choć jednym wyścigu. W parku maszyn został Zmarzlik, a Janowski przekonał się, że jego rezerwowa maszyna też daje radę. Biało-Czerwoni zakończyli sobotni turniej z 40 punktami i zmiażdżyli rywali. Dość powiedzieć, że drudzy Brytyjczycy zdobyli ich ledwie 30.

Zmarzlik i  Janowski mieli jednak świadomość, że najważniejsze zadanie dopiero przed nimi. Tym bardziej że niedziela w Manchesterze przyniosła zupełnie inaczej przygotowany tor. Zmieniła się też siła rażenia najgroźniejszych rywali.

W szeregach Brytyjczyków zabrakło kontuzjowanego Woffindena, którego zastąpił Daniel Bewley. Pierwszy wyścig gospodarzy pokazał, że ta zmiana wcale nie musi oznaczać osłabienia. Udało im się bowiem pokonać Biało-Czerwonych 5:4. Była to też pierwsza porażka duetu Zmarzlik – Janowski, po tym jak w sobotę rozstrzygnął on na swoją korzyść wszystkie wyścigi.

Chwilę później Polacy znów zjeżdżali z toru pokonani – tym razem lepsi (6:3) okazali się Madsen i Michelsen. Imponować mogła metamorfoza drugiego z Duńczyków, który dzień wcześniej niemal nie istniał na torze w Manchesterze. Im dalej w las, tym więcej drzew – mogli powiedzieć Brytyjczycy, po tym jak w kolejnych gonitwach Bewley nie zastępował już tak udanie Woffindena. Niezmiennie imponowali za to Duńczycy, którzy okazali się zwycięzcami niedzielnego turnieju i przedarli się do biegu barażowego.

Polakom przewaga 10 punktów z sobotnich zawodów wystarczyła, by wygrać fazę zasadniczą SoN i uzyskać bezpośredni awans do wyścigu finałowego. Biało-Czerwonym psikusa sprawił jednak Philip Hellstroem-Baengs. Szwed, który w związku z urazami Aspgrena i Thorssella był osamotniony przez cały niedzielny turniej, potrafił wygrać z Miśkowiakiem i urwał punkt naszej reprezentacji.

W biegu barażowym Duńczycy przekonali się, że w zawodach drużynowych zwycięstwa indywidualne nic nie znaczą. Chociaż Madsen po świetnym starcie pognał do przodu, to za jego plecami znaleźli się Lambert i Bewley. Na ostatnim okrążeniu lider reprezentacji Danii zorientował się w sytuacji i próbował przyblokować gospodarzy, co zakończyło się dla niego utratą prowadzenia na rzecz Lamberta.

W finale Polacy stanęli przed historyczną szansą na pierwszy triumf w SoN. Zmarzlik świetnie ruszył spod taśmy i nie dał się dogonić naciskającemu go do końca Lambertowi. Napędzający się po zewnętrznej Janowski, próbując przebić się za plecy kolegi z reprezentacji, zahaczył o bandę, nie utrzymał równowagi na motocyklu i upadł na tor. Tak skończyły się marzenia o złocie.

Biało-Czerwoni po raz kolejny przekonali się, jak brutalna jest formuła Speedway of Nations. Dwudniowa impreza sprowadza się do szczęścia w jednym wyścigu – wielkim finale. Na przestrzeni 42 biegów (wyłączając baraż i finał) uciułaliśmy aż dziesięć punktów więcej niż gospodarze, ale to Brytyjczycy cieszyli się z końcowego sukcesu. Czekali na niego… 32 lata.

To w ogóle paradoks, że mistrzostwo świata padło łupem reprezentacji, której liga jest w kryzysie i nie występuje w niej światowa czołówka. Szerokim łukiem omijają ją nawet najlepsi lokalni matadorzy, z Lambertem i Woffindenem na czele. “Myślę, że jako polski team zrobiliśmy kawał dobrej roboty, srebro też nam będzie do domów pasować. Nie ma co narzekać, to też jest spory wyczyn, bo jechaliśmy bardzo dobrze przez dwa dni. Wszystko się zmieniło w ostatnim biegu, co jest w formule tych zawodów. Możemy być dumni ze srebra” – podsumował w Canal+ Zmarzlik. Niedosyt jednak pozostał.

SPEEDWAY OF NATIONS 2021

WYNIKI PIERWSZEGO DNIA:

1. Polska – 40 pkt

Bartosz Zmarzlik – 19 (4,3,4,4,4,-), Maciej Janowski – 18 (2,4,3,3,2,4), Jakub Miśkowiak – 3 (3)

2. Wielka Brytania – 30 pkt

Tai Woffinden – 15 (2,3,2,4,4,w), Robert Lambert – 12 (4,4,0,w,-,4), Tom Brennan – 3 (3)

3. Dania – 29 pkt

Leon Madsen – 21 (2,4,4,4,3,4), Mikkel Michelsen – 5+1 (0,0,-,3,d,2), Mads Hansen – 3 (3)

4. Łotwa – 24 pkt

Andrzej Lebiediew – 19 (3,2,4,4,3,3), Oleg Michaiłow – 5+1 (0,-,2,3,0,0), Francis Gusts – 0 (0)

5. Francja – 24 pkt

David Bellego – 15 (3,2,3,-,4,3), Dimitri Berge – 9 (0,3,t,2,2,2), Steven Goret – 0 (0)

6. Australia – 24 pkt

Jason Doyle – 7 (0,4,-,0,3,w), Max Fricke – 17+1 (3,3,3,2,2,4), Keynan Rew – 0 (0)

7. Szwecja – 16 pkt

Pontus Aspgren – 4 (4,-,-,-,ns,ns), Jacob Thorssell – 2 (2,w,ns,ns,-,-), Philip Hellstroem-Baengs – 10 (2,2,2,2,2)

WYNIKI DRUGIEGO DNIA:

1. Dania – 39 pkt

Leon Madsen – 17+1 (3,4,2,4,4,-), Mikkel Michelsen – 18 (4,2,4,2,3,3), Mads Hansen – 4 (4)

2. Wielka Brytania – 34 pkt

Daniel Bewley – 11 (2,2,0,-,3,4), Robert Lambert – 20 (3,3,3,4,4,3), Tom Brennan – 3 (3)

3. Polski – 34 pkt

Bartosz Zmarzlik – 19 (4,3,4,4,-,4), Maciej Janowski – 13 (0,0,3,3,4,3), Jakub Miśkowiak – 2 (2)

4. Australia – 25 pkt

Jason Doyle – 9 (3,-,4,2,0,0), Max Fricke – 12 (2,3,3,0,2,2), Keynan Rew – 4 (4)

5. Francja – 23 pkt

David Bellego – 19 (4,4,4,3,4,0), Dimitri Berge – 4 (0,0,-,0,2,2), Steven Goret – 0 (w)

6. Łotwa – 18 pkt

Andrzej Lebiediew – 13 (4,2,2,0,2,3), Oleg Michaiłow – 3 (3,0,-,-,-,0), Francis Gusts – 2 (0,2,0)

7. Szwecja – 14 pkt

Pontus Aspgren – 0 (-,-,-,-,-,-), Jacob Thorssell – 0 (ns,ns,ns,ns,ns,ns). Philip Hellstroem-Baengs – 14 (2,2,3,2,3,2)

KLASYFIKACJA KOŃCOWA:

1. Wielka Brytania – 64 pkt +1 m. w finale

2. Polska – 74 pkt + 2 m. w finale

3. Dania – 68 pkt + 2 m. w barażu

4. Australia – 49 pkt

5. Francja – 47 pkt

6. Łotwa – 42 pkt

7. Szwecja – 30 pkt