Radwańska na równi pochyłej

13

Już pierwszego dnia wielkoszlemowego US Open na kortach USTA Billy Jean King National Tennis Center w Nowym Jorku wyeliminowane zostały obie Polki. Agnieszka Radwańska przegrała z Niemką Tatjaną Marią, a Magda Linette uległa 6-krotnej triumfatorce nowojorskiej imprezy, Amerykance Serenie Williams. We wtorek nastroje w polskiej ekipie poprawił Hubert Hurkacz, awansując do II rundy.

RADWAŃSKA PO RAZ PIERWSZY W KARIERZE NA PIERWSZEJ RUNDZIE ZAKOŃCZYŁA UDZIAŁ W US OPEN, PRZEGRYWAJĄC W PONIEDZIAŁEK Z NIEMKĄ TATJANĄ MARIĄ 3:6, 3:6. Liczba „13” okazała się dla niej pechowa. 29-letnia tenisistka po raz 13. startowała w US Open, a mecz ze starszą o dwa lata Marią odbywał się na korcie o takim właśnie numerze.

Krakowianka już drugi sezon z rzędu zmaga się z kłopotami zdrowotnymi i spadkiem formy. W ostatnich tygodniach odczuła skutki coraz gorszej pozycji w rankingu WTA. W połowie sierpnia w Cincinnati trafiła w pierwszej rundzie na Karolinę Pliskovą i przegrała 3:6, 3:6, a w tym tygodniu w New Haven na otwarcie uległa innej znanej Czeszce Petrze Kvitovej 1:6, 6:7 (3-7).

Polka obecnie jest 48. w rankingu (najniższa lokata od marca 2007) i w Nowym Jorku po raz pierwszy od 11 lat nie była rozstawiona w turnieju wielkoszlemowym. Gdy w US Open trafiła na 70. na światowej liście Niemkę, która pięć lat temu urodziła córkę i nie ma na koncie żadnych sukcesów w Wielkim Szlemie, wydawało się, że po raz pierwszy w ostatnich tygodniach los ją nieco oszczędził. Wszystkie trzy poprzednie konfrontacje z tą rywalką podopieczna Tomasza Wiktorowskiego pewnie rozstrzygnęła na swoją korzyść.

W poniedziałek zaczęła ofensywnie nastawiona i szybko objęła prowadzenie 2:0. Po udanych akcjach zaciskała pięść, a z trybun dopingowali ją licznie obecni polscy kibice. Dobra passa nie trwała jednak długo. Radwańska spuściła z tonu, zaczęła popełniać błędy, a inicjatywę przejmowała stopniowo rywalka, która wykorzystała pierwszą piłkę setową.
„Ten trzeci gem był decydujący. Piłka na przełamanie przeszła mi dosłownie koło nosa. Potem czułam się coraz gorzej i to już była równia pochyła” – analizowała po meczu Radwańska.

Druga partia stała na niezłym poziomie – były w niej długie wymiany i „breaki” po obu stronach. Niżej sklasyfikowana Maria grała w stylu, do którego przyzwyczaiła… krakowianka. W jej grze było sporo skrótów i slajsów, ale przewagę wypracowała lepszym serwisem oraz agresywnymi podejściami do siatki. Mecz toczył się przy wysokiej temperaturze i wilgotności powietrza. W pewnym momencie Radwańska musiała skorzystać z asysty lekarza. „Zaczęło mi się robić duszno i kręcić w głowie. Nogi z kolei miałam bardzo ciężkie. Walczyłam sama ze sobą. Przerwa pomogła, ale tylko na chwilę. Wyrównałam na 3:3, ale końcówka należała do Tatjany” – wspominała krakowianka.

Po wznowieniu rywalizacji Maria była nieco wytrącona z rytmu i myliła się w prostych sytuacjach. Dzięki temu Radwańska odrobiła stratę „breaka”. Nie poszła jednak za ciosem – kolejne gemy zapisywała na swoim koncie już tylko przeciwniczka. W końcówce krakowianka najpierw zepsuła serwis. Drugim podaniem trafiła w kort, ale po krótkiej wymianie Niemka uderzyła piłkę po skosie, nie dając Polce żadnych szans. W kolejnej rundzie zmierzy się z siódmą w światowym rankingu Jeliną Switoliną.

Spotkanie trwało godzinę i 26 minut. Maria posłała siedem asów, Radwańska – ani jednego. Pierwsza z tenisistek miała 31 uderzeń wygrywających i 20 niewymuszonych błędów, druga – odpowiednio – 22 i 15.

Dotychczas najgorszym wynikiem podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego na obiektach Flushing Meadows była druga runda, na której zatrzymała się w latach: 2006, 2009-11 i 2014. To jedyna impreza wielkoszlemowa, w której jeszcze nigdy nie dotarła do „ósemki”. Rok temu odpadła w trzeciej fazie zmagań. W związku z poniedziałkową porażką w kolejnym notowaniu listy WTA najprawdopodobniej wypadnie z czołowej „50”.

„Nie jestem przesądna i to, że graliśmy na 'trzynastce', nie miało żadnego znaczenia. Po prostu nie zrobiłam niczego, aby ten mecz wygrać” – przyznała po meczu Radwańska.

„Tenis wciąż daje mi przyjemność, ale z roku na rok jest ciężej. Każdy trening, każda podróż, każdy wyjazd i mecz kosztują mnie coraz więcej. Muszę zadbać o to, aby ciało było świeże i zregenerowane. Dziś tego nie było, nie czułam się sobą” – podkreśliła krakowianka.

WIECZOREM LOS RADWAŃSKIEJ PODZIELIŁA MAGDA LINETTE, PRZEGRYWAJĄC NA ARTHUR ASHE STADIUM Z ROZSTAWIONĄ Z „17” SERENĄ WILLIAMS 4:6, 0:6. Polska tenisistka po raz trzeci z rzędu odpadła w Nowym Jorku po meczu otwarcia.

68. w rankingu WTA Linette nie ma ostatnio szczęścia do rywalek w pierwszej fazie zmagań w US Open. W 2016 roku los przydzielił jej rozstawioną z „12” Słowaczkę Dominikę Cibulkovą, a w poprzednim sezonie ówczesną liderkę światowego rankingu Czeszkę Karoliną Pliskovą.

Amerykanka co prawda jest obecnie dopiero 26. na światowej liście (decyzją organizatorów występuje jednak z wyższym numerem rozstawienia ze względu na długą przerwę związaną z ciążą), ale ma w dorobku rekordowe w liczonej od 1968 roku Open Erze 23 wielkoszlemowe tytuły wywalczone w singlu (w tym sześć w US Open) i tylko jednego brakuje jej, by zrównać się z najlepszą pod tym względem w historii Australijką Margaret Court.

Słynna zawodniczka z USA niespełna rok temu (1 września) urodziła córkę, a do rywalizacji powróciła w marcu. Na początku była daleka od swojej optymalnej formy, ale w lipcowym Wimbledonie dotarła do finału.

Poniedziałkowy występ na korcie centralnym zaczęła nieco nerwowo, popełniając sporo prostych błędów. 26-letnia poznanianka z kolei grała bez kompleksów i starała się rozprowadzać utytułowaną przeciwniczkę po całym korcie. Zaciętą walkę toczyła z faworytką do stanu 3:3, broniąc po drodze jednego „break pointa”. Amerykanka z czasem się rozluźniła, co przełożyło się na jej lepszą grę. Efektem tego było jedyne w pierwszej odsłonie przełamanie, które zanotowała w siódmym gemie. W drugim secie była liderka rankingu tenisistek już niepodzielnie rządziła, wygrywając do 0.

Mocną stroną Amerykanki w końcówce spotkania był serwis. To właśnie asem – piątym w tym meczu – zakończyła trwający 69 minut pojedynek. Poznanianka miała ich na koncie trzy, ale do tego dołożyła tyle samo podwójnych błędów. Obie zawodniczki miały po 18 niewymuszonych błędów, ale Williams znacząco przeważała pod względem uderzeń wygrywających – 22 do 9. Kolejną rywalką Amerykanki będzie Niemka Carina Witthoeft.

Najlepszym wynikiem Linette w Wielkim Szlemie jest trzecia runda. W Nowym Jorku zaś tylko raz – w 2015 roku – przeszła do drugiego etapu rywalizacji. W tegorocznej edycji zaprezentuje się jeszcze w deblu.

NASTROJE W OBOZIE BIAŁO-CZERWONYCH POPRAWIŁ WE WTOREK 109. W RANKINGU ATP HUBERT HURKACZ, PO RAZ PIERWSZY W KARIERZE AWANSUJĄC DO DRUGIEJ RUNDY US OPEN. Polak wyeliminował 141. w światowym zestawieniu Włocha Stefano Travaglia, który poddał mecz z powodu urazu łydki przy stanie 6:2, 2:6, 7:6 (6), 3:0 dla Polaka.

21-letni wrocławianin w tym roku zaczął występować w kwalifikacjach imprez wielkoszlemowych. W Australian Open startował bez powodzenia, ale we French Open przedarł się do głównej drabinki i zatrzymał się na drugiej fazie zmagań. W Wimbledonie dostał się do zasadniczej części turnieju jako tzw. szczęśliwy przegrany – nie sprostał wówczas rywalowi w meczu otwarcia.

We wtorek, po ubiegłotygodniowych eliminacjach i pokonaniu w ostatniej rundzie swojego rówieśnika Hiszpana Pedro Martineza 6:3, 6:3, udanie zadebiutował w US Open. Nie ryzykował, grał spokojnie i przewidywalnie. Ale to była dobra taktyka, bo Travaglia często sięgał do zagrań niestandardowych. Czasem się opłacały, jak w drugim secie, który Włoch wygrał 6:2, ale częściej nie przynosiły efektu.

Hurkacz lepiej zniósł także trudy spotkania. Warunki były równe, bo obaj do głównej drabinki przedzierali się przez eliminacje. Polak zaserwował 13 asów, o jeden więcej od rywala. Ale popełnił mniej podwójnych błędów serwisowych – ledwie cztery przy 12 rywala. Mecz trwał dwie godziny i 41 minut. Rywal przerwał go w czwartym secie, bo po urazie prawej nogi  nie był w stanie kontynuować gry.

W czwartek Polak zagra z rozstawionym z nr. 7 Marinem Ciliciem, który w I rundzie pokonał Rumuna Mariusa Copila 7:5, 6:1, 1:1 krecz. Ma z Chorwatem do wyrównania rachunki za Rolanda Garrosa, w którym Cilić wyeliminował go w drugiej rundzie. Bez względu na wynik meczu Hurkacz awansuje, po raz pierwszy w karierze, do pierwszej setki rankingu ATP. Będzie sklasyfikowany w okolicy 94. miejsca.

SENSACJĄ PIERWSZEGO DNIA BYŁA PORAŻKA RUMUNKI SIMONY HALEP. Liderka światowego rankingu przegrała z Estonką Kaią Kanepi 2:6, 4:6. W ubiegłym roku Kanepi, która zajmuje 44. miejsce w światowym rankingu, dotarła do ćwierćfinału nowojorskiego turnieju. Z kolei Rumunka, która triumfowała w tegorocznym Roland Garros i wystąpiła w finale Australian Open, po raz drugi z rzędu odpadła z US Open w pierwszej rundzie.

W poniedziałek pierwsze przeszkody pokonały trzy zawodniczki z czołowej „dziesiątki” światowego rankingu – Amerykanka Sloane Stephens (3), Ukrainka Elina Switolina (7) oraz Czeszka Karolina Pliskova (8). Stephens pokonała Rosjankę Jewgenię Rodinę 6:1, 7:5, Switolina wygrała z Amerykanką Sachią Vickery 6:3, 1:6, 6:1, a Pliskova zwyciężyła Zarinę Dijas z Kazachstanu 6:4, 7:6 (4). We wtorek po południu dołączyły do nich Dunka Caroline Wozniacki (2), Niemka Angelique Kerber (4), Czeszka Petra Kvitova (5), Francuzka Caroline Garcia (6) i Łotyszka Jelena Ostapenko (10). Tylko ta ostatnia miała problemy, ale ostatecznie wygrała z Niemką Andreą Petkovic 6:4, 4:6, 7:5.

Zwycięstwa w I rundzie odniosły również Rosjanki Daria Kasatkina (11) i Maria Szarapowa (22), Hiszpanka Garbine Muguruza (12), Holenderka Kiki Bertens (13), Belgijka Elise Mertens (15) i Amerykanka Venus Williams (16).

Z turniejem mężczyzn pożegnał się grający z numerem 8. Bułgar Grigor Dimitrow, pokonany przez triumfatora tej imprezy sprzed dwóch lat, Szwajcara Stana Wawrinkę 6:3, 6:2, 7:5. Z rozstawionych zawodników odpadli także Brytyjczyk Kyle Edmund i Hiszpan Roberto Bautista Agut.

W 2. rundzie są już 3-krotny zwycięzca US Open Hiszpan Rafael Nadal (1), Szwajcar Roger Federer (2), Serb Novak Djoković (6) oraz triumfator nowojorskiej imprezy z 2012 roku Andy Murray. Lider światowego rankingu awansował po kreczu swojego rodaka Davida Ferrera, Szwajcar łatwo poradził sobie z Japończykiem Yoshihito Nishioką 6:2, 6:2, 6:4, Serb wygrał z Węgrem Martonem Fucsovicsem 6:3, 3:6, 6:4, 6:0, a Brytyjczyk ograł Australijczyka Jamesa Duckwortha 6:7 (5), 6:3, 7:5, 6:3.

Awans uzyskali także m.in. Niemiec Alexander Zverev (4), Argentyńczyk Juan Martin del Potro (3), Kevin Anderson z RPA (5) i Amerykanin John Isner (11). Ostatni trzej wyeliminowali reprezentantów gospodarzy. Del Potro pokonał Donalda Younga 6:0, 6:3, 6:4, Anderson wygrał z Ryanem Harrisonem 7:6 (4), 5:7, 4:6, 6:3, 6:4, a Isner zwyciężył Bradleya Klahna 7:6 (3), 6:3, 6:4.

Autor: JG, (R)