Polskie siatkarki na razie bez biletów do Tokio

69
W akcji pod siatką Malwina Smarzek-Godek (z prawej) i Bianka Busa FOTO: EPA/JAN KARWOWSKI

Polskim siatkarkom nie udało się wywalczyć we Wrocławiu awansu na igrzyska olimpijskie w zakończonym w niedzielę turnieju kwalifikacyjnym. W decydującym meczu przegrały z Serbią 1:3 (25:21, 23:25, 16:25, 23:25) i to rywalki wystąpią w Tokio.

WCZEŚNIEJ BIAŁO-CZERWONE ZGODNIE Z PLANEM POKONAŁY PORTORYKO 3:0 (25:18, 30:28, 25:15) I Z DUŻYMI PROBLEMAMI – TAJLANDIĘ 3:2 (25:23, 22:25, 26:28, 25:23, 15:11). Już pierwszy set zapowiadał, że to będzie trudne spotkanie. Walka punkt, za punkt. Sporo błędów naszych zawodniczek, a Tajki prawie bezbłędne. Efekt? 20:20. Polki zachowały jednak więcej zimnej krwi w końcówce i wygrały 25:23. Druga partia także była zacięta. Polki prowadziły 16:15 na drugiej przerwie technicznej. Chwilę później jednak pogubiły się. Nie potrafiły zatrzymać kolejnych szybkich ataków rywalek, które odskoczyły na 21:18. Ostatecznie drugi set padł łupem Tajek 25:22. Trzecia partia długo układała się po myśli Biało-Czerwonych. Polki wreszcie zbudowały sobie przewagę. Prowadziły 13:10, 16:13. W końcówce ich gra jednak załamała się. 24:24 i gra na przewagi. Czwartą piłkę setową Tajki wykorzystały i wygrały partię 28:26. W czwartym secie wrócił polski blok, zwiększyła się siła ognia. Polki prowadziły 20:15 i nagle stanęły. Zrobiło się po 23:23 i zapowiadał się kolejny horror w końcówce. Biało-Czerwone wygrały jednak dwie piłki z rzędu i seta 25:23. O wszystkim miał zadecydować tie-break. W nim Polki zagrały skutecznie i pokonały rywalki 15:11.
Znacznie łatwiej poradziły sobie z Portorykankami i Tajkami mistrzynie świata, wygrywając oba spotkania do zera.

TAK JAK MOŻNA BYŁO PRZYPUSZCZAĆ, OSTATNI MECZ TURNIEJU, POLEK Z SERBKAMI, DECYDOWAŁ O TYM, KTÓRA Z TYCH DRUŻYN POJEDZIE NA IGRZYSKA. Początek pierwszego seta był bardzo obiecujący, bo Polki dosyć łatwo wyszły na prowadzenie 6:3. Kiedy Serbki równie łatwo doprowadziły do remisu 7:7, mogło się wydawać, że przejmą inicjatywę w meczu. Tak się nie stało. Później trwała wymiana punkt za punkt, aż do stanu 13:13. Kolejne trzy akcje należały do Biało-Czerwonych i na przerwę techniczną Polski schodziły prowadząc 16:13. Po wznowieniu gry Natalia Mędrzyk zaserwowała asa i hala Orbita eksplodowała radością. Po kolejnym błędzie swoich podopiecznych trener Zoran Terzic, który do tego momentu na siedząco obserwował spotkanie, poprosił o czas. Reprymenda poskutkowała, bo Serbki zdobyły dwa punkty i było już tylko 22:20. Końcówka seta jednak ponownie należała do Polek i skończyło się 25:21.
Druga partia przyniosła jeszcze więcej emocji. Kiedy Serbki po dwóch asach Brankicy Mihajlović odskoczyły na 12:8, wydawało się, że w tej partii już nic ciekawego się nie wydarzy. Polki się nie poddały i zaczęły odrabiać straty, doprowadzając do remisu 18:18. Przy stanie 22:23 Mędrzyk popełniła błąd w przyjęciu i to był decydujący moment, bo mistrzynie świata nie pozwoliły się ponownie dogonić.
Trzecia partia mocno ostudziła emocje w Orbicie. Przy stanie 11:11 Serbki zdobyły trzy punkty z rzędu. Trener Jacek Nawrocki poprosił o czas, ale kolejną akcję wygrały rywalki. Biało-Czerwone zaczęły popełniać proste błędy, a mistrzynie świata jakby się rozpędzały z akcji na akcję. Przy stanie 14:21 polski selekcjoner chyba uznał, że set jest nie do uratowania, bo zmienił kilka podstawowych zawodniczek, aby odpoczęły przed czwartą częścią.
Większa część kibiców kolejnego seta oglądała na stojąco. Polki wyraźnie odżyły i grały siatkówkę jak w pierwszej partii – bez błędów, efektownie i pewnie. Tak było do stanu 18:12, bo od tego momentu rywalki zaczęły odrabiać straty, a w poczynania Biało-Czerwonych wdzierało się coraz więcej nerwowości. Przy stanie 22:21 sędzia sam poprosił o challenge. Punkt zdobyły Serbki i był remis. Polki po błędzie rywalek odskoczyły jeszcze na punkt, ale ostatnie akcje należały do mistrzyń świata, które lepiej wytrzymały nerwowo końcówkę i mogły świętować awans na igrzyska w Tokio.

BIAŁO-CZERWONE BĘDĄ MIAŁY JESZCZE JEDNĄ SZANSĘ NA ZDOBYCIE PRZEPUSTKI OLIMPIJSKIEJ. W STYCZNIU PRZYSZŁEGO ROKU WEZMĄ UDZIAŁ W KONTYNENTALNYM TURNIEJU KWALIFIKACYJNYM z udziałem ośmiu najlepszych zespołów z europejskiego rankingu, z wyjątkiem tych, które już zapewniły sobie prawo startu na igrzyskach (Serbia, Włochy, Rosja).
Obecnie w tym zestawieniu Polki zajmują ósme miejsce ex aequo z Bułgarkami, a wyprzedzają je Holenderki, Turczynki, Niemki i Belgijki. Gra Biało-Czerwonych w styczniowym turnieju kwalifikacyjnym jest więc niemal pewna. Dużo będzie zależało od tego, jak nasz zespół spisze się w mistrzostwach Europy. Po tych zawodach ranking CEV zostanie uaktualniony. O awans będzie jednak ciężko, bo z ośmiu rywalizujących drużyn, występ w Tokio uzyska tylko zwycięzca.
Na razie znamy siedmiu uczestników IO w Tokio. Są to, oprócz Serbii, Włoch i Rosji, USA, Brazylia, Chiny oraz gospodarz Japonia.

TURNIEJ KWALIFIKACYJNY DO IO 2020
Komplet wyników:
Serbia – Tajlandia 3:0 (25:15, 25:22, 25:18)
Polska – Portoryko 3:0 (25:18, 30:28, 25:15)
Serbia – Portoryko 3:0 (25:14, 25:20, 25:16)
Polska – Tajlandia 3:2 (25:23, 22:25, 26:28, 25:23, 15:11)
Tajlandia – Portoryko 3:1 (21:25, 25:20, 25:20, 25:18)
Polska – Serbia 1:3 (25:21, 23:25, 16:25, 23:25)
Polska: Joanna Wołosz, Klaudia Alagierska, Malwina Smarzek-Godek, Agnieszka Kąkolewska, Magdalena Stysiak, Natalia Mędrzyk – Maria Stenzel (libero) – Paulina Maj-Erwardt (libero), Martyna Łukasik, Martyna Grajber, Marlena Kowalewska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska.
Serbia: Bianka Busa, Mina Popović, Brankica Mihajlović, Maja Ognjenović, Stefana Veljković, Tijana Bosković – Silvija Popović (libero) – Jelena Blagojević, Bojana Milenković.

Końcowa kolejność:

  1. Serbia 3 9 9-1
  2. Polska 3 5 7-5
  3. Tajlandia 3 4 5-7
  4. Portoryko 3 0 1-9