Polskie podium w Predazzo

0
9

Przed weekendem dużo mówiło się o tym, że Polacy jadą do Włoch na skocznię, którą lubią, na której odnoszą spore sukcesy. To właśnie w kompleksie skoczni Trampolino Dal Ben przed laty Adam Małysz sięgał po dwa tytuły mistrza świata, zaś dekadę później Stoch zgarnął złoto na dużej skoczni, a z drużyną wywalczył historyczny, bo pierwszy, medal w kolorze brązowym. I faktycznie, w sobotę i w niedzielę mieliśmy dwa razy Polaków na podium. Najpierw Kubacki zajął drugie miejsce, a Stoch był trzeci, a w niedzielę pierwszy z nich wygrał, a drugi ponownie stanął na najniższym stopniu „pudła”.

Kubacki, dla którego to pierwsze zwycięstwo w karierze w Pucharze Świata, jest dziewiątym Polakiem, który wygrał zawody tego cyklu.

„SZÓSTKA” KOBAYASHIEGO

W sobotę Ryoyu Kobayashi nie dał szans rywalom i przy okazji wyrównał rekord skoczni w Predazzo, który od 2003 roku należy do Adama Małysza – 136 m. Podium w sobotnim konkursie uzupełnili dwaj Polacy Dawid Kubacki i Kamil Stoch.

Lider klasyfikacji generalnej PŚ wprawdzie w serii próbnej był dopiero piąty (wygrał ją Kubacki), ale kiedy przyszło do skakania na poważnie, nie miał sobie równych. Japończyk już po pierwszej serii właściwie rozwiał wszelkie wątpliwości. Zanim jednak do tego doszło, na belce startowej zobaczyliśmy sześciu Polaków.

Pierwszy pojawił się Maciej Kot, wciąż poszukujący formy z poprzednich sezonów. Tym razem także nie sprawił miłej niespodzianki. Skoczył zaledwie 112,5 m i nie zdołał awansować do drugiej serii. Cztery metry dalej lądował Stefan Hula i to mu wystarczyło, aby zająć 30. miejsce, ostatnie, które kwalifikowało do serii finałowej. Los Kota podzielił Jakub Wolny, który uzyskał najkrótszą odległość (109 m) z całej naszej reprezentacji. Do momentu pojawienia się Kubackiego na belce startowej, nie mieliśmy zbytnich powodów do radości.

Kubacki w ostatnim czasie skacze najlepiej z Polaków (w Bischofschofen stanął na podium) i tym razem również potwierdził, że może walczyć o miejsce na podium. Uzyskał 122 m i objął prowadzenie z notą 136,9 pkt. Taki stan utrzymywał się aż do próby fenomenalnego Japończyka, który skokiem na odległość 135 m i notą 153,3 pkt zniszczył jakiekolwiek marzenia reszty zawodników o zwycięstwie w sobotnim konkursie. W międzyczasie nieźle skakali Stoch (121,5 m, 130,8 pkt), który był piąty po pierwszej serii, i Piotr Żyła (121,5 m, 129,5 pkt), plasujący się dwie lokaty niżej od naszego mistrza olimpijskiego.

Drugą serię rozpoczął Hula. Z nieco dłuższego rozbiegu skoczył znacznie lepiej, lądując na 125. metrze. To dało mu awans tylko o jedną pozycję, ponieważ rywale także zaczęli latać zdecydowanie dalej. Z bardzo dobrej strony pokazał się Manuel Fettner, który skoczył aż 132,5 m i znacznie przesunął się w klasyfikacji. Po pierwszej serii był dopiero 22., a skończył na ósmej pozycji.

Żyła w drugiej serii osiągnął 127 m i po swojej próbie był na drugim miejscu. Na trzecie zepchnął go Stoch, który lądował aż 6,5 m dalej od kolegi z reprezentacji. Ostatecznie Żyła skończył konkurs na siódmej pozycji, a mistrz olimpijski objął prowadzenie i miał realną szansę na podium. Nie zdołali go wyprzedzić Roman Koudelka i Stefan Kraft, a to oznaczało, że skoczek z Zębu będzie przynajmniej trzeci. Tak też zostało do końca rywalizacji.

Dwa metry bliżej od Stocha lądował Kubacki, ale uzyskał znacznie lepszą notę łączną (288,5 pkt), wyprzedzając o 5,6 pkt swojego kolegę. Kobayashiemu została formalność. Skoczył 136 m, wyrównał rekord Adama Małysza i wygrał z niesamowitą notą 315 punktów. To było szóste zwycięstwo z rzędu (wcześniej dokonali tego Matti Hautamaeki, Janne Ahonen, Thomas Morgenstern i Gregor Schlierenzauer) rewelacyjnego Japończyka i dziewiąte w sezonie.

KUBACKI DAŁ OGNIA

Niedzielne zawody w Dolinie Płomieni były dla polskich skoczków najlepszymi w całym sezonie 2018/2019. Dawid Kubacki odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze i trzeci raz z rzędu stanął na podium. Kamil Stoch ponownie zajął trzecie miejsce, a dziesiąty był Piotr Żyła. Do tego wszyscy nasi reprezentanci awansowali do drugiej serii i zdobyli punkty. Ciśnienia nie wytrzymał Ryoyu Kobayashi, który mógł przejść do historii jako pierwszy skoczek, który wygrał siedem konkursów z rzędu. Japończyk był dopiero siódmy.

W niedzielę na skoczni w Predazzo był problem z przeprowadzeniem kwalifikacji i po próbach 36 zawodników odwołano je, pozwalając wystartować w pierwszej serii wszystkim 59 skoczkom. Powodem takiej decyzji sędziów był zbyt silnie wiejący wiatr. Na szczęście konkurs udało się przeprowadzić bez większych problemów.

Jako pierwszy z Polaków na belce zasiadł Maciej Kot i zaliczył niezłą próbę, skacząc 116,5 metra. To dało mu awans do drugiej serii konkursu z 28. miejsca. Stefan Hula lądował pół metra bliżej, ale miał nieznacznie lepszą notę i wyprzedził swojego kolegę z reprezentacji (27. pozycja). W tym samym miejscu, co Kot, lądował Jakub Wolny, ale miał znacznie gorszą notę za wiatr i był notowany o dwie pozycje niżej. Młody Polak długo był na granicy awansu do drugiej serii, ale w końcu ją przekroczył po nieudanym skoku Daniela Hubera (116 m).

Kiedy przyszedł czas na Dawida Kubackiego, Polak pokazał, że jest w wysokiej formie. Skoczył 129,5 m i mimo słabych not od sędziów, bo przysiadł przy lądowaniu, objął prowadzenie z notą 122,2 pkt.

Zdecydowanie gorzej poszło Kamilowi Stochowi i Piotrowi Żyle. Pierwszy lądował na punkcie K, a drugi pół metra bliżej. Stochowi dało to siódmą pozycję po jego skoku, a Żyle 13. Po chwili spadli jeszcze niżej, bo na drugie miejsce wskoczył Ryoyu Kobayashi (128 m), który przegrywał z prowadzącym po pierwszej serii Kubackim o 1,8 pkt.

Druga seria rozpoczęła się z 12. bramki startowej, co oznaczało, że rozbieg został wydłużony (10. w pierwszej serii). Od razu widać było poprawę. Z Polaków tylko Hula nie doleciał do punktu K (119,5 m), pozostali znacznie poprawili swoje wyniki. Bardzo dobrze zaprezentował się Kot – 127 m i awans na 25. miejsce. Wolny (125 m w drugiej serii) i Hula zamknęli stawkę, zajmując odpowiednio 29. i 30. lokatę.

Przed skokiem Żyły belka powędrowała na 10. platformę startową. Polak uzyskał 127 m i po swojej próbie był czwarty, a na koniec konkursu 10. O 1,5 metra dalej lądował Stoch, ale w świetnym stylu, miał też przewagę z pierwszej serii, dzięki czemu zdecydowanie prowadził i znacznie poprawił swoją pozycję, ostatecznie kończąc niedzielny konkurs w Predazzo na trzecim miejscu. Przegrał drugą lokatę ze Stefanem Kraftem (257,2 pkt) o 0,3 pkt.

Kiedy na belce zasiadł Kobayashi, wydawało się, że znowu pokaże rywalom, gdzie raki zimują. Nic takiego jednak się nie stało. Japończyk skoczył tylko 122,5 m i ostatecznie był siódmy. Konkurs w świetnym stylu zakończył Kubacki, skacząc 131,5 m, i wygrał z łączną notą 271,1 pkt.

„Zgodnie z nazwą doliny, Dawid dał ognia – celnie podsumował wspaniałe osiągnięcie swojego kolegi Stoch. – Zmiażdżył konkurencję jak ostatnio Ryoyu. Mam nadzieje, że w końcu bardziej w siebie uwierzy. Uwierzy, że stać go na takie skoki i na osiągnięcie tego, o czym zapewne marzy” – dodał najlepszy skoczek poprzedniego sezonu PŚ w rozmowie z TVP Sport.

ROSZADA NA PODIUM

Dawid Kubacki awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Na drugie miejsce przesunął się Kamil Stoch, zamieniając się pozycjami z Piotrem Żyłą. Liderem z dużą przewagą pozostaje Ryoyu Kobayashi, który w niedzielę mógł przejść do historii jako pierwszy skoczek, który wygrał siedem konkursów PŚ z rzędu. Jego licznik zatrzymał się na sześciu.

Japończyk prowadzi, mając na koncie 1092 punkty, ponad 400 więcej od drugiego w zestawieniu Stocha (624 pkt). Trzeci jest Żyła – 591 pkt., a czwarty Kubacki – 532 pkt. Piąte miejsce zajmuje Austriak Stefan Kraft, który traci 51 punktów do triumfatora niedzielnego konkursu.

Dzięki świetnej dyspozycji Biało-Czerwoni odjeżdżają również rywalom w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów. Swoją przewagę nad Niemcami powiększyli do 138 punktów. Japończycy, którzy są na trzecim miejscu, do Polski tracą już 572 „oczka”. Drużynowa potęga, jaką do niedawna była Norwegia, jest tuż za podium, ale dzieli ją przepaść prawie tysiąca punktów do Polaków.

Już w najbliższy weekend (19-20 stycznia) odbędą się kolejne zawody z cyklu Pucharu Świata. Tym razem zawodnicy zawitają do Zakopanego, gdzie w sobotę odbędzie się konkurs drużynowy, a dzień później indywidualny.

PUCHAR ŚWIATA

Wyniki sobotniego konkursu w Predazzo:

1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 315,0 pkt (135/136 m)

2. Dawid Kubacki (Polska) 288,5 (122/131,5)

3. Kamil Stoch (Polska) 282,9 (121,5/133,5)

4. Stefan Kraft (Austria) 281,6 (121,5/129,5)

5. Stephan Leyhe (Niemcy) 275,1 (119,5/127,5)

6. Roman Koudelka (Czechy) 271,9 (120/129,5)

7. Piotr Żyła (Polska) 270,0 (121,5/127)

8. Manuel Fettner (Austria) 269,7 (114,5/132,5)

9. Killian Peier (Szwajcaria) 269,3 (118,5/130,5)

10. Anze Semenic (Słowenia) 268,4 (120,5/128,5)

29. Stefan Hula (Polska) 248,4 (116,5/125)

34. Maciej Kot (Polska) 111,7 (112,5)

40. Jakub Wolny (Polska) 106,9 (109)

 

Wyniki niedzielnego konkursu w Predazzo:

1. Dawid Kubacki (Polska) 271,1 (129,5/131,5)

2. Stefan Kraft (Austria) 257,2 (124,5/122,5)

3. Kamil Stoch (Polska) 256,9 (120/128,5)

4. Robert Johansson (Norwegia) 252,6 (122,5/127,5)

5. David Siegel (Niemcy) 251,9 (127,5/124)

6. Markus Eisenbichler (Austria) 250,3 (121/133)

7. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 249,2 (128/122,5)

8. Andreas Stjernen (Norwegia) 247,6 (122/130,5)

9. Simon Ammann (Szwajcaria) 242,9 (122/135)

10. Piotr Żyła (Polska) 241,8 (113,5/127)

25. Maciej Kot (Polska) 230,5 (116,5/127)

29. Jakub Wolny (Polska) 224,9 (116,5/125)

30. Stefan Hula (Polska) 219,1 (116/119,5)

 

Klasyfikacja generalna:

1. Ryoyu Kobayashi (Japonia)    1092 pkt

2. Kamil Stoch (Polska)   624

3. Piotr Żyła (Polska) 591

4. Dawid Kubacki (Polska)    532

5. Stefan Kraft (Austria)  481

6. Stephan Leyhe (Niemcy)   469

7. Karl Geiger (Niemcy)  418

8. Johann Andre Forfang (Norwegia)     406

9. Robert Johansson (Norwegia) 373

10. Markus Eisenbichler (Niemcy)   369

30. Jakub Wolny (Polska)     88

38. Stefan Hula (Polska)  29

49. Maciej Kot (Polska)   13

 

Puchar Narodów:

1. Polska   2277 pkt

2. Niemcy 2139

3. Japonia 1705

4. Norwegia    1279

5. Austria  1220

6. Słowenia     799

Autor: JG, (R)