Popis Howarda, szansa Gortata

10

Mistrzowie NBA z 2007 roku San Antonio Spurs zostali wyeliminowani przez Dallas Mavericks już w pierwszej rundzie tegorocznych playoffs.

Foto: PAP/EPA

Marcin Gortat (w bialym stroju, w środku) zanotował najlepsze spotkanie w tegorocznych playoffs

Mistrzowie NBA z 2007 roku San Antonio Spurs zostali wyeliminowani przez Dallas Mavericks już w pierwszej rundzie tegorocznych playoffs.
W piątej odsłonie koszykarskiego thrillera Boston Celtics okazali się minimalnie lepsi od Chicago Bulls, ponadto swoje mecze wygrali Orlando Magic oraz Portland Trail Blazers.
Orlando Magic bez większych problemów uporali się z Philadelphia 76-ers po znakomitym występie Dwighta Howarda (24 pkt, 24 zb) i wyszli na prowadzenie w serii (3-2).
Kłopoty mogą się jednak zacząć w meczu numer sześć, ponieważ Howard prawdopodobnie w nim nie zagra. Najlepszy zawodnik Magic w pierwszej kwarcie uderzył łokciem w głowę Samuela Dalemberta, czego sędziowie początkowo nie zauważyli. Analiza zapisu wideo nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości. Sixers złożyli już oficjalny protest, a center ekipy z Orlando zostanie niemal na sto procent zawieszony na kolejny mecz. A to oznacza, że w pierwszej piątce pewnie zobaczymy Marcina Gortata!
Polak we wtorek zanotował najlepsze spotkanie w tegorocznych playoffs i pierwsze punkty (sześć) w tej fazie rozgrywek. W ciągu dziesięciu minut oddał cztery rzuty z gry, z których trzy były celne. Na swoim koncie zapisał też pięć zbiórek i faul.
24 punkty uzyskał Rashard Lewis, a 14 oczek dodał Rafer Alston. W zespole "Szóstek" wyróżnił się Andre Iguodala – 26 punktów. 17 punktów uzyskał Andre Miller, a 16 – Willie Green.

DRESZCZOWIEC W BOSTONIE
Do prawdziwego dreszczowca doszło w kolejnym spotkaniu najbardziej ekscytującej serii playoffs pomiędzy Boston Celtics a Chicago Bulls. Pod nieobecność kontuzjowanego Kevina Garnetta oraz Raya Allena, który po bezbarwnym występie (zaledwie 10 punktów w ciągu 26 minut gry) spadł za sześć przewinień – ciężar gry wziął na siebie Paul Pierce (26 pkt w całym meczu), który wreszcie zaprezentował się jak na lidera zespołu przystało. W ostatnich dziesięciu minutach zdobył aż 12 punktów, trafiając sześć kolejnych rzutów z gry – najczęściej bardzo trudnych, pomimo dobrej obrony w wykonaniu Johna Salmonsa. "Pierce był niesamowity. Trafiał bardzo trudne rzuty jeden za drugim. W końcówce meczu właśnie o to chodziło: kto trafi ten ostatni rzut. Mieliśmy swoje szanse, więc ta porażka ma wyjątkowo gorzki smak, ale wierzę, że jeszcze wrócimy i wygramy tą serię" – powiedział skrzydłowy Bulls Joakim Noah (11 pkt, 17 zb).
Goście doprowadzili do dogrywki po sprytnej akcji Bena Gordona, który wymusił faul Tony’ego Allena przy próbie rzutu z dystansu, po czym trafił wszystkie trzy rzuty wolne. Obolały po urazie, którego nabawił się lądując mocno na parkiecie w niedzielnym meczu, Gordon znów błyszczał, zdobywając 26 punktów.
Dogrywka należała do Pierce’a, ale Bulls mieli szansę w ostatniej akcji, na 1,3 s przed końcem, gdy Rajon Rondo (kolejny kapitalny występ: 28 pkt, 11 as, 8 zb) ostro sfaulował (uderzenie w twarz) pod koszem Brada Millera. Sędziowie powinni odgwizdać przewinienie umyślne, ale ostatecznie dali centrowi Bulls tylko dwa rzuty wolne, z których pierwszy – pod olbrzymią presją ze strony publiczności – spudłował, a próba zagrania na dobitkę nie powiodła się. "Nie widziałem uderzenia, ale je odczułem. Oni to robią w trakcie całej serii. Pewnie krew jeszcze nie została wytarta z parkietu" – narzekał po meczu Miller.

SPURS NA RYBACH
Już w I rundzie pożegnali się z marzeniami o tytule San Antonio Spurs. Mistrzowie z 2007 roku odpadli w tak wczesnej fazie playoffs po raz pierwszy od 2000 roku, kiedy broniąc tytułu ulegli Phoenix Suns. Wtedy w ich składzie zabrakło kontuzjowanego Davida Robinsona, teraz z tej samej przyczyny nie mógł im pomóc Manu Ginobili. "Bardzo brakowało nam Manu" – przyznał Tony Parker, który w tej serii stanął na wysokości zadania, ale we dwójkę z Timem Duncanem i bez wsparcia pozostałych kolegów nie mógł zatrzymać Mavs.
Drużyna z San Antonio zdobyła się na ostatni zryw pod koniec drugiej kwarty, zmniejszając straty do zaledwie czterech punktów, ale po przerwie podopieczni Ricka Carlisle’a byli nie do zatrzymania. "Nie potrafiliśmy znaleźć na nich sposobu w obronie" – stwierdził Parker (26 pkt, 12 as). Duncan miał 30 punktów i 8 zbiórek, ale pozostali trzej starterzy zanotowali zaledwie 14 "oczek". Raz jeszcze weteranom z San Antonio zabrakło trzeciej opcji w ataku, na całej linii zawiódł typowany do tej roli Roger Mason jr.
Ekipa z Dallas znów zagrała bardzo zespołowo, ale na najwyższe słowa uznania zasłużyli Dirk Nowitzki (31 pkt, 9 zb) oraz Josh Howard (17 pkt, 8 zb), który na parkiecie zrehabilitował się częściowo za swoje wybryki z poprzedniego lata. "On był w moim odczuciu MVP tej serii. Grał wspaniale. Brał udział w wielu akcjach, które kończyły się zdobyciem punktów" – powiedział Rick Carlisle. "Mavs mieli więcej ognia w ataku. Byli, po prostu, lepszym zespołem" – przyznał Duncan.
W Portland przed wyeliminowaniem obronili się natomiast miejscowi Blazers, którzy pokonali dość pewnie Houston Rockets. Po 25 punktów zdobyli najlepsi gracze drużyny Nate’a McMillana, Brandon Roy i LeMarcus Aldridge. Roy zagrał świetnie mimo grypy, z powodu której odpuścił sobie poranny trening. "Przyszedł do hali, wziął lekarstwo przed meczem i grał jak prawdziwy mistrz" – podsumował McMillan.

MARCIN HARASIMOWICZ, JG

WYNIKI NBA PLAYOFFS
KONFERENCJA WSCHODNIA
I runda: Boston Celtics – Chicago Bulls 106:104; stan rywalizacji: 3-2 dla Celtics; Orlando Magic – Philadelphia 76ers 91:78; stan rywalizacji: 3-2 dla Magic
KONFERENCJA ZACHODNIA
I runda: Portland Trail Blazers – Houston Rockets 88:77; stan rywalizacji: 3-2 dla Rockets; San Antonio Spurs – Dallas Mavericks 93:106; stan rywalizacji: 4-1 dla Mavs

Autor: Marcin Harasimowicz