PSG, Tottenham i Atletico najbliżej celu

0
8

Pierwsze mecze tej fazy rozgrywek, podobnie będzie w rewanżach, rozegrane zostały w czterech w terminach. Na zakończenie, w środę 20 lutego, Juventus Turyn, z Wojciechem Szczęsnym w bramce, przegrał na wyjeździe z Atletico Madryt 0:2, a Schalke 04 uległo w Gelsenkirchen Manchesterowi City 2:3.

 

Atletico stworzyło więcej sytuacji w starciu z Juventusem, ale przez długi czas Szczęsny nie dawał się zaskoczyć. Tak było m.in. w 15. minucie po strzale reprezentanta Ghany Thomasa Parteya i niespełna kwadrans później po kąśliwym uderzeniu z rzutu wolnego Francuza Antoine'a Griezmanna. Początkowo arbiter podyktował „jedenastkę”, ale po szybkiej konsultacji z VAR zmienił decyzję.

Na początku drugiej połowy Szczęsnego uratowała nieskuteczność Diego Costy. Urodzony w Brazylii reprezentant Hiszpanii w sytuacji sam na sam z polskim golkiperem kopnął obok bramki. Trzy minuty później Griezmann – również w świetnej sytuacji – przelobował Szczęsnego, ale polski bramkarz musnął piłkę, która odbiła się od poprzeczki.

W 70. minucie wprowadzony krótko wcześniej za Costę Alvaro Morata trafił głową do bramki, jednak po skorzystaniu z systemu wideoweryfikacji sędzia anulował gola, dopatrując się faulu napastnika Atletico na Giorgio Chiellinim.

W końcu jednak gospodarze dopięli swego, a zwycięstwo zawdzięczają dwóm obrońcom z Urugwaju. W 78. minucie Szczęsnego pokonał Jose Maria Gimenez, natomiast pięć minut później w nieco ekwilibrystyczny sposób doświadczony Diego Godin, a piłka po drodze otarła się jeszcze od Cristiano Ronaldo.

Dla Portugalczyka, byłego zawodnika Realu Madryt, to był ważny mecz, jednak w środę – pilnowany pieczołowicie przez rywali – nie był w stanie zbyt wiele zrobić.

 

Sporo emocji było w drugim środowym spotkaniu. Manchester City pokonał na wyjeździe Schalke Gelsenkirchen 3:2, choć przegrywał 1:2 i grał od 68. minuty w dziesiątkę.

W 18. minucie gola dla gości strzelił Argentyńczyk Sergio Aguero, ale jeszcze przed przerwą „The Citizens” stracili dwie bramki po strzałach z rzutów karnych Algierczyka Nabila Bentaleba. Przy pierwszej z „jedenastek” sędzia skorzystał z VAR, a przerwa w grze trwała kilka minut.

W 68. minucie sytuacja Manchesteru City stała się jeszcze trudniejsza, tak się przynajmniej wydawało. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył argentyński obrońca City Nicolas Otamendi.

Osłabieni podopieczni Josepa Guardioli nie dali jednak za wygraną i końcówce meczu zdobyli dwie bramki. W 85. minucie bardzo efektownym strzałem z rzutu wolnego popisał się Niemiec Leroy Sane. To były gracz Schalke, nic więc dziwnego, że po zdobyciu bramki nie okazywał radości. Pięć minut później zwycięstwo mistrzom Anglii zapewnił sprytnym strzałem Raheem Sterling.

 

Dzień wcześniej nie padły bramki. Liverpool zremisował u siebie z Bayernem Monachium, w barwach którego całe spotkanie rozegrał Robert Lewandowski, natomiast Olympique Lyon – we Francji z Barceloną.

 

Miał być heavy metal, a była kołysanka. Pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a Bayernem Monachium zawiódł. Bliżej zwycięstwa byli piłkarze Juergena Kloppa, ale nie wykorzystali swoich szans. Najlepszą zmarnował Sadio Mane, który w pierwszej połowie nie trafił do bramki z kilku metrów. W całym meczu były zresztą tylko trzy celne strzały – Gnabry'ego, Mane i Mohameda Salaha.

Robert Lewandowski swoich szans nie miał w ogóle. Nie dostawał żadnych podań. Warto jednak zaznaczyć, że Polak ciężko pracował w defensywie. W Bayernie zawiódł środek pola, który nie kreował akcji. Jedyne zagrożenie pod bramką Alissona wynikało z akcji skrzydłowych – Comana i Gnabry'ego.

 

Niespodzianką zakończyło się spotkanie w Lyonie! Gospodarze bezbramkowo zremisowali z Barceloną i wciąż nie przegrali żadnego meczu w tej edycji Ligi Mistrzów.

Lyon przeszedł fazę grupową w nietypowym stylu. Francuzi nie przegrali żadnego spotkania, ale zanotowali aż pięć remisów. Barcelona wygrała cztery mecze, a dwa zremisowała.

Pierwsza połowa była ekscytująca, choć goli w niej nie zobaczyliśmy. Barcelona częściej atakowała, aż ośmiu różnych piłkarzy strzelało na bramkę Lopesa. Gra ofensywna Lyonu sprowadzała się głównie do kontrataków, jednak świetnie dysponowany był ter Stegen, a raz uratowała gości poprzeczka.

W drugiej części spotkania obraz gry niewiele się zmienił. Barcelona przeważała i rzadko opuszczała połowę rywali, a Lyon starał się groźnie kontrować. Gościom głównie brakowało skuteczności. Łącznie oddali aż 25 strzałów, ale tylko 5 celnych.

 

Cztery spotkania 1/8 odbyły się w ubiegłym tygodniu: Manchester United przegrał na Old Trafford z Paris Saint-Germain 0:2, AS Roma pokonała u siebie FC Porto 2:1, Tottenham Hotspur nie dał na Wembley szans grającej bez kontuzjowanego Łukasza Piszczka Borussii Dortmund (3:0), natomiast Ajax Amsterdam uległ w Holandii broniącemu trofeum Realowi Madryt 1:2.

 

Paryżanie przystąpili do meczu na Old Trafford mocno osłabieni, m.in. bez kontuzjowanych Brazylijczyka Neymara i Urugwajczyka Edinsona Cavaniego. Zdążył się za to wykurować włoski pomocnik Marco Verratti.

Tymczasem „Czerwone Diabły” pod wodzą zatrudnionego w grudniu w miejsce Jose Mourinho byłego piłkarza MU Ole Gunnara Solskjaera wygrały wcześniej dziesięć z jedenastu meczów (licząc wszystkie rozgrywki).

Mistrzowie Francji praktycznie od początku sprawiali lepsze wrażenie, a efekty ich coraz groźniejszych akcji kibice zobaczyli na początku drugiej połowy.

W 53. minucie po strzale Kyliana Mbappe David de Gea popisał się znakomitą interwencją, ale po chwili – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego – pokonał go z bliska Presnel Kimpembe, który uciekł obrońcom MU.

Gospodarze musieli się odkryć, co było wodą na młyn dla rozpędzonych paryżan. W 60. minucie po kontrataku prowadzenie gości podwyższył Mbappe. Przy obu golach asysty zaliczył Argentyńczyk Angel Di Maria.

Mbappe mógł wkrótce potem zdobyć kolejną bramkę, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się de Gea.

W 89. minucie sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza – drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Paul Pogba.

 

W drugim wtorkowym meczu Roma pokonała na Stadionie Olimpijskim w Rzymie FC Porto 2:1. Gole padły między 70. i 79. minutą. Najpierw dwa trafienia zaliczył 19-letni Nicolo Zaniolo, ale gdy wydawało się, że rzymianie polecą na rewanż z solidną zaliczką, bramkę dla FC Porto zdobył Hiszpan Adrian Lopez, wprowadzony krótko wcześniej na boisko. Gol został uznany po skorzystaniu z systemu analizy wideo VAR. Ta technologia została wprowadzona właśnie od 1/8 finału Ligi Mistrzów.

W bramce FC Porto wystąpił 37-letni Iker Casillas. To oznacza, że doświadczony Hiszpan zagrał już w dziewiętnastej edycji 1/8 finału Ligi Mistrzów (w szesnastu z Realem Madryt, w trzech z portugalskim zespołem), co jest absolutnym rekordem rozgrywek.

 

Na Wembley oba zespoły zagrały w częściowo rezerwowych składach z uwagi na choroby i kontuzje. Piszczek, klubowy rekordzista pod względem występów w Champions League (45 spotkań), uskarża się na problemy z piętą, kapitanowi Marco Reusowi dokucza niegroźny uraz mięśnia uda, hiszpański napastnik Paco Alcacer ma kłopot z barkiem, a obrońca Julian Weigl jest chory. Z kolei w zespole gospodarzy zabrakło przede wszystkim najlepszego strzelca w ostatnich kilku sezonach Harry'ego Kane'a oraz pomocnika Dele Allego.

Lepiej z nieobecnościami poradzili sobie londyńczycy. Zwyciężyli dzięki trzem precyzyjnym dośrodkowaniom, kolejno, Belga Jana Vertonghena, Serge'a Auriera z Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Duńczyka Chistiana Eriksena, to ostatnie z rzutu rożnego, a akcję kończyli Koreańczyk Son Heung-Min (47. minuta), Vertonghen (83.) i Hiszpan Fernando Llorente (86.).

 

Znacznie bardziej wyrównane było spotkanie w Amsterdamie. Kibice Ajaxu mogli przynajmniej na chwilę przypomnieć sobie czasy wielkości klubu z połowy lat 90. W środę holenderski zespół grał z obrońcą trofeum i długo dyktował warunki na boisku.

W 36. minucie Marokańczyk Hakim Ziyech przegrał pojedynek z bramkarzem Realu Belgiem Thibaut Courtois, a w 39. w końcu do siatki głową trafił Argentyńczyk Nicolas Tagliafico, ale arbiter główny skonsultował się z asystentem wideo Szymonem Marciniakiem, po czym sam obejrzał powtórki, i odgwizdał pozycję spaloną Serba Dusana Tadicia w momencie strzału Tagliafico.

Duża liczba niewykorzystanych okazji zemściła się na gospodarzach w 60. minucie. Wówczas Real wyprowadził kontratak, z lewej strony boiska w pole karne wpadł Brazylijczyk Vinicius Junior, podał do Karima Benzemy, a Francuz oddał mocny strzał, nie dając szans kameruńskiemu bramkarzowi gospodarzy Andre Onanie na interwencję. Był to 60. gol Benzemy w LM. Francuz jest czwarty w klasyfikacji strzelców wszech czasów tych rozgrywek.

Kwadrans później opłacił się pressing zawodników z Amsterdamu. Piłkę ok. 30 metrów od własnej bramki stracił Lucas Vazquez, lewą stroną pobiegł z nią Brazylijczyk David Neres, dograł w pole karne do Ziyecha, a Marokańczyk uzyskał pierwszą w karierze bramkę w Champions League.

Ostatnie słowo należało jednak do drużyny gości. W 87. minucie Onanę pokonał Marco Asensio, któremu piłkę idealnie dośrodkował z prawej strony boiska Dani Carvajal.

 

Rewanże zostaną rozegrane 5-6 oraz 12-13 marca. Finał zaplanowano na 1 czerwca w Madrycie (Estadio Metropolitano).

 

LIGA MISTRZÓW

Wyniki pierwszych meczów 1/8 finału:

 

Manchester United – Paris Saint-Germain 0:2 (0:0)

Bramki: Presnel Kimpembe (53), Kylian Mbappe (60).

 

AS Roma – FC Porto 2:1 (0:0)

Bramki: Nicolo Zaniolo (70, 76) – Adrian (79).

 

Tottenham Hotspur – Borussia Dortmund 3:0 (0:0)

Bramki: Hueng Min Son (47), Jan Vertonghen (83), Fernando Llorente (86).

 

Ajax Amsterdam – Real Madryt 1:2 (0:0)

Bramki: Hakim Ziyech (75) – Karim Benzema (60), Marco Asensio (87).

 

Liverpool – Bayern Monachium 0:0

 

Olympique Lyon – Barcelona 0:0

 

Atletico Madryt –  Juventus Turyn 2:0 (0:0)

Bramki: Jose Maria Gimenez (78), Diego Godin (83).

 

Schalke 04 Gelsenkirchen – Manchester City 2:3 (2:1)

Bramki: Nabil Bentaleb (38-karny, 45-karny) – Sergio Aguero (18), Leroy Sane (85), Raheem Sterling (90).

Autor: JG, (R)